Rocznica zakończenia wojny ze Słomagromską Republiką Ludową i wieści z Kompanii Kakuckiej

To już siódme lato przeminęło i siódmy raz u progu jesieni, co ozłociła wszystkie drzewa na wyspie, wspominaliśmy zakończenie wojny ze Słomagromską Republiką Ludową.

Ci z was, co za młodzi, niech wiedzą, że konflikt ten wybuchł 20 września 2008 roku, kiedy to żelazne okręty podwodne SRL ostrzelane zostały z łuków, bo na wody Okoczii wpłyneły. Pięć długich dni trwała wojna, podczas której, gdyby nie pomoc innych państw, pewnie Okoczię zmiotłaby śmiercionośna siła Słomagromu z map mikroświata na długo. Szoszoini walczyli dzielnie i ginęło ich wielu. Do historii przeszła masakra dokonana w Wayndottabee z użyciem śmiercionośnych gazów. Osada zniszczona doszczętnie została i dziś tam jedynie totem stoi i krąg kamienny na pamiątkę ułożony, przy którym to ofiary składamy i odprawiamy modły.

Dwa dni temu krąg ten zapełnił się Szoszoinami, którzy w milczeniu dokonali spalenia leczniczych ziół na kamieniu ofiarnym. Miało to symbolizować żal, że żadne zioła i żadni szamani nie przywrócą do życia synów Okoczii. Wyjątkowo melancholijna to uroczystość była i w milczeniu przeminęła.

Niestety pośród Szoszoinów zgromadzonych przy kamieniu ofiarnym zabrakło mnie, Swawolnego Byka, bo ostatnimi czasy szefem Kompanii Kakuckiej zostałem. Kompania ta ma na celu eksplorację wyspy morlandzkiej, co też się dzieje i z czego relacje czytać można tutaj:

Gołębie moje jednak niebo mikroświata przemierzają, dzięki czemu relacja do Dreamlandu dociera, a i z Szoszoinami kontakt mam. Kto ciekaw jak tereny zapomniane przez bladych wyglądają i co w lasach tych czeka na podróżnika, niechaj czyta.

(-) Swawolny Byk
z Puszczy Satrińskiej gołębiem posłane

Skarland kolonizuje Aztec – podsumowanie

Stała się w mikroświecie rzecz, która wzbudziła zainteresowanie praktycznie wszystkich jego mieszkańców śledzących wydarzenia zza wielkiej wody – Imperium Skarlandu rozpoczęło akcję kolonizacyjną ziem Cesarstwa Aztec.

Godło Cesarstwa Aztec (z: micropedia)
Godło Cesarstwa Aztec (z: micropedia)

Dla przypomnienia wszystkim bladym i czerwonym twarzom – Aztec to jedno ze starszych państw w naszym mikroświecie, które wszystkim szoszoińskim sercom powinno być bliskie, bo w podobnych kręgach się obraca. Państwo to powstało wiele wiosen temu, bo w roku 2001, lecz od dłuższego czasu wszelki słuch o nim na arenie międzymikronacyjnej zaginął i nikt już żadnego Azteca publicznie nie słyszał. O tradycji, jaka stoi za Cesarstwem świadczyć może chociażby fakt, że jest ono członkiem pradawnego Paktu Leblandzkiego, którego mało kto z żyjących mikroobywateli na oczy widział.

Ziemie Aztec stały spokojnie, ludność żyła swoim leniwym życiem w rozproszeniu, aż tu nagle późnym latem tego roku do brzegu dobiły nieznajome statki, którym udało przeprawić się przez rafy koralowe będące naturalną zaporą przed niechcianymi przybyszami. Na ląd zeszli bladzi wojownicy, zakuci w swoje zbroje i machający żelastwem, którzy bez problemu zajęli dwie wyspy archipelagu. Wyraz temu dali na swoim forum imperialnym, gdzie Felipe Miguel de Guzmán 19 sierpnia zamieścił informację o tym, czego dokonał podczas swojej wyprawy. Gdyby kto ciekaw był, tutaj znajduje się oryginalna skóra, zapisana przez Naczelnego Dowódcę Wielkiej Armady: link . W odpowiedzi Król Imperium niezwłocznie nadał swemu wojownikowi tytuł Wicekróla Aztec i drugą z wysp (pierwsza z osadą Puerto Leonor nazwana została San Carlos) nazwał Wyspą Przymierza Pańskiego.

W kilka dni później, po zdumiewająco długo trwającym milczeniu kolonizatorów, rozpoczęła się budowa Puerto Leonor. Według podań skarlandzkich budowa idzie gładko, rdzenna ludność nastawiona jest przyjaźnie a misjonarze z powodzeniem głoszą słowo boże wśród mieszkańców. Wicekról zajął natychmiast rezydencję w Villa Blanca, gdzie otacza się symbolami swoich podbojów.
Zdobyczy Imperium chroni natomiast imponujących rozmiarów Fort, którego powstanie ogłoszono również kilka dni po zajęciu wysp Cesarstwa, tj. 28 sierpnia.

Fort San Carlos (z: forum Skarlandu)
Fort San Carlos (z: forum Skarlandu)

Oczywiście takie działania Imperium nie mogły przejść bez echa w innych państwach. Poniżej to, co udało się z prasy o for wszelakich wyłuskać i spisać.

W prasie Austro-Węgier pojawiła się informacja (link), że relacje z Aztec podawane przez Skarland mijają się z rzeczywistością. Rdzenna ludność ma bowiem cierpieć z powodu nieludzkiego traktowania, umieszczania w kwarantannach, niedoboru leków i pożywienia. Ludność Galicji i Lodomerii rozpoczęła zbiórkę żywności i wszelkich rzeczy, które mieszkańcy Cesarstwa mogą potrzebować. Niestety nie wiadomo nic o tym, jakim skutkiem zbiórka ta się zakończyła i czy blade twarze przypadkiem nie przejadły wszystkiego, co się zebrać udało. Jeśli kto by miał jakieś informacje na ten temat, niechaj pośle gołębia lub zostawi skórę pod tekstem, który właśnie czyta.

Na los Aztec nie pozostała obojętna Sarmacja. Dnia 25 września, kiedy słońce już na dobre zadomowiło się na niebie, w sarmackiej prasie ukazała się pierwsza z kilku wiadomości dotyczących kolonizacji Cesarstwa. Wyczytać z niej możemy, że sytuacja na archipelagu nie jest taka kolorowa, jak ją malują kolonizatorzy. Dziennikarze dotarli do Czichen Itza, wodza jednego z plemion, który udziela wsparcia wszystkim mieszkańcom uciekającym przed represjami bladych twarzy. O, tutaj poczytać można jego relacje. Tu natomiast rozpoczęta została akcja “Powiedz nie kolonizacji Aztec”. W ramach solidarności z uciemiężonym ludem Markiz von Lichtenstein organizuje zbiórkę leków i żywności. Niepokojące informacje o możliwości rozprzestrzenienia się epidemii wśród rdzennej ludności Cesarstwa docierają natomiast z Herolda. W kierunku archipelagu wyruszyła również Misja Sanitarna Południowego Czerwonego Banana. Więcej o tym: link . Jak doniosła później Gazeta Teutońska, misja napotyka jednak pewne problemy i opory ze strony Imperium (link).
Co więcej, blade twarze rozpoczęły akcję “Sarmacka Pięść”, która chociaż związana z kolonizacją nijak nie jest, to powinna wzbudzić czujność Imperium.
Sarmaci dali także wyraz swojej solidarności z Cesarstwem poprzez poezję, bo zdaje się, że białe głowy uważają, iż słowami więcej można zdziałać niż naostrzonym dzidotomahawkiem. Na surmeńskich polanach również słyszeć można takie o to wiersze .

Późnym wieczorem 3. września Wandea Ludu podała, że 7 Perunarska Brygada Spadochronowa oraz 2 Baridejski Pułk Kawalerii Morskiej przesunięte zostały z kontynentu w okolice Anhalt. W morze wypłynął OLP “Józef Oleksy”, na którego to dźwięk bizony uciekają pod sam Sopel, bo łajba to stara, silnik wysłużony i wielka jak góra, to i hałasować musi. Mówi się również, że siły powietrzne Wandystanu mogą zostać rozmieszczone na terytorium Wink Town (które to Szoszoini dobrze znają!). Wszystkie te operacje zaskakująco zbiegły się w czasie z poczynaniami Skarlandu, chociaż Komendatura SAL zaprzecza, jakoby miały związek z kolonizacją. Ludność Wandystanu rozpoczęła jednak gromadzenie produktów pierwszej potrzeby, takich jak kawior i dzieła sztuki. Co ciekawe Wandejczycy, mimo że czerwone mają serca i umysły, nie wspominają nic o gromadzeniu zapasów alkoholu, chociaż tu pewną hipotezę mamy – o takich oczywistościach żadna czerwona twarz mówić nie musi.
Kto ciekaw, niechaj leci przeczytać oryginalną skórę, którą tu znajdzie. Wyrazy wandejskiego oburzenia w iście poetyckim stylu dał również w nocie dyplomatycznej Prezerwatyw Tradycja Radziecki .

Z drugiej strony – Król Imperium ocenia wydarzenia na azteckich ziemiach zupełnie odmiennie. W wywiadzie dla gazety “wBialenii” mówi w ten sposób: “Aktywizacja terenów byłego Aztec, którego zajęcie było w planach kilku państw nie można nazwać imperializmem.” W tonie bagatelizującym całe wydarzenie wypowiadają się również inni obywatele mikroświata: “Aztec jest rzeczywiste, ale upadło dawno temu. Bunt to jedynie literacka zabawa Sarmatów.”

Szoszoini jednak od kilku księżycy spać spokojnie nie mogą. Wszak Okoczia od wielu pełni do najaktywniejszych nie należy, a skoro flota Skarlandu zawitała w te rejony to kto wie, na które ziemie jeszcze się połasi w celu “aktywizacji”.

(-) Swawolny Byk

Okoczio Ty jesteś jak zdrowie…

Okoczio, Okoczio Ty jesteś jak zdrowie
ile cię trzeba cenić ten Szoszoin się dowie
który cię stracił. Dziś bizonie twe piękno
w całej ozdobie, widzę i opisuję
bo tesknię po tobie.
O Virtualu potężny, co Reala złego
potrafisz na kolana powalić i z brzucha jego
Szoszina każdego uwolnić.Kiedyś pokonasz go całkiem
i powrócisz nas na Okoczi łono
tymczasem przenoś moją duszę utęsknioną
Do tych pagórków leśnych , do tej prerii zielonej
szeroko nad błękitną Tisą rozciągnionej
Gdzie kqqrydza złota, gdzie szczyt Sopla biały
bizony pasące się po łące i białe tipi siedzą
Gdzie czas wolno płynie, leniwizm rozkwita
gdzie każdego przybysza Kojotówką się wita…

Samotny Wilk
Wódz rymujący

Wspominki z wyprawy w V-świat…

Jak pamiętacie a może i nie pamiętacie, gdy tylko nasz sterowiec Niebolotny Raymond do lotu zdatny się stał, w v-świat nim się wybrałem. Najpierw ku Gaudium wyprawę podjąłem. Ku naszemu bratniemu krajowi.
Bizoniaście tam mnie przyjęli, jak to zwykle u nich bywało. Jadłem i piłem i wyspę zwiedziłem. Potem w tipi Ambasady Okoczi do rozmów zasiedliśmy. O dobrej współpracy między naszymi krajami gadać nam przyszło. O Unii mówiliśmy, o wioskach wspólnych, o wymianie towarowej, kulturnej i wojskowej… O tym, co by Szoszoin bliższym bratem dla Gaudyjczyka był. Wiele Serpaka przy tym się polało. Teraz obie strony namyśleć się muszą i jak wszystko poustalają, to się wszystko po kolejności opisze.
Przy okazji wizyty do 2 meczy pęcherza kopanego między Bizonem a Hydrą doszło. Najpierw to oni wygrali, potem my. Na koniec remis w opijaniu zwycięstw był, tak że obie drużyny na boisko zgodnie padły i długo wstać nie mogły…

