Archiwum kategorii 'Komentarze' Category

Przegląd Prasy Wczorajszej

Dziś Przegląd gościnnie w tym miejscu - redakcja ma problemy z dodaniem materiału do Parku, zostały one już zgłoszone PASI.

I nadszedł dzień, którego z trwogą wypatrywałem od dawna… Po tym jak plaga dotknęła LDKS, shoutbox a także sarmackie forum, przyszedł czas i na sarmacką prasę… Jest źle. W rubryce prasy sarmackiej mamy prawdziwe wysypisko śmieci.

Wczorajszy dzień to kolejny dzień bez “Herolda”. Redakcja Przeglądu bardzo nad tym faktem ubolewa i ma nadzieję, że Książę wróci do swego dziecka i będzie je dopieszczać. Brakuje nam dojeżdżania Księciu i Regentowi! Nie róbcie nam tego!

Branżówka Kosiarzy (umysłów) - “Żniwiarz” przedstawił nam kolejnego bohatera sarmackiego ruchu ludowego. Jak donoszą źródła zbliżone do Ministerstwa Dziedzictwa Narodowego - ta postać nigdy nie istniała. No ale… wiadomo, mamy bohaterów “na miarę naszych możliwości”. Dowiadujemy się także, że po tygodniowych, burzliwych i zakrapianych obradach Koła LRM postnowiono przenieść Kongres Wsi Sarmackiej na magiczny dzień 29 lutego. Swoją drogą ciekawostka - rok, w którym się urodziłem też był rokiem przestępnym. To dobrze wróży LRM.

“Kronika Towarzyska” przedstawiła nam wczoraj dwie bajki - jedną o dwóch braciach, drugą o 36 braciach z SPD. Obie bajki są raczej średnio strawne, ale to i tak mistrzostwo świata w porównaniu ze śmieciami z rubryki. “Kronika” ma różnoraki profil wydawniczy. Planowane zatrudnienie mojego wnuka sugeruje, że niedługo w “Kronice” zaroi się od smakowitych przepisów kulinarnych.

“Twoja Gazeta” wreszcie napisała coś więcej niż 2 zdania! Brawo! Przedstawiono nam w niej projekt sarmackiej edycji “Milonerów”, w którym główną nagrodą ma być 1000 lt. Nie ukrywamy - nie możemy się doczekać! Już chcemy grać! “TG” gratulujemy podnoszenia poziomu.

Kanał sportowy TVT “Sport” przedstawił wczoraj średnio ciekawą relację z v-mundialu. O v-mundialu i naszych odczuciach pisaliśmy już kiedy, także dziś jedynie wspominamy, że TVT też się tym zajmuje.

Na koniec raport z prasy partyjnej. Gazetka SPD - śpiączka po wstrząsie anafilaktycznym, Fioletowi UKL - “six feet under’, Gazetka NPS - bredzimy, bredzimy, do Tworek prosimy…

Tyle na dziś. Jutro Przegląd się nie pojawi, zapraszam w poniedziałek, i proszę szykować się na zniknięcie PPW w obecnej formule. Nadchodzi czas zmian. Dobranoc.

Polityka sarmacka i sclavińska.

Nie tak dawno temu Rzeczpospolita Sclavińska, czy też po prostu Sclavinia, leżała na uboczu głównego nurtu sarmackiej polityki, na uboczu zainteresowania i ogólnie uznawana była za nic nie wnoszący do Sarmacji kraj z gatunku yoyonacji. Problem był obopólny - Sarmaci nie interesowali się Sclavinią, a Sclavińczycy Sarmacją. Sarmackie partie polityczne i te lokalne - sclavińskie - dokładnie swoim zachowaniem odzwierciedlały podejście swoich członków. Byli bo byli. Takie małżeństwo z rozsądku.
Nagle jednak okazało się, że Sclavinia to bardzo rozbudowany kraj, z bogatymi tradycjami, ciekawymi dyskusjami, wielkim potencjałem. Szybko dotarło do wielu, że oto mamy do czynienia z jednym z największych sarmackich samorządów, z wieloma obywatelami, którzy nie są reprezentowani na arenie ogólnosarmackiej. Nagle się też okazało, że Sclavinia to potężny rezerwuar niewykorzystanego poparcia politycznego. I stało się.
Niemalże z dnia na dzień, w bardzo krótkim czasie, Sclavinia została spenetrowana przez sarmackich polityków, i na odwrót - Sarmacja przez tych sclavińskich, którzy wdarli się na salony i bez skrępowania doskonale sobie na nich radzą. Jak do tego wszystkiego doszło to napiszemy może przy okazji, dziś chcę się skupić na wzajemnym wpływie jaki to “nowe otwarcie” wywarło i wciąż wywiera na Sarmację i Sclavinię.
Pamiętam jak na scenie sarmackiej istniały SPD, NZM i UKL. Później z NZMu wypączkowała NPS, a NZM umarł - niejako śmiercią naturalną, nieco dzięki swoim zaniedbaniom. Jednym z nich było niedostrzeżenie jaki potencjał wyborczy drzemie w Sclavinii i innych młodych krajach koronnych. UKL do dziś tego nie zauważa, ale trwa, silna swoimi wiernymi towarzyszami, bez większej szansy na wygranie jakiejkolwiek elekcji. Okazało się, że SPD i NPS się potężnie rozwinęły, jak tego dokonały? Prosto. Wyssały co się dało z potencjału tych właśnie krajów koronnych. I mimo, że tak naprawdę względem Sclavinii ten proces rozpoczęło NPS, to większą sprawnością popisała się SPD i to właśnie ona “wygrała Sclavinię”.
Jak było za zasłonką? W Sclavinii nie tak dawno temu istniało kilka lokalnych partii - była Partia Konserwatywna (PK), Radykalne Ugrupowanie Zmian w Państwie (RUZwP), Partia Liberalno-Demokratyczna (PLD), Partia Obywatelsko-Patriotyczna (POP) i inne, mniejsze i mniej znaczące, często będące happeningiem raczej niż poważną siłą polityczną. Później pojawił się także Sclaviński Blok Obywatelski (SBO) i Unia Centro-Demokratyczna (UCD). Te wcześniejsze poznikały. To naturalna ewolucja - połączyły się, lub zwyczajnie przestały istnieć, ludzie przeszli do innych, lub zostali “wolnymi strzelcami”. W ten sposób dziś mamy w Sclavinii tylko jedną poważnie się liczącą lokalną partię polityczną - jest nią wspomniana UCD.
Dochodzimy więc do momentu, gdy na scenie politycznej Sarmacji dominują SPD i NPS, a NZM właśnie dokonuje żywota, a w Sclavinii dominuje UCD praktycznie przy braku alternatywy. W tym właśnie momencie wielka polityka wdziera się do Sclavinii i siejąc swoją propagandę rozpoczyna burzliwą walkę o rząd dusz i podpisy wyborców. Szybko okazuje się, że dochodzi do polaryzacji sceny politycznej - niestety, nie pomyśli liderów NPS, zaś ku uciesze SPD. Największa i jak wskazałem praktycznie jedyna lokalna partia wspiera całą swoją mocą SPD właśnie, a jej członkowie niemalże gremialnie zapisują się do tej największej obecnie sarmackiej partii politycznej. UCD de facto przestaje istnieć jako samodzielny byt, a staje się w praktyce lokalnym oddziałem SPD pod osobnym jedynie szyldem.
Dziś SPD zdominowała życie publiczne i polityczne Sclavinii - co prawda do NPS należą także zacni Sclavińczycy, liderzy przeprowadzili się do Sclavinii, ale porównawszy wpływy i ilość członków, to NPS ten wyścig przegrywa. Jak to się odznacza na polityce samej? Czy udaje się Sclavinii zachować swoją polityczną niezależność?
Śmiało można powiedzieć, że tak! Nie stało się w praktyce nic złego, a Sclavińczycy w dalszym ciągu umieją podejmować decyzje samodzielnie, choć na pewno wpływu wspólnoty interesów w największej partii wykluczyć nie można. Niemniej jednak analizując chociażby wyniki ostatnich wyborów prezydenckich łatwo zauważamy, że kandydat Gertald, który należy do NPS, zdobywa tylko jeden głos mniej niż jego konkurent z SPD - Iontz, zdobywając 10 głosów, co oznacza dwa i pół raza więcej głosów niż ma w Sclavinii NPS swoich członków. To świadczy nie tylko o tym, że Staszek jest dobrym kandydatem, a wszystko jeszcze przed nim, ale głównie też o tym, że Sclavińczycy, jako dojrzałe i mądre społeczeństwo, umieją oddzielić swoje lokalne sprawy od mainstreamu sarmackiej sceny politycznej.

