Sarmatów plus olbrzymi

Obudziłem się późno. Czerwonawe słońce już dawno przebiło się przez radioaktywne pyłki Winkowej pustyni oświetlając to, co wg. Winków było pokojem prezydenckim, a na co prezydent każdego innego państwa nie rzuciłby nawet okiem. Jedynym objawem luksusu, leżącym gdzieś na zakurzonym biurku, między workiem z amunicją, a pamiątką wielu polowań – narzutą ze skór bobrów, był przedpotopowy personalny komputer. Prezydent w końcu musi w końcu na bieżąco obserwować wydarzenia w v-świecie. Ze sklejonymi oczami nacisnąłem starodawny przełącznik „ON/OFF”, po czym zszedłem do baru na butelkę śniadania.

<60 minut później>

Ekran ładowania przedwojennego systemu „Windows 95”, powszechnie używanego w słomagromskich PC-tach nadal był widoczny spod warstwy kurzu na ekranie. W końcu jednak ukazuje się mym oczom znajoma tapeta ze zdjęciem zespołu „Alcoslave”, wyskakują ikony. Wiadomość z komunikatura daje znać, że w mikroświatowej prasie pojawiła się kolejna warta uwagi notka. Z pewnym niesmakiem spoglądam na adres strony myśląc „Sarmacja? A co u nich może być ciekawego”. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że kolejne 15 minut spędzę na podłodze, próbując opanować rozszalałą przeponę.

http://www.sarmacja.org/strona,news,4211#4

Panowie Sarmaci – jeśli kiedykolwiek nazwałem Was zbyt poważnym państwem – odwołuję! Bardzo cenię ludzi obdarzonych autoironią, a ten news niewątpliwie udowadnia, że Sarmaci potrafią śmiać się z samych siebie! Co niby może on oznaczać? To jest jawne przyznanie się do tego, że Sarmatom nie zależy na ziemiach Morvanu, tylko na tym, aby pogryźć się z Radzieckim. Tak trzymać Panowie, macie u mnie wielkiego plusa 🙂 .

Prezydent Wolnej Republiki Winktown

(-) Orzislav Toddson

Winktown organizatorem V-Mundialu!

Dzisiaj (wczoraj? W każdym razie na przełomie nocy z 4 na 5 lipca 2009) o północy oficjalnie zakończyło się głosowanie nad tym komu powierzyć organizację piątego V-Mundialu. Ogłoszenie oficjalnych wyników przeciągnęło się jednak do godzin popołudniowych z powodu niejasności w związku z głosami kilku delegatów (Dreamland zagłosował dwa razy, nikt nie wiedział czy uznać głos Wysokogórskiej Republiki Elfidy). Oto oficjalne wyniki głosowania:

Rzeczpospolita Sclavinii i Trizondalu – 3
Królestwo Scholandii i Królestwo Elderlandu – 6
Wolna Republika Winktown – 8

Tak więc Wolna Republika Winktown zdobyła prawa do organizacji tejże imprezy! W mieście z tego powodu trwa więc wielka balanga na którą wstęp mają mieszkańcy wszystkich krajów które poparły nas w drodze po V-Mundia. Dziękujemy wam!!!

Masturbacja własnym głosem

Chciałem to opisać dopiero wtedy, gdy korki od szampanów już wystrzelą z okazji zdobycia organizacji tych mistrzostw, ale skoro Talerz zaczął dyskusję… Wypada dokończyć, i dorzucić parę spostrzeżeń, jako osoba często przebywająca na forum MUP. Cóż, gdy tylko zauważyłem, że istnieje możliwość głosowania przez delegatów na własną kandydaturę, rozpocząłem na forum dyskusję nad sensem tych przepisów.

Talerz wspominał, że takie działanie jest niehonorowe. Popieram to, ale moje oburzenie możliwością oddawania głosów na własne kandydatury motywuję innym paradoksem tego przepisu. Mianowicie tym, że taka możliwość wyraźnie faworyzuje kandydatury dwóch federacji. Już pal licho, gdyby wszystkie kandydatury wychodziły od tylko jednego państwa, wtedy każdy mógłby zagłosować na siebie i szanse nadal byłyby równe. Jednakże gdy wśród kandydatur indywidualnych pojawia się jedna łączona, z miejsca uzyskuje przewagę w postaci jednego głosu.

Gdy wskazałem na ten kruczek prawny na forum MUP – NIKT nie poparł mojego punktu widzenia, a delegaci włączający się do dyskusji prezentowali argumenty, które miały mnie przekonać o słuszności tego rozwiązania. Pozwolę sobie przytoczyć kilka z nich:

„Z drugiej strony patrząc, trudno, przygotowując ofertę głosować na kogoś innego, a poza tym gdyby nie można było na siebie głosować, wówczas dwie pozostałe kandydatury będą uprzywilejowane, bo my stracimy 2 głosy, a inni po jednym.”

Dwie pozostałe kandydatury będą uprzywilejowane dlatego, że Wy stracicie przewagę? Wtedy będzie to po prostu wyrównanie szans. Poza tym nie chcę zmuszać kandydatów do głosowania na kogoś innego, tylko, aby został wprowadzony zapis regulujący równoznaczność zgłoszenia własnej kandydatury z rezygnacją z udziału w głosowaniu.

„Skoro jest tak jak zawsze to można zajrzeć do archiwum jeśli ktoś nie pamięta (lub go nawet tu nie było)”

Owszem, zajrzałem. Organizację poprzedniego V-Mundialu dostała wspólna kandydatura Sarmacji i Natanii, wygrywając jednym głosem z Pięciopolską. Gdyby kandydaci nie głosowali na samych siebie, mielibyśmy remis. Ten przykład jeszcze dokładniej uwidacznia bezsens tego przepisu.

„Panie Toddson, analogicznie, a czy kandydat do powiedzmy parlamentu (niekoniecznie realnego, powiedzmy Dreamlandu) nie może oddać głosu na siebie? Ma do tego prawo i jestem pewien, że jest jednym z pierwszych który biegnie oddać głos:)”

A dla mnie to ten przykład był nietrafiony. Każdy z kandydatów do parlamentu ma taką samą ilość głosów w wyborach powszechnych, podczas gdy tutaj jedna kandydatura ma tych głosów więcej. To tak, jakby kandydatka na posłankę mogła oddać dwa głosy – z nazwiska męża oraz panieńskiego (też niezbyt trafne porównanie, ale nic innego mi nie przychodzi obecnie do głowy). I tutaj uczciwość również bierze szlag.

Całą dyskusję zakończył prezes MUP, Pan Malik-al-Mulk, ostatecznie przyznając mi rację słowami: „Myślimy nad rozwiązaniem które by odebrało głos kandydatom podczas głosowania na organizatora v-mundialu jednak to dopiero od kolejnych rozgrywek.”. Cóż, niech i tak będzie, a tymczasem Winktown pokaże, że potrafi wygrać wybory bez, jak to ktoś w Wandejskiej Lidze Piłkarskiej ładnie określił, „masturbowania się własnymi głosami”.

(-) Orzislav Toddson

Dziwne praktyki w Mikronacyjnej Unii Piłkarskiej

Odwiedziłem sobie wczoraj forum Mikronacyjnej Unii Piłkarskiej żeby zobaczyć jak przebiega głosowanie nad wyborem organizatora piątego V-Mundialu. Wolna Republika Winktown dzięki oryginalnemu pomysłowi prowadziła w głosowaniu z ilością 5 głosów. Niby powinienem się cieszyć, ale tak nie jest. Z jakiego powodu? Już piszę!

Zauważyłem że zarówno Rzeczpospolita Sclavinii i Trizondalu oraz koalicja Scholandii i Elderlandu (choć na razie uczyniła to tylko Scholandia), oddały głosy na swoje kandydatury. Niby wszystko jest zgodne z prawem MUP’a, ale czy nasi drodzy czytelnicy nie uważają że takie działanie jest nieco niehonorowe?

Z czystej przyzwoitości, organizatorzy powinni wstrzymać się od głosowania na siebie, w końcu i tak wiadomo że zagłosowaliby tylko na swoje kandydatury. Wybór organizatora V-Mundialu powinno pozostawić się innym państwom bo to one mają oceniać trud włożony w przygotowania, a nie my co chyba świadczy tylko o naszej wielkiej próżności i obaw że jak na siebie nie zagłosujemy to nie wygramy plebiscytu i wstyd będzie wrócić do kraju na tarczy…

To tylko takie moje przemyślenia…

(-) Talerz de Tocqueville

Upaństwowienie bizonów w Winktown?!

„Nasze służby specjalne zostały powiadomione o planowanym ataku wrogich jednostek z Okoczii dnia dzisiejszego. Z tego względu, po rozmowie ze sojusznikami w WinkTown postanowiłem przenieść centrum kryzysowe do krypty WinkTown z którego będziemy sterować kampanią zdalnie. Nie dajmy stłamsić głosu ludu pracującego!

Po tym przemówieniu, Mattev Grenbeck wraz z 20 osobową załogą wylecieli do krypty Winkowiej. Po wylądowaniu zaczęli organizować Centrum Kryzysowe Anhalt.”

Takie oto słowa przemówienia wygłosił Mattev Grenbeck stojąc na beczce po ropie naftowej w jednej z robotniczych dzielnic Grosišh Anhalt Štadt – jednego z miast Związku Socjalistycznych Republik Anhalckich.

Jako Winek chciałbym sprostować słowa pana Przewodniczącego. Otóż przeniesienie Centrum Kryzysowego nie było konsultowane z nikim ze strony Zarządu Wolnego Miasta Winktown. Nic nie wiadomo nam również o tym żebyśmy z Anhaltem byli sojusznikami (nie został podpisany żaden traktat uznaniowy). Owszem, w Anhalcie przebywa w chwili obecnej kilku Winków (m.in. Sqadak który rozszerza wpływy swojej korporacji czy też Talerz (służący dobrymi radami żeby Anhalt nie podzielił losu Piotrusiova) , ale to inicjatywy całkowicie prywatne, bez poparcia Zarządu.

O całym tym przenoszeniu Centrum Kryzysowego Anhalt dowiedzieliśmy się w ogóle w momencie kiedy to Matty Greenbeck zaczął walić pięścią w grodź krypty żebyśmy mu otworzyli i pozwolili się schować bo akurat w Winktown zaczął padać zielony, radioaktywny deszcz przez co samolot władz ZSRA nie nadawał się do dalszego lotu (wielkie dziury wyżarte przez kwas w skrzydłach i poszyciu są obecnie łatane przez ghule w hangarze – oczywiście rachunek zostanie wystawiony).

Łatanie wielkiej dziury budżetowej Winktown powoduj również że Zarząd naprawdę może rozważyć wynajęcie Anhaltowi składziku na miotły w celach adaptacji go na Centrum Kryzysowe, oczywiście o ile władze tego kraju zobowiążą się do uiszczania opłat za wynajem co 2 dni – biznes to biznes.

Jednocześnie informujemy że spora grupka Szoszoinów na której czele stoi Piekielny Wilk przebywa obecnie w barze „Pod Różowym Kundlem” i szykuje się do „ostatecznego rozwiązania kwestii Anhalckiej”. Z informacji zdobytej od indian, wiemy że Anhaltczycy postanowili skolektywizować im bizony (!).

Wolna Republika Winktown nie ma zamiaru oficjalnie angażować się w konflikt na linii Okoczia-Anhalt (blablabla) i nawołuje do pokoju i podjęcia negocjacji ugodowych. Jednocześnie wzywamy osobę która dokonała aktu wandalizmu na murze w okolicach baru poprzez nagreźmolenie na nim słów obraźliwych pod kierunkiem naszego prezydenta o zamazanie tych podłych haseł. Jednocześnie przypominamy że „Forever” pisze się przez V, a nie W. A słowo „bóbr” to się pisze przez o z kreską, a nie „bubr” tak jak to ktoś napisał.

GOFER I TAK WIEMY ŻE TO TY! MÓGŁBYŚ CHOCIAŻ MIEĆ CYWILNĄ ODWAGĘ I SIĘ PRZYZNAĆ!!!

« Older entries