Numer Czternasty – [B.I.G.O.S #14]

 

 

Rzecz niebywała! B.I.G.O.S powraca! Po 5 miesiącach przerwy Sclavińskie media w komplecie. Poza tym już w grudniu czterolecie BIGOS-ika, najrzadziej wydawanej gazety w v-świecie, więc pewnie z tej okazji będzie coś ekstra.  

Dzisiejsze wydanie jest również debiutem w Księstwie. BIGOS nigdy nie był wydawany na rynek Sarmacki, nie licząc bodajże dwóch informacji o wydaniu na FC.   Tak wiec zapraszam do kosztowania skromnego, ale zawsze. BIGOS-u!

 

 

Koło zatoczone, czyli niespodziewane zwroty akcji.

 

 

Około 27 lipca musiałem zniknąć z Królestwa Sclavinii, wtedy prowadzonej przez Emila Potockiego, z powodu wielu nieszczęśliwych wypadków. Gdy wróciłem w połowie października nie mogłem uwierzyć w to, co zastałem. Ruina, rozpad, i prawdopodobny powrót do Księstwa Sarmacji. Przyznać musze, że nieco mnie zatkało, bo była chyba to ostatnia rzecz jakiej się spodziewałem. Kraj w którym od 4 latach mieszkałem i działałem mógł przestać istnieć.

Na całe szczęście pomysł zatoczenia koła i zostania prowincją w KS wypalił. I oto jesteśmy. Przyjęci serdecznie, mądrzejsi o te kilka lat (bodajże dwa) rozbratu z księstwem. Ja również.

Przyznać muszę, że swojego czasu (mianowicie w czasach RSiT) byłem zwolennikiem odłączenia się od Księstwa. Może nie jakimś gorącym agitatorem, ale swoim brakiem działania przyzwalałem na to. Jak się okazało był to błąd, bo Sclavinia i Trizondal w jednym państwie jakoś się nie mogły się dogadać i w końcu stało się. Emil Potocki dokonał odłączenia Sclavinii od RSiT. Wtedy jednak byłem gorącym tego przeciwnikiem (odłączenia od RSiT oczywiście ale na to było już za późno), więc razem w swoistej opozycji do poczynań Emila, razem z dwoma osobami staliśmy się zwolennikami powrotu do Księstwa Sarmacji. Razem z Guedesem oraz Michałem Staropodlaskim prowadziliśmy rozmowy na temat utworzenia enklawy Sclavińskiej gdzieś na terytorium Księstwa. Niestety spełzło na niczym.

W związku z tym na jakiś czas wycofałem się ż aktywności w mikronacjach. Jednak w końcu widząc co się dzieje, (Guedes i Michał dołączyli do Sclavinii Emila) postanowiłem przyłączyć się do takiej Sclavinii jaka istniała. No cóż. Byłą to jedyna Sclavinia w owym czasie, a przywiązanie zrobiło swoje. Z żelaznym postanowieniem nie mieszania się w politykę królestwa, zaczęłam trochę działać. Zamysł był taki, żeby zmienić Królestwo od środka, niestety tuz przed rozpoczęciem tychże działań (które miały mieć miejsce w sierpniu) seria nieszczęśliwych wypadków w życiu realnym wyatutowała mnie. I tak to właśnie było. Koło zostało zatoczone, i dobrze. Księstwo zawsze gwarantowało nam stabilność i możliwości rozwoju, a my ze swojej strony aktywność. Tym oto sucharem kończę pierwszą część.

 

 

 Konstytuanta, czyli gdzie podział się Namiestnik?

 

 

Prace Konstytuanty mającej opracować Konstytucję Króestwa Sclavinii ruszyły pełną parą. Przedstawiono projekt, ogłoszono dyskusję, prawie każdy członek zgłosił swoje poprawki i to nie jedne, Książę również się wypowiedział. Mimo to, Namiestnik od 9 dni nie dawał oznak życia.  Zaczynało to martwić członków Konstytuanty, ale jak z pewnych źródeł dowiedziała się redakcja, Namiestnik w pełnym skupieniu pracuje nad wszystkimi poprawkami, i najpóźniej w środę „wszystko ruszy” jak to powiedział.

Można więc w tym czasie skupić się nad dyskusją o Sclavinia Wiki oraz dyskusji nad powołaniem Funduszu Pożyczkowego, oraz na innych dziedzinach życia, najlepiej Sarmackiego, aby nie powtórzył się scenariusz który już przerabialiśmy, czyli zamknięcie się we własnym gronie.

 

 

 

Humor Mustafca czyli sucharów garście.

 

 

Po co dziwkom majtki?

– Żeby im w kostki było ciepło.

 

 

Głos dziewczynki z podwórka w kierunku otwartego okna:

-Ałłaaa! Mamo! Jasio mi wsadził patyk do oka!

Głos ojca z przed telewizora:

– Mama wyszła! A Jasiowi powiedz , że jak zrobi to jeszcze raz, to już nigdy na niego nie spojrzysz!

 

 

Dwóch Bieduistów siedzi w parku. Jeden beknął. Drugi do niego:

-Weź się k**wa nie chwal!

 

 

Na wandejskim okręcie.

– Towarzyszu kapitanie, przyniosłem wniosek o przepustkę!

– Wstaw do lodówki.

 

 

Siedzi sobie na kamyczku Małgosia. W jednej ręce trzyma śledzionę, w drugiej wątrobę, oczy wiszą jej na żyłkach.

Rękawem ociera krew wypływającą z uszu i wzdycha:

– Uuuhuuuhu, ale mi się kichnęło.

 

 

I tak oto kończymy dzisiejsze wydanie.  Z każdym będzie wszystkiego coraz więcej, i smaczniej.  Zapraszam do czytania!

Numer trzynasty – [B.I.G.O.S #13]

Wydanie na wynos.

 

Zbierałem się żeby napisać coś do Bigosu, zbierałem i zabrać się nie mogłem. Ważne do załatwienia sprawy przeciągały się i przeciągały, i na dobrą sprawę nadal są do wykonania, ale od czwartku wieczór (tj. 16 czerwca) oficjalnie mogę uznać że mam wolne. Ale że dzisiaj znalazłem nieco czasu, przyrządzę coś smacznego.

News miesiąca! Jano co rano uaktywniony!

 

Tak jest. Uaktywnił się. Człowiek pracujący, przykładny syn, pracownik i playboy w jednej osobie w końcu zawitał zza morza przynosząc dobre wieści. Jan Azariusz Dmowski y Potocki pojawił się w Królestwie Sclavinii z zamiarem aktywnego działania na rzecz państwa. Przyznać muszę, iż jestem jak najbardziej z tego faktu zadowolony. Z Janem znamy się od dawna (2007 rok), gdyż do Sclavinii przybyliśmy niemalże w tym samym momencie. Zawsze dobrze się dogadywaliśmy, i mimo czasami rozbieżnych poglądów na pewne sprawy nigdy ze sobą nie walczyliśmy czy kłócili. Nasze dysputy zawsze stały na wysokim poziomie. Mam nadzieję, że aktywność Jana rozwinie się na wszystkie aspekty życia i jak za dawnych czasów będziemy mogli razem zdziałać co nieco, i przy okazji pogadać. Teraz więc oficjalnie: do roboty nierobie!

100 wydanie PP! (Pomarańczowych Pończoch)

 

Gratuluję konkurencji, (Co ja mówię – jakiej konkurencji? Wszyscy wiedzą że B.I.G.O.S jest bezkonkurencyjny!) tj. Guedesowi jakże okazałego osiągnięcia! Tyle lat na mikronacyjnym rynku medialnym, a jakość tylko rosła! Wiele PP przeszedł, od powstania, poprzez współpracę ze mną. (Ha! Za dawnych czasów w skład korporacji medialnej Guedesa wchodziło moje pismo muzyczne Mettalicon) Także Guedesie strzeż się! Kiedyś zgłoszę się po swoje procenty!

 

 

Felieton Mustafy, czyli co mnie boli i parzy.

Wyżeracze aktywności oraz duszący forumowy wąż boa – czyli zwierzaki paskudy Królestwa Sclavinii

 

 

Sclavinię obserwuje cały czas bardzo uważnie. Czasem dzieje się mniej, czasem bardzo mało. Obecnie jak co roku w okresie wakacji, aktywność zaczyna maleć. I jak co roku w tym okresie zaczynają się wzmożone rozmowy o tejże. (No może niektórzy dopiero później ten temat poruszą, ale ja działam zawczasu. Taki ze mnie zapobiegliwy człek)

Przyjrzałem się więc wszystkiemu prawie co mamy na forum, i naszło mnie kilka takich refleksji dotyczących naszych inicjatyw i nie tylko.

Na początku przyjrzałem się naszemu forum. I znalazłem wszystko to, co było w Rzeczpospolitej Sclavińskiej. (przynajmniej do pewnego momentu) Mianowicie znalazłem taaaaakiego węża boa! Dziwię się sobie że dopiero teraz go zauważyłem, ale to wynika z tego że najczęściej używam funkcji: „Zobacz posty nieprzeczytane”. A dzisiaj postanowiłem czegoś poszukać. I jak za dawnych czasów – forum ciągnie się i ciągnie bez końca. Przewijam, i przewijam, i przewijam, i przewijam, aż w pewnym momencie zaczyna mnie dusić! Tak! To dopadł mnie Formowy Wąż Boa. Bardzo niebezpieczna istota, a najbardziej dla nowych, niedoświadczonych podróżników przemierzających v-świat. Jak ktoś taki zobaczy naszego węża to go albo wystraszy, a jak taki odważy się zbliżyć, to go zadusi, i po podróżniku.

Dlatego trzeba przeprowadzić przegląd wszystkich for, i uporządkować. Np. jadąc od dołu, fora: Kino Królewskie, Świątynia Narodu, Muzea, wrzucić na forum Kultura, i ustawić je jako podfora. Zamiast dwóch for – Dyskusja o V-świecie i Dyskusja o Sclavinii utworzyć jeden pod nazwą dyskusje, i wrzucić je jako podfora. Kościół Sclaviński nie potrzebuje czterech for, z czego na jednym jest tylko temat przyklejony. Wszystko ustawić jako podfora jednego głównego, bo nam się wszystko rozłazi. Wszystko jest jeszcze do omówienia, ale racjonalne zarządzanie forum powinno stanowić jeden z priorytetów. W końcu to po wyglądzie często nowi obywatele będą oceniać nasze państwo.

Niestety dalej nie będzie już o rzeczach ogólnych. Uprzedzam uprzejmie, że dalsza treść może godzić pośrednio w pewne osoby. Ja oczywiście oceniam tylko pewne pomysły, nie samego twórcę, bo to mija się z celem.

Kolejnym zwierzaczkiem o którym opowiem, jest Wyżeracz Aktywności. Jest on bardzo zdradziecki, gdyż jest bardzo podobny do bardzo pracowitego i pożytecznego stworzenia – Aktywniaka. Bardzo trudno jest go rozpoznać, ale gdy już się to zrobi, należy go bezwzględnie tępić. Jednak sam Wyżeracz ma dwie formy – pierwszą, bardzo groźną, Wyżeracz Aktywności Aktywny. Skupia na sobie aktywność, która mogłaby być wykorzystana gdzie indziej, w bazowych miejscach w kraju, i tym samym ani Wyżeracz, ani inicjatywy pierwszorzędne nie rozwijają się. Aktywność zostaje rozbita, i zamiast rozwoju jednej idei, jest marny rozwój dwóch. A ja tego bardzo nie lubię.

Drugim typem wyżeracza, jest Wyżeracz Aktywności Bierny. Został stworzony i spokojnie sobie istnieje, jest rozwijany tylko przez jego założyciela. Do tego wyżeracza w zasadzie nic nie mam, gdyż z czasem może ewoluować w coś dobrego. Udziela się tam tylko twórca Wyżeracza i ewentualni nieaktywni członkowie, i tworzy coś w zasadzie tylko dla siebie, nie dając pożytku nikomu z tego. (poza członkowstwem w danej grupie.)

I teraz przejdę do sedna – pierwszej grupy wyżeraczy. Nawet za czasów RS i największej aktywności, nie było w kraju więcej niż dwóch miast. Obecnie mamy Nowy Eldorat, Jastrzębiec i Dolinę Tilei. Dolina Tilei moim zdaniem jest tworem powstałym w wyniku bzdurnej nagonki na Marcela Hansa i jego inicjatywy w Zagłębiu Roterry. Pisanie rzeczy w stylu – mamy największą fabrykę broni, czy produkcję stali jest bez sensu, bo tak każdy może napisać, i będziemy mieli w każdym kraju olbrzymie huty. Ale nie o tym miałem pisać. Dolina została stworzona przez pana Guerrero, i głównie on tam działa. Powstały jakieś inicjatywy, ale powiedzmy sobie szczerze – kto tam działa? Kto coś tam robi? Pan Guerrero i trochę Pan Juszczak. De facto jest to martwa prowincja. Zamiast ożywiać dwa główne miasta, stoją one odłogiem, i gdyby nie praca Guedesa nad mapami, to nic by się w nich nie działo. Tym sposobem słabo rozwija się Eldorat i Jastrzębiec, ale także Tilea. Dla mnie, powinniśmy minimalizować liczbę wszelkich regionów i miast wymagających aktywności, ponieważ nie mamy ludzi. Wszystko powinno być proporcjonalne do ilości obywateli i mieszkańców.

To samo tyczy się królestwa Hellady. Podobnie jak w Tilei – wrzucono dużo zdjęć i obrazków z opisami, ale faktycznej aktywności nie ma. Tylko pan Kapodistrias tam działa. I ja się pytam – po co powstało marionetkowe Królestwo w Królestwie o tematyce starożytnej Grecji? Ok., pan przybył z Surmenii, ale tworzenie państwa specjalnie dla tego pana mi nie odpowiada. Znów zamiast skupiać się na rozwoju głównych miast, aktywność się rozdrabnia o kolejną osobę.

Kolejną chybioną inicjatywą jest kolonia zamorska – Styalia. Kolejne miasto, i dostaję dziwnego wrażenia, że na siłę chcemy stworzyć z siebie mocarstwo którym nie jesteśmy. Pan de Wieniawa postanowił stworzyć kolejny region. Osobiście mam nadzieję, że będzie to coś na zasadzie miasta zamkniętego – możliwość osadnictwa tam, ale nie będzie oddzielnych władz czy burmistrza. Opis na stronie oraz ewentualne pod strony. Zwyczajnie nie będzie komu obsadzić stanowisk! Mamy problemy z obstawieniem aktywnymi ludźmi stanowisk rządowych, a ciągle powstają nowe regiony. To nie jest dobre dla państwa.

No dobrze. Przejdźmy teraz do mniej szkodliwych zwierzaczków, co nie znaczy że mniej „kłujących po oczach” dla mnie.

Tutaj w zasadzie jest tylko jedna inicjatywa która mi się bardzo nie podoba, a mianowicie Państwo Kościelne Kwirynał. Za przeproszeniem – czy my chcemy być kolejną Rotrią? Ile osób posiada w tej chwili jakieś godności kościelne w naszym państwie? Kilka. I po co? Zabawa w realną religię w warunkach mikronacyjnych nigdy mnie nie bawiła. Zawsze uważałem, że wszelkie religie działające w v-świecie powinny zostać od podstaw stworzone i służyć wyłącznie jako zabawa. Jako osoba nazywająca siebie rodzimowierca, a dla nieświadomych – poganinem, jestem wręcz oburzony mieszaniem religii realnej do mikroświata. Zabawa w teologów – no chyba że ktoś teologię studiuje jest przynajmniej nie na miejscu. Posiadanie przez kościół absurdalnie wielkich armii pod pretekstem „obrony dóbr kościoła” jest całkowicie pozbawiona sensu. Kopie i sztylety i inne koziki nie powstrzymają karabinów😀

Mikronacje mają służyć zabawie, a nie kopiowaniu świata realnego. (przynajmniej poza kwestiami politycznymi).

Sport.

Ruszyła pierwsza kolejka Sclavińskiej ekstraklasy. Oto wyniki:

SKS Palestin II – FK Freedom New Eldorat 4 – 0

Sclavinian Crows – Prokocim Jastrzebiec 0 – 0

Pogon Jastrzebiec – Kolmar Nowy Eldorat 0 – 4

W szlagierowym meczu pierwszej kolejki SKS Palestin II rozgromił aż 4-0 FK Freedom New Eldorat! Świętej wojny ciąg dalszy.

MUP

W końcu zostało mi aktywowane konto na forum Mikroświatowej Unii Piłkarskiej.  W związku z tym, niedługo rozpocznę starania o przyjęcie nas do jego struktur.

Humor Mustafca.

Pewnemu gostkowi, Adamowi, wycięli część żołądka.

– Nie może pan nic jeść ustami – przestrzega doktor. Tylko wprowadzać doodbytniczo szpryce z papką. W ten sposób będzie się pan odżywiać. Po miesiącu zapraszam na kontrolę.

Mija miesiąc.

Do gabinetu wchodzi Adam. Uśmiechnięty od ucha do ucha. Kręci dupą energicznie.

– Jak samopoczucie?

– Świetne!

– A czemu dupą pan tak kręci?

– Kolega mnie gumą poczęstował.

 

 

Na rybach:

– Biorą?

– Nie bardzo.

– Złapał pan coś?

– Jednego.

– Gdzie jest?

– Wrzuciłem go do wody.

– Duży był?

– Taki jak pan i też mnie wkurwiał

 

 

Dzisiaj szef wezwał mnie do swojego biura z powodu mojego ubioru.

– Nie możesz chodzić w pracy w piżamie!

– Ale wszyscy tak chodzą…

– Kuźwa, to są pacjenci!

Profesor pyta studenta na egzaminie:

– Co to jest oszustwo?

– Na przykład: gdyby pan profesor mnie oblał…

– Co?! – woła oburzony egzaminator.

– Tak, bo według kodeksu karnego winnym oszustwa jest ten, kto korzystając z nieświadomości drugiej osoby wyrządza jej krzywdę…

 

 

Pojechał ksiądz na misje do Afryki, pomagać dzieciom chorym na AIDS. Po powrocie postanowił zbadać sobie krew. Lekarz, trzymając wyniki, mówi:

– Niestety, jest ksiądz nosicielem.

Na co ksiądz:

– Mam to od dziecka.

 

 

PS. Od następnej kolejki Sclavińskiej ekstraklasy, będą opisywane wszystkie mecze. Dodatkowo, od czwartku, lekko zostaje zmieniona formuła B.I.G.O.S – u. Oprócz nieregularnych pełnych numerowanych wydań, powstanie BIGOS New, komentujący na bieżąco najgorętsze wydarzenia w Królestwie.

Numer dwunasty – [B.I.G.O.S #12]

Proszę B.I.G.O.S raz.

No i jest. Numer dwunasty niespodziewanie pojawił się na stole zwiastując wyżerkę dość ciężko przyswajalną. Dzisiejszy numer nie będzie śmieszny, gdyż nie taki ma być. (Aczkolwiek następne będą wydawane w starym stylu z działem sportowym, humorystycznym, politycznym i różnymi innymi.)

Ciężkostrawne Przemyślenia Mustafy.

