RSS
poniedziałek, 18 sierpnia 2008
Małymi krokami do odbudowy!

Niewesoła sytuacja w Sclavinii jakby lekko drgnęła w kierunku poprawy. Do Sclavinii powrócił członek Alei Zasłużonych Daniel Wiński, który nie pojawiał się od 5 miesięcy, oraz pojawiło się kilka inicjatyw. Ogłoszono też wyniki wyborów uzupełniających. Michał Siduniak zdeklasował konkurentów. Frekwencja była fatalna. Jak iść ku lepszemu? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie.

Stwierdzenie, że Rzeczpospolita Sclavińska z kryzysu wychodzi jest jeszcze bardzo przesadzone, można jednak powiedzieć że są pewne objawy, które wskazują, że zaczyna się wielki marsz narodu Sclavińskiego ku odbudowie państwa. Zaskoczeniem może być, że nie wnioskuję tego po jakiś politycznych krokach podjętych przez Sclavińskich polityków. Nie, gdybym miał zajmować się tylko polityką, żadnych wielkich pozytywów bym na razie nie znalazł. Prezydent co prawda zaczyna działać, a w Sejmie mamy już czterech posłów i zbiera się na utworzenie nowego rządu, ale to wciąż jeszcze nic nie jest i osiągnięcie celu, jakim jest wielka Sclavinia od polityków będzie jeszcze wymagać olbrzymiego wysiłku, wiele energii i kreatywności. To, że coś się rusza widzę przede wszystkim po odruchu społecznym. Ludzie coś zaczynają robić, a to oznacza że na Sclavinii im zależy.

Państwo Sclavińskie zawsze charakteryzowało się tym, że poza wydarzeniami z sali Sejmowej i rządowych gabinetów życie narodu obejmowało wiele innych dziedzin: kulturę, sport, naukę, rozrywkę, a nawet sztukę. W ostatnim miesiącu te dziedziny zamarły jeszcze bardzoej niż polityka i to jest główny dramat. Dwa dni od napisania przeze mnie dramatycznego tekstu "Ratujmy Sclavinię" ,politycy nie wykonali póki co wielkich kroków, Sarmaci nie ruszyli się by nam pomóc. Sami Sclavińczycy zaczęli znów się organizować. Póki co inicjatyw nie jest bardzo wiele. Znów zagrała Filharmonia, powstał Rock&Roll Club i powrócił Daniel Wiński, który zapowiada otworzenie własnej gazety. To dobrze rokuje na przyszłość i- moim zdaniem- to jest właśnie dla Sclavinii droga do odbudowy.

Mikronacja jest atrakcyjna swą oryginalnością i różnorodnością, to przez długie miesiące było chlubą Sclavinii i to trzeba odbudować. A różnorodności nie odbuduje się zarządzeniem prezydenta, czy ministra. Jej stworzenia nie zapewni najlepszy nawet rząd. Trzeba po prostu jak największej liczby oddolnych inicjatyw obywatelskich! Oczywiście, w tym momencie Sclavińska klasa polityczna ma obowiązek doprowadzić państwo do konstytucyjnego porządku, a wręcz zmienić odpowiednio konstytucję i prawo. Ma obowiązek stworzyć plan, dzięki któremu Sclavinia zdobędzie nowych obywateli i stworzy im miejsca do rozwoju. Inny jednak obowiązek mamy my,  wszyscy Sclavińczycy. Żeby naprawdę przywrócić dawną wielkość Sclavinii- wielkość przez oryginalność pomysłów i ich różnorodność, musimy wychodzić z inicjatywą. Musimy być aktywni i kreatywni. Tworzyć projekty reaktrywujące dawne inicjatywy i zupełnie nowe, o których nikomu się nie śniło. Zakładajmy gazety, twórzmy organizacje kulturalne, sportowe, piszmy teksty- idźmy do przodu! Sprawmy, że plan polityczny będzie dla naszej aktywności tylko koniecznym uzupełnieniem. 

 

Stanisław bnt Gertald 

11:17, stanislavus1
Link Dodaj komentarz »
sobota, 16 sierpnia 2008
Ratujmy Sclavinię!

W czasie, gdy Księstwo Sarmacji powoli, powoli podnosi się z dołka tuż obok rozgrywa się dramat- Sclavinia tonie! Kraj, który przez ponad rok dał Sarmacji wiele więcej, niż mogła się tego spodziewać niknie w oczach. Politycy wspólnie z regentem Chojnackim usiłują wybrnąć z tej sytuacji, sytuacja lekko się poprawiła, gdy kilka osób powróciło z wakacji. Mimo to kryzys jest olbrzymi, pierwszy post pojawił się dziś na forum po 17., średnia postów za "zwykłych czasów wynosiła koło 100 na dzień. Czy tak musi zostać? Nie, nie może!

Rzeczpospolita Sclavińska od swego wstąpienia do Księstwa Sarmacji dała mu dużo, nawet bardzo. Wielu wspaniałych ludzi, dzięki którym życie w Księstwie było i jest ciekawsze, rozmaitsze. Wiele nowych doświadczeń, nowe tematy do dyskusji, oraz nowe miejsce dla tych dyskusji. Nikt z szanujących się obywateli Sarmacji nie powie, że inkorporacja Sclavinii nie była dla państwa sarmackiego decyzją korzystną. W tym momencie dla ludzi ze Sclavinii los Sarmacji jest równie ważny (a czasem nawet ważniejszy), niż los samej Sclavinii. Czy to dobrze, można dyskutować. Warto  zadać sobie jednak zadać pytanie, czy dla Sarmatów jest w jakikolwiek sposób ważny los Sclavinii. Z historii wynikałoby, że pewna troska o los Rzeczypospolitej byłaby ze strony Sarmatów przejawem zwykłej przyzwoitości. Czy ją mamy? Oto godzina próby!

Od trzech-czterech tygodni niedawna oaza Sarmackiej aktywności- Rzeczpospolita Sclavińska pogrąża się w coraz to silniejszym kryzysie. Pod koniec lipca okazało się jasne, że nie ma szans na powtórkę sprzed roku, kiedy to prezydent Guedes de Lima przeprowadził nas "suchą nogą" przez potop, jakim dla mikroświata są wakacje. W tym roku zabrakło zaangażowania i kreaktywności władzy i obywateli. Mało tego! Prawie cały Sejm i rząd był nieobecny nie składając uprezednio dymisji. Było to bardzo przykre biorąc pod uwagę, że premier de Lima składał bardzo śmiałe deklaracje obiecując rozwój podczas wakacji. Nie odezwał się na ten temat ani słowem, gdy w niedługim czasie po objęciu urzędu sam na te wakacje wyjechał zostawiając kraj bez aktywnego rządu. 

Ilość postów na dzień systematycznie malała, a władze nie mogły znaleźć sposobu by wyjść z zatrważającej sytuacji. Właściwie pierwszym przejawem przejścia rządzących do "ofensywy" było wczorajsze wezwanie do dymisji de Limy, który odszedł niestety z mikronacji. Wczoraj odbyła się też narada pięciu polityków, włącznie z prezydentem i regentem KS, którzy opracowali krótki plan wyjścia z kryzysu zakładający szybkie powołanie nowego rządu, na którego czele ma stanąć najprawdopodobniej Michał kaw. Siduniak. 

Czy to starczy? Nie! nawet dokładna realizacja planu nie spowoduje szybkiego końca kryzysu w niedawnym najaktywniejszym Kraju Koronnym. Potrzebne jest żmudne poszukiwanie nowych ludzi, którzy muszą "rozkręcić" na nowo państwo Sclavińskie. Prócz tego bardzo ważne jest dla Sclavińczyków wsparcie Sarmatów w tej chwili. Wsparcie zarówno w słowach, jak i w czynach. Każde wyrażenie poparcie dla walczącego o przetrwanie narodu Sclavińskiego, który jest nierozłączną częścią wielkiego narodu Sarmackiego będzie odbierane w Eldoracie jako dodatkowy doping do dalszej pracy. Jeśli jednak ktoś chciałby wspomóc Sclavinię realniej, to zapraszamy na forum Rzeczypospolitej Sclavińskiej, na które można wejść przez całkiem nową Sclavińską witrynę internetową. Dla każdego chętnego pracy wystarczy! Razem odbudowujmy Sclavinię! Budujmy silniejszą Sarmację!

Stanisław bnt Gertald 

Autor jest nowym szefem kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Sclavińskiej odpowiedzialnym za walkę z kryzysem państwa,

18:41, stanislavus1
Link Komentarze (1) »
sobota, 02 sierpnia 2008
Prezydent Centarowicz

Po raz szósty w swej bogatej historii Sclavińczycy wybierali prezydenta. Piątą głową państwa, bezpośrednim następcą Aarona Rozmana został były premier Piotr kaw. Centarowicz. Minimalnie wygrał walkę wytborczą z Michałem kaw. Siduniakiem.

Trzeba przyznać, że nowy prezydent obejmuje urząd w krytycznym momencie dla Sclavinii. Ja w całym mikroświecie czas wakacji jest dla Sclavinii czasem kompletnego zastoju. Na zwykle tętniącym życiem forum internetowym pojawia się po kilka postów dziennie, a cały rząd i Sejm wyjechali na wakacje. W kraju nie ma premiera, ani ministrów, a wszyscy, którzy akurat są obecni- nie wchodzą w skład władz. Frekwencja wyborcza- 13 głosujących, bodaj najniższa w historii ( w poprzednich wyborach normą było 20-25 wyborców), była i tak nadspodziewanie wysoka. Na forum codziennie pojawia się max.10 obywateli (w normalnych czasach koło 20-30), a i to z rzadka. ]

Ogólnie rzecz biorąc sytuacja w kraju jest niewesoła, a nowy prezydent u progu swej 3-miesięcznej kadencji zamiast suć plany na przyszłość, musi wszystkie swoje siły włożyć w ratowanie państwa przed zapaścią. Oczywiście można liczyć, że za kilkanaście dni sytuacja się poprawi (wakacje zmierzają ku końcowi), jednak w obecnej, apokaliptycznej sytuacji, Sclavcińczycy będą oczekiwali od swego przywódcy bezgranicznego zaangażowania w utrzymywanie państwowości. Czy to się uda?

Piotr Centarowicz z pewnością może liczyć na wsparcie kilku Sclavińczyków, którzy obecnie "są w kraju",  jak np. na swego poprzednika- Aarona Rozmana i konkurenta- Michała Siduniaka, który już zapowiedział, że będzie się ubiegał o zastąpienie Guedesa de Limy na stanowisku Marszałka-Premiera. Mimo to Sclavińczycy mają nadzieję, że nowo obrana głowa państwa wykaże się kreatywnością i inwencją własną na tyle urozmaicając życie w Sclavinii, by przyciągnąć do niej nowych mieszkańców. Zadanie trudne, czy Piotr Centarowicz mu podoła? Mamy nadzieję- w nim teraz nadzieja Sclavinii!!!

 

Stanisław bnt Gertald, z wakacji 

21:49, stanislavus1
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 15 lipca 2008
SCL-TRI, czy kiedyś powróci?

Przykro mi to stwierdzić, ale idea bliskiej współpracy między Sclavinią, a Trizondalem, której byłem współautorem najwyraźniej "nie wypaliła". Jest to wielka szkoda dla obydwu tych państw, oraz dla całego Księstwa. Współpracując Kraje Koronne mogłyby dać mu większą energię i impuls do działania. Czemu więc nie chcą współpracować?

Przypomnijmy, w kwietniu, gdy ja byłem Sclavińskim Marszałkiem-Premierem, a Marcel Hens Regentem Księstwa Trizondalu wspólnie zwołaliśmy Szczyt naszych państw, który był o krok od powołania wspólnej Organizacji Współpracy Sclavińsko-Trizondalskiej. Wszystko szło jak z płatka, gdy na gle... zapał upadł. Z dnia na dzień wspólne forum internetowe opustoszało, dyskusje nad współpracą umilkły. Umarły śmiercią naturalną (choć zdecydowanie przedwczesną) pomysły na wspólne obywatelstwo, historię, komisję gospodarczą, wymianę doświadczeń. Czemu umarły? po prostu przestano się nimi interesować! Pytanie jest proste: Trizondalczycy, Sclavińczycy, wiecie, co tracicie?

Razem moglibyśmy nie tylko ułatwić życie naszym obywatelom i wzmocnić nasze państwa. Moglibyśmy też stanowić poważną siłę na arenie Sarmackiej, wspólnie walczyć o prawa samorządów i występować z pomysłami na ulepszenie życia w Księstwie. Wspólnie budować KS! Pamiętam, że gdy jako premier angażowałem się w budowę OWST w kraju spotykałem się z zarzutami, że "odlatuję" od naszych problemów. Teraz zastanawiam się, czy zbyt łatwo tym naciskom nie ulegałem, czy nie poświęciłem w efekcie OWST zbyt mało czasu? Ileż ten "odlot opd problemów" mógł problemów Sclavińskich rozwiązać!

W swoich planach mój następca, premier Centarowicz mówił o własnej koncepcji współpracy z Trizondalem. Niestety, jak w bardzo wielu sprawach, ze słów nie przeszedł do czynów. teraz Sclavinia będzie miała nowy rząd. Może warto byłoby powrócić do planów? Sądzę, że łącząc siły łatwiej naszym krajom byłoby przejść przez trudny, wakacyjny okres! Ja niestety wyjeżdżam i w negocjacjach raczej uczestniczyć nie będę, ale do polityków obu państw apeluję o refleksję i powrót do tego jakże korzystnego dla naszych krajów pomysłu, dla dobra Sarmacji! Przecież zgoda buduje niezgoda rujnuje, a lenistwo to pierwszy stopień do piekła (dla dobra sprawy nawet przysłowia można naginać :-) )

 

Stanisław bnt Gertald

 

Zapraszam dziś wieczorem do lektury powyborczego obszernego numeru "NR" na forum Rzeczypospolitej Sclavińskiej

11:57, stanislavus1
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 14 lipca 2008
Wielki come back, czyli wybory w Sclavinii

W przerwie między moimi wakacyjnymi wyjazdami zajrzałem do Sclavinii. Po krótkim rozpoznaniu ,jakiego zawsze dokonuję po dłuższej nieobecności postanowiłem napisać felieton opisujący sytuację w Sclavinii po wyborach do Sejmu. Wyborach, które dla Sclavinii były naprawdę bardzo ważne...

Gwoli przypomnienia dla nieśledzących tak uważnie Sclavińskiej polityki, w ostatnich wyborach do Sejmu zwyciężyło 3 byłych premierów i 2 byłych prezydentów RS, a praktycznie na pewno na nowego premiera zostanie wybrany Guedes bnt de Lima-  były prezydent, uważany przez wielu za najwybitniejszą postać w historii Sclavinii. Sam fakt wyboru tak doświadczonej izby skłania do refleksji. Z jednej strony, trzeba się cieszyć że w Sejmie zasiadły tak znaczące, doświadczone i- co tu dużo nie mówić- sprawdzone osoby. Gwarantuje to na pewno wysoki poziom nowego parlamentu ( o ile aktywność kilku posłów dopisze, na co bardzo liczę). Jakby jednak na to nie patrzeć jest to sygnał troszkę niepokojący. Od kilku kadencji pewnym zwytczajem Sclavińskich wyborów stało się dopuszczanie do pracy w Sejmie "młodych stażem", acz sprawdzonych już polityków. Działo się tak systematycznie od początku tego roku. Tym czasem w obecnej chwili w Sejmie nie ma ani jednej osoby, która nie mieszkałaby w naszej mikronacji praktycznie od jej początku! Oczywiście, doświadczenie doświadczeniem, ale martwi to zamknięcie na nowe. Zastanawiam się, czemu zwykle tak postępowi Sclavińczycy nie wybrali np. "sprawdzonego w boju" i doświadczonego już przecież Marka kaw. Janiszewskiego, który jest twórcą obecnych sukcesów Filharmonii Sclavińskiej i niezwykle kompetentnym wiceministrem oświaty ds. kultury? Czemu, skoro Guedes de Lima wyraża z tego powoddu ubolewanie nie dopuści go chociaż do rządu? W rozmowie z "NR" pewniak na stanowisko premiera mówi nam, że prawie na pewno Ministrem Oświaty zostanie Emil Potocki, a do rządu raczej nie zaprosi nowych twarzy. Osobiście dziwią mnie te słowa wypowiadane przez Fana.

Jest to niewątpliwie wielki come back"starych polityków", ale z pewnością największy dla noiwego Marszałka-Premiera. Dokładnie rok temu,. w połowie lipca'07 obejmował on stanowisko Prezydenta Rzeczypospolitej Sclavińskiej i dumnie prowadził ją przez całe wakacje. Potem przeszedł trudne czasy, banicję i polityczne dno. Teraz wrócił na szczyt, by znów Sclavinię przez wakację prowadzić. Czyżby "stary Guedes" zapomniał, co pchnęło Sclavinię w lato zeszłego roku? Co było siłą napędową jego prezydentury? Była to siła nowych "młodych" polityków, którymi byli wtedy m.in. Mateusz Iontz i Mustafa Owski, którzy zaraz znów będą pewnie tworzyć jego rząd. Z tym, że teraz nie są to "młode wilki", a "stare wygi". Oczywiście, osoby niezwykle doświadczone i zasłużone, w większości wręcz bohaterzy narodowi. Ale czy to coś zmienia? Z całym, szacunkiem, ale jeśli teraz nie damy nowym dojść do władzy, chociażby współwładzy pod patronatem Guedesa i kilku innych Wielkich Sclavińczyków, to po wakacjach mimo wielkiego zaangażowania elit możemy wyjść osłabieni, a nie jak rok temu wzmocnieni. Przemyślmy to sobie.

A Guedesowi de Limie z całego serca gratuluję, myślę, że On na wakacje jest najlepszą osobą na stanowisko Marszałka-Premiera.

 

Stanisław bnt Gertald 

22:57, stanislavus1
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 29 czerwca 2008
OPD, czy taka wspaniała?

Dziś w "Przeglądzie Politycznym" na jego nowym serwisie internetowym można przeczytać artykuł Guedesa de Limy o bardzo wymownym tytule "Obywatelska Partia Demokratyczna". Jak po tytule można było sądzić, artykuł zawiera opis nowego Sclavińskiego tworu politycznego, jakim jest partia Piotra Centarowicza. Opis ten na pewno obiektywny nie jest, co jest całkowicie zrozumiałe- de Lima jest członkiem OPD. Martwi jednak co innego- "Przegląd Polityczny" był zawsze największą gazetą Sclavińską zachowującą bardzo wysoki poziom i nigdy nie wychodzącą poza pewne pozory bezstronności. Nikt nie broni Guedesowi de Limie subiektywnych artykułów poloitycznych. Lecz ta publikacja była peanem na cześć partii Centarowicza, była spojrzeniem całkowicie bezkrytycznym. Bezkrytyzm w mediach to coś najgorszego, co można w nich spotkać. Z tego powodu chciałem podjąć polemikę z Guedesem :-)

Guedes de Lima uważa, że OPD jest tworem wspaniałym głównie dlatego, że ma wielu członków. Pisze, że będzie to partia lepsza od poprzednich wielkich tworów Sclavińskiej polityki: Radykalnego Ugrupowania Zmian w Państwie, które sam tworzył rok temu, oraz Unii Centro Demokratycznej. Ja niestety nie widzę różnic między nimi. RUZwP i UCD były wielkimi tworami, których członkowie byli wielkimi Sclavińczykami, czy jednak same partie były wielkie? Służyły raczej jako maszynki do utrzymywania poparcia i obsadzania stanowisk rządowych. Działały okazjonalnie: Od wyborów do wyborów. Ich popularność nigdy nie opierała się na popularności ich samych, ale ich członków. Same te partie nie oferowały Sclavinii żadnych wielkich programów politycznych, raczej ich członkowie po prostu sprawdzali się w działaniu. Niestety nie widzę, czym OPD się od nich odróżnia.

Spójrzmy na  program OPD. Przede wszystkim od razu uderza fakt, że każdy postulat (choć konkretów niewiele) zaczna się od "będziemy", "zrobimy" itp. Tymczasem warto zauważyć, że prezes OPD- Piotr Centarowicz jest obecnie szefem rządu Sclavińskiego. Każdy, kto choć trochę orientuje się w Sclavińskim systemie politycznym wie, że Marszałek-Premier ma wszelkie instrumenty władzy w państwie. Tymczasem rząd Centarowicza nie obi nic poza bardzo skromnym administrowaniem krajem . Rządowych projektów ustaw właściwie nie ma, podobnie jak inicjatyw. Tymczasem w programie czytamy np. "utworzymy Państwowe Instytucje Gospodarcze", "Planujemy stworzyć nową stronę internetową Sclavinii" itp. itd. itp. itd. Więcej przykładów nie będę przedstawiać. Dość powiedzieć, że jest ich sporo we właściwie wszystkich sferach życia w Sclavinii. Zapoznać z programem można się na stronie OPD. Pytam się zatem: Czemu OPD "ma zamiar" wprowadzić tyle zmian, a w tym momencie rządząc nie robi nic w tym celu? Moim skromnym zdaniem jest bardzo nieuczciwie mówić, że "owszem, mamy premiera, ale większości w Sejmie nie ma" i tym podobne polityczne bzdety. Panowie, Panie (bo jest ich w Partii kilka), to nie zwalnia z pracy! Czemu mając takie plany nie stworzycie np. projektów dotyczących tychże Państwowych Instytucji Gospodarczych? Czemu nie zaczniecie debat publicznych w szeregu podobnych kwestii? Nie ma czasu na odkładanie tego na później!

Wygląda na to, że OPD uwierzyła, że mając tak wielu członków zwycięży w wyborach, gdyż po prostu członkowie będą na siebie głosować. Oprócz tego zgarnie się kilka głosów, z braku alternatywy. Jest to największy błąd polityczny  jaki można popełnić. Tak samo postępowały właśnie RUZwP i OPD. Lekko mówiąc- nie skończyły dobrze. Jak rozumiem OPD ma zamiar iść w ich ślady- powodzenia. A Guedesowi de Limie proponuję, żeby peany na temat OPD publikował na stronie OPD, a nie w "Przeglądzie Politycznym". Nie obniżajmy poziomu największej gazety w Sclavinii!

19:59, stanislavus1
Link Dodaj komentarz »
środa, 18 czerwca 2008
Polemika z Czekańskim

Trudno mi jest pisać o wyborach jako członkowi jednej partii politycznej. Trudno mi jest oceniać wybory, które Robert Czekański zmieszał już z błotem. Ja jednak zdecydowałem się na podjęcie się tej misson impossible i ukazania ostatnich wyborów do IP pod kątem, choć nie obiektywnego redaktora, to na pewno osoby spoza elit politycznych, osoby z chłodnym spojrzeniem na Sarmacką politykę.

Ponieważ, żeby się przebić trzeba poniekąd oprzeć swój tekst na krytyce, postanowiłem polemizować z Robertem. Choć wiem, że stawia mnie to od razu w pozycji straconej, to nie boję się tego. Prasa jest bowiem po to, żeby mówić to, co się myśli. A ja nie zgadzam się z Robertem Czekańskim.

Owszem, kampania wyborcza była stagnatyczna, owszem partie polityczne nie wykazały się zbytnią kreatywnością. To wszystko prawda. Niestety jest to jedyny punktm, w którym mogę się choć trochę z RCA zgodzić. Nie od dzisiaj wiadomo, że Robert ma bardzo specyficzny punkt widzenia na demokrację, wybory, i wszystko co z tym związane. Dla niego tam jest demokracja, gdzie są kłótnie. Dla niego tam jest kampania, gdie obrzucanie się łajnem. Czekański nie jest np. w stanie zrozumieć cyklu tekstów LRM, czemu? odpowiedź jest prosta: brak personaliów. Brak fruwających pomidorów, brak krzyku i zakrzykiwania. Nudzi Pana Czekańskiego opowiadanie o realnych osiągnięciach. Trzeba ciągłych afer, pomysłów pod publiczkę i kłótni z całym światem, żebyn kampania była udana!

Nie, kampania nie była udana, gdyż nie wszyscy kandydaci przedstawili swoje programy. Ale słowa o tym, że zrobuiło to bardzo niewielu kandydatów są także nadużyciem. Czy np. Pan Marcel Hans nie przedstawił swojego programu w wywiadzie dla GC? Nie, gdzież, Pan Czekański tego nie zauważył. Podobnie, jak nie zauważył on tego, że dostał się on do IP mówiąc, że SPD nie potrafi wykreować nowych postaci. Może warto, drogi Robercie, zastanowić się dlaczego ta kampania była nudna. Może po prostu niektórzy kandydaci ciut nad swoją promocję stawiali co innego, na przekład pracę dla państwa? Oczywiście, nie odnosi się to do wszystkich. Mówięto z przyrością, ale np.Mateusza Iontza usprawiedliwić się tym nie da, ale np. Pani Calisto Kami, tak w tekście Czekańskiego krytykowana jest najlepszym ministrem MDN, którego napotkałem od kiedy jestem w Sarmacji. Szczerze mówiąc nie zgadzam się do końca z oceną Henryka Leszczyńskiego, który ocenia ją na 4+, ja stawiam 5! Ilość inicjatyw, które Ministerstwo w ostatnim czasie opdejmuje jest niesamowita! Niestety, Robercie, Ciebie najlepszym Kanclerzem nazwać nie mogę. Na pocieszenie dodam, że śmiało mogę Cię nazwać najlepszym kampanijnym demagogiem i aferzystą. Co dla Sarmacji i Sarmatów, tak w Twoim tekście opluwanych jest lepsze? Oceń sam!

 

Stanisław bnt Gertald

21:16, stanislavus1
Link Komentarze (3) »
środa, 23 kwietnia 2008
Ojciec wraca do córki

Rzeczpospolita Sclavińska zdaje się powoli wychodzić z aktywnościowego dołka. Wielkim wydarzeniem, które może przybliżyć całkowite wyjście jest z pewnością powrót na łono Ojczyzny wielkiego byłego prezydenta i jednego z Ojców Założycieli Sclavinii Guedesa de Limy.

Guedes de Lima, któremu Rzeczpospoluta Sclavińska z pewnością zawdzięcza dzisiejsze istnienie powrócił do Sclavinii przedwczoraj po prawie dwóch miesiącach nieobecności.Guedes, czy Fan, jak nazywają go starsi wirtualni znajomi jest osobą tyleż zasłużoną, co kontrowersyjną, o czym możecie przeczytać w tym artykule, który pobieżnie streści jego biografię, która jest biografią niezmiernie ciekawą, zawierającą ogień i wodę, wzloty i upadki (choć mimo wszystko zdecydowanie więcej jest tych pierwszych).

Otóż de Lima jest jednym z tzw. Czterech Ojców Założycieli Sclavinii, czyli jednym z czterech osób, które założyły Sclavinię i dołożyły wszelkich starań, aby była ona państwem silnym i aktywnym. Można śmiało powiedzieć, że to Fan był osobą, która tych starań dołożyła najwięcej.

Guedes de Lima był 2.Prezydentem Rzeczypospolitej Sclavińskiej. Swój urząd sprawował przez 3 miesiące wakacji (lipiec-październik 2007,któe dla mikronacji są jak wiadomo czasem ciężkim, mało aktywnym. Lecz właśnie Guedes poświęcił swój własny czas, aby Sclavinię przez ten trudny czas, gdy wielu obywateli było na urlopach, utrzymać. I teraz, z perspektywy kolejnych miesięcy trzeba przyznać- Guedesowi się udało.

De Lima był prezydentem znakomitym. Doszedł do władzy na wielkiej fali niezadowolenia dość statecznych pod koniec rządów Michała Stoyałowskiego. Stał na czele Radykalnego Ugrupowania Zmian w Państwie, z którego wywodzą się m.in.Mateusz kaw. Iontz, czy Mustafa kaw. Kalashnikov. Iontz stał na czele sprawnego rządu utworzonego z wybitnych osobistości. W jego skład wchodzili: Iontz (wiceprezydent, Minister Oświat) Kalashnikov (Minister Stanu) i Radecco Radecco (Minister Skarbu). Rząd pracował sprawnie i kreatywnie. De Lima był jednak prezydentem-przywódcą, idealnym na czasy kryzysowe i szczególne. Kiedy sytuacja uległa poprawie, po wakacjach zaczęły się konflikty, na których spłynął cały wrzesień i pierwsza połowa października-druga kadencja na stanowisku prezydenta. Otóż pod koniec sierpnia Guedes zmienił Ministra Skarbu, powołując na to stanowisko obecnegop prezydenta Aarona kaw. Rozmana- wybitną osobowość. To był początek Wielkiego Kryzysu.

Wielki Kryzys rozpoczął się 5 września 2007. Rozpoczął się artykułem Stanisława kaw. Gertalda (notabene właśnie w "Naszej Rzeczypospolitej") pod tytułem "Guedes de Lima-demokratyczny władca absolutny". W tym to tekś cie Gertald jako pierwszy skrytykował urzędującego prezydenta, dotychczas wyłącznie uwielbianego przez naród. Gertald w ostrożnych słowach wytykał prezydentowi, że kontroluje wszystkie sfery życia w Sclavinii i sprawuje właściwie nieograniczoną władzę (prezydent miał wtedy wiwle większe uprawnienia, poza tym Lima był także szefem jedynej liczącej się partii, Sędzią Sądu Najwyższego i wydawcą największej gazety). Ten artykuł oburzył prezydenta, który przez kilka dni toczył z Gertaldem i kilkoma innymi obywatelami otwartą wojnę polityczną, obraził kilku obywateli i atakował ich bezpardonowo. Używał argumentacji "jak oni mogą mnie krytykować, skoro ja tyle zrobiłem, a oni tak mało". To dziwne zachowanie prezydenta doprowadziło do tego, że Minister Rozman, który był zawsze zdeklarowanym demokratą postanowił rzucić papierami i w słynnym przemówieniu Sejmowym ostro skrytykował prezydenta.

To przemówienie spowodowało otrzeźwienie Fana. Postanowił on skończyć z wojną i następnego dnia wygłosił orędzie, w którym przeprasza naród za zachowanie i obiecuje poprawę. Tak zakończył się pierwszy akt Wielkiego Kryzysu. Nastąpiło rozluźnienie, które jednak należy rozpatrywać w negatywnym znaczeniu tego słowa. We wrześniu wyraźnie siadła aktywność, obywatele, ale też i rząd nie wykazywali się szczególnymi inicjatywami. Była to jednak cisza przed burzą, która lada chwila miała się rozpocząć.

