Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wspólna mapa - czy możliwa?
07.09.2011, 15:16
Post: #31
RE: Wspólna mapa - czy możliwa?
Pomimo, że Królestwo Wurstlandii nie należy już do OPM, to chciałoby wziąć udział w dyskusjach na temat mapy mikroświata. W moim kraju właśnie się odbywa debata na temat problemu kreowania różnych wizji mikroświata i problemów z tym faktem związanych.

Poza tym, nie wiem jak kraje takie jak Austro-Węgry i Ciprofloksja śmią oceniać młodsze mikronacje na podstawie tego, czy mają stronę główną czy nie. Nie rozumiem jak posiadanie (bądź nieposiadanie) strony głównej może być wyznacznikiem do określania danego tworu terminem mikronacji. Elena Petrescu vel Euskadi śmie nawet podkreślać ich profetyczną śmierć. Przecież to właśnie dzięki młodym mikronacjom następuje wzrost demograficzny mikroświata, a poprzez bezwzględne zabijanie ich bezwzględnie niszczony jest czynnik demograficzny polskich mikronacji.

Czy mógłbym wiedzieć kim są Ci kartografowie? Undecided

(-) Jego Królewska Mość - Markus I Vilander
Królestwo Wurstlandii
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
07.09.2011, 15:26
Post: #32
RE: Wspólna mapa - czy możliwa?
Forum/lista + najprostsza, najbrzydsza choćby steona główna. Inaczej nie ma mikronacji w polskim rozumieniu tego słowa. Koniec i kropka, basta i howgh.

saluto,
Havelock Jaskoviakus Anonimus
Prezydent Rzeczypospolitej Eskwilińskiej
[Obrazek: cooltext5_hhapeqr.gif]
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
07.09.2011, 15:50 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.09.2011 15:52 przez Markus I Vilander.)
Post: #33
RE: Wspólna mapa - czy możliwa?
(07.09.2011 15:26)Jaskoviakus Anonimus napisał(a):  Forum/lista + najprostsza, najbrzydsza choćby steona główna. Inaczej nie ma mikronacji w polskim rozumieniu tego słowa. Koniec i kropka, basta i howgh.
W polskie rozumienie dyplomatów (oczywiście nie wszystkich) to ja dawno zwątpiłem. Sleepy A mogę wiedzieć kto wymyślił tą zasadę? Tongue Poza tym, Wasza Ekscelencja nie będzie mi mówić, kiedy ma być koniec dyskusji i kiedy mam wstawiać kropki.

(-) Jego Królewska Mość - Markus I Vilander
Królestwo Wurstlandii
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
08.09.2011, 13:54
Post: #34
RE: Wspólna mapa - czy możliwa?
"Pomimo, że Królestwo Wurstlandii nie należy już do OPM, to chciałoby wziąć udział w dyskusjach na temat mapy mikroświata. W moim kraju właśnie się odbywa debata na temat problemu kreowania różnych wizji mikroświata i problemów z tym faktem związanych."

I słusznie - każdy głos się liczy :-).

"Poza tym, nie wiem jak kraje takie jak Austro-Węgry i Ciprofloksja śmią oceniać młodsze mikronacje na podstawie tego, czy mają stronę główną czy nie. Nie rozumiem jak posiadanie (bądź nieposiadanie) strony głównej może być wyznacznikiem do określania danego tworu terminem mikronacji. Elena Petrescu vel Euskadi śmie nawet podkreślać ich profetyczną śmierć. Przecież to właśnie dzięki młodym mikronacjom następuje wzrost demograficzny mikroświata, a poprzez bezwzględne zabijanie ich bezwzględnie niszczony jest czynnik demograficzny polskich mikronacji."