Od nieszczęsnego grudnia wydarzyło się naprawdę wiele. Padło mnóstwo ostrych słów, stoczono wiele słownych batalii a i tak niczego to nie zmieniło. Każdy poszedł swoją ścieżką i nikogo nie dało się namówić na zmianę obranej drogi. Ja nadal będę upierał się przy swoim, że to co mówiłem i próbowałem zrobić było słuszne, a działania drugiej strony były niewłaściwe od samego początku. Wszystko można było rozegrać zupełnie inaczej i nie byłoby dzisiaj tego całego kotła w którym gotują się jak w ukropie  wszyscy – Sclavinia, Trizondal oraz ja. Ale trzeba iść do przodu. Nie udało się stworzyć niczego w Księstwie Sarmacji od stycznia do dnia dzisiejszego, tj od czterech miesięcy. Guedesowi skończyła się cierpliwość i powrócił do Sclavini, która teraz jest już królestwem. Nie do końca popieram to, że tak szybko skierował swoje kroki ku Sclavinii, którą mieliśmy obserwować przed podjęciem decyzji o ewentualnym powrocie. Ktoś się zapyta: razem? I tu muszę się przyznać, że tak – razem z Guedesem ucięliśmy sobie półtoragodzinna pogawędkę na temat tego co będziemy robić dalej. Rozmawialiśmy o wniosku Sclavinii do OPM, o jej aktywności i ludziach którzy teraz ją tworzą. Mieliśmy zobaczyć jak potoczą się sprawy i gdyby wszystko okazało się przynajmniej w porządku w tym samym momencie pojawić się na forum Sclavinii. Tymczasem Guedes po niecałych 24 godzinach od naszej rozmowy oznajmił swój powrót. Nieco zbiło mnie to z tropu, ponieważ zostałem sam w rozmowach ze stroną Sarmacką w sprawie powstania jakiejś enklawy Sclavińskiej na terenie Księstwa. Zostałem poddany dość dużej presji – z jednej strony w końcu coś ruszyło się od strony KS, a z drugiej strony Guedes podał do informacji że rozważałem powrót. Muszę przyznać, że nie podobało mi się to wszystko, ale w tym momencie nie mogłem już nic poradzić. Postanowiłem trzymać się swojego planu i bacznie obserwować poczynania Sclavinii. Aktywność była jak była – zwiększona dzięki powrotowi Guedesa który od razu o 100% zwiększył aktywność całej Sclavinii i stał się jednym z głównych motorów napędowych wydając zdecydowanie najlepszą gazetę v-świecie – Przegląd Polityczny. O tym, jak bardzo Guedes stał niepotrzebny Sclavinii świadczy aktywność panstwa gdy udał się na urlop dnia 3 Maja. Gdy był – w ciągu dwóch dni nowe posty wyskakiwały na forum jak grzyby po deszczu. Gdy go nie ma – postów w ciągu dwóch dni powstaje może 100 zamiast 200-300. Nie zmienia to jednak faktu, że aktywność stoi na przyzwoitym poziomie, tak więc mój argument o kiepskiej aktywności nieco stracił na wadze. Nie zmienia to jednak faktu, że aktywność jest wielką zagadką. Są obywatele, ale tak naprawdę niewiele się dzieje. Sport nie istnieje, wojsko jest zaniedbywane, Trybunowie niewiele robią – wojsko jest zaniedbane, kultura i nauka jakoś się trzyma, finanse leżą, polityka zagraniczna pomimo ambitnych zapowiedzi niewiele ruszyła.

Kolejną rzeczą która śledziłem, był akces Sclavinii do OPM. Zgodnie z moimi przewidywaniami KScl nie dostało się do struktur organizacji. W tym miejscu powtórzę się po raz kolejny – gdyby Scalvinia odłączyła się w inny sposób, nie byłoby tego problemu. Jednak tym, na czym głównie byłem skoncentrowany, była polityka zagraniczna Sclavinii. Od początku nie podobało mi się nawiązanie sojuszu z Wurstlandią i omijanie najstarszych i liczących się mikronacji w kontaktach międzynarodowych. Nieco nadziei przekazał mi Guedes, gdy zapewnił powiedział w wywiadzie który przeprowadzał ze mną, że Sclavinia ma zamiar nawiązać stosunki dyplomatyczne z Austro-Węgrami oraz Scholandią.  Jednak wydarzeniem, które ostatecznie przesądziło o podjęciu decyzji o którą zaraz oznajmię, było zerwanie stosunków dyplomatycznych z Wurstlandią. Skandaliczne zachowanie ich przedstawiciela w OPM wołało o pomstę do nieba, i przykładne ukaranie. Tak też się stało. Kara nałożona przez OPM jest dotkliwa, ale chyba najbardziej Wurstlandi zaszkodzi jeszcze większe pogorszenie opinii o tym kraju przez innych przedstawicieli co może doprowadzić do zupełnej izolacji politycznej. No cóż – sami sobie szkodzą. Niezmiernie ucieszyła mnie decyzja Emila o zerwaniu stosunków. Pokazało to, że pomimo znajomości z Królem Wurstlandii, najważniejsze jest nie kolesiostwo, a dobro kraju. Tym samym rozwiała się moja największa obawa odnośnie KScl – Emil potrafi podjąć dobre decyzje.

Tym samym mogłem podjąć swoją decyzję, której sam się sobie dziwię. (Ale czegóż się nie robi w imię ojczyzny)

POWRACAM DO OJCZYZNY  – SCLAVINII.

Pomimo iż zupełnie inna, i na bank nie będę zgadzał się ze wszystkim co się dzieje, i będę walczył o własne przekonania –  powracam. Przyznać musze, że powrót Guedesa stanowił największy bodziec. Nie sam fakt jego powrotu, ale to ze będzie w królestwie Sclavinii ktoś kto chociaż w części podziela moje poglądy, i z kim znam się od czterech lat.
Nie oczekuje wiele po teraźniejszej Sclavinii. Ani zaszczytów, ani jakiś stołków, uznania czy nagród.. Aktywnie będę robił swoje. Oczywiście zarówno politycznie, jak i kulturowo.

Podziękowania.

Dziękuję za wsparcie w okresie kiedy przebywałem na emigracji i razem z innymi sprzeciwiałem się porządkom panującym w Sclavinii. Dziękuję wszystkim z Trizondalu którzy mnie popierali, dziękuję Diukom: von Lichtensteinowi oraz Kościńskiemu za podjęte działania i dobre chęci.

Mogę obiecać wam jedno – nie wracam zgadzając się na wszystko co się dzieje w królestwie Sclavinii, i nie wracam bijąc pokłony przed królem Emilem. Wracam bo mimo wszystko tam jest moje miejsce.

Numer jedenasty – [B.I.G.O.S #11]

Bigos raz raz.

Pomimo przeciwności losu  udało mi się ugotować co nieco. Zabrakło nieco kiełbasy i przypraw ale powinno być smaczne. Dzisiaj nadrabiam  kapustą.  Na dobry początek złączam obrazek mówiący wiele o redakcji BIGOS-u.

Jak V-świat szeroki.