Wpływ SPD i NPS bez wątpienia mają, ale jest on zdecydowanie mniejszy niż w ujęciu ogólnosarmackim. Sclavinia jest pod tym względem wyjątkowym społeczeństwem i pomimo, iż zdominowanym przez SPD, umie sama wziąć sprawy we własne ręce.

Artykuł autorstwa Roberta Janusza kaw. von Thorn-Czekańskiego – dziennikarza Przeglądu Politycznego.

Artykuł stanowi przedruk materiału zamieszczonego w “Przeglądzie Politycznym” numer 29/01/2008 z dnia 29 stycznia 2008 roku. Zapraszamy do zapoznania się z całym Przeglądem.

Ignorantia Sarmatia non excusat

Ignorancja to największy grzech dla osób zaangażowanych, które publicznie działają i wpływają na nowych mieszkańców Księstwa. Grzech tak wielki, iż niemalże śmiertelny. Grzech, przez który domagam się krwi i głów.

Dyrektorka SOS - Teresa Weber - która dała się niejednokrotnie poznać jako “lwica lewicy” (czyli SPD), sama siebie uważająca za ósmy cud świata, pełna jadu i co to nie ona, popełniła grzech. Przełożona i szefowa SOS - Systemu Opieki Sarmackiej, który został utworzony by:

System Opieki Sarmackiej:

  1. rozpatruje wnioski imigracyjne,
  2. udziela mieszkańcom Księstwa Sarmacji informacji o zasadach funkcjonowania Księstwa Sarmacji,
  3. zapewnia opiekę nad nowymi mieszkańcami w okresie co najmniej dwóch tygodni od dnia ich zamieszkania w Księstwie Sarmacji,
  4. pomaga nowym mieszkańcom w przygotowaniu się do aktywnego życia obywatelskiego w Księstwie Sarmacji,
  5. prowadzi ogólnodostępny rejestr pytań i odpowiedzi;

dała plamę nad plamami pokazując całej Sarmacji, nowym i starym mieszkańcom, wszem i wobec, że jest ignorantką, która nie nadaje się na pełnienie roli tak odpowiedzialne, jak opieka nad nowymi mieszkańcami. Pani Teresa Weber napisała bowiem, że skrót literowy naszej sarmackiej waluty to lbt całkowicie ignorując, że faktycznie jest to lt. Niby nic, prawda? A jednak od dawien dawna zwracało się na to uwagę, jesteśmy wyczuleni na wszelkiego rodzaju “sramancje” itp. cudowności. Tym razem, osoba, która ma uczyć nowych mieszkańców sama popisała się brakiem elementarnej wiedzy o Księstwie, w którym żyje.

Wobec powyższego, wobec pełnej ignorancji postawy, wobec niechlujstwa i braku kompetencji domagam się odwołania Pani Teresy Weber ze stanowiska Dyrektora SOS.  Nieznajomość Sarmacji nie jest usprawiedliwieniem dla popełniania takich kardynalnych błędów.

Teresa Weber musi odejść!

Komentarz do wyborów w Sclavinii

Wczoraj zakończyły się- jak wszyscy wspaniale wiedzą- wybory na prezydenta Sclavinii. Miały one dla mnie oczywiście wielki wydźwięk osobisty i był To wydźwięk niezwykle pozytywny. Jednak chciałbym się tu skupić przede wszystkim na wydźwięku ogólnonarodowym, społecznym, który- w moim mniemaniu- jest pozytywny w zdecydowanie większym stopniu.