Pozwolę sobie wyjaśnić: w świecie wirtualnym zawsze szukano jakiegoś realnego wzorca, na którym możnaby się opierać. Znaleziono konwencję z Montevideo z 1933 roku. Według tej konwencji, "Państwo jako podmiot prawa międzynarodowego powinno posiadać następujące elementy:
- stałą ludność,
- suwerenną władzę,
- określone terytorium (wielkość państwa nie wpływa na jego podmiotowość) oddzielone od innych granicą,
- zdolność wchodzenia w relacje międzynarodowe."
O ile kryterium pierwsze, drugie i czwarte zawsze mogło być spełnione przez państwa wirtualne, o tyle trzecie zawsze budziło wątpliwości. W anglojęzycznych mikronacjach rozwiązywano to przez "zajmowanie" niewielkich terytoriów, zwykle własnej działki - jak w Hutt River czy Sealandii. W polskojęzycznych mikronacjach, które powstały później (1998 rok, nie licząc Evilstone), raczej nie brano pod uwagę takiej możliwości i od razu, niejako "z góry" założono, że ich terytorium mają stanowić ich strony internetowe.

Ponadto, w praktyce też o uznaniu państwa za granicą decyduje międzynarodowa akceptacja dla istnienia tegoż. W Polsce np. raczej nie drukuje się map z niepodległym Naddniestrzem, tak samo jak w Serbii zapewne nie są drukowane mapy z niepodległym Kosowem.

Nie można powiedzieć, kto wymyślił tę zasadę, bo jest to po prostu długotrwały proces, pewne zjawisko, przyjmowane za normę. Tak samo nikt nie może powiedzieć, kto jest autorem np. grawitacji - bo ta po prostu istniała jako zjawisko, a została po prostu opisana.

Oczywiście np. JKW Piotr Mikołaj w swojej pracy "Państwa wirtualne" wskazuje na przestrzeń (czy też terytorium) w sensie bardzo szerokim i zalicza tutaj także miejsca wymiany poglądów, zdań, opinii.

Nie posługujemy się tu żadnym przepisem prawnym, tak przynajmniej było do tej pory. Kryterium wejścia państwa na mapę zawsze było uznaniowe, ALE zawierało w sobie element posiadania strony internetowej - mówię o najbardziej rzetelnych mapach O'Rhady i Zeppa.

Naszym zdaniem, aby państwo było uznane, winno ono mieć co najmniej stronę internetową. Wasza Królewska Mość mija się z prawdą sądząc, że tylko dwa wspomniane państwa tak się zachowują. Niech Wasza Królewska Mość spróbuje założyć państwo wirtualne bez strony internetowej - żadne z dłużej istniejących państw go nie uzna.

Kiedyś Leblandia wzbudzała uśmiech Doktryną Micronation twierdzącą, że strony PHP są zaprzeczeniem idei państw wirtualnych. Ich koncepcja przegrała, ale mieli prawo do jej głoszenia. Austro-Węgry (i pewnie parę innych państw) uważają, że bez strony internetowej nie można uznawać państwa - takie nasze prawo i nie widzę powodu, dla którego mielibyśmy się komukolwiek spowiadać ze swojej polityki. Jeżeli będziemy chcieli, możemy wymagać, żeby strony uznawanych państw były różowe - i też nic nikomu do tego.

I jeszcze co do wymogu strony - Organizacja Polskich Mikronacji (niestety) nie wymaga posiadania strony internetowej. Sądzę, że jej posiadanie, choćby najbrzydszej, jest kwestią pewnego sensownego traktowania mikronacji i szacunku z czyjejś strony. Nie widzę nic złego w tym, że społeczność, by wejść do grona mikronacji, powinna mieć swoją stronę. Jeżeli większość dotychczasowych mikronacji potrafiło mieć swoje strony, to nie rozumiem, dlaczego młode państwa miałyby ich nie mieć?

Wracając do meritum - zgadzam się z pomysłem Ekscelencji Walczaka. Myślę, że kartografowie mogliby przygotować mapę, a my, dyplomaci, moglibyśmy wypracować jakieś reguły znalezienia się na mapie i kwestie sąsiedztwa :-).

