| < Wrzesień 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    

Nowy Fer

















O ile nie jest to
stwierdzone inaczej,
wszystkie materiały na
stronie są dostępne na
licencji Creative Commons
Uznanie Autorstwa
2.5 Polska.
piątek, 13 października 2006
Diuk Kościński ogłasza powstanie Gellońskiego Ruchu "Y"

Na LDKS ukazała się informacja o powstaniu nowego stowarzyszenia mającego na celu rozwój prowincji gellońskiej. Oto skrócona treść wystąpienia diuka Kościńskiego:

"Gellonia się odradza, Gellonia się zmienia! Gellonia staje przed
wielką szansą: stania się prowincją silniejszą, niż niejedno v-państwo!
I dlatego powstaі GELLOŃSKI RUCH "Y"!
Dlaczego "Y"?
Bo "Y" symbolizuje pień i konary potrójnego, gellońskiego drzewa;
konary oznaczające POSTĘP i TRADYCJĘ.
"Y" jest też jak skrzydła gellońskiego Feniksa!
GRY nie jest partią polityczną, na razie nawet nie jest
stowarzyszeniem. Jest ruchem, mającym na celu rozwijanie i umocnienie
Gellonii (...). Zapraszam wszystkich, chcących rozwoju
Gellonii! Zapraszam wszystkich Gellończyków!"

GF deklaruje deklaruje niniejszym zdecydowaną chęć włączenia się w działania diuka na rzecz rozwoju Gellonii.

czwartek, 12 października 2006
Budować Sarmację z rozmachem

Nie wiedziałem jakie będą reakcje na artykuł „Dlaczego Sarmacja umiera?” i bardzo ich byłem ciekaw.

Pojawiły się zarzuty o braku uzasadnienia dla tytułowej tezy i poprzestaniu na ogólnikach. Cóż, przedstawiłem swoje wrażenia, Sarmację taką jaką widzę. Rzut oka bez wnikania w szczegóły. Powiedzmy, że szczegóły znajdą się w dalszym toku moich wynurzeń w GF.

Padły też tezy o rozrywkowym charakterze Sarmacji, który – jak rozumiem – ma wykluczać jakieś poważniejsze angażowanie się w budowę Księstwa i uzasadniać skupienie się na parodiowaniu państwa realnego, budowę swego rodzaju republiki wesołków i przymykanie oka na ewentualne niedociągnięcia.

Hm… Wydaje mi się, że można zajmować się akwarystyka, bonzai, wspinaczką wysokogórską – można też zajmować się budową v-państw w Internecie i można to wszystko robić z pełnym zaangażowaniem. Gadanie, że real ma pierwszeństwo, a virtual to tylko tak na pół gwizdka jest o tyle bezsensowne, że jedno nie stoi na przeszkodzie drugiemu. Można uczyć się, pracować i można zajmować się akwarystyką, zaś jak się nie ma na to czasu to lepiej rzucić hobby w diabły a nie męczyć siebie, innych i wymawiać się brakiem czasu.

Czy naprawdę obecny status Sarmacji jest już szczytem sarmackich możliwości? Czy naprawdę Sarmacja jest już tak „fajna”, że nie może być „fajniejsza”? Czy można być pewnym tego, że nagle nie wypączkuje z KS jakiś organizm, który przejmie część mieszkańców a wraz z nimi całą witalność v-państwa? Czy satysfakcja czerpana z porównywania się z v-państwami, które znajdują się w tyle jest taka cenna?

Proszę zwrócić uwagę czym jest Sarmacja. Sarmacja to kilkanaście, kilkadziesiąt lub kilkaset mózgów wymieniających się pomysłami za pośrednictwem sieci internetowej. Sarmacja to ileś tam stron internetowych – komórek sarmackiego organizmu.

Redukowanie tego organizmu li tylko do roli dostarczyciela rozrywki amputuje wszystkie inne możliwe funkcje. Jakie funkcje? Och, całe multum: sztuka, nauka, rozrywka, kultura prawna, filozofia, ontologia… W KS mogą działać wszelkie możliwe społeczności zorganizowane wg najróżniejszych i najegzotyczniejszych wzorców. To tak, jakby wróciła Starożytność z jej ogromnymi obszarami zasiedlonymi przez najróżniejsze ludy, z jej bajeczną różnorodnością i klimatem niesamowitości.