Otóż uważam, że te wybory i ta kampania wyborcza bardzo wiele Sclavinii dała. Była to tak naprawdę pierwsza, w pełni demokratyczna kampania wyborcza z prawdziwego zdarzenia. Wszyscy bowiem dotychczasowi prezydenci byli wybierani na fali jakiegoś wielkiego wydarzenia: Michał Stoyałowski- założenie Sclavinii, Guedes de Lima- fala entuzjazmu wynikająca z powodu wielkiej akcji reklamy i powstania RUZwP. Mateusz Iontz( na pierwszą kadencję)- jako naturalny lider obozu demokratycznego podczas “demokratycznego przewrotu” mającego miejsce w październiku. Tymczasem te wybory były- można by przyznać- pierwszymi w pełni “normalnymi” wyborami. Były pierwszymi w historii Sclavinii wyborami, w których nikt do końca nie mógł przewidzieć wyniku. Wreszcie były pierwszymi wyborami, które poprzedziła wielka, długa i emocjonująca kampania wyborcza (W tym zakresie spora jest zasługa remisu w I turze).

Kampania ta była wprawdzie ostra i emocjonująca, jednak nie pozbawiona z pewnością aspektu merytorycznego. Odbyła się pierwsza w historii Sclavinii prawdziwa debata wyborcza dotycząca kwestii programowych. Były to wybory, w których stały na przeciwko sobie dwie wizje Sclavinii. Odmienne wizje, choć nie była to odmienność diametralna. Niezwykle cieszące jest także zaangażowanie Sclavińskiej opinii publicznej w kampanię wyborczą. Co prawda większość znaczących polityków opowiedziała się za jednym z kandydatów, jednak okazało się, że poparcie elit politycznych nie jest kluczem do pewnego zwycięstwa.

Niezwykle interesujący jest także fakt, że naprawdę udało się zrealizować wizję odseparowania polityki ogólnosarmackiej od polityki Sclavińskiej na szczeblu samorządowym. Wskazuje na to poparcie, które otrzymałem od wielu członków SPD.

Tak, te wybory to były wybory, w których oprócz zwycięzcy- prezydenta Iontza, jest także z pewnością drugi zwycięzca- demokracja. Olbrzymim, chyba największym sukcesem tych wyborów jest frekwencja. W październiku prezydentowie Iontzowi do objęcia prezydentury wystarczyłoby sześć głosów. Dziś potrzebnych było aż jedenaście. W październiku mieliśmy 11 głosujących, a dziś o 10 więcej! To jest olbrzymi sukces Sclavinii i Sclavińskich obywateli. Ale jest to także sukces Sclavińskiego rządu. Prezydenta i ministrów, którzy w ciągu tej trzymiesięcznej kadencji stworzyli ze Sclavinii kraj, w którym chce się mieszkać. Tak więc, trzeba sobie stawiać trudne zadania. Uważam, że sukces odniesie Pan Prezydent, przyszły premier, rząd i Sclavinia, jeśli za trzy miesiące w wyborach na prezydenta zagłosuje 30 obywateli.

Powyższy komentarz, autorstwa pokonanego w wyborach Stanisława Gertalda,  znaleźć Państwo możecie na stronach Naszej Rzeczpospolitej. Komentarz jest przedrukiem w pisowni oryginalnej.

MSZ na cenzurowanym!

Jak donosi Sclavińska Agencja Informacyjna w Rządzie Księstwa Sarmacji kręci się bicz na Ministra Spraw Zagranicznych. Z przekazanej przez SAI służbowej notatki sporządzonej przez Kanclerza Chojnackiego, dowiadujemy się, że Michael von Liechtenstein nie wypełnia poleceń służbowych oraz nadal nie przedstawił planu działania swojego resortu!

Są to dla nas dwie bardzo ważne informacje.

Pierwsza - po dwóch tygodniach od wyborów rząd SPD nadal nie ma żadnych konkretnych pomysłów i planów na działanie MSZ i prowadzenie polityki zagranicznej Księstwa Sarmacji!

Druga - w łonie rządu, i samej SPD, dochodzi do ostrego starcia liderów - Kanclerza Chojnackiego i Michaela von Liechtensteina.

Sclavińska Agencja Informacyjna informuje także: “Jak zapowiada pan Daniel bar. Chojnacki w składzie rządu nastąpią zmiany.” Z poufnej notatki wynika, że w skład Rządu ma być powołany Zbyszka von Thorn - Browarczyka na funkcję Podsekretarza Stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Kanclerz określa zachowanie swojego ministra jako “nieodpowiedzialne i niepoważne” oraz grozi kolejnymi krokami - w tym, jak się można domyślać, dymisją.

Ambsador a’la SPD

Sarmacka Partia Demokratyczna, Partia Matka, Partia Rządząca - jak jest SPD nazywana w rozmaitych kręgach, ma specyficzny sposób prowadzenia personalnego aspektu polityki zagranicznej Księstwa Sarmacji. Ostatnio przekonał się o tym Bartosz von Thorn-Mackiewicz, który przez całe 3 tygodnie pełnił funkcję ambasadora w Królestwie Nowej Teutonii. Jak do tego doszło?

W dniu 6 grudnia 2007 roku, po jednej z Rad Gabinetowych, na stanowisko w/w ambasadora JKM Piotr Mikołaj powołał Bartosza von Thorn-Mackiewicza. Za kandydaturą jego przemawiały świetne kontakty z najwyższymi władzami KNT, potwierdzone przez JKM po zjeździe katowickim. Kandydat nie budził niczyich zastrzeżeń, był wręcz wyczekiwany w Królestwie Nowej Teutonii. No, prawie niczyich. Jest bowiem jedna osoba, która za wszelką cenę stara się storpedować jakiekolwiek działania Bartosza von Thorn-Mackiewicza. Do tego jeszcze wrócimy.

Trzy tygodnie po swojej nominacji ambasador JKM w KNT został ze stanowiska odwołany. Stało się to w Wigilię Bożego Narodzenia, 24 grudnia 2007 roku. O ile w Wigilię ludzkim głosem przemawiają nawet zwierzęta, to sam (były już) ambsador o swoim odwołaniu dowiedział się z Dziennika Praw. Co ważniejsze - nie udzielono mu do dnia dzisiejszego najmniejszych wyjaśnień, dlaczego stracił swoją funkcję. I ponownie przewija się tu pewna osoba, wyraźnie niechętna Bartoszowi.

W dniu wczorajszym, 7 stycznia 2008 roku, jedynie uważni czytelnicy Dziennika Praw, mogli się dowiedzieć, że Księstwo Sarmacji ma już nowego ambasadora w KNT. Został nim protegowany nowego (starego) ministra spraw zagranicznych - Daniel von Staufen. Swoją drogą należą mu się serdeczne, z tego tytułu, gratulacje.

Co się właściwie stało? Pojawiające się w kuluarach sarmackiego parlamentu pogłoski sugerują, że za całe zamieszanie wokół ambasady w KNT odpowiada nie kto inny jak właśnie obecny MSZ - Michael von Liechtenstein. To jego działania skupiają się w ostatnim czasie na tym, by za wszelką cenę z życia sarmackiego wyciąć osobę byłego ambasadora - dało się to wyraźnie zauważyć, gdy Bartosz został wybrany Prezydentem Eldoratu, który to wybór Michael za wszelką cenę starał się storpedować, oraz właśnie w kwestii ambasady. Wiadomo, że Michael był jedyną osobą przeciwną powołaniu Bartosza, to spowodowało, że wykorzystując swoje kontakty w KNT storpedował proces uzyskiwania agreementu dla nowego ambasadora, który w konsekwencji musiał być ze stanowiska odwołany. Raz jeszcze okazało się, że Racja Stanu Księstwa Sarmacji jest dla Michaela sprawą drugorzędną. Nie liczą się kompetencje ani zasługi. Ważne, czy jest się z “jego paczki”. Bartosz nie był. Minister Spraw Zagranicznych Księstwa Sarmacji naraził na szwank dobre imię Księstwa, poprzez działania torpedujące nominację osoby, której on sam nie wspierał.

Polityka zagraniczna Księstwa Sarmacji jest tematem na tyle trudnym, że niewątpliwie potrzebne jest porozumienie ponadpartyjne. Niestety, obecny Minister, nie jest zainteresowany prowadzeniem polityki zagranicznej w porozumieniu z całym społeczeństwem - nie interesują go potrzeby Krajów Koronnych, nie interesują go żywotne interesy Księstwa Sarmacji. Liczy się zysk i łup - ostrzy zęby na Natanię, ostrzy zęby na Nową Teutonię. Jednocześnie jednak toleruje niezgodną z przepisami zawartych porozumień samodzielną politykę Trizondalu - traktaty stanowią, że za PZ Trizondalu odpowiada Korona Sarmacka, MSZ toleruje jednak fakt, iż łamiąc te porozumienia Trizondal pozostaje aktywnym członkiem nieuznawanej przez Koronę organizacji międzynarodowej.

Te jaskrawe przejawy prywaty w działaniach książęcego syna stawiają przed nami pytanie - czy dobrze się dzieje w sarmackiej polityce zagranicznej? Gdzie są granice dobrego smaku i zwyczaju politycznego? Czy ministrem jest najlepsza z możliwych osoba?

Milczenie kamieni…

Kto z Szanownych Państwa pamięta proces udzielania votum zaufania przez samorządy Księstwa nowemu rządowi, który odbywał się trzy miesiące temu, w poprzedniej kadencji? Ja pamiętam. Jak to więc było?

Po wygranych przez SPD wyborach, partia ta zdecydowała się nie brać na siebie odpowiedzialności za własny wynik i oczekiwania wyborców. Zdecydowała się uciec z pola i pozwolić stworzyć mniejszościowy rząd z udziałem NZM oraz UKL. SPD zasiadła w ławach opozycji z radości zacierając ręce - “porządzą i padną“, “i tak ich uwalimy w prowincjach“, “to tylko kwestia czasu“, “wtedy zgarniemy więcej” - dało się niemal codziennie słyszeć z ust opozycyjnych już polityków. Rząd przedstawił expose i rozpoczął się proces udzielania votum zaufania.

Zatrzymam się przy samym expose. Gdy porównamy oba dokumenty - ten Kanclerza Suszka (wówczas NZM, dziś NPS), oraz ten najnowszy - Kanclerza Chojnackiego (SPD), to już na pierwszy rzut oka zauważymy diametralne różnice. I zupełnie nie wnikając już w szczegóły (bo i po co dziś?) zauważymy, że expose sprzed trzech miesięcy było o niebo lepsze, niż to, które przedstawił nam Pan Chojnacki. Warto zauważyć, że w expose SPD nie ma najmniejszego słowa o tym, co rząd zrobi dla samorządów. To kluczowe spostrzeżenie, proszę je zapamiętać.

Kiedy trzy miesiące temu trwał proces udzielania votum zaufania dla rządu Suszka, stało się bardzo prawdopodobne, że rząd ten może tego votum nie uzyskać. Głównym zarzutem kierowanym wobec niego było zbyt powierzchowne, czy wręcz znikome, potraktowanie samorządów i brak zabiegów w samorządach tychże właśnie, o udzielenie tego ważnego poparcia. Podniosło się larum, obawiano się szybkiego upadku rządu. Na szczęście nic takiego się nie stało. Rząd poparcie zdobył, choć minimalne, i przetrwał.

Dziś, w trzy miesiące po tych wydarzeniach, mamy ponownie proces udzielania votum, mamy ponownie expose, w którym nie ma nic o samorządach. Jest jednak jedna różnica. Dziś samorządy nie krzyczą, że są olewane, że nikt się nimi nie interesuje. Dziś samorządy udzielają poparcia rządowi w ślepo. Bez słowa. Tak się stało w Trizondalu, w Loardii i w Sclavinii. Kraje, które wówczas były najgłośniejsze, które ostro dopominały się expose, konkretów i propozycji, dziś ukorzyły się przed majestatem SPD i milcząco udzieliły zgody.

Wnioski Szanowni Państwo wyciągnijcie z tego sami.

Kryzys w Scholandii.

Dzisiejsza prasa donosi o poważnym konflikcie u naszych południowych sąsiadów - Królestwie Scholandii. Jak napisał dziś specjalny korespondent Herolda - agencji prasowej Królestwa Baridas - Scholandia stoi na krawędzi rozłamu i potężnego konfliktu kompetencyjno-personalnego. Za zgodą autora Nowa Prawica Sarmacka publikuje znaczną część przedstawionego w Heroldzie materiału. Na końcu znajdziecie Państwo nasz komentarz. Skróty pochodzą od redakcji.

 + + +

Królestwo Scholandii stanęło przed jednym z najpoważniejszych kryzysów w swojej historii. Grupa systemowców — książę Andrzej von Nuerenberg (pełniący także funkcję szefa królewskiej kancelarii) oraz książę Filip Kerad von Porta Regni–Scholandzki (będący także następcą scholandzkiego tronu) — wypowiedziała posłuszeństwo suwerenom Scholandii (…)

+ + +

Prolog — Parlament

30 listopada 2007 r. JKM Ulryk Dariusz przedkłada parlamentowi projekt nowej konstytucji Królestwa Scholandii. Art. 45 stanowi, iż „Król Scholandii nadaje i odbiera prawo dostępu do systemów informatycznych Królestwa”. Jest to przepis wcześniej nieobecny w scholandzkim porządku prawnym. Zgoła oczywisty dla każdego Sarmaty, pamiętającego kryzys będący następstwem tego, iż Książę nie posiadał pełnej kontroli nad serwerem w 2002 r.

16 grudnia 2007 r. Książę von Nuerenberg, jeden z informatyków Królestwa oraz szef Kancelarii Królewskiej, zgłasza poprawkę do art. 45 — późniejszą Poprawkę 25. Zgodnie z jej treścią, nadawanie przez Króla prawa dostępu do systemów informatycznych ma być uzależnione od zgody Rady Systemowców. Jak argumentował Książę Delty, „na tej zasadzie, przynajmniej nieformalnie, funkcjonowało udostępnianie haseł za panowania Armina Frederika. Taka regulacja pozwala również na weryfikację umiejętności i ocenę kandydata na «systemowca» przez osoby, które systemem już zajmują się”. Rada Systemowców ma składać się z osób sprawujących opiekę nad serwerem Scholandii.

20 grudnia 2007 r. JKM Ulryk Dariusz, odpowiadając na forum Parlamentu na skierowane do niego pytanie, uznaje Radę Systemowców za niepotrzebną. Proponuje jednak kompromisową autopoprawkę, w myśl której prawo dostępu do systemów informatycznych Królestwa ma być nadawane przez Króla po zapoznaniu się z opinią Rady Systemowców. Jest to Poprawka 27.

3 stycznia 2008 r. Nadchodzi rozstrzygnięcie Parlamentu — głosowanie wygrali systemowcy. Poprawka 25 przechodzi większością 3:2, Poprawka 27 przepada większością 4:1. Gdyby choć jeden poseł zagłosował inaczej w przedmiocie Poprawki 25, utrzymane zostałoby oryginalne brzmienie przepisu art. 45. Hrabia Pośpiech pyta publiczne, na liście dyskusyjnej Scholandii, o motywy głosowania za Poprawką 25. Odpowiada dwóch posłów.

  • Jerzy Mordecki: „(…) Doszedłem do wniosku, iż poprawka 25 daje o wiele więcej manewru Królowi Scholandii jako zwierzchnikowi systemu Państwa [?? — red.]. (…) Wariantowo obie poprawki są prawie identyczne [?? — red.]”.
  • Krystian Gmurek: „(…) głosowałem za poprawką zgłoszoną przez księcia Andrzeja von Nuerenberga, która przewiduje utworzenie Rady Systemowców z głosem decydującym należącym do JKM [?? — red.]. Dlatego też będę głosował za tą poprawką w powturzonym głosowaniu, zwłaszcza, iż JKM UDS wycofał swoją poprawkę i zgłosił poprawki [opisane niżej — red.] uzupełniające poprawkę JKO AvN, które również uznaję za właściwe [?? — red.]”.

4 stycznia 2008 r. Marszałek Krystian Gmurek, na prośbę JKM Ulryka Dariusza, przedłuża debatę. JKM zgłasza propozycję uzupełnienia Poprawki 25 przyjętej przez Parlament. Członkostwo w Radzie Systemowców ma wygasać m.in. na podstawie dekretu królewskiego. Jednocześnie, Król zgłasza pilny projekt ustawy o nadawaniu dostępu do systemu, którego głównym założeniem jest to, iż skład grupy systemowców ustala Król.

5 stycznia 2008 r., godz. 14.50. Marszałek Parlamentu przekazuje zagadkowe oświadczenie Jego Królewskiego Majestatu: „JKM UDS poprosił mnie o wycofanie jego projektu ustawy oraz jego ostatnich poprawek. Wyjaśnienia w tej sprawie złoży gdy tylko będzie miał dostęp do sieci, zapewne dzisiaj wieczorem. Polecił tylko przeprosić za zamieszanie”.

+ + +

Konflikt wychodzi na jaw

5 stycznia 2008 r., godz. 16.38. Niemal dwie godziny od zagadkowego oświadczenia JKM przekazanego na salę obrad Parlamentu. JKM Dariusz Ulryk publikuje dramatyczną proklamację:

W dniu dzisiejszym wycofałem projekt Ustawy o Nadawaniu Dostępu do Systemu oraz ponowne poprawki do Konstytucji. Jest to wynik nacisków, jakim zostałem poddany. Niestety sprawę trzeba nazwać po imieniu i był to szantaż. Nic mnie tak nie boli, denerwuje, dotyka jak taka forma rozmowy. Zwykle jeśli się ze mną tak rozmawia, to zwykle trzaskam drzwiami i wychodzę. Nie będę wymieniał, kto mnie szantażowi poddał, ale dla dobra Scholandii musiałem ulec.