[Obrazek: UB4.png]
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
08.09.2011, 16:41
Post: #35
RE: Wspólna mapa - czy możliwa?
Cytat:Naszym zdaniem, aby państwo było uznane, winno ono mieć co najmniej stronę internetową. Wasza Królewska Mość mija się z prawdą sądząc, że tylko dwa wspomniane państwa tak się zachowują. Niech Wasza Królewska Mość spróbuje założyć państwo wirtualne bez strony internetowej - żadne z dłużej istniejących państw go nie uzna.

Nie chce mi się wiercić w tym betonie poglądowym, ale uważam, że należy się większy szacunek osobom, które tworzą mikronacje bez strony internetowej. Ewidentnie zauważam fakt, że te starsze mikronacje traktują te młodsze jak takich bezdomnych ludzi nie mających gdzie mieszkać. Nie traktuje się na poważnie początku ich państwowości, uważa się ich często za gorszych i takich, którzy na pewno te starsze mikronacje wykorzystają. Ja się pytam w czym młode mikronacje mają wykorzystać te starsze? Proszę o odpowiedź WKM, bo taki zarzut od Państwa padł w naszym przypadku, jak się staraliśmy o uznanie. Czy mógłby WKM mi to wytłumaczyć, bo ja tego nie rozumiem...

Rozumiem fakt, że mikronacja ma mieć swoją stronę internetową oraz forum, ale już nie rozumiem tego, że zaczyna się oceniać mikronację po wyglądzie tej strony. Zadałem pytania WKM na forum.mikronacje, czy zawsze tak łatwo ocenia WKM człowieka...Czy Wy tego nie rozumiecie, że nie szata zdobi człowieka, lecz jego wnętrze...Wiele śmierdzących i bezdomnych ludzi są magistrami, czy doktorami, a Wy ocenicie go po szacie jaką nosi i skażecie go na potencjalną śmierć?
Jeżeli ta postawa się nie zmieni wśród mikronacjonalistów, to ja nie mam po co rozdawać ulotek, aby ktokolwiek przychodził do tego mikroświata, bo ludzie się błyskawicznie zniechęcą.

Ja rozumiem, że ta zasada może być pewnym długotrwałym procesem, który trzeba było kiedyś uznać czy wyznawać. To jest zupełnie tak samo jak z religią, czy wiarą. Waszym błędem jest to, że zaczynacie niezmienione zasady z przeszłości nakładać na teraźniejsze funkcjonowanie mikroświata nie zastanawiając się nad tym, czy owe zasady są adekwatne do sytuacji jaka panuje obecnie.

Cytat:I jeszcze co do wymogu strony - Organizacja Polskich Mikronacji (niestety) nie wymaga posiadania strony internetowej. Sądzę, że jej posiadanie, choćby najbrzydszej, jest kwestią pewnego sensownego traktowania mikronacji i szacunku z czyjejś strony. Nie widzę nic złego w tym, że społeczność, by wejść do grona mikronacji, powinna mieć swoją stronę. Jeżeli większość dotychczasowych mikronacji potrafiło mieć swoje strony, to nie rozumiem, dlaczego młode państwa miałyby ich nie mieć?
a) Jak Wasza Królewska Mość definiuje brzydotę strony internetowej?
b) Dlaczego jakość posiadanej strony internetowej ma świadczyć o szacunku do danej mikronacji?

(-) Jego Królewska Mość - Markus I Vilander
Królestwo Wurstlandii
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
08.09.2011, 20:39 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.09.2011 20:42 przez FJ II.)
Post: #36
RE: Wspólna mapa - czy możliwa?
"Nie chce mi się wiercić w tym betonie poglądowym, ale uważam, że należy się większy szacunek osobom, które tworzą mikronacje bez strony internetowej. Ewidentnie zauważam fakt, że te starsze mikronacje traktują te młodsze jak takich bezdomnych ludzi nie mających gdzie mieszkać. Nie traktuje się na poważnie początku ich państwowości, uważa się ich często za gorszych i takich, którzy na pewno te starsze mikronacje wykorzystają. Ja się pytam w czym młode mikronacje mają wykorzystać te starsze? Proszę o odpowiedź WKM, bo taki zarzut od Państwa padł w naszym przypadku, jak się staraliśmy o uznanie. Czy mógłby WKM mi to wytłumaczyć, bo ja tego nie rozumiem..."

Wasza Królewska Mość - szacunek szacunkiem, ale Wasza Królewska Mość argumentuje tak, jakby uznanie mikronacji było jakimś prawem, które każdy musi mieć. Nie, to jest przywilej. Mikronacje są dobrowolne, nikt nikogo nie trzyma na siłę.

Co do wykorzystania - taki zarzut sformułował przede wszystkim jeden z węgierskich posłów, o ile mnie pamięć nie myli. Tak się składa, że jest w tym Gmachu i jeżeli będzie chciał, to odpowie chętnie na to pytanie :-). Mniemam, że chodziło o to, iż kontakty z Wurstlandią są raczej kontaktami niepewnymi :-).

"Rozumiem fakt, że mikronacja ma mieć swoją stronę internetową oraz forum, ale już nie rozumiem tego, że zaczyna się oceniać mikronację po wyglądzie tej strony. Zadałem pytania WKM na forum.mikronacje, czy zawsze tak łatwo ocenia WKM człowieka...Czy Wy tego nie rozumiecie, że nie szata zdobi człowieka, lecz jego wnętrze...Wiele śmierdzących i bezdomnych ludzi są magistrami, czy doktorami, a Wy ocenicie go po szacie jaką nosi i skażecie go na potencjalną śmierć?
Jeżeli ta postawa się nie zmieni wśród mikronacjonalistów, to ja nie mam po co rozdawać ulotek, aby ktokolwiek przychodził do tego mikroświata, bo ludzie się błyskawicznie zniechęcą."

Znowu - człowiek pozostanie człowiekiem. MUSI żyć - także bezdomny i z samego faktu bycia człowiekiem należy mu się szacunek. Mikronacja NIE MUSI istnieć. Może tak: bezdomny będzie osobą fizyczną, której się być może nie powiodło w życiu. Jest tą osobą fizyczną dopóki istnieje. Mikronację możemy porównać do osoby prawnej, np. do firmy - która istnieje, bo jakaś osoba fizyczna ją powołała. Jeżeli firma wytwarza kiepski produkt, to mam go kupować z litości? Jest kiepska, to niech zbankrutuje, co mnie to obchodzi?

I tak samo mikronacje - mała mikronacja może sobie istnieć bez uznania międzynarodowego. Tak dziś "funkcjonuje" np. Leblandia. Jeżeli ta mikronacja przetrwa i będzie dobrze prosperować - w czym my możemy przeszkodzić? Nikt przecież nie blokuje im promocji, nie zamyka drzwi dla nowych osób?

"Ja rozumiem, że ta zasada może być pewnym długotrwałym procesem, który trzeba było kiedyś uznać czy wyznawać. To jest zupełnie tak samo jak z religią, czy wiarą. Waszym błędem jest to, że zaczynacie niezmienione zasady z przeszłości nakładać na teraźniejsze funkcjonowanie mikroświata nie zastanawiając się nad tym, czy owe zasady są adekwatne do sytuacji jaka panuje obecnie."

No to niech Wasza Królewska Mość będzie spokojny. Skoro jesteśmy tak archaiczni, to już niebawem upadniemy i Wurstlandia będzie mogła się ogłosić kolejnym wcieleniem polskiego mikroświata :-).

"a) Jak Wasza Królewska Mość definiuje brzydotę strony internetowej?"
Oczami?

"b) Dlaczego jakość posiadanej strony internetowej ma świadczyć o szacunku do danej mikronacji?"
Ano dlatego, że strona mikronacji jest jak reklama. Jeżeli jest porządna i zachęca, to znaczy że twórcy się napracowali i szanują odwiedzających. Jeżeli jest słaba i wszędzie ma "Brak stron w kategorii", to znaczy że ktoś ma odwiedzającego w głębokim poważaniu.

Zdaję sobie sprawę, że są to moje subiektywne odczucia i nikomu ich nie narzucam. Szczęśliwie o uznawaniu państw decyduje u nas Cesarski i Królewski Rząd, a nie jakiś archaiczny monarcha, dlatego mogę sobie dalej wygadywać swoje bzdury :-).

Zapomniałbym: sugerowałbym jednak powrót do meritum sprawy, jeżeli mamy coś sensownego do zaoferowania w sprawie mapy.

[Obrazek: UB4.png]
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
11.09.2011, 23:17
Post: #37
RE: Wspólna mapa - czy możliwa?
(08.09.2011 13:54)FJ II napisał(a):  Jeżeli będziemy chcieli, możemy wymagać, żeby strony uznawanych państw były różowe - i też nic nikomu do tego.

Cóż, mimo wielkiego szacunku dla JKCM, ta wypowiedź jest drobną przesadą. Dlatego, jako przedstawiciel kraju, który ma brzydką stronę (zrobioną w zasadzie przede wszystkim dla zadowolenia innych państw, które wymagają strony, by nas widzieć), chciałbym prosić, by zasady dopuszczania nowych państw na mapę były logiczne i jednoznaczne.
Gaudium, którego jestem przedstawicielem istnieje już siódmy miesiąc i ma się bardzo dobrze. Co chwilę podpisujemy traktaty z innymi krajami, inne nas uznają jako państwo. Oczywiście chcielibyśmy znaleźć się na mapie mikroświata, bo... istniejemy. Niestety jeśli wymogami będzie posiadanie różowej strony, stracimy szacunek dla "starych" narodów. Oczywiście, że zrobimy taką. Ale czy będziemy stanowili wtedy niezależne państwo, czy prostytutkę spełniającą niepoważne życzenia innych, by dojść do własnego celu ?
Myślę, ze uroda strony, a tym bardziej kolorystyka, nie ma nic do oceniania państwa. Podstawą powinno być funkcjonowanie kraju (aktywność mieskzańców) i jednoznacznie określony system prawny, w postaci jednoznacznego aktu prawnego.
Czy ktoś z nas kupuje napój, bo ma ładną, kolorową (może nawet różową) etykietkę ? Doceniamy raczej jego smak, prawda ? Czy po przelaniu napoju do szklanki (bez etykiety) traci on swoje właściwości ? A smak mikronacji można poczuć nurkując w niej - poznając jej wnętrze.
Mam nadzieję, że JKCM nie bierze tej wypowiedzi do siebie, bo nie ma to być atak na władze A-W, ale przykład jak młode państwo może czuć się w świetle tego typu wypowiedzi.
Jeszcze raz apeluję, by zasady uznawania państw za godne umieszczenia na mapie były jednoznaczne i nieuznaniowe. Młode państwe też powinny mieć też możliwość obrony.
Pozdrawiam.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
12.09.2011, 00:51
Post: #38
RE: Wspólna mapa - czy możliwa?
Cóż- myślę, iż ta wypowiedź nic nie wnosi do meritum dyskusji i jest trochę obok głównego wątku tematu. Tym nie mniej, chciałbym przekazać Gaudium, iż posiadanie strony internetowej nie jest żadnym warunkiem sine qua non oficjalnego uznania mikronacji. Co więcej- umieszczenie jej na mapie też nie oznacza żadnej nobilitacji mikronacji. Np. Rzeczpospolita Eskwilińska oficjalnie uznaje tzw. mapę O'Rhandy, ale nie uznaje Wurstlandii jako mikronacji, mimo, iż ta się na owej mapie znajduje (choć dodajmy, iż państwo to samo wypowiedziało Eskwilinii traktat uznaniowy). Prawdziwy prestiż i uznanie wśród mikronacji można zdobyć tylko przez inicjatywę międzynarodową- aktywne angażowanie się w rozwój ruchu mikronacyjnego.
Oczywiście rozumiem ambicje państw które chcą się znaleźć na jednej z powszechnie używanych map. Moja rada dla takich państw- pokażcie, iż nie jesteście yoyonacją. Pokażcie, iż faktycznie możecie wnieść nową jakość do mikronacyjnego życia i uzbrójcie się w cierpliwość. Eskwilinia znalazła się na mapie mikroświata mimo, iż nie posiada strony internetowej (coś tam kiedyś ktoś zrobił, ale nie jest to nic pięknego i właściwie nie jest nawet owa strona aktualizowana). Ważne jest to by mieć coś do zaoferowania v-światu. Ważne by mieć wizję i chęć stworzenia czegoś nowego. Tak wiec Gaudium- rozwijajcie się i udowodnijcie wszystkim, iż zasługujecie na szacunek, a z pewnością go otrzymacie Wink