Dalej do Mikrosławii się udałem. Bo ich gazela doniosła, że nikt trzeźwy po ich ziemi stąpać nie może. A niepicie to przestępstwo jest. Takie postanowienie wojwoda brat Karol wydał a my Szoszoini w przestrzeganiu prawa pomoc chcieliśmy. Takiej okazji przepuścić nie można było, bo przecież śliwowica z Mikrosławi równie wyborna jak gaudyjski Serpak jest. Bizoniaście się tam uraczyliśmy. Szkoda tylko, że pustki tam były, mieszkańców prawie wcale i nawet ze Skirjatem pogadać się nie dało.

A czas dalej poganiał, bo w Apaczowie obchody 2 rocznicy istnienia ogłosili. Szoszoinów tam zabrakować nie mogło. Na imprezę wpadłem , choć spóźniony i zmęczony. Pamiętać, nie wiele pamiętam. W grę z literkami graliśmy, hołd bogini Fortunie oddawali… I już na Okoczię wracać trza było.
Teraz obiecaną wizytę w tym kraju zacząłem. Kilka dni tu posiedzę a potem szybko do Gaudium gonić trzeba. Bo i tam 2 rocznicę obchodzić będą. A nie być tam, to gorsze przestępstwo niż trzeźwym w Mikrosławi …

Z Bizonem.

Samotny Wilk
Wódz podróżujący

Bizon wygrywa!

Niedawno świętowaliśmy lubilejusz naszej gazeli „Bizon Informacje”. Teraz bizoniastą okazję do świętowania inny Bizon nam sprawił. To Bizon Kayakonae- nasza jedyna drużyna pęcherza kopanego. Bizon ligę Primera Confederacion wygrał i to po raz piąty z rządu ! Tak jest…

A letko nie szło. Początek sezonu bardzo udany to nie był. Punki w remisach traciliśmy i czoło tabeli gonić trza było. Potem coraz to lepiej się rozpędzaliśmy. Razem 4 remisy były, wygranych 15 i porażka jedna. Nasi kopacze 59 goli ustrzelili a bramkarze tylko 9 wpuścili. Drugi za Bizonem Eskimos był a trzeci Mikronator, z którym to polegnąć nam przyszło.
Lecz ledwo stary sezon się skończył, ledwie kopacze troszku odsapnęli a już nowe rozgrywki ogłoszono. Nasi kopacze już trenują, spiningi grają a trener myśli…

A wy kibice za drewniane tomahawki chwytajcie i na stadiony walcie! Bo jak Bladzi powiadają, kibice 13 zawodnikiem są.
Niech pęcherz toczy się dalej 🙂

Samotny Wilk
Treneiro

To już było. 1 numer Bizona…

Jak obiecaliśmy, tak robimy. Dziś powtarzamy 1 numer naszej gazeli sprzed 3 lat. A nosił on tytuł „Przesłanie Żelaznego Żuka” Niech tamten czas powróci na chwilę…

Ćwiczyliśmy właśnie ze Swawolną Drużyną Przyboczną koło Hanai, gdy nagle usłyszeliśmy krzyk podobny do ryku rannego bizona…
– Coooo !?
Pędem rzuciliśmy się w stronę wioski, żeby zobaczyć co się stało . Przed tipi Wodza ujrzeliśmy Żelaznego Żuka siedzącego na skórze bizona i czytającego prasówkę.- Co to ma znaczyć ! ( potem padły inne słowa, których powtarzać nie będę bo Bladzi mówią że są niecerowane) – Wódz wyraźnie nie wygladał na zadowolonego. Powodem tego była jedna z gazet. Otoczyliśmy go kołem a ja spojrzałem na tytuł: Nasze Mikronacje – “Unia Mikrooceanii- konkurencja dla OPM? “Gazeta była sprzed paru dni ,ale prasa dociera do nas z opóźnieniem.
– Tu napisali że Okoczia to jednoosobowa mikronacja a Unia Mikrooceani rozpadnie się zanim powstanie- powiedział Wódz.
Każdy z Przyboczników w jednej chwili zaoferował się pojechać i oskalpować autora tych słów a ja nie chcąc być gorszym powiedziałem:
– Wodzu jeśli tylko zechcesz wyślemy Drużynę Specjalną Piekielnego Wilka a jak będzie trzeba to całe nasze wojsko i spalimy tę redakcję!
– Nie- odpowiedział Żelazny- musimy to zmienić. Trzeba zacząć działać.
Spojrzeliśmy po sobie ze strachem w oczach. Wszyscy pamiętaliśmy jak nie tak dawno Wódz stosownymi kopami w zadek zachęcał nas z natury leniwych Szoszoinów do działania…
– Blade Twarze nas nie znają, nie wiedzą co znaczy być Szoszoinem- mówił dalej Wódz- Bo widzicie prasa u nich to czwarta władza. Jeśli czegoś nie opisze nikt o tym nie wie, . to tak jakby tego nie było. Nie ma nas, bo o nas nie piszą w prasie… Rozumiecie? Musicie brać pióra do rąk i pisać – powiedział z naciskiem Żelazny
Znowu spojrzeliśmy po sobie. Każdy z nas zanim zaczął chodzić, miał już w ręku tomahawk a miejsce piór zawsze było w pióropuszu. Teraz Wódz każe nam maczać je w atramenta i pisać. No ale czego nie robi się dla Okoczi.
Po powrocie do swojego tipi tę oto opowieść spisałem…

Samotny Wilk

3 lata „Bizona Informacje” !

Tak, tak Bracia i Siostry, czas biegnie jak Bizon galopem. Właśnie minęło 3 lata, od kiedy ukazał się 1 numer naszej gazeli. Nasza gazela, na skórze bizoniej drukowana, opisuje co się na Okoczi dzieje. A jak się nawet nic nie dzieje, to też opisuje.
Od czasu spisu bizonów, wprawę w liczeniu większą mam, to i obliczyłem. I wyszło mi. 211 wydań Bizona się ukazało. Każdy kto gazelę przeczyta, nożem na brzegu skóry robi nacięcie i drugiemu do czytania daje. I tych nacięciów prawie 6000 mamy a dokładnie ( jak Bladzi lubieją) 5957. Pod wydaniem Bizona, na dole skóry, każdy może swoją uwagę napisać. I ci, co przeczytali 197 razy napisali. Tyle statystyków.

Z Okazji tego lubilejuszu podziękować muszę. Najpierw Żelaznemu Żukowi, bo bez niego gazeli by nie było. Tańczącemu z Bizonami, bo bez niego tak by się nie nazywała, jak się nazywa. Dalej wszystkim Szoszoinom i Bladym, bez których nie było by, o czym pisać. I na koniec tym, którzy oprócz mnie reaktora do gazeli pisali, czyli Wilczemu Kłu, Białej Wilczycy, Piekielnemu Wilkowi, Tańczącemu z Bizonami…i innym.
Bizoniaście dziękuję też wszystkim czytelnikom z Okoczi i całego v-świata, za to że po naszą gazelę sięgali, swój czas tracili i nasze nieudolne próby dziennikarstwa czytali. Chwała wam za to.

A ja ze swej strony, jako reaktor naczelny, obiecuję, że gazela „Bizon Informacje” ukazywać się będzie, dopóki Okoczia istnieje, woda w Tisie płynie a ostatni Szoszoin da radę, bo butelkę i pióro do pisania sięgnąć.

Samotny Wilk
Reaktor naczelny

Poste Stricte. Jutro dla naszych stałych czytelników przypomnimy nasz 1 numer Bizona.