Pierwsze pomruki słychać było od początku października. De Lima znów zaczął się denerwować i obwiniać za kryzys swoich ministrów. Zwlekał też w nieskończoność z ogłoszeniem wyborów do Sejmu. W końcu burza osiągnęła apogeum. 11 października 2007 Guedes de Lima po prostu zwariował. Ten wielki prezydent, twórca Sclavinii zrezygnował z prezydentury i ogłosił się królem Sclavinii. Był to czyn bezprawny i spotkał się z głęboką dezaprobatą mieszkańców. De Lima dalej wyczyniał dziwne rzeczy znów obrażając mieszkańców. W końcu rząd postanowił działać. Wiceprezydent Iontz, Minister Kalashnikov i Stanisław kaw. Gertald powołali Rząd Tymczasowy z tym pierwszym na czele pozbawiając de Limę władzy (do tychczas nigdy jej nie odzyskał, a nawet nie próbował). Wtedy Wielki Fan pierwszy raz wyemigrował ze Sclavinii do VRP.

Nie będę tu opisywać wydarzeń, które miały miejsce podczas jego nieobecności. Tę historię pewnie wszyscy znają, a jak nie znają, to mogą sobie ją przeczytać w artkule o Aaronie Rozmanie. Teraz opowiem o dalszej działalności Guedesa de Limy.

Wrócił w połowie Listopada. Postanowił raz na zawsze skończyć z polityką. Zajął się działaniem społecznym i medialnym. Redagował swój wspaniały "Przegląd Polityczny", brał udział w debatach dotyczących Sclavinii i Sarmacji. Zapisał się do NPS, z którego listy kandydował do IP XIX Kadencji (bez powodzenia). De Lima zarzekał się, ze nigdy nie wróci do władzy. Parokrotnie próbował odejść ze Sclavinii, lecz był do niej tak przywiązany, że nie był wstanie. Bo i Sclavinia bez niego nie jest Sclavinią. Intensywnie rozwijał swoją Korporację Medialną de Lima Corporation.  Właśnie o jedną z gazet korporacji potoczył się spór, w wyniku którego Guedes drugi raz wyemigrował ze Sclavinii.

Było to 6 III 2008, ukazał się drugi numer nowej gazety dlC "Moto Świat". Znalazły się w nim skopiowane z Wikipedii artykuły na tematy motoryzacyjne. Skopiowanie spotkało się z oburzeniem Jana Dmowskiego y Potockiego- największego Sclavińskiego eksperta ds. motoryzacji, który przez parę miesięcy wydawał świetną gazetę "Przegląd Motoryzacyjny". Między Panami doszło do bardzo ostrej wymiany zdań, w wyniku której Guedes poprosił o zbanowanie konta i odszedł z Rzeczypospolitej.

Mimo wszystko był w niej cały czas duchem, z konta "Przegląd Polityczny" wydawał swoje gazety, które osiągnęłystan perfekcji, brał też udział w różnych dyskusjach. Nie chciał jednak być w kraju, który stworzył pod własnym nazwiskiem.

Zmieniło się to wczoraj. Guedes wrócił! To wspaniała wiadomość dla Sclavinii i być może impuls, który spowoduje koniec kryzysu związanego z aktywnością na forum. de Lima już "rozkręcił" własną organizację- Narodowe Odrodzenie Sclavinii, która dba o ochronę dziedzictwa narodowego i historii Rzeczypospolitej, coś, co Guedesowi szczególnie bliskie, coś, co sam stworzył.

autor:Stanisław kaw. Gertald

 

PS:Do spisania szczegółowej biografii Guedesa potrzeba by kilkunastu godzin spędzonych na pisaniu. 

22:12, stanislavus1
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 21 kwietnia 2008
Prezydent Rozman-sylwetka

Dziś oficjalnie IV Prezydentem Rzeczypospolitej Sclavińskiej, następcą Michała Stoyałowskiego, Guedesa de Limy i Mateusza kaw. Iontza został Aaron kaw. Rozman. Rozman zostaje prezydentem w bardzo trudnym dla Sclavinii momencie. Chcemy przedstawić krótki życiorys wirtualny nowej głowy państwa Sclavińskiego.

Zacznijmy może od samej postaci nowego prezydenta. Aaron kaw. von Lichtenstein-Rozman do Sclavinii przybył w czerwcu 2007 roku. Mniej więcej miesiąc po założeniu Rzeczypospolitej. Już 16 lipc '07 został po raz pierwszy w karierze wybrany posłem na Sejm Sclaviński z ramienia własnej Partii Liberalno-Demokratycznej. Pod koniec sierpnia Rozman zostaje po raz pierwszy Ministrem Skarbu Sclavinii w gabinecie prezydenta Guedesa de Limy. Z funkcji rezygnuje jednak po dwóch tygoniach z powodu  konfliktu z głową państwa, podczas I Wielkiego Sporu, który wstrząsną Sclavinią na początku września. Rozman wygłasza wtedy płomienne przemówienie w Sejmie, w którym oskarża prezydenta o bezsensowne dzielenie Sclavinii. Wypowiada też głośne słowa "Panie Prezydencie, od dziś między nami woda". Od tego czasu Rozman działa w opozycji do prezydenta de Limy. W końcu, gdy dochodzi do apogeum konfliktu, 11 października 2007 wraz z Mateuszem Iontzem, Stanisławem Gertaldem i Mustafą Kalashnikovem doprowadzają do obalenia prezydenta, który dokonał zamachu na demokrację Sclavińską. 

Rozman wchodzi w skład Rządu Tymczasowego jako Minister Skarbu. Później okaże się, że nie rozstanie się z tą teką do marca 2008. Tymczasem pod koniec października przegrywa wybory prezydenckie z Mateuszem Iontzem. Zostaje wiceprezydentem Sclavinii (był nim nieprzerwanie do wczoraj). Wraz ze Stanisławem Gertaldem powołuje do życia Sclaviński Blok Obywatelski, który zwycięża z Unią Centro-Demokratyczną Iontza w wyborach do Sejmu na początku listopada 2007.Wraz z Gertaldem (Ministrem Oświaty) i posłem Barjuanem Lowenbrau tworzą większość Sejmową. Jako Minister Skarbu i Marszałek Sejmu IV Kadencji ma na swoimkoncie wiele cennych osiągnięć (m.in. tzw.Pakiet Rozmana przystosowujący Sclavinię do Syriusza). W międzyczasie Rozman robi także karierę w SPD, zostaje synem Michaela Lichtensteina i staje się najbardziej rozpoznawalnym Sclavińczykiem w KS.

W Grudniu 2007 staje się posłem do IP XIX Kadencji z ramienia SPD, a także Ministrem Spraw Wewnętrznych Księstwa Sarmacji. W polityce Sclavińskiej opuszcza swego dotychczasowego najbliższego partnera politycznego Stanisława kaw. Gertalda i wiąże się bliżej z SPD i obozem "prezydenckim" Mateusza kaw. Iontza. Nie startuje w wyborach do Sejmu V Kadencji, jednak zdecydowaną większość ma w nim Sarmacka Partia Demokratyczna. Rozman pozostaje Ministrem Skarbu, lecz z czasem coraz bardziej zmniejsza swoją aktywność w Sclavinii kosztem uczestnictwa w życiu Sarmackim.

W wyborach prezydenckich ze stycznia 2008 nie kandyduje. W ostrej batalii Iontz-Gertald (największej kampanii wyborczej w dziejach Sclavinii) opowiada się po stronie Iontza, który ostatecznie wygrywa jednym głosem. Rozman był współautorem kompromisu, który doprowadził do uchwalenia nowej Konstytucji RS wprowadzającej m.in. stanowisko Marszałka-Premiera.

W marcu 2008 zostaje ponownie posłem VI Kadencji. Zdaje jednocześnie funkcję Ministra Skarbu. Pozostaje w opozycji do rządu Aleksandra kaw. Nowaka. W końcu, wraz z posłami Sclavińskiej Partii Patriotycznej Gertaldem i Potockim doprowadza do odwołania Nowaka i powołania Gertalda na premiera. Zostaje Ministrem Oświaty w rządzie Gertalda.

Zgłasza swą kandydaturę na prezydenta Sclavinii i po niemrawej kampanii zwycięża minimalnie ze swym kontrkandydatem Ministrem Sportu Piotrem Centarowiczem. Jaka będzie ta prezydentura? Jutro artykuł zawierający prognozy :-) 

20:58, stanislavus1
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 13 kwietnia 2008
Kilka pytań do Kanclerza KS

Bardzo chciałem podziękować Sarmatom za tak liczne podpisanie petycji "Zostawcie samorządy!". Wasza jednoznaczna postawa pokazuje, że Sarmaci nie tak łatwo przyjmą każdą niekorzystną decyzję rządu. Niezwykłe jest to, iż mimo 29 podpisów za tą petycją, a także po moim wczorajszym artykule, Pan Kanclerz Czekański nie raczył odpowiedzieć na pytania dotyczące tej "reformy" systemu udzielania wotum zaufania jego własnemu rządowi...

Kanclerz Czekański, który zupełnie bez konsultacji sam odebrał prawo udzielania przez samorządy wotum zaufania jego własnemu rządowi (nie ma to, jak być sędzią we własnej sprawie) milczał po moim wczorajszym artykule pt. "zostawcie samorządy!". W tym artykule zadałem następujące pytania Kanclerzowi Czekańskiemu, niestety, nie otrzymałem na nie odpowiedzi, więc powtarzam, tym razem w punktach, aby miał on ułatwiony sposób odpowiadania.

Panie Kanclerzu!

1.Co spowodowało nagłą zmianę przez Pana zdania w sprawie udzielania przez samorządy wotum zaufania rządowi KS ?(Dawniej był Pan orędownikiem takiego sposobu)

2.Dokąd ma zmierzać Księstwo Sarmacji pod Pańskimi rządami, skoro składa Pan na ołtarzu własnych ambicji dobro jednego z głównych filarów Księstwa Sarmacji, jakim jest samorząd terytorialny?

3.Co ma Pan do zaoferowania samorządom terytorialnym "w zamian" za odebranie im prawa do udzielania bądź nieudzielania wotum zaufania?

4.Co złego widzi Pan Kanclerz w instytucji delegatów samorządów do IP?

Z góry dziękuję za odpowiedzi, choć nie wiem, czy je otrzymam, gdyż, jak Pan Kanclerz był łaskaw stwierdzić, "totalnie nie rozumiem podstawowych zasad działania demokracji". Wie Pan, co mnie pociesza? Że tych zasad najwyraźniej nie rozumie 90% Sarmatów, a jedynymi osobami, które je rozumieją, są liderzy obecnej koalicji rządzącej: Pan, Pan Cezar i Pan Dzikowski. Nie pozostaje mi nic innego jak czekać na odpowiedzi i życzyć Panu powodzenia w rządzeniu tak nierozumnym społeczeństwem.

Stanisław kaw. Gertald

13:57, stanislavus1
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3