Myślę, że nie należy się obawiać myślenia z rozmachem. Dość spojrzeć na Wikipedię – czy nie jest to coś wielkiego, coś, co powstało jako zwykły, ludzki pomysł w głowie jej twórcy?

środa, 11 października 2006
Dlaczego Sarmacja umiera?

Tytułowe pytanie jest oczywiście prowokacyjne. Postawiłem je sobie po pojawieniu się w sarmackiej prasie informacji o przechodzeniu niektórych Sarmatów do Cesarstwa Valhalli.

Zanim w kąciku ust czytelnika pojawi się uśmieszek starego stażem Sarmaty – spieszę wyjaśnić, że nie chodzi mi o sam fakt odejścia zaangażowanej grupy osób i założenia v-państwa „wysysającego” obywateli sarmackich. Chodzi mi o to, że z każdego zakątka Księstwa wyziera stagnacja, że wzorem dawnych polskich sarmatów z reala Sarmaci z KS są przekonani o sile Sarmacji i o jej trwałości, że uważają iż ciężar gatunkowy Sarmacji sam w sobie wystarczy do jej przetrwania, nawet jeśli KS nie będzie się rozwijać.

Tak moim zdaniem nie jest. Sarmacja stoi w miejscu a stojąc w miejscu – wyraźnie się cofa. Atrofia miast, „rozwodnienie” rynku mediów, skupienie się na hucpie, absurdalnym często humorze, zabarykadowanie się w LDKS, kopiowanie „realnych” podziałów partyjnych, brak koncepcji odnośnie tego czym Sarmacja jest, co jej grozi, co służy temu aby przetrwała i rozwijała się – to oczywiste symptomy choroby.

Sarmacja rozpada się na dwie części: klub dyskusyjny LDKS i syriuszową RPG. Może LDKS jest świetną listą dyskusyjną, może Syriusz będzie znakomitą grą. Niemniej ani jedno, ani drugie nie jest tym, czym może być i czym zapewne będzie organizm znany jako v-państwo. Nie miejsce tutaj na snucie teorii v-państwowości – intuicyjnie stwierdzam, że v-państwo nie wydaje mi się ani grą RPG ani listą dyskusyjną.

Jak może umrzeć Sarmacja? Wydaje się, że nie będzie to skomplikowane. Jeśli pojawią się v-państwa, które zorientują się co jest głównym smakiem v-państwowości, jeśli ten smak wydobędą państwa już istniejące – wówczas transfer mieszkańców z niezreformowanej Sarmacji do tychże państw będzie już tylko kwestią czasu. Jeśli KS w porę nie wskoczy do tego pociągu – nic nie będzie w stanie zatrzymać dezintegracji. KS albo zniknie, albo ostanie się jako skansen historyczny polskiego v-świata, jako grupa osób ocierających łezkę przy wymianie zdjęć ze „starych dobrych czasów”.

Nie twierdzę, że śmierć Sarmacji stanie się za przyczyną Cesarstwa Valhalli, nawet nie wydaje mi się to bardzo prawdopodobne, choć scenariusza takiego wykluczyć się nie da. Twierdzę jednakże, że jeśli Sarmacja się nie zreformuje – to życie KS trwać będzie tak długo, jak długo nie powstaną państwa, które swą v-państwowość potraktują szerzej i bardziej twórczo. Czas pokaże, czy Valhalla okaże się tą gwiazdą, która poprzedzi zapadnięcie nocy nad Księstwem Sarmacji.

wtorek, 10 października 2006
Sarmackie gazety pierwszej i drugiej generacji

Obserwując media sarmackie, pisząc do nich, wreszcie – samemu wydając sarmacką GF wyrobiłem sobie zdecydowane poglądy na sarmacki rynek medialny.

Jak wiadomo – aktualnym centrum informacyjnym Księstwa Sarmacji jest oficjalna lista dyskusyjna. Cały strumień informacji sarmackich płynie tym korytem. Sarmacka prasa bezskutecznie próbuje równać do LDKS informując nieco później i inicjując dyskusje nieco mniej gorące.

Mam wrażenie, że taka rola LDKS jest wyrazem stagnacji lub nawet atrofii Księstwa Sarmacji. Przecież opieranie się na forach i listach dyskusyjnych właściwe jest raczej v-państwom nowym lub nie mającym witalności, która umożliwia wydostanie się poza forum lub listę. To co pozwala ocenić rozwój v-państwa to właśnie między innymi wyodrębnienie się jego funkcjonalnych części: specjalizacja miast, gazet, przedsiębiorstw, instytucji. Z kolei zastój i regres – to ucieczka do łatwej lecz w dużej części jałowej formy niekończącej się dyskusji toczonej na burym, udeptanym mailami klepisku.