Nie po raz pierwszy, i nie po raz ostatni cały mikroświat pogrążył się w marazmie. Aktywność jest na poziomie fal mózgowych człowieka w głębokim śnie. Generalnie płasko z niewielkimi wykazami poruszenia raz na jakiś czas. Coś wyskoczy, potem cisza. Problemy dopadły nawet planetę mikronacje. Nad problemem dyskutuje się wszędzie. No prawie wszędzie. Filozofuje Sarmacja, a tymczasem Królestwo Sclavinii rozpływa się w zachwytach nad swoją aktywnością, która w głównej mierze oparta jest na offtopie i rozmowach o Marcelu Hansie.                                                         Nieco rozbawiła mnie wypowiedź jednego z obywateli KScl, jakoby ich gazety prezentowały wysoki poziom.  Jedna gazeta w objętości całych nieco ponad 30 zdań zawierających: wywiad, opisanie jak to Sclavinia udowodniła, że zmiana ustroju u nich nie oznacza tylko krótkotrwałego wzrostu aktywności, oraz dosłownie dwa zdania o awarii planety mikronacje.  Kolejna gazeta, która miała zajmować się recenzowaniem filmów, ogranicza się do bezczelnego przekopiowania recenzji z Filmwebu, bez żadnej adnotacjo o tym fakcie. Jeżeli to ma być powód do zadowolenia to gratuluję. Całe takie porównywanie swojej aktywności do najbardziej rozwiniętych krajów v-świata nie ma w przypadku Sclavinii sensu.  Istnieje zbyt krótko. I tyle ode mnie w tym temacie. Mógłbym jeszcze nieco popisać o Kraju Zgwałconego Jednorożca ale jakoś nie chce mi się poświęcać mu dłużej czasu.

Sarmacja, Teutonia i ja.

Już jakiś czas temu podjąłem decyzję  o złożeniu wniosku o obywatelstwo Królestwa Teutonii, ale zawsze coś stawało na przeszkodzie.  Najpierw zgodnie z prawem odczekałem 2 tygodnie od momentu mojego przyjazdu, aby wniosek móc złożyć. Lecz wtedy przycisnęły mnie studia, i mogłem jedynie pogłaskać monitor mojego PC kiedy wstępowałem do domu na obiad z kolejnych bibliotek. Jak już znalazłem czas i zacząłem pisać, dowidziałem się, że enter przy składaniu wniosku nie przeniesie mnie do następnej linijki tekstu, tylko wyśle cały wniosek… Nieco się poddenerwowałem własną nieostrożnością i odczekałem jakiś czas uprzednio informując o zaistniałym zdarzeniu odpowiednie osoby. No i w końcu postanowiłem dzisiaj podejść po raz kolejny do złożenia wniosku. Ale mój entuzjazm szybko opadł, bo okazało się, że wniosku złożyć nie można, gdyż najzwyczajniej coś zepsuło się w skrypcie. Taka oto historia z KS.

Sport

Spartak Sclava ma się bardzo dobrze. W pucharze SLP doszedł do ćwierćfinałów.  W meczu rewanżowym 1 rundy SLP wygraliśmy z Synami Wandy 1 – 0 i przeszliśmy do kolejnej rundy rozgrywek, gdzie spotkaliśmy się z Atlético Santa Ana, z którym w pierwszym meczu wygraliśmy 3 – 0, a w meczu rewanżowym polegliśmy 2 – 4. Pomimo tego przeszliśmy dalej, i w ćwierćfinale zmierzyliśmy się z RVT Hrabia Ruhnhoff. Pierwszy mecz wygraliśmy wbrew wszystkiemu aż 3 – 0! Niestety mecz rewanżowy okazał się kompletną porażką, i Hrabiowie pokazali gdzie nasze miejsce wygrywając z nami 4 – 0. W lidze idzie nam równie dobrze. Wygrane kolejno z  KKP Real Auterra 3 – 0, KSS Nadzieja 2 – 0, AC Szfery 2 – 0 oraz Synami Wandy 1 – 0 zapewniły nam pierwsze miejsce w swojej klasie rozgrywkowej. Awans jest coraz bliżej!

Humor Mustafca.

Po raz kolejny będziemy rozbawiać do łez  naszych ukochanych czytelników niewybrednym żartem.

Przychodzi student do stołówki i mówi:
Poproszę parówkę- po czym cała sala krzyczy
– Burżuj burżuj burżuj.
a student
– I sześć widelców…

______

Polska delegacja pojechała do Maroka. Pod koniec wizyty odbył się bankiet dla uczczenia gości. Podczas toastów jeden z marokańskich ministrów wstał i oświadczył, że studiował w Polsce, kocha ten kraj i chciałby wznieść tradycyjny polski toast, jaki pamięta z czasów studenckich, po czym
wykrzyknął:
– Ribka lubi płiwać. Pij, pierdolony Beduinie!

______

Romowa dwoch kumpli :
-Ej stary, idziemy na niemki ?
-Spoko ,tylko wyczyszczę karabin

______

Co robi teściowa na plaży ???

Przyzwyczaja się do piachu

______

-Puk, puk
-Kto tam?
-Śmierć!
-A idź na chuj!
-To piszemy – rak prostaty…

I to niestety koniec. Wiem, że mało, i po raz kolejny mało śmiesznie ale jest. Cały czas będę się starał.

Do następnego numeru!

Numer dziesiąty – [B.I.G.O.S #10]

Następny poooszedł.

Witam wszystkich ponownie. B.I.G.O.S obchodzi dzisiaj taki mały jubileusz. To już 10 numer! 😀 Tempo zaiste mordercze, ale cały czas do przodu😀 Jak obiecałem, dzisiaj będzie większe zróżnicowanie tematów. Bo w końcu ile można zajmować sobie głowę Slavinią? (Co nie oznacza, że o niej nie będzie… bo niestety jeszcze będzie.) Ale to będzie na samym końcu. Kto będzie chciał, ten przeczyta, a kto nie, ten zatrzyma się na ostatnim dowcipie. Zapraszam do czytania.

Teutonia

 

Chwytaj za szablę!

Dzisiejsze wydanie zaczniemy od inicjatywy, która bardzo przypadła mi do gustu, ale jakimś cudem przeoczyłem ją na forum centralnym. (co prawda przeoczyłem jedynie ogłoszenie o testach)  Dopiero 11 lutego dowiedziałem się o tym wydarzeniu, które zapowiada się arcyciekawie. Mówię mianowicie o turnieju rycerskim. Na chwile obecną wiadomo jedynie, że aby wziąć udział w turnieju, należy pobrać grę Mount&Blade Warband v1.134 (link do strony z której można ją pobrać, oraz samo ogłoszenie można znaleźć pod tym adresem: http://fc.sarmacja.org/viewtopic.php?f=156&t=2650 ) Nieznany jest jeszcze sam wygląd turnieju, ale można się domyślać w jakich konkurencjach uczestnicy będą ze sobą rywalizować: strzelanie z łuku oraz kuszy (zarówno z pozycji stojącej jak i konno), walka na miecze (dwuręczne, jednoręczne wraz z tarczą na koniu i pieszo),  oraz walka na kopie.  Szczegóły turnieju zapewne zostaną ogłoszone na dniach. Zatem łap za miecz, odkurz zbroję i trenuj do walki o honor i urodziwe dziewoje, które nie oprą się prężnemu torsowi zwycięzcy!

Sarmacja

 

Tydzień rządów.

Minął tydzień rządów pod kierownictwem Tomaszema bnt. Paca. Nie jest to może okres pozwalający na wyciągnięcie jakichkolwiek optymistycznych wniosków, ale mimo wszystko jest to wydarzenie godne uwagi. Jako mieszkaniec Księstwa stwierdzam, że najbardziej zauważalnymi ministerstwami są MSO i MDNiN.  Inicjatywy wysuwanie, bądź kontynuowane prze odpowiednich ministrów są naprawde ciekawe, i mogą wiele wnieść do życia w Księstwie. „Praca dla każdego”, „Złoty Piksel”, „Pióro Feniksa”, „Inicjatywa Miesiąca Stycznia”, „Pojedynek Miejscowości” – to tylko niektóre z nazwy inicjatyw tego tygodnia. Pozostaje mieć nadzieję, że wszyscy ministrowie utrzymają ten poziom aktywności do końca swojego urzędowania.

 

Los Sclavińczyków w Księstwie.

Pisze o tym dopiero teraz, jednak dnia 9 lutego, tj,. w dniu wydania poprzedniego numeru B.I.G.O.S.-u diuk Michael von Lichtenstein potwierdził, iż trwają rozmowy nad wydzierżawieniem terytorium, na którym znajdowała się stolica Sclavinii – Elodorat. Miałoby tam powstać kolejne hrabstwo w Księstwie Sarmacji, a zarząd na ziemiami miałby zostać oddany w swobodny zarząd Sclavińczykom. Niezwykle mnie to cieszy, gdyż rozmowy w tym temacie trwają od początku stycznia, i muszę przyznać, nieco się niecierpliwiłem. Teraz gdy wiem, że coś idzie do przodu, mogę odetchnąć, i dalej myśleć o przyszłości Eldoratu, albowiem mam zamiar aktywnie uczestniczyć w jego rozwoju.

Sport

SLP

 

Dobra passa trwa.

Spartak Sclava kontynuuje  dobrą passę, i wygrywa zarówno w pucharze SLP z Synami Wandy 2 – 0, oraz w lidze 3 – 0 z dream Team`em. Najbardziej cieszy zwycięstwo nad Synami Wandy, gdyż dwubramkowa zaliczka pozwala wybiegać myślami dalej. Natomiast zwycięstwo nad Dream Team`em, w którym wystąpił rezerwowy skład pozwolił ocenić na jakim poziomie jest drużyna „B”. Wszystko wskazuje na to, iż w razie jakiejkolwiek kontuzji znajdzie się zawodnik który zastąpi gracza z podstawowej jedenastki.

 

ULP

 

SKS Palestin planowo wygrywa z Koroną Trizopolis 5 – 0, i obejmuje prowadzenie w lidze. Pięciokrotny mistrz ligi Sclavinskiej oraz RSiT jest na najlepszej drodze do sięgnięcia po raz szósty po trofeum najlepszego zespołu ligi. Martwi jedynie niska aktywność pozostałych trenerów z ligi. Właściwie tylko jeden grener pozostaje aktywny, co nie napawa optymizmem na przyszłość. Pozostaje mieć nadzieję, że władze Trizondalu wezmą się do roboty, i w jakiś sposób aktywują ligę, która jest nimałym urozmaiceniem szarego życia Trozndalu.

 

Humor

 

Humor sadystyczny.

 

Jak to mam w zwyczaju, wszelkie dowcipy w moim wydaniu są albo sadystyczne, albo  reprezentują inny ciężki temat. Nie inaczej jest tym razem. Z góry zaznaczam, ze nie wszystkim może się podobać to, co przeczytają. Co bardziej wrażliwych prosi się o opuszczenie sali.

 

 

Dlaczego mała Gosia nie płakała gdy spadła z rowerka?

– Ponieważ kierownica przebiła jej płuco.

_______

Mój sąsiad jest niesamowity. Wiecie o której do mnie wczoraj przyszedł? O 2 w nocy! On jest jakiś nienormalny. Miał szczęście, że jeszcze nie spałem i grałem na perkusji…

_______

Siedzący z piwem pod wiejskim sklepem Kazimierz zagaja do przechodzącej sąsiadki:
– Halina, czy ty jesteś gorącą kobietą?
– No raczej, jak z kibla wstaję, to para leci.

_______

Moja dziewczyna powiedziała niedawno, że potrzebuje więcej miejsca.
Myślę, że ma rację – gruba świnia.

_______

 

P.S

W następnym numerze będzie dużo więcej mojej własnej opinii na wszelkie tematy, oraz rozpiszę się odnośnie sportu. Prace nad dodatkiem sportowym trwają, także obserwujcie.  Zamierzam również nawiązać współpracę z Mikrosławią oraz Al Rajn. także B.I.G.O.S Stanie isę gazetą międzynarodową. To samo tyczy się sportu.

 

Sclavinia

No cóż.

Jak pisałem na początku, kto będzie chciał ten przeczyta. Prawdopodobnie jest to ostatni raz, kiedy piszę o Sclavinii. Piszę : „prawdopodobnie”, gdyż jestem wrażliwy na wszelkie absurdy, dlatego gdy zauważę coś, co nie trzyma się zupełnie  kupy to napiszę.  I tyle.

Tak. Sclavinia powstała. I co dalej? Otóż nic. Boty piszą więcej wiadomości dziennie niż sami „Sclavińczycy”. Paranoja. Boty 1 Sclavinia 0. Zupełna cisza na terytorium RS. Obywatele siedzą w bunkrach przeciwatomowych w obawie przez atakiem moich Satanistycnych bojówek😀  Wszystko zgodnie z przewidywaniami. Rozwala mnie nadal to, że zaistniałą sytuację tłumaczy się sesją. Z moich badań wnioskuję, iż jest niemożliwe żeby każdy miał w tym samym momencie sesje. Dodatkowo wiem iż nie każdy jest studentem, i nie każdy pracuje . Wiec nasuwa się jeden wniosek – najprawdopodobniej Sclavinia pada. Jak pisałem w poprzednim numerze.

 

 

Numer dziewiąty – [B.I.G.O.S #9]

B.I.G.O.S Powraca!

Po niemalże rocznej przerwie, Sclaviński B.I.G.O.S, czyli Bardzo Inna Gazeta Opiniotwórczo –  Sarkastyczna  powraca! Cała jednoosobowa redakcja ma zamiar pisać to, co ślina na język przyniesie, wiec spodziewajcie się wszystkiego – od bzdur, poprzez pierdoły aż do kompletnych idiotyzmów. Czasem zdarzy się coś poważniejszego, gdy emocje poniosą.                                                                                                            Ale teraz  zapraszam na długo oczekiwany Numer Dziewiąty.