Członek delegacji Rzeczpospolitej Eskwilińskiej
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
12.09.2011, 11:33 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.09.2011 11:42 przez Markus I Vilander.)
Post: #39
RE: Wspólna mapa - czy możliwa?
Cytat:Tym nie mniej, chciałbym przekazać Gaudium, iż posiadanie strony internetowej nie jest żadnym warunkiem sine qua non oficjalnego uznania mikronacji.

Z całym szacunkiem Ekscelencjo Khadil, ale niech Wasza Ekscelencja przeczyta raz jeszcze słowa Franciszka i Ekscelencji Jaskoviakusa...Według nich strona internetowa jest obligatoryjnym obowiązkiem do bycia pełnoprawną mikronacją i ewentualnego jej uznania, więc takiemu spojrzeniu będę się sprzeciwiał. Czy Ekscelencja Jaskoviakus reprezentuje stronę ekswilińską? Jeżeli tak, to skąd wśród reprezentacji eskwilińskiej tak odmienne spojrzenia?

Cytat:Moja rada dla takich państw- pokażcie, iż nie jesteście yoyonacją.
Zaraz mnie krew zaleje..Gaudium akurat pokazuje, że nie jest yoyonacją, starają się robić wszystko, aby być mikronacją, a to, że nie są uzdolnieni informatycznie ma być powodem do uznania ich jako niemikronacji? Poza tym, co Wasza Ekscelencja rozumie poprzez termin "yoyonacji"?

Cytat:Prawdziwy prestiż i uznanie wśród mikronacji można zdobyć tylko przez inicjatywę międzynarodową- aktywne angażowanie się w rozwój ruchu mikronacyjnego.
Błąd. Uznanie zdobywa ten, kto zaczyna szczekać tak jak np. Austro-Węgry czy Surmenia. Uznanie zdobywa ten, kto ma poglądy zbliżone do danego tworu internetowego, a nie poprzez jakieś inicjatywy międzynarodowe. Zatem przestańcie oszukiwać ludzi. Ekswilinia to kolejne państewko przyszłych prawników z nabrzmiałym ego, dla których liczą się tylko procedury, prawo i jakieś ruchy międzynarodowe oparte na prawie międzynarodowym...Widzę w Gaudium większy potencjał niż w Eskwilinii, która pomimo długiego istnienia na rynku mikronacji nie pokazała kompletnie nic, a jest w OPM i na mapie mikroświata...
A tym młodym, co chcą faktycznie coś robić zamyka się drzwi z powodów błahych takich jak np. brak strony głównej czy posiadanie witryny na serwisie yoyo.pl...To jest chore !

(-) Jego Królewska Mość - Markus I Vilander
Królestwo Wurstlandii
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
12.09.2011, 12:52
Post: #40
RE: Wspólna mapa - czy możliwa?
Cytat:Cóż, mimo wielkiego szacunku dla JKCM, ta wypowiedź jest drobną przesadą. Dlatego, jako przedstawiciel kraju, który ma brzydką stronę (zrobioną w zasadzie przede wszystkim dla zadowolenia innych państw, które wymagają strony, by nas widzieć), chciałbym prosić, by zasady dopuszczania nowych państw na mapę były logiczne i jednoznaczne.
Gaudium, którego jestem przedstawicielem istnieje już siódmy miesiąc i ma się bardzo dobrze. Co chwilę podpisujemy traktaty z innymi krajami, inne nas uznają jako państwo. Oczywiście chcielibyśmy znaleźć się na mapie mikroświata, bo... istniejemy. Niestety jeśli wymogami będzie posiadanie różowej strony, stracimy szacunek dla "starych" narodów. Oczywiście, że zrobimy taką. Ale czy będziemy stanowili wtedy niezależne państwo, czy prostytutkę spełniającą niepoważne życzenia innych, by dojść do własnego celu ?
Myślę, ze uroda strony, a tym bardziej kolorystyka, nie ma nic do oceniania państwa. Podstawą powinno być funkcjonowanie kraju (aktywność mieskzańców) i jednoznacznie określony system prawny, w postaci jednoznacznego aktu prawnego.
Czy ktoś z nas kupuje napój, bo ma ładną, kolorową (może nawet różową) etykietkę ? Doceniamy raczej jego smak, prawda ? Czy po przelaniu napoju do szklanki (bez etykiety) traci on swoje właściwości ? A smak mikronacji można poczuć nurkując w niej - poznając jej wnętrze.
Mam nadzieję, że JKCM nie bierze tej wypowiedzi do siebie, bo nie ma to być atak na władze A-W, ale przykład jak młode państwo może czuć się w świetle tego typu wypowiedzi.
Jeszcze raz apeluję, by zasady uznawania państw za godne umieszczenia na mapie były jednoznaczne i nieuznaniowe. Młode państwe też powinny mieć też możliwość obrony.
Pozdrawiam.

Ekscelencjo, rozdzielmy pojęcia. Jeżeli mowa o "wpuszczaniu na mapę", to jest to co innego niż uznawanie państwa. Wejście na mapę powinno być raczej obwarowane ogólnymi kryteriami. Uznanie państwa jest decyzją innego państwa i stąd właśnie moje przejaskrawienie (ta wypowiedź miała być przesadą) o różowej stronie :-).

Cytat:Oczywiście rozumiem ambicje państw które chcą się znaleźć na jednej z powszechnie używanych map. Moja rada dla takich państw- pokażcie, iż nie jesteście yoyonacją. Pokażcie, iż faktycznie możecie wnieść nową jakość do mikronacyjnego życia i uzbrójcie się w cierpliwość. Eskwilinia znalazła się na mapie mikroświata mimo, iż nie posiada strony internetowej (coś tam kiedyś ktoś zrobił, ale nie jest to nic pięknego i właściwie nie jest nawet owa strona aktualizowana). Ważne jest to by mieć coś do zaoferowania v-światu. Ważne by mieć wizję i chęć stworzenia czegoś nowego. Tak wiec Gaudium- rozwijajcie się i udowodnijcie wszystkim, iż zasługujecie na szacunek, a z pewnością go otrzymacie

Popieram. Choć Gaudium akurat jest całkiem dobrze prosperującym państwem, mówiąc oględnie :-).

Do Jego Królewskiej Mości mam jedno tylko pytanie - czy Wasza Królewska Mość ma jakieś wnioski, sugestie, idee, pomysły merytoryczne? :-)

Z pewnością tak - bo obserwujemy tu krystalizację pewnych poglądów Waszej Królewskiej Mości. Jestem przekonany, że wszystkie delegacje z przyjemnością wysłuchają wniosków wurstlandzkich :-).

[Obrazek: UB4.png]
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości