2 gazeta.furlandia.net ROZMAITOŚCI sierpień 2006 r. Gazeta Furlandzka
Do 1 strony Do 3 strony
Kącik Posła Kopp-Ostrowskiego
Wywiad z Ministrem Spraw Zagranicznych Księstwa Sarmacji diukiem Piotrem Kościńskim
Paweł von Kopp-Ostrowski
Witam Pana serdecznie. Jak ocenia pan społeczność Dreamlandu na tle innych v-państw?

Myślę, że Dreamland, będący najstarszym polskim v-państwemi - zarazem jednym z trzech największych - funkcjonuje w sposób zbliżony do Sarmacji. Ostatecznie, nasi mieszkańcy wywodzą się z tych samych środowisk. Jasne, że o społecznościach v-państw w dużej mierze decydują indywidualności. I Dreamland ma takie wybitne, znaczące osoby. I jeśli szukać różnic pomiędzy społecznością Dreamlandu, a Sarmacji czy Scholandii - to biorą się one właśnie z różnic pomiędzy tymi, którzy tworzą zręby naszych v-państw. I dobrze, bo gdybyśmy byli tacy sami, byłoby po prostu nudno.

Jakie są pana poglądy na Monarchistyczną politykę Dreamlandu?

Ja sam jestem monarchistą - przynajmniej w v-świecie; do niedawna byłem szefem Narodowego Związku Monarchistycznego, największej i najstarszej partii Sarmacji, a obecnie pełnie funkcję przewodniczącego Klubu Parlamentarnego NZM. W moim przekonaniu w v-świecie sens mają tylko monarchie - i to monarchie silne. Choć nie monarchie absolutne, bo wówczas traci sens społeczna aktywność mieszkańców - i paradoksalnie, v-państwo słabnie. Życzę więc Waszej monarchistycznej polityce jak najlepiej.

Czy miał pan prywatnie do czynienia z mieszkańcami Dreamlandu? Jakie pozostawili po sobie wrażenie?

Oczywiście, miałem - ale dość rzadko. Niestety, kontakty indywidualne Sarmatów z Dreamlandczykami są ograniczone, a szkoda. Ale mimo skromnego zasięgu moich kontaktów mam jak najlepszą opinię o mieszkańcach waszego v-państwa.

Czy pańskie poglądy identyfikują się z poglądami jakiejś Dreamlandzkiej partii?

Zapewne tak, ale jako minister spraw zagranicznych nie mogę niestety odpowiedzieć na to pytanie. Natomiast będę zawsze sprzyjał kontaktom sarmackich i dreamlandzkich monarchistów.

Jak ocenia pan zagraniczną politykę Dreamlandu?

Wolałbym widzieć bardziej otwartą politykę wobec Sarmacji. Jest wiele spraw, w których możemy współpracować. Co do reszty - trudno mi się wypowiadać, bo szefowi dyplomacji nie wypada oceniać kolegów z innych v-państw, nawet prywatnie. Ale jestem przekonany, że MSZ Dreamlandu realizuje politykę odpowiadającą dobrze pojętym interesom waszego v-państwa.

Czy ma pan jakąś radę dla Dreamlandzkiego MSZ?

Radę? Raczej propozycję, byśmy skorzystali z obowiązującego nasze ministerstwa porozumienia o konsultacjach międzyresortowych i spróbowali porozmawiać, spróbowali znaleźć to, co nas łączy.

Czy sądzi pan, że współpraca między Dreamlandem i Sarmacją może być realna i przynosić owoce?

Ależ oczywiście. Po pierwsze, możemy zacząć od szczebla najniższego, od miast i prowincji. Myślę o wymianie doświadczeń, o wspólnych imprezach kulturalnych. Spróbujmy namówić do współpracy instytucje naukowe, kulturalne, organizacje społeczne - ba! partie polityczne. Całkiem realna jest współpraca naszych sił zbrojnych. Jest też kwestia wymiany gospodarczej, nawet mimo różnic, dzielących systemy gospodarcze Sarmacji i Dreamlandu. Możliwości jest bardzo wiele.

Co może stać na tego przeszkodzie?

Pewna wzajemna nieufność, wynikająca z doświadczeń przeszłości. Ale to jest do przezwyciężenia. Spróbujmy zostawić na boku to, co nas dzieli - i zajmijmy się tym, co może nas łączyć.

Jak ocenia Pan v-swiat w 2006 roku? W jakim kierunku zmierza, co jest priorytetowe, czego oczekują mieszkańcy?

Myślę, że z jednej strony następuje umocnienie mocarstw - Sarmacji, Dreamlandu i Scholandii, także poprzez integrację z mniejszymi v-państwami, a z drugiej - powstają zupełnie nowe v-państwa. Zobaczymy, która z tych tendencji zwycięży, zjednoczeniowa czy dezintegracyjna.

Od dość dawna zdaje mi się, ze funkcje ambasadorów są nieco zbędne i niepotrzebnie absorbują i tak niewielka ilość aktywnych mieszkańców. W Sarmacji kilka miesięcy temu mięliśmy sytuacje, gdzie opozycja celowo zrezygnowała z pełnienia funkcji ambasadora w wielu państwach. Uważa Pan ambasadorów za rzecz potrzebna? Czy może lepiej przekazać to dodatkowemu ministrowi w Ministerstwie Spraw Zagranicznych?

W przypadku Sarmacji nie widzę tego problemu. Ambasadorów mamy tam, gdzie są potrzebni; w dwóch przypadkach funkcjonują misje specjalne. W przeszłości to ja jako minister pełniłem funkcje charge daffaires w niektórych v-państwach. Myślę, że mając taki potencjał ludnościowy możemy sobie pozwolić na posiadanie 10-15 obsadzonych placówek zagranicznych.
Co do kwestii rezygnacji z funkcji ambasadorskich przez działaczy Narodowego Związku Monarchistycznego po przegranych wyborach kilka miesięcy temu... cóż, ambasador musi mieć przekonanie, że może reprezentować rząd. Gdy jest do rządu w opozycji, tego przekonania mieć nie może. Ambasador - opozycjonista to jakaś kpina. Wymogiem chwili były więc dymisje ambasadorów-członków NZM. Fakt, że spowodowały one przejściowe perturbacje w sarmackiej dyplomacji. Ale to już zupełnie inny temat.

Sarmacja nie szczyci się nieposzlakowana opinia na arenie państw wirtualnych. Co za tym stoi? Czy obecny MSZ Sarmacji będzie próbował zmienić wizerunek ojczyzny poza jej granicami? Jeżeli tak, to w jaki sposób?
Nic nie wiem o jakichś powszechnych pretensjach do Sarmacji. Nieporozumienia i konflikty bywają i nic na to nie poradzimy. Ja zawsze będę starał się dążyć do porozumienia i współpracy.

Co powinno cechować dobrego dyplomatę?

Zdolności dyplomatyczne, oczywiście! Umiejętność prowadzenia rozmów wraz z dążeniem do kompromisu... Rzecz jasna, dyplomata musi przy tym umieć skutecznie bronić interesów swojego v-państwa.

Czy dyplomata winien być rozeznanym w kwestiach PRu? Jak Pan sadzi?

Oczywiście. Ale przecież v-dyplomaci nie kończyli studiów dyplomatycznych ani PR-owskich. Nie wymagajmy od nich zbyt wiele! Tu jest jednak v-świat...

Skomentuj
ZAPROSZENIE
Redakcja "Gazety Furlandzkiej" zaprasza do nadsyłania swoich prac:
- zdjęć,
- rysunków,
- grafik,
- obrazów,
- etc.

Nadesłane prace opublikujemy w kolejnych numerach "GF" ku wiecznej chwale autorów.

W dzisiajszym numerze prezentujemy zdjęcie naszego kolegi redakcyjnego zrobione w Edynburgu. Zdjęcie zrobione aparatem Nikon D70s z obiektywem Nikkora 70-300mm f/4.5 oraz z filtrem UV. (zdjęcie poniżej)
ZDJĘCIE DNIA
Zachód... autor:Eryk
Pierwszy Konkurs Fotograficzny Gazety Furlandzkiej "Negatyw"


Komisja po konsultacjach postanowiła przełożyć zakończenie konkursu na koniec "studenckich" wakacji, mamy nadzieje ze spowoduje to, iż po odpoczynku wiecej osób bedzie chciało się podzielić swoimi wrażeniami w postaci zdjęć. Wszyscy uczestnicy konkursu już zostali o tym poinformowani. Zasady konkursu się nie zmieniły. Po zakończeniu konkursu wyniki będa opublikowane w specjalnym wydaniu Gazety Furlandzkiej poświęconiej wyłącznie konkursowi fotograficznemu "NEGATYW". Dziękujemy za uwagę oraz życzymy powodzenia.

    - 2 -    
Do 1 strony Do 3 strony