Wydaje się, że przewaga LDKS nad gazetami jest naturalna i wszelkie zmiany w tym względzie są z definicji skazane na niepowodzenie. Otóż nie. LDKS ma pewne przewagi, ale i ma pewne słabe punkty.

Wiadomości na LDKS są dość ulotne, szybko odchodzą, przykryte opadłymi liśćmi kolejnych postów, do Erebu sarmackich archiwów. Wiadomości łatwo się dezintegrują pod ostrzałem odpowiedzi, które zainicjowany wątek najczęściej wyrzucają z jego pierwotnych torów.  LDKS nie posiada kośćca, jakiejś konstrukcji, która nadałaby jej kształt. Jest jak obficie zasilany gliną kopiec, który usypywany – nigdy nie stanie się przecież budynkiem.

Sarmacja dla swojego dalszego rozwoju potrzebuje kręgosłupa, jakiejś konstrukcji, którą będzie można wypełniać budulcem. Elementami tej konstrukcji są właśnie miasta, partie polityczne, prowincje no i oczywiście – gazety.

Obecne gazety w Księstwie Sarmacji nazwałbym mediami pierwszej generacji. Pierwsza generacja charakteryzuje się silnym zdominowaniem gazety przez jedną osobą lub wąską grupę osób związanych ze sobą miejscem zamieszkania lub podobnymi poglądami. Istotne są też próby bądź to upodobnienia się do gazet w realu bądź to dotrzymania kroku LDKS jeśli idzie o funkcję informacyjną. Motywem autorów piszących w gazetach pierwszej generacji wydaje się bądź to chęć zaistnienia w KS bądź kwestia zarobku kilku libertów.

Gazety drugiej generacji najprawdopodobniej tworzone będą przez szersze i bardziej zróżnicowane grona. Big-bangiem tworzącym gazetę drugiej generacji będzie często zapewne fuzja dwóch lub większej ilości gazet generacji pierwszej. Gazety drugiej generacji same w sobie będą programowo ogólnosarmackie, zapewne apolityczne lub o niezbyt ostrym profilu.

Funkcja informacyjna gazet drugiej generacji skupi się być może na filtrowaniu kompleksowych sprawozdań z „szybszych” źródeł typu LDKS, Dziennik Praw lub „Brama Sarmacka” (jak np. teutońskie „W 80 słów dookoła Sarmacji”).

Najistotniejszą funkcją gazet drugiej generacji będzie funkcja opiniotwórcza. Cenieni będą redaktorzy, którzy mają zdecydowaną wizję rozwoju Sarmacji i swoimi artykułami wizję tą będą ukazywać. Właśnie rozwój KS, teoria v-państwa, atakowanie zmurszałych lub słabych jego części będzie osią dyskusji toczonej w sarmackich mediach. „Dlaczego jest źle? Dlaczego Sarmacja upada? Zróbmy to lub tamto!” – tego typu hasła zdominują prasę.

Wydaje się, że już nie budowanie na własną rękę ani nie liberty będą motywowały redaktorów. Podstawowym paliwem będzie obserwowanie jak toczy się życie organizmu zwanego KS i wpływanie na tego życia kształt – to wystarczy do pisania interesujących artykułów ;).

poniedziałek, 09 października 2006
Ranking miast: Scrios atha Morvan

Po wysmażeniu w Gońcu Czarnoleskim częściowego podsumowania moich sarmackich peregrynacji postanowiłem skorzystać z zaproszenia władz Scrios atha Morvan i odwiedzić tę zanurzoną w celtyckich klimatach osadę.

Scrios atha Morvan – 7 mieszkańców.

Zaraz po przybyciu do Morvanu widać, że włodarzom osady zależy na jej rozwoju. Sporo uporządkowanej, aktualnej  i łatwo dostępnej treści zdecydowanie ponad sarmackie standardy. Jest zwięzły choć sztampowy opis miasta, jak najbardziej aktualne aktualności, egzotycznie brzmiące nazwy władz w postaci Taoiseacha (naczelnika) i Comhairlu (rady tworzonej po uzyskaniu przez osadę statusu miasta – wydaje się, że już niedługo).

Uwagę zwraca obszerne kalendarium historyczne Morvanu obejmujące epokę przedinternetową oraz zapis internetowych dziejów osady. Niektóre fragmenty historii wydają się wątpliwe pod względem smaku jak np. opis Wielkiej Wojny Wirtualnej. Cóż – jakoś dotąd nie przekonała mnie koncepcja majstrowania historii przedinternetowych a historia Morvanu raczej mnie w moim stanowisku utwierdza. Niemniej ilość dat robi wrażenie :)

Zabytki całkiem sympatycznie są opisane i przedstawione: krzyż celtycki poświęcony Morvańczykom, którzy walczyli o celtyckość osady, Ratusz, Instytut historii, krąg celtycki – gdzie wśród kamiennych menhirów fotografujący uwiecznił dwanaście nagich dziewoi klęczących wokół (zapewne świętego) ognia :)

Z uwagi na sporą ilość materiałów – nadmienię tu tylko o przyzwoitym opisie geografii morvańskiej, należytej mapie działek, elegancko wkomponowanym czacie, porządnej linkowi (Gazeta Ferska była! :), aktualnym kontakcie do Taoiseacha ubogaconym wizerunkiem pełniącego urząd barona Radetzky’ego, opisie samej Sarmacji (brawa, że nie jest to zwyczajny link do głównej strony KS).

Co jeszcze?

Jeszcze bardzo ważna rzecz: opcja „zamieszkaj”, która pozwala przeprowadzić się do Scrios atha Morvan szybko, łatwo i przyjemnie. Co też uczyniłem. Inne miasta niech się uczą :)

Wypada jeszcze słowo o grafice. Nie jest może najwspanialsza – sypie się pikselami, trochę za dużo tych tapetowych wzorków ale ogólnie nie razi jakoś zbytnio i trzyma ów celtycki klimat. Herb i flaga też niczego sobie – kopiący jednorożec z rozwianą grzywą. Jeśli popracować nad krawędziami rysunku - będzie wspaniały.

Dobra: umieszczam Scrios atha Morvan na miejscu pierwszym. Za porządek, za brak ślepych linków, za aktualność, za zaangażowanie (jak to brzmi :), za obszerność, za spójny i pociągający klimat.

Sarmaci – polecam przeprowadzkę do Morvanu, warto aby osada zyskała status miasta i aby praca Taoiseacha została doceniona.

środa, 04 października 2006
GF w walce o wolność słowa!

W dniu dzisiejszym na kanwie lekkiej dyskusji, którą prowadziłem przy porannej kawie z papieżem Świeckiego Kościoła Wandy Bambułą XIII zabrała głos bliżej mi nieznana osoba Pana Konrada Struga.

Pan Strug pozwolił sobie nie zgodzić się z moją wypowiedzią wyrażając żywą dezaprobatę. Z uwagi na fakt, że argumentacja Pana Struga była nieco zbyt ekspresywna zachodzi obawa, że niepohamowana cenzura monarchofaszystów zaknebluje usta Pana Struga depcząc jego podstawowe wolności - GF postanawia opublikować zagrożoną ekstrakcją wypowiedź:

"Wyp****alaj h*ju i więcej nie pisz dziwko pier****na latarniana pieprzona kur*o
pier****na hu*u zaje*any mać twoja irakska w morde pier*****ęta mać!!!!!!!!!!!"

Z uwagi na zasady przyjęte w GF z bólem zastąpiłem niektóre litery gwiazdkami.

poniedziałek, 02 października 2006
Ranking miast: Genosse-Wanda-Stadt

Po bezowocnych poszukiwaniach Winnicy, korzystając z pobytu w egzotycznym Mandragoracie Wandystanu postanowiłem odwiedzić stolicę tej komunistycznej i kpiarskiej prowincji.

Genosse-Wanda-Stadt - 60 mieszkańców.

Jak we wzorowym komunistycznym mieście - przaśny porządek. Kolory jakieś takie szaro-bure, wszystko wycięte jak spod siekiery i - ewenement na skalę ogólnosarmacką - ani jednego ślepego linka! Nie do wiary - czyżby porządek zawsze musiał wiązać się z totalitaryzmem? ;)

Na rogatkach miasta odezwa Rady Rewolucyjnej, płomienne i groźnie brzmiące obwieszczenie wysławiające nieludzki trud budowniczych miasta i piętnujące bumelanctwo. Podany jest skład Rady Rewolucyjnej i komplementarne, że tak powiem, ksywki dwójki komisarzy. Mamy wreszcie fotoreportaż z budowy stolicy, w tym jedno zdjęcie przedstawiające "zjawisko niezwykłe - przerwę obiadową w budowie osiedla imienia Urbana I, papieża." (nie można opanować uśmiechu ;).

Początkowo chciałem umieścić Genosse-Wanda-Stadt na drugim miejscu, za Czekanami. Jakoś lepiej czułem się w przyjaznej i miłej człowiekowi wiosce. Niemniej byłoby to niesprawiedliwe - w wandejskiej stolicy brak nieaktywnych linków, jest za to dowcip, wystrój znakomicie uzupełnia treść. Strona nie jest może naładowana treścią ale za to wydaje się aktualna, nie ma dziur i nie ma chaosu - to pozwala mi mieć czyste sumienie umieszczając Genosse-Wanda-Stadt na czele rankingu. Choć i tak wolę czekański skansen ;)

Z Genosse-Wanda-Stadt dla czytelników GF: Maciej Dudek-Karakachanow.

P.S. Tekst pisałem na kolanie w hotelu, spodziewając się  wizyty agentów wandejskiego Smierszu. Szczęśliwie nie zainteresowali się moją skromną osobą...

piątek, 29 września 2006
Praca w Gazecie Ferskiej
Gazeta Ferska zatrudni redaktora, który raz w tygodniu zwięźle i dowcipnie opisze fakty jakie miały miejsce w danym tygodniu w Księstwie Sarmacji. Za każdy opis 10 libertów!
kontakt:
emane@gazeta.pl
czwartek, 28 września 2006
GF bije się w piersi: z igły widły!

Jak wyjaśnił na LDKS Jakub "Morpheus" kaw. Kaczyński-Chojnacki – sprawa p. Mateusza Awy i osób, które dokonywały przelewów na jego konto dotyczyła Kliniki i konkursu „Chcę być piękna”. Przedsięwzięcie to Pan Kaczyński organizował wespół z pomysłodawcą – Panem Awą. Panowie X i Y byli sponsorami konkursu a wpłacone kwoty stanowić miały tego konkursu dofinansowanie.

Sytuacja nie była związana z późniejszymi ekscesami Pana Awy.

Twierdzenia Pana Kaczyńskiego zdają się całkowicie wyjaśniać legalny, jak się okazało, fragment działalności skazanego na banicję Pana Awy.

Z tej strony przepraszam jednocześnie serdecznie Pana Jakuba "YO'ghurta" Bakonyi’ego, którego nazwisko przewinęło się w dywagacjach prowadzonych przeze mnie na LDKS. Pomimo jednoznacznego zastrzeżenia o niekierowaniu w jego stronę żadnych podejrzeń – moja próba wnioskowania z połowicznie udzielanych informacji naruszyła zasadę rzetelnego informowania.

Władze przelewają pieniądze przestępcom?

Sąd Krajowy Księstwa Sarmacji skazał za posługiwanie się wielokrotnymi tożsamościami na karę banicji niejakiego Mateusza Awę.  W dalszej kolejności JKW Piotr Mikołaj opublikował na LDKS arcyciekawą informację:

W trakcie egzekucji wyroku można się dowiedzieć ciekawych rzeczy. Historia przelewów:

Od: Osoba X
Do: Osoba Y
Kwota: 250 lt
Tytułem: sponsoring:p
Data: 29.04.2006 10:15:40
Od: Osoba Y
Do: Mateusz "Panaf" Awa (skazany na banicję)
Kwota: 250 lt
Tytułem: Sponsoring - Bojówki :D
Data: 17.05.2006 22:10:07

Osoba Y - wypowiadała się na liście trzy dni temu, obecnie pełni funkcję we władzach publicznych. Uprzejmie proszę tę osobę, aby ujawniła okoliczności swojej współpracy ze skazanym.

Kim jest osoba X? Kim jest osoba Y? Jak daleko sięgneła afera? O jakie bojówki chodzi? GF z niecierpliwością oczekuje na dalsze informacje w tym zakresie i będzie domagać się udzielania sarmackiej opinii publiczej szczegółowych wyjaśnień.

 
1 , 2 , 3 , 4