„Something is rotten in the state of Denmark”

Tym znanym cytatem  można by podsumować sytuacje na przestrzeni ostatnich miesięcy działania RSiT. Komunikacja miedzy ludzka nie działała tak jak powinna, aktywność malała. Szerzyły się kłótnie,  nieporozumienia.  Aż tu nagle boom. Napływ nowych mieszkańców, powstanie Frontu Prawicy, generalnie wzrost aktywności.  Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie podejrzana zgodność w poglądach politycznych nowo przybyłych. jak jeden mąż, wszyscy opowiadali się za prawicą. (temat poglądów politycznych w mikronacjach poruszę później) Co działa się później, każdy zainteresowany wie. Wraz z chwilowym wzrostem aktywności, wzrósł również poziom agresji.  Nowi mieszkańcy w niewybrednych słowach wypowiadali się o zasłużonych obywatelach RSiT. W końcu padło oskarżenie – Emil Potocki założył konta-klony. Czy była to prawda? Być może nigdy się nie dowiemy. Najwqazniejszym jest, iż pan Emil, zamiast sprawę wyjaśnić, uniósł się honorem, i wraz z Janem Potockim, jego synem, oraz Michałem Staropodlaskim ogłosił deklaracje niepodległości Rzeczpospolitej Sclavińskiej.                                        Właśnie w tej chwili moje zdanie, co do prawdomówności Emila Potockiego uległo zwrotowi o 200 gradów. Bez wyjaśnienia sprawy, bez podjęcia chociażby najmniejszej próby obrony, Pan Potocki ogłasza niepodległość, pomijając resztę Sclavińczyków. (W tym wypadku mnie, Mustafę Owskiego, Guedesa de Limę, oraz Krystowa Polanda – choć o jego narodowość sprzeczało, i nadal sprzecza się wielu w związku z jego sprzecznymi zeznaniami.) Gdyby tylko Emi podjłą próby obrony swojego dobrego imienia, wszyscy Sclavińczycy stanęli by za nim murem. A tak padały kolejne oskarżenia, że Emil poprzez konta-klony, i założenia Frontu Prawicy (do której wstępowali wszyscy nowo przybyli w tym czasie) miał na celu przejęcie władzy.  Osobiście w to nie wierzę, gdyż wystarczyłoby by wtedy zebrać wszystkich Sclavińczyków. Tym co jest najważniejsze jest to, że w działaniach Emila coś do siebie nie pasowało. Efektem tej zawieruchy jest oderwanie się Sclavini od RSiT, i powstanie, jak to niektórzy nazywają „Nowej Sclavinii”

Nowa Sclavinia

Ta nazwa zdecydowanie pasuje do Sclavinii w obecnym kształcie.  Siłą napędowa jest Emil Potocki, oraz w dużo mniejszej części Jan Potocki – jedyni  „starogwardziści”. Cała reszta to osoby nowe, nie mające jeszcze tożsamości narodowej, a mimo to nazywają siebie „dumnymi Sclavinczykami”, w podpisach mają patriotyczne grafiki i opisy. Tworzyli organizacje patriotyczne, oraz inne „podtrzymujące” ducha Sclavinii.  Ja natomiast się pytam – co nowa osoba, może wiedzieć o duchu starej Sclavinii? I sam sobie odpowiadam – nic. Obecna Sclavinia, nie ma nic wspólnego ze starą, demokratyczną, pełną różnych opcji politycznych Rzeczpospolitą. Pełną różnych osób, o zróżnicowanych poglądach, które pomimo dzielących ich różnic potrafiły się dogadać. Wszystko to  zostało zastąpione przez jedyną słuszną opcję polityczną „prawicę”.  Oczywiście padały głosy, że nie jest to jedyna słuszna opcja wyznawana prze władze, ale ta sama władza nie reaguje na obraźliwe słowa „prawicowców” wobec innych opcji, czym de facto aprobuje działalność swoich obywateli. A ponieważ państwo to obywatele, wiec można uznać, że nie dopuszczą oni do powstania innych liczących sieugrupowań politycznych. Pozostanie więc Front Prawicy.  (FTW!)

Aktywność

Przewidywałem, że aktywność w nowym państwie załamie się po pierwszych 3-4 tygodniach. I miałem racje. Po pierwszych dniach, kiedy to Emil wrzucał gotowe akty prawne (co jeszcze bardziej wzmogło moje przekonanie o tym, że cała akcję z niepodległością zaplanował) nastąpił wzrost aktywności, rozpoczęły się jakieś debaty, rozpisywano wybory, zakładano kolejne związki. Panowała powszechna ciekawość, co to będzie.  I tak nastał luty. Wybory się skończyły, sejm odbył trzy posiedzenia, Emil wrzucił wszystkie akty prawne, pospamowano na potęgę w tematach rozrywkowych i…   aktywność padła. Postów na forum przez 3 dni było zero, i boty zaliczyły ich więcej, niż wieloosobowa nacja. Tłumaczono to oczywiście sesją. I tu się pytam – ile osób w Sclavinii studiuje? Wszystkie? Otóż nie!  A mimo wszystko aktywność padła. No cóż. Pozostaje obserwować co stanie się dalej.

Emigracja

RSiT się rozpadło, Sclavinia powstała w sposób skandaliczny. Zabrakło dla mnie miejsca w v-świecie. Na szczęście znaleźli się ludzie życzliwi, którzy skłonni byli udzielić pomocy. Królestwo Teutonii, gdzie mam zamiar się zadomowić przyjęło mnie gościnnie. Dzięki diukowi Michaelowi  von Lichtenstein prowadzone są również rozmowy o warunkach pobytu emigrantów Sclavińskich w Królestwie Teutonii oraz Księstwie Sarmacji.  Osobiście mam nadzieję,  że coś z tego wyjdzie.

 

Aktywność

Do tej pory niestety nie miałem zbyt wiele czasu by zupełnie się uaktywnić, co zmieniło się z dniem dzisiejszym.   Jest czas, jest i działanie. Zacząłem od dziedziny, w której w v-świecie czuję się dobry, tj. piłka nożna. Dołączyłem do SLP, przejmując drużynę KS Renifery Sola. Zmienił nazwę na Spartak Sclava, i tym samym jest to jedyny aktywny zespół prowadzony przez Sclavińczyka w SLP.  Jest oczywiście Morswin Nowy Kotwicz, ale Aaron Rozman zdecydował że zespół powierzy komuś innemu. Niestety nie byłem świadomy tego faktu, a szkoda. Przejąłbym chętnie ta drużynę, która jest w niewątpliwie lepszej sytuacji zarówno w kwestii personalnej, jak i finansowej, plus względy sentymentalne – to na łamach BIGOS-u opisywałem pierwsze mecze  Morświna, i przedstawiałem sylwetki zawodników. (co można zobaczyć na starej stronie BIGOS-u pod tym adresem: http://sclavinskibigos.blogspot.com/2008/11/numer-specjalny-1.html )  Jednakże teraz priorytetem jest Spartak Sclava. Sytuacja personalna w drużynie jest licha. 1 zawodnik odejdzie po obecnym sezonie, a kolejnych 5 jest w wieku który upoważnia ich do odejścia po następnym sezonie. Ogółem jest 18 zawodników, 2 bramkarzy, 6 obrońców, 7 pomocników oraz 3 napastników. W obecnym sezonie, oprócz awansu do wyższej ligi rozgrywkowej, priorytetem będzie pozyskanie klasowego napastnika oraz bramkarza. Bez tego drużyna będzie skazana maksymalnie na granie w I Klasie SLP i utrzymywanie się gdzieś w środku tabeli.

 

 

Podsumowując –  Mustafa is back. Następne numery będą zawierały więcej humoru, wieści z Królestwa Teutonii oraz Księstwa Sarmacji. Dodatkowo będę na bieżąco opisywał mecze Spartaka, sytuację w zespole, i z biegiem czasu wszystkie mecze w Klasie II SLP, a w przyszłości mama zamiar utworzyć specjalny dodatek sportowy opisujący wydarzenia sportowe z całego v-świata.  Jedyną do tej pory nierozstrzygniętą kwestią, jest forma wydawania BIGOS-u. Prawdopodobnie będzie to jak do tej pory – nieregularnik sezonowy.😀

Numer ósmy – [B.I.G.O.S #8]

Patrzcie, co to za obiekt na niebie? Czy to pies? Nie! Nie czy to wydra? Nie! Czy kot? A może szkot? Nic z tych rzeczy! To prosto na wasze głowy zmierza B.I.G.O.S! Łubudu!

Nikt się tego nie spodziewał, ale jest. Wyskoczył jak filip z konopi, przyprawił (kumacie? przyprawił😀 ) babkę (piaskową) o zawał i głupoty rozpowszechnia. Jaki by nie był, ważne że jest. Dzisiaj będzie bardziej filozoficznie. Albo i nie. Zapraszam do czytania.

Wspominki

W związku z historycznym wydarzeniem, jakim jest niewątpliwie uniezależnienie się od Księstwa Sarmacji, wypłynęły na wierzch, niczym oka z tłuszczu na rosole, moje nacjonalistyczne zapatrywania, oraz dawno zapomniane poglądy. Pamiętam jak dziś, że kiedy trwały rozmowy z Księstwem na temat unii, byłem stanowczo przeciw łączeniu się. Nie podobało mi się to, że tracimy suwerenność ma rzecz innego kraju, nie podobało mi się, że ktoś będzie właził z buciorami w nasz kraj. Zdawałem sobie sprawę, że dysproporcja między naszymi krajami, (nie chodziło o aktywność, bo w owym czasie byliśmy wysoce aktywni, a KS jakoś nie bardzo) jest duża. No bo co mogliśmy zaoferować tak potężnemu w mniemaniu niektórych osób państwu? Oczywiście jedynym „surowcem” była aktywność. I tu nie podobała mi się kolejna rzecz. W moich oczach wymiana między naszymi krajami miała wyglądać tak: my dajemy aktywność, czyli ludzi, a oni dają nam system gospodarczy, uznanie na arenie międzynarodowej, strony www na stabilnym serwerze, możliwości rozwoju. Budziło to we mnie skrajny niepokój. Obawiałem się, że wyssą z nas aktywność, i staniemy się pustym krajem z ładnymi stronami, lub w porę się rozstaniemy, co nie spodoba się Sarmatom, i nazwą nas pijawkami, które wyssały z nich co lepsze (strony, pomoc) i sobie poszli. Gdy doszło za referendum, zagłosowałem za unią, bo mówiłem sobie, że nie mogę głosować przeciw woli większości mieszkańców, no i zaniżyłbym poparcie dla traktatu. Tak więc w atmosferze euforii i powszechnego zadowolenia staliśmy się krajem korony Księstwa Sarmacji. Współżyliśmy ze sobą dość długo, i mimo wielu nieporozumień, sprzeczek, dogadywania sobie nawzajem doszliśmy do punktu, w którym jesteśmy obecnie. Traktat o Unii z KS będzie wypowiedziany. I zgodnie z moimi przewidywaniami, nazwano nas pasożytami, którzy wyssali życie z Księstwa Sarmacji. Nie okazaliśmy wdzięczności, nic im nie daliśmy. Wszyscy dobrze wiedzą, że nie jest to prawdą. Wielu naszych krajan działało w Księstwie: Aaron Rozman, Mateusz Iontz, Piotr von Cetnarovich, Teresa Weber. Mógłbym wymienić wspólne inicjatywy, ale mi sie nie chce:D Każdy wie co razem robiliśmy. Nie mam do Sarmacji o to żalu, pretensji. Ze swojej strony chciałem podziękować wszystkim tym, którzy okazali nam, i mnie życzliwość. Zaczynamy nowy rozdział w naszych wzajemnych relacjach, które powinny być jak najbardziej przyjacielskie, partnerskie. Wzajemne animozje, powinny zostać wyjaśnione bez zbędnego wywyższania się jednych nad drugimi. A my, mieszkańcy RSiT musimy zachować pokorę. Nie możemy popaść w samozachwyt, w jakąś paranoje wielkości, co niestety zauważam na naszym forum. Nie jesteśmy najlepsi, najwięksi, choć niewątpliwie jedyni w swoim rodzaju i wyjątkowi. Musimy mieć świadomość zarówno swojej siły, jak i swojej słabości. Budujmy nasz kraj rozważnie, a zajdziemy daleko. Przemyśleń kilka nad zwierzchnictwem… no właśnie, wilka? Spieramy się mocno o to, czy zachować unię personalną z Księstwem Sarmacji. Osoby z Księstwa, oraz Michał Siduniak (-.-) uważają, że byłby to miły ukłon w stronę KS. Tymczasem ja mam dość kłaniania się. Nie uznaję półśrodków. Wszystko albo nic, wóz albo przewóz. Jak uzyskiwać niepodległość, to na 100%. Zwierzchnictwo, chociażby na papierze, pozostanie zwierzchnictwem. Cała akcja z secesją straciłaby sens.

I to by było na tyle z mojej strony na dzisiaj. Trochę bez sensu, trochę z sensem. (a mam przynajmniej taką nadzieję) Na koniec jeszcze dowcip (przeróbka pewnego świetnego dowcipu):

Rzeczpospolitanin żenił się z Sarmatką. Przed nocą poślubną ojciec radzi synowi:

– Złap mocno żonę i z całej siły pchnij na łóżko, niech wie, że RSiT jest mocna.

– Potem pokaż jej swój interes, niech wie , że RSiT jest wielka.  Nagle wtrąca się dziadek i mówi:

– a potem zwal se konia, niech wie, że RSiT jest niezależna .