Macie, drodzy Obywatele, Króla, który może być szantażowany przez obywateli, można się nie liczyć z jego zdaniem, można mu nie ufać i można go mieć gdzieś. Zgodnie z sugestią, jaką dostałem i wytycznymi w mailu, iż „Scholandia powstawała jako Monarchia Konstytucyjna, osoba Króla zawsze była tylko i wyłącznie głosem zdrowego rozsądku i jej uprawnienia ograniczały się tylko do blokowania ustaw, które mogłyby być szkodliwe dla Scholandii oraz nadawania tytułów i odznaczeń”, oświadczam, iż zaprzestaję wszystkich swoich działań oprócz wymienionych. Dziękuję za wskazanie mi miejsca w szeregu. Uważałem, że Król, który wypowiada się na LD, ma kontakt z Rządem, Prefektami, zwykłymi obywatelami, który interesuje się polityką zagraniczną to model lepszy niż ten, który mieliśmy w osobie Armina Frederika. Myliłem się jednak.

Od dzisiaj będę jedynie podpisywał ustawy, bądź nie i nadawał tytuły oraz odznaczenia. Wszystkie inne obowiązki, które wynikają z Konstytucji, oczywiście również nie będą zaniechane. Przestaję pisać do gazet, przestaje dopingować do działania, pisania, wydawania, twórczości, przestaje brać udział w ankietach, nie interesują mnie sprawy Rządu, jego kryzysy, kompletownie, przestaje mnie interesować polityka zagraniczna, wszak tylko mam podpisywać traktaty wiec po co się w nią angażować, nie interesują mnie konflikty osobowe i ich łagodzenie, proszę o wypisanie mnie ze studiów na KUS, gdyż straciłem ochotę na edukacje i przejecie Wydziału Stosunków Międzynarodowych, przestaje rozmawiać na gg w sprawach scholandzkich o każdej porze dnia i nocy, mój telefon pozostanie zawsze głuchy na numery obywateli Scholandii. Historia zatoczyła kolo i wracam do modelu panowania Armina Frederika — zamykam się w Zamku i tyle.

Wszystkie spotkania i audiencje proszę ustalać z Szefem Kancelarii Koronnej, Księciem Delty, Andrzejem von Nuerenbergiem, którego zobowiązuję do odpowiedzi na każdy mail w ciągu 48 godzin i ze swej strony obiecuje, ze jeśli sprawa będzie pilna, termin audiencji zostanie wyznaczony w terminie jak najszybszym. Ponadto w poniedziałki, w godz. 22.30-23.00 wyznaczam audiencje ogólne, w których można do mnie pisać. Wszelkie sprawy nie zgłoszone do KK, wiadomości na gg, maile będą ignorowane. Przykro mi tak zarządzać, ale w tej sytuacji muszę ustąpić, bo straszenie mnie słowami: „WKM straci twarz i zapisze się w historii, jako król, który doprowadził Scholandię do rozłamu i upadku” uważam za karygodne. Scholandia bez Ulryka Dariusza Scholandzkiego jako Króla będzie istnieć, bez innych, którzy maja asy w rękawach, nie pójdziemy do przodu, bo nie będzie dostępu do integralnych części Scholandii.

Mamy wyznaczonego następcę Tronu wiec problemu nie ma z ciągłością rodu czy tez, brzydko mówiąc, królowania. Ze swej strony pragnę poinformować, ze w murach Zamku na pewno rozmyślał będę o abdykacji, bo kraj w którym szantażem się rozmawia, gra się na podstawowych ludzkich odczuciach z premedytacja oglądam codziennie, kiedy wstaje z mojego realnego łóżka. Nie widzę potrzeby, aby wałczyć w miejscu, w którym nie muszę tego robić, bo mogę spokojnie odejść.

Niezmiernie przykro mi pisać ten list, bo czuję się, jakby ktoś mnie postawił pod ścianą, wycelował pistolet w głowę i powiedział, albo Scholandia, albo my. Wybieram Scholandię, bo czuję się patriotą. Nieważne w jakim stylu, widocznie, osiąga się swoje cele i broni swoich racji, ważne, aby je osiągnąć. Ja po trupach do celu nie potrafię iść, wole się odsunąć, bo za dużo osób ma w Scholandii zabawę. Mam nadzieje, ze zabawa trwać będzie nadal dla innych, bo dla mnie dzisiaj się skończyła z wielkim hukiem. Jak można odczuwać przyjemność jeśli jest się tylko maszyna do składania podpisów. Swoje miejsce w Scholandii znam, znam tez miejsce innych, choć łudziłem się, ze jednak rozmowa uda się wszystko załatwić. Myliłem się.

Sprawa ostatnia. Konstytucję podpiszę, choć jest mi ona nie na rękę, jednak nie chcę, aby praca wielu osób poszła na marne. Wtedy dopiero straciłbym twarz. Konstytucja porządkuje pewien chaos obecny i jest potrzebna. Mam nadzieję, że podjąłem odpowiednie kroki dla dobra Scholandii i spełniłem oczekiwania autora maila, jakiego dostałem: „Myślę, że teraz, gdy jest znane nasze stanowisko, będzie WKM łatwiej podjąć właściwe kroki dla dobra Królestwa”.

5 stycznia 2008 r., godz. 17.38. Rozpoczyna się fala dymisji ze sprawowanych funkcji publicznych w geście poparcia dla Jego Królewskiej Mości. Niecałe trzy godziny później grupa dwudziestu ośmiu obywateli scholandzkich (znacznie ponad połowa ogółu aktywnych Scholandczyków) ogłasza oświadczenie następującej treści:

  • DEKLARUJEMY pełne poparcie dla JKM odnośnie propozycji unormowania patologicznych sytuacji w kraju;
  • DOMAGAMY się pełnienia przez Ulryka Dariusza Scholandzkiego władzy królewskiej w sposób dotychczasowy;
  • PROSIMY JKM o ponowne zgłoszenie projektu Ustawy o Nadawaniu Dostępu do Systemu;
  • SPRZECIWIAMY się próbom umniejszania pozycji Króla przez systemowców i szantażom z ich strony;
  • WZYWAMY systemowców do przyznania dostępu do serwera Scholandii dla Króla i udostępnienia mu skryptów systemów scholandzkich;
  • OSTRZEGAMY przed ewentualnymi próbami dokonania zniszczenia stron i systemów scholandzkich oraz usunięcia Listy Dyskusyjnej Królestwa Scholandii, jako najwyższym stopniem zdrady Ojczyzny;
  • DEKLARUJEMY, że do czasu spełnienia naszych postulatów niżej podpisane osoby, jak i osoby, które złożą swój podpis za pośrednictwem Listy Dyskusyjnej bądź na maila autorów oświadczenia, ZAWIESZAJĄ pełnienie wszelkich funkcji w Królestwie Scholandii.

Hrabia Mordecki, który wcześniej głosował zgodnie z wolą systemowców, oświadcza, że w świetle „informacji na liście dyskusyjnej, a także przysięgi, jaką składał na wierność JKM, w pełni potwierdza posłuszeństwo Królowi Scholandii”. Publicznie wyraża żal, iż „nie znał rozmiaru konfliktu i nie potrafił mu zapobiec”.

5 stycznia 2008 r., godz. 21.31. Społeczność scholandzka poznaje całą treść szantażu autorstwa Księcia Delty, Andrzeja von Nuerenberga:

Wasza Królewska Mość!

Widzę, ze Wasza Królewska Mość próbuje zwiększyć swoja władzę, w szczególności jeśli chodzi o dostęp do Systemu. Scholandia powstawała jako Monarchia Konstytucyjna, osoba Króla zawsze była tylko i wyłącznie głosem zdrowego rozsądku i jej uprawnienia ograniczały się tylko do blokowania ustaw, które mogłyby być szkodliwe dla Scholandii oraz nadawania tytułów i odznaczeń. Każdy organ władzy miał swój zakres działań a tym samym odpowiedzialności. Obecne grono systemowców uważa, że propozycje zmian proponowane przez WKM zarówno w Konstytucji jak i w nowej ustawie są zagrożeniem dla samej idei Scholandii. Dlatego do końca będziemy stali na jej straży. Nasze środki dyplomatyczne zostały wyczerpane, wiec ten list jest naszym ostatnim słowem w tej kwestii.

Jeśli zostaną przyjęte zaproponowane przez UDS poprawki i ustawa, to nie zastosujemy się do nich. Tak, naruszymy prawo i podejrzewam, ze sprawa zostanie nagłośniona na LD. Myślę, ze większość osób ze zrozumieniem podejdzie do naszego stanowiska, a WKM straci twarz i zapisze się w historii, jako król, który doprowadził Scholandię do rozłamu i upadku. W przypadku zwiększenia presji na nas opuścimy Scholandię z wielkim żalem, zostawiając w niej kawałek siebie. Hasła dostępu do Scholandii nie zostaną przekazane, ponieważ obecny królewski kandydat na systemowca nie ma zaufania ani u mnie, ani u Kerada. A jest rzeczą naturalną, że grono systemowców musi działać wspólnie i ufać sobie. Nie oznacza to jednak, iż jesteśmy całkowicie przeciwni jakimkolwiek zmianom w składzie systemowców. Nie pozwolimy jednak na próbę zmiany składu bez naszej zgody.

Myślę, że teraz, gdy jest znane nasze stanowisko, będzie WKM łatwiej podjąć właściwe kroki dla dobra Królestwa.

6 stycznia 2008 r., godz. 20.00. Rozpoczyna się nadzwyczajne posiedzenie Parlamentu, zwołane na wniosek posłów markgrafa Lisa i hrabiego Mordeckiego. Marszałek Gmurek po jego zakończeniu opublikował podsumowanie:

Właśnie zakończyło się Nadzwyczajne Posiedzenie Parlamentu, na którym obecni byli 3 posłowie (Lis, Mordecki i Gmurek), JKM UDS oraz liczna rzesza mieszkańców i obywateli. Z przykrością przyjęto brak któregokolwiek z systemowców. Ich deklaracje przedstawił upoważniony do tego Szlachetny Pan Maciej Derby. Niestety przy braku jednej ze stron konfliktu zbyt wiele nie można było uzyskać, dlatego po przedstawieniu wspomnianej deklaracji oraz wypowiedzi JKM UDS o chęci znalezienia kompromisu Poseł Lis przedstawił propozycję parlamentarną dotyczącą tej kwestii.

Otóż Parlament zasugerował iż w skład Rady Systemowców obok osób odpowiedzialnych za system (systemowców) oraz Króla powinni wejść również przedstawiciele narodu w osobach Premiera oraz Marszałka Parlamentu.

Rozwiązanie to ma dwie główne zalety:
— wprowadza równowagę w ilości głosów w Radzie,
— wprowadza odpowiedzialność przedstawicieli Narodu za system.

(…)

+ + +

Komentarz NPS: rację ma autor artykułu podsumowując tymi słowy: “Kto raz podniósł rękę przeciw władzy monarszej, ten będzie w stanie uczynić to ponownie. Buntownikom należą się jedynie pozbawienie tytułów, uprawnień i surowe kary.” Czy ta sytuacja jednak nie jest nam, Sarmatom, znajoma? Co prawda nasze konflikty nigdy nie miały podłoża systemowego, jednak schemat był niemalże identyczny. Haniebne działania grupy wywrotowców, którzy dowodzeni przez Piotra “Khanda” Krupińskiego dążyli do rozbicia ładu państwowego oraz pozbawić JKM korony książęcej, nie jednokrotnie zagrażali Księstwu Sarmacji. Sarmacja wyszła z tych konfliktów obronną ręką ufna i silna władzą Księcia. Jak będzie w Scholandii? Rację mają “systemowcy”, którzy podnoszą za argument tradycyjną rolę scholandzkiego monarchy, rację jednak ma sam Król, który chce doprowadzić do zmiany raczej nieciekawego wizerunku scholandzkiej monarchii. To, że Król Ulryk uległ szantażowi stanowi niebezpieczny precedens w historii scholandzkiego państwa, i z pewnością kładzie się cieniem na rządach Ulryka i jedności państwa. Bo kto raz podniósł rękę…

Nowa Prawica Sarmacka życzy Scholandczykom wytrwałości i hartu ducha. Walczycie o swój kraj i jego tradycję! Suwerenem jest Król i jemu należy się uszanowanie, lojalność i posłuszeństwo.

Sztandar wyprowadzić!

Obradujący właśnie Kongres Narodowego Związku Monarchistycznego zdecydował o rozwiązaniu NZM. Tym samym zniknęła jedna z prawicowych sarmackich partii, spadkobierca takich organizacji jak Narodowa Partia Sarmacji czy Sarmacki Ruch Monarchistyczny “Korona”. NZM było jedną z najdłużej istniejących na arenie politycznej Księstwa organizacji. Cześć jego pamięci!

Jak do tego doszło? Kiedyś, w dawnych czasach, istniały dwie prawicowe rywalizujace ze sobą partie polityczne. Jednej liderem był Diuk Kościński, innej ówczesny markiz Czekański. W wyniku porozumienia obie organizacje połaczyły się w jedno ciało tworząc właśnie NZM - Narodowy Związek Monarchistyczny. Partię - legendę. Nie bójmy się tak jej nazwać. To przez NZM przewinęła się ogromna liczba szlachty, arystokracji, zwykłych mieszkańców. Byli w niej między innymi także ludzie, którzy dziś tworzą SPD, albo nie tworzą obecnie nic. NZM było i jest ikoną. Trzeba o niej pamiętać. Narodowy Związek Monarchistyczny wielkokrotnie sterował rządami Księstwa Sarmacji, miał wielu Kanclerzy, ministrów, posłów i senatorów. Jedne rządy były lepsze, inne gorsze - jak wszędzie. W pewnym momencie przyszedł jednak kryzys. Jak się później okazało - permanentny. Agonia trwała długo, bardzo długo, niemniej jednak Kongresowi NZM należy się uznanie, iż podjął tę trudnę decyzję teraz, przed wyborami, nie mamiąc wyborców kolejnymi obietnicami, którcyh NZM już nigdy nie spełni.

Osobiście żałuję upadku NZM. Byłem współzałożycielem, twórcą, przewodniczącym i aktywnym politykiem tej formacji. Odszedłem, wróciłem, znów odszedłem. NZM przestało być moim domem, ale zawsze na sercu miałem jego wspomnienie. Dobre wspominienie. Walka polityczna wymusza ton krytyczny - to oczywiste. Gdyby obecnie Nowa Prawica Sarmacka była jak NZM, to po co byłoby ją tworzyć? A jak najlepiej pokazać różnice jak nie krytykując w debacie pomysłów przeciwnika? NZM miało gigantyczną szansę swój potencjał odbudować. Jednak wzięcie na siebie barki tworzenia rządu mniejszościowego ostatecznie partię tę pogrążył i zabił.

Trzy miesiące temu rząd został utworzony przez koalicję NZM-UKL, która dysponowała…2 mandatami w 7 osobowym parlamencie. Miał ciche wsparcie innych ugrupowań, więc trwał. Dziś, w wyniku nie jakiejś wielkiej rewolucji, nie walki, ale całkowicie naturalnie, rząd tworzy SPD wraz z ministrami byłego NZM i ministrami z UKL. Jednak należy zauważyć, że SPD rządzi niejako samodzielnie - nie jest w koalicji ani z NPS, ani z UKL.

Uczcijmy NZM minutą ciszy! Sztandar wyprowadzić!

SPD wygrywa wybory!

Do wyborów jeszcze trochę czasu, a SPD już je wygrała. Pozostaje złożyć najserdeczniejsze gratulacje! Co też niniejszym czynimy.

Dlaczego tak? Pamiętacie proces tworzenia nowego rządu po ostatnich wyborach? SPD, mimo wygranej, nie zdecydowała się na tworzenie rządu, “wspaniałomyślnie” robiąc na scenie miejsce mniejszościowej koalicji NZM-UKL. NZM się cieszyło, jakby było z czego. Okazało się bowiem, że w SPD tkwi pewien strategiczny geniusz! Wiadomo było, że Rząd NZM nie przetrwa, bo zwyczajnie nie miał zaplecza. Wiadomo było, że SPD w każdej chwili może ten rząd uratować. I właśnie stało się to faktem. NZM odtrąbi zaraz sukces. Co z tego, że jest on pozorny?

SPD dokonała rzeczy niebywałej. Raz, że samodzielnie postawiła się w opozycji, bojąc się wziąć odpowiedzialność za budowanie kolejnego swojego rządu (krytyka długości sprawowania rządów), ale o tym już nikt nie będzie w czasie wyborów pamiętał. Dwa, że będąc w opozycji pokazała się jako sprawna organizacyjnie i merytorycznie organizacja (pomijamy casus Liechtensteina, jako osoby, która znudziwszy się marszałkowaniem IP, zwyczajnie funkcję rzuciła), a trzy, że w decydującym momencie SPD ratuje stabilność rządu i wchodzi w doraźną koalicję z NZMem. NZM staje się tym samym przybudówką SPD już pełną gębą, stanowiąc niejako jej prawe skrzydło. I za chwilę są wybory.

SPD te wybory wygra, zasłużenie, co trzeba szczerze powiedzieć, niemniej jednak za chwilę nastąpi atak na NPS, która w tej kadencji, obok UKL, była i jest najaktywniejszą partią w parlamencie - zgłosiła wiele ustaw i projektów, część z nich jest już zrealizowana, część jest w trakcie, brała udział w wielu dyskusjach. Wybory wkrótce. Czekajmy więc.

Następna strona »


Odwiedzono nas

  • 9,669 razy.
NPS jest centroprawicową partią Księstwa Sarmacji, która za cel stawia sobie zrównoważony rozwój Kraju, w oparciu o samorządność, współpracę i budowę silnych relacji wewnątrzsarmackich.



Redakcja zastrzega sobie prawo do skracania lub usuwania komentarzy.