wtorek, 9 lutego 2010

Wybór Prokuratora Generalnego

Wczoraj, po trzydniowej debacie, rozpoczęło się w Izbie Senatorskiej głosowanie ws. wyrażenia zgody na powołanie Michaela mar. von Lichtensteina na Prokuratora Generalnego. Senatorowie Unii Konserwatywno-Liberalnej zagłosowali przeciw.
Na wstępie należy podziękować Marszałkowi Izby Senatorskiej, że tym razem zarządził debatę. Jak się okazało - bardzo przydatną dla oceny kandydata.

Z punktu widzenia senatorów UKL - czyli mojego i Diuka Khanda - Markiz Lichtenstein nie nadaje się na Prokuratora Generalnego przynajmniej z kilku względów (tu będę pisał tylko o przeciwwskazaniach, które wynikają bezpośrednio z odpowiedzi Markiza w trakcie debaty).

1. Pan Lichtenstein napisał: "Swoją działalność w sarmackim wymiarze sprawiedliwości rozpocząłem z chwilą jego reanimacji, tj. powołaniem [tzw. - przyp. AD] Sądu Książęcego (który to powstał w drodze realizacji projektu którego byłem współautorem)". Projekt, który został przyjęty jako dekret z mocą ustawy po Wandejskim Czerwcu, był dosyć osobliwy (zresztą, proszę samemu ocenić: http://prawo.sarmacja.org/akt,1635.html). W warunkach, gdy Sąd Najwyższy de facto nie istniał (Książę bezprawnie odwołał Prezesa SN, a później nie powoływał sędziów), dekret oddawał w zasadzie pełnię władzy sądowniczej Księciu. Pozornie udział w stanowieniu takiego "prawa" nie ma niczego wspólnego z rolą Prokuratora Generalnego, ale moim zdaniem świadczy o podejściu do systemu prawa. Ktoś, kto brał udział w projektowaniu dekretu, który demolował sarmacki wymiar sprawiedliwości, nie powinien ubiegać się o stanowiska w tym wymiarze.

2. Pan Lichtestein napisał: "procedury [chodzi o postępowanie przygotowawcze - przyp. AD] (w czysto roboczym szacunku z dużym marginesem błędu) nie powinny przekraczać granicy dwóch miesięcy, chyba że zajdą jakieś naprawdę szczególne okoliczności, a ich zaistnienia wykluczyć nie sposób". Granica dwóch miesięcy (!) dla postępowania przygotowawczego jest strrrasznie wysoka - szczególnie biorąc pod uwagę, że w tym czasie mogą być stosowane środki zapobiegawcze w postaci moderacji, ograniczenia dostępu do serwera itp. Ja nie wiem jak skomplikowane sprawy mogłyby się w KS zdarzyć, ale Pan Lichtenstein, choć podaje 2 miesiące jako granicę, to nie zaprzecza, że w wyjątkowych sytuacjach postępowanie mogłoby trwać jeszcze dłużej.
3. Pan Lichtenstein nie podał jakichkolwiek, choćby przykładowych przesłanek stosowania środków zapobiegawczych... Jest to dla potencjalnych podejrzanych fakt wysoce niepokojący.

4. Odpowiadając na pytanie Senatora Piotra Mikołaja, Pan Lichtenstein przyznał, że jego wiedza nt. baz danych MySQL, języka PHP oraz analizy logów serwera jest znikoma, co może utrudnić gromadzenie i analizę materiału dowodowego. Już kiedyś Pan Lichtenstein był przygotowywany do roli Prokuratora Generalnego, więc fakt ten musi dziwić.


Andrzej Dzikowski

środa, 27 stycznia 2010

Senat Niemy

Ostatnio przeprowadzono w Izbie Senatorskiej serię głosowań w sprawie wyrażenia zgody na powołanie sędziów Sądu Najwyższego. Marszałek Łaski pewnie chciał dobrze, gdy zdecydował się na pominięcie debaty i przejście od razu do głosowania. Wszyscy dążymy przecież do tego, aby jak najszybciej reaktywować SN. Cel nie uświęca jednak środków. Marszałek popełnił błąd - nie zarządził debaty. Jeżeli ktoś interesuje się takimi "szczegółami", zapraszam do dalszej lektury i do dyskusji. Regulamin IS będzie pomocny

Nie przeprowadzenie debaty przy wyborze sądziów jest naruszeniem regulaminu IS, a dokładniej przepisów:
1/ art. 5 ust. 1 pkt 7: "Senator ma prawo uczestniczyć w dyskusji nad sprawami rozpatrywanymi przez Izbę Senatorską";
2/ art. 7 ust. 2 pkt 1 lit. a: "Marszałek kieruje pracami Izby Senatorskiej, w szczególności nadaje bieg wnioskom kierowanym do Izby Senatorskiej oraz zarządza i zamyka debaty i głosowania".

Ad. 1/ Sprawa jest jasna - senatorwie mają prawo do uczestniczenia w dyskusji, do zadawania pytań w ich trakcie. Kandydaci na sędziów nie mieli okazji nawet stanąć przed nami, przedstawić się i odpowiedzieć na nasze pytania. Senat jest izbą parlamentu, a istotą parlamentu jest dyskusja, rozmowa - już sama etymologia słowa "parlament" na to wskazuje. Senat to nie maszynka do głosowania, ale izba reflexji.
Ad. 2/ W art. 7 ust. 2 Regulaminu IS określono jakie są kompetencje Marszałka. W niektórych punktach tego ustępu określa się, jakie czynności są konieczne (marszałek ma obowiązek ich dokonać; tryb oznajmujący oznacza obowiązek), a w innych jakie czynności są fakultatywne (marszałek może, ale nie musi ich dokonać; użyto słowa "może"). Art. 7 ust. 2 pkt 1 lit. a mówi o więc o obowiązku. Obowiązku tego marszałek nie wykonał.

Co prawda, obowiązują dwa przepisy Regulaminu, które mogą być przytoczone jako podstawa dla postępowania Pana Marszałka:
A/ art. 1 ust. 2: "Marszałek Izby Senatorskiej, zwany dalej >>Marszałkiem<<, może odstąpić od stosowania postanowień regulaminu w danej sprawie, jeżeli przemawia za tym zdrowy rozsądek, za wyjątkiem art. 4 ust. 2. O powołaniu się na niniejszą klauzulę zawiadamia Izbę Senatorską".
B/ art. 4 ust. 3: "Marszałek, zarządzając głosowanie, informuje o treści uchwały lub poprawki, jej uzasadnieniu oraz — jeżeli dotyczy — odsyłaczu do przebiegu debaty nad projektem".

Oba przepisy nie miały jednak do omawianej przez nas sytuacji zastosowania.
Ad. A/ Marszałek nie powołał się na tę klauzulę, a ponadto zdrowy rozsądek wymaga przeprowadzenia debaty, bo inaczej ludzie głosują w ciemno;
Ad. B/ Zwrot "jeżeli dotyczy" sugeruje, że mogą istnieć wypadki, kiedy do debat się nie odsyła - ale czy tych debat być nie powinno? Na pewno, nie we wszystkich głosowaniach jest sens albo możliwość odesłania do debaty. Np. może być wszczęta debata, ale nikt nie zabierze głosu - wtedy nie ma sensu odsyłać. Może także być wniosek o przejście do głosowania bez debaty (choć trudno powiedzieć czy i kiedy może być zgłoszony). Nie ma też debat ws. poprawek - a są głosowania. We wszystkich innych wypadkach debaty mają być zarządzane. To wynika z norm Regulaminu, który należy traktować jako całość.

Senatorowie UKL głosowali za przedstawionymi kandydatami, chcąc doprowadzić do reaktywacji SN. Tryb procedowania naruszający regulamin jest jednak wysoce wątpliwy.

czwartek, 30 kwietnia 2009

Projekt ustawy podatkowej

Niedawno obiecywałem, że przedstawię projekt ustawy podatkowej, o której dyskutowaliśmy w UKL. Poniżej można go przeczytać. Najpierw jednak wyjaśnienie powodów opracowania go oraz "skrócone" uzasadnienie:


Drogie Sarmatki! Drodzy Sarmaci!

Obecnie izby sejmu zajmują się regulacjami dot. podatków. Izba Poselska już zagłosowała za uchyleniem dotychczas obowiązującej ustawy - istnieje więc poważna możliwość potwierdzenia decyzji IP w toku procedury legislacyjnej. Obecne prawo podatkowe nie jest najlepsze, ale jego zniesienie tak niedługo po wejściu w życie może być działaniem nierozsądnym, ponieważ:
1. ludzie (zarówno funkcjonariusze publiczni jak i reszta mieszkańców) się przyzwyczaili;
2. mechanizmy poboru zostały już stworzone (a ktoś temu poświęcił czas);
3. dziura budżetowa może się jeszcze bardziej powiększyć (w razie nieuchwalenia nowej ustawy).

Jeżeli chodzi o przeciwdziałanie skutkowi z punktu trzeciego - Diuk Łaski zgłosił projekt, który jest nie do przyjęcia. Celem upublicznienia mojego projektu jest przeciwdziałanie powiększeniu dziury, a jednocześnie pokazanie alternatywy wobec projektu Diuka. Postaram się w skrócie wymienić zalety tego co proponuję:

1. nie odbiera pieniędzy, które już kiedyś, przed wprowadzeniem ustawy zarobiliśmy,
2. zapewnia równe, bardzo niskie (100 lt) opodatkowanie dla prawie wszystkich mieszkańców (wyjątek to nowi mieszkańcy, zwolnieni w miesiącu, w którym zamieszkali w KS oraz osoby, które nie płacą pełnej wysokości stawki, bo wpływy na ich konto są niewystarczające),
3. choć podatek jest niski, to jednak zapewni wyższe i przewidywalne wpływy do skarbu Korony niż z obecnego podatku,
4. zniesione zostaną sankcje za niepłacenie, czy unikanie płacenia podatku - zmiana trybu poboru (przy pierwszym/pierwszych przelewach na konto w miesiącu) praktycznie uniemożliwia takie działania,
5. dzięki zwiększeniu udziału samorządów we wpływach podatkowych, będą one mogły w szerszym zakresie wykonywać swe zadania (a także będą mogły być przekazywane im nowe).



Ustawa Sejmu
o podatku od osób fizycznych


Art. 1. [Cel ustawy i objaśnienie wyrażeń ustawowych]
1. Ustawa określa podmioty podatku, jego przedmiot, wysokość oraz tryb poboru i podziału.
2. Ilekroć w ustawie jest mowa o:
1. "podatku" — należy przez to rozumieć podatek od osób fizycznych,
2. "podatniku" — należy przez to rozumieć osobę fizyczną, która nie korzysta ze zwolnienia określonego w art. 2 ust. 4,
3. "miesiącu" — należy przez to rozumieć miesiąc kalendarzowy,
4. "rachunku" — należy przez to rozumieć rachunek lub rachunki bankowe,
5. "przelewu" - należy przez to rozumieć przelew lub przelewy na rachunek podatnika z rachunku innej osoby fizycznej lub osoby prawnej.

Art. 2. [Podmioty, przedmiot, wysokość i pobór podatku]
1. Korona pobiera podatek w wysokości 100 libertów w ciągu miesiąca od każdego podatnika, z zastrzeżeniem ust. 3 i 4.
2. Podatek jest pobierany z chwilą dokonania pierwszego przelewu w miesiącu na rachunek podatnika. Jeżeli kwota tego przelewu jest niższa niż wysokość wskazana w ust. 1, podatek pobiera się również w chwili kolejnego przelewu aż do pobrania w sumie w miesiącu kwoty wskazanej w ust. 1.
3. Jeżeli suma wpływów na rachunek podatnika w ciągu miesiąca wyniosła mniej niż 100 lt, wysokość podatku jest równa wysokości tych wpływów.
4. Osoby fizyczne są zwolnione od podatku w miesiącu, w którym zamieszkały w Księstwie Sarmacji.

Art. 3. [Podział podatku]
1. Korona dokonuje podziału podatku, przekazując prowincji, w ciągu pierwszych siedmiu dni miesiąca, 35 % wpływów z podatku pobranego w poprzednim miesiącu od podatników, którzy w chwili podziału podatku mieszkają na obszarze prowincji. Kwotę ustaloną w trybie opisanym w pierwszym zdaniu zaokrągla się w górę do najbliższego pina.
2. Do krajów Korony oraz miejscowości znajdujących się na obszarze Terytorium Koronnego stosuje się odpowiednio przepis ust. 1.

Art. 4. [Przepis końcowy]
Ustawa wchodzi w życie pierwszego dnia drugiego miesiąca następującego po ogłoszeniu ustawy.




Projekt nie jest jeszcze doskonały, ale w razie uchylenia obecnej ustawy podatkowej zostanie on dopracowany i złożony do laski marszałkowskiej.



Andrzej bar. Dzikowski

wtorek, 28 kwietnia 2009

UKL stowarzyszeniem

Po trzech latach działalności jako partia polityczna Unia Konserwatywno-Liberalna przekształciła się w stowarzyszenie.

Przedwczoraj w głosowaniu, które przeprowadziłem, Zgromadzenie Unii jednogłośnie przyjęło uchwałę zmieniającą statut Unii, w wyniku czego partia przekształciła się w stowarzyszenie. Zmiana statusu nie ogranicza naszych możliwości działania, a jednocześnie m.in. pozwala na przynależność członków Unii do innych partii. U podstaw decyzji o wprowadzeniu zmian leży brak chęci i możliwości przejęcia władzy w Księstwie, a więc warunków pozwalających na traktowanie nas jako partię polityczną. Zamiast tego zamierzamy wywierać wpływ na władze oraz obywateli KS w celu obrony wartości przez nas wyznawanych.

Statut po zmianach można znaleźć tu: http://organizacje.sarmacja.org/UKL/ (oficjalna strona UKL jeszcze nie została zaktualizowana).

Również w niedzielę powołałem Kol. Leszczyńskiego na Wiceprezesa Unii.

Co do naszej aktywności - nie zajmujemy się tylko sobą. Wczoraj rozpocząłem wewnętrzną debatę w sprawie projektowanych przeze mnie regulacji podatkowych. Jej owoce poznacie wkrótce.


Andrzej Dzikowski

sobota, 7 lutego 2009

Po

No i po wyborach... Wyniki znane. Brałem taki rezultat pod uwagę (a nawet byłem go pewien). Była możliwość - albo 4:2 dla UKL-NOT, albo 3:3. Dużej przewagi wypracować się, moim zdaniem, nie dało. I tragedii wielkiej nie ma. Właściwie, jest to co zwykle...

Niektórzy twierdzą, że przyczyniłem się do nie najlepszego wyniku UKL-NOT, nazwywając "koncepcję OPD >>faszystowską<<" i stwierdzając, że "znaczna część elektoratu >>po totalniacku, po faszystowsku<< pojmuje mikronacje". No i to był "strzał w głowę". Jak widać, jeszcze żyję, a takie imputacje (nie powiem w co ;) ) są nie na miejscu. Ja wcale OPD nie nazwałem "faszystkowską". "Koncepcja faszystowska" w artykule "Freiheit!" to był model idealny (jak ktoś się nauką interesuje, to wie o co chodzi). Jeżeli ktoś tam znajdował cechy OPD - to pewnie słusznie - ale z pewnością OPD nie posiada wszystkich cech modelu, który zaprezentowałem (w dodatku dosyć skrótowo). A o etatyzacji wszelkich dziedzin życia - polecam lekturę (nie pamiętam teraz tytułu) Adama Krzyżanowskiego, który z tego co pamiętam, za najwyższe stadium etatyzacji uznawał faszyzm właśnie. Nieświadomie, wielu idzie w tym kierunku właśnie.


W sumie, cieszę się, że się nie dostałem. Nie zamierzam już kandydować, bo to wszystkozaczyna byc nużące (tak się to chyba pisze?).

poniedziałek, 2 lutego 2009

Freiheit!

To nie będzie kolejny "pijarowy", czy marketingowy tekścior. Raczej artykuł, który pokrótce ukazuje podstawy mojego myślenia nt. KS.

Partie polityczne są stowarzyszeniami, których celem jest wywieranie wpływu na władzę polityczną sprawowaną przez państwo, a zajmującą się kreacją, ochroną i dystrybucją dóbr publicznych - takich, które są pożądane, zajmują wysoką pozycję w hierarchii wartości i nie mogą być wytwarzane indywidualnie. "Rozrywka", sztuka i literatura ("kultura") mogą być wytwarzane przez jednostki - to nie domena władzy politycznej. W sporcie konkurencyjnym (bo u nas przecież nie ma miejsca na indywidualne ćwiczenia mające na celu rozwój mięśni), owszem, potrzebne są przynajmniej dwie osoby, ale żeby od razu państwo się tym zajmowało? Dobrze znamy sytuacje, gdy z powodzeniem osoby prywatne organizowały sportową rywalizację.

W naszych warunkach podstawowym dobrem publicznym jest samo państwo wirtualne, Księstwo Sarmacji. Składa się na nie przede wszystkim forum wymiany informacji, opinii i usług (o towarach trudno tu mówić - byłby to problem na szerszą dyskusję) oraz procerdury regulujące tę wymianę. Procedury powinny być proste (a co za tym idzie zrozumiałe) i trawałe w czasie, dzięki czemu będą poznawalne i wykonywalne przez wszystkich uczestników wymiany. Powinny służyć zapewnieniu:
-możliwości udziału w wymianie każdego osobnika na równych warunkach,
-swobody wymiany przy zachowaniu minimalnego porządku.

Pluralizm wartości, który proponuję, nie jest ani relatywizmem, ani monizmem. Nie wszystko może być dozwolone, ale zakazy i nakazy nie mogą być ustalane arbitralnie i nie mogą porządkować wszystkiego. Granicą pluralizmu powinny być tylko i wyłącznie normy moralne i obyczajowe kultury, do której przynależymy (bo wartości i normy uznawane przez wielu za "uniwersalne" są takie tylko z naszego punktu widzenia) oraz zabezpieczenie istnienia i integralności forum wymiany. Te granice muszą być jednak egzekwowane - stąd konieczność działania sprawnego i stosunkowo niezależnego wymiaru sprawiedliwości, włącznie z prokuraturą.

"Taka jest moja koncepcja", jak śpiewał klasyk. Koncepcja przeciwna to koncepcja faszystowska. "Wszystko w państwie, nic poza państwem, nic przeciw państwu", jak mawiał Benio Mussolini. A państwo to przede wszystkim on - wódz, który "zawsze ma rację" (czasami, może bardziej za poprzedniego panowania, takie myślenie było obecne wśród ludu). I niestety, wielu ludzi pojmuje mikronacje i państwa wirtualne (właściwie dla nich to to samo) po totalniacku, po faszystowsku. Dla wszystkich stanowiska w administracji! Administracja powinna zajmować się wszystkim! Z "kulturą", "rozrywką" i "sportem" na czele!

Według mnie, najważniejsze, żeby ludzie sami chcieli być aktywni. Zmusić ich nie możemy. Możemy jedynie zapewniać warunki wymiany, promować KS. Promować tak jak umiemy. Żadnych odkrywczych środków tu nie zaproponuję. Internet jest duży, a pisać chyba każdy z Was potrafi.

poniedziałek, 12 stycznia 2009

Wokół zmian w konstytucji

Wiele hałasu wokół projektu zmian w konstytucji mojego autorstwa... Niektórzy starają się rzeczowo debatować, inni wolą krzyczeć. I bardzo się cieszę, że skłoniłem tak wiele osób do zajęcia stanowiska. Czasem błędnie je uzasadniają, mylą się, ale przynajmniej mają jakieś zdanie.
Postanowiłem w GAP-ie odpowiedzieć na te zarzuty, które się tam znalazły:
http://grodzisk.sarmacja.org/gap/?w=94

Pod wpływem krytyki niektórych osób, które szanuję, projekt trochę zmienił swój kształt:
http://fc.sarmacja.org/viewtopic.php?f=29&t=207&p=1662#p1662 [patrzcie na ten niżej
zamieszczony]. Zdziwiła mnie trochę postawa Marszałka, no ale, każdy może się mylić.Podkreślam, że projekt nadal nie jest ostateczny (np. w dziedzinie polityki zagranicznej - dziękuję za zdanie Karolinie bar. von Lichtenstein-Sobieszek). W trakcie debaty mogę zgłaszać autopoprawki.

Tutaj tyle - klikniecie w linki, to będziecie mieli dużo do czytania.


Andrzej bar. Dzikowski