logo

Wystawa fotografii prezentująca Gellońską inscenizację pt. "Cezar na miarę możliwości", przedstawiającą nieudane próby utworzenia prowincji "Temidia". W roli Juliusza Cezara... wiadomo kto.



Niedoszły władca Temidii - człowiek dumny i z wielkimi ambicjami. Zwykł żyć z wysoko uniesioną głową. Podwładni, których dobierał tak aby byli od niego niżsi, przeważnie podczas rozmowy patrzyli na niedogolony podbródek... Wzrok Cezara-Namiestnika błądził w nieznanym kierunku - prawdopodobnie sufitu.

Niedoszły Namiestnik godzinami ćwiczył pozę Cezara-mówcy, wierząc że przyjdzie taki dzień w którym władza sama spocznie w jego rękach.

Praca, praca i jeszcze raz praca. Temidia powstawała olbrzymim nakładem pracy, i zawsze była na ukończeniu. Cezar spał na stojąco, gdyż bał się że otwarcie Temidii zaskoczy go we śnie. Zawsze był gotowy do wygłoszenia pierwszego orędzia.

Niektórzy obarczają winą za niepowodzenia jego współpracowników. Jednak Cezar zawsze powtarzał że nie ma uprzedzeń w stosunku do innych gatunków. Kilka owieczek, kóz oraz królików zawsze było obecne na testowych tymidyjskich ucztach.

Złote puchary nigdy w Temidii nie zabrzęczały, jednak ich ceramiczna namiastka w zupełności spełniała swoją rolę. Cezar nigdy nie objął władzy... został zdradliwie ukąszony w plecy przez Wielką Pszczołę.