Nr 39
Arona, lipiec 2006
PWW "PRASA"
Š RK v 3.0
kontakt: bebert@op.pl

Wkładki:
redakcja
reklama / ogłoszenie
współpraca

archiwum    |    salon prasy

  strona   1   2   3   4   5   6   7   8

Lamentacje na dzień dobry
Głos naczelnego

    Bodaj czy nie najlepszym sposobem radzenia sobie z letnimi upałami jest lektura i kubełek schłodzonej wilgoci w zasięgu chwytaków. Lat temu kilka w starej dobrej "Nowej Fantastyce", kierowanej jeszcze przez Macieja Parowskiego, Marek Oramus zdradzał swoją metodę stawiania czoła tropikalnym temperaturom. W tekście pomieszczonym w cyklu Piąte piwo pisał Oramus, że w czas, kiedy "słońce w okrucieństwie swym jest bezradne" (to akurat nie z Oramusa) najlepiej złożyć spocony zewłok na dnie strumienia, solidnie obciążywszy się wcześniej omszałym kamulcem, aby od czasu do czasu wynurzyć z nurtu trąbę i pociągnąć z flaszy dobrze odmierzony łyk do bólu dziąseł zmrożonego piwa.

    Bolesny okres papieskiej prohibicji pokazał wyraźnie, że w Królestwie na potęgę grzmoci browar tak Prezes SK, jak i minister czy namiestnik. Kto wówczas nie przemówił, nie przemówił, bo właśnie ocierał usta z piany. Do wizyty w monopolowym nikogo więc zachęcać nie muszę. Proponuję receptę Oramusa wprowadzić w czyn, lecz nie dosłownie, a na modłę dreamlandzką. Strumień - jak najbardziej. Pyfko, ulubiony napój jak widać nie tylko Witkacego - jak tam komu zdrowie pozwala. Lecz miast stosu cegieł - monitor wraz z okablowaniem. A na monitorze - najnowszy numer "Głosu Weblandu". Jak dobrze pójdzie paru śmiałków przyjemnie prąd popieści. Jak nie pójdzie całkiem źle - nie tylko z powodu niestabilnych relacji wody i elektryczności.

    Pisał do mnie prywatnie w pierwszych dniach marca Jacques de Brolle, kiedy puchła lista od elukubracji tych naszych wielbicieli, którzy poprzedni numer obadali bez okularów, niestarannie, albo po prostu w złych zamiarach, pisał do mnie między innymi, że W pewnym sensie trud nasz nie poszedł na marne. Jest to jednak sens dość mglisty. Tym razem powiadam więc bardzo wyraźnie: nie piszemy z myślą o wszystkich. Nie piszemy nawet z myślą o wszystkich

Dreamlandczykach. Więź łącząca czytel- nika z autorem przypomina ową zdradliwą elektryczność. Jak trochę zaiskrzy - robi się przyjemnie, można przedmuchać styki i poprawić działanie układu krążenia. Jeżeli jednak odbiorca produkcji osoby piszącej podchodzi do tekstu nieuzbrojony w pewne elementarne umiejętności - zdolność rozpoznania konwencji chociażby - to może skończyć się co najmniej na wysadzonych korkach. Są pewnie tacy, którzy lubią czytać przy świecach, w ich pluszowym kąciku obowiązkowo musi być romantycznie i bez kątów ostrych, a jak głaskać - to tylko z włosem. Osobiście nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez żarówek. Taka mała perwersja. Nie żeby autor nie miał pewnych - względem swoich bohaterów i czytelników - obowiązków. Że redaktorzy i współpracownicy "Głosu Weblandu" czynili i czynią im zadość - za to ręczę. Własną klawiaturą, a bardzom do niej przywiązany.

    W numerze spora dawka pomeczo- wych komentarzy, statystyk - czyli rzut okiem już na spokojnie na wyniki II Dreamlandzkiego Konkursu Literackiego. Jacques de Brolle pokazuje żółte kartki, Edward Krieg niby ten Jerzy Engel maluje coś palcem po kolorowym ekranie. Z sobie tylko znanych powodów redaktor de Brolle nie dostarczył terminowo recenzji z opowiadania "Karma syndrome" Kaworu Nagisy. Znaczący ten brak postaramy się uzupełnić przy najbliższej okazji. Dali głos dwaj namiestnicy. Popróbujemy też wprowadzić parę stałych kolumn.

    Uklepuję na klawiaturze te kilka zdań późnym wieczorem trzeciego dnia lipca i jeden tylko redakcyjny zecer, redaktor Ghardin, wie, kiedy słowa moje ujrzą światło dzienne. A czas ma tu wiele do rzeczy, czas może tu wiele zweryfikować - bo ja stawiam na Francję. Emeryt Zidane nieprzyzwoicie żwawo biegający za szmacianką wykonaną z materiałów do produkcji poszycia kosmodromów dziwnie mnie rozczula. W numerze karniaków nie strzelamy, ale kilka stałych elementów gry wyszło nam chyba całkiem znośnie. A może i nie? Może - Janas by się uśmiał?

(Medgar de Rama, redaktor naczelny)

W numerze:

II Dreamlandzki
Konkurs Literacki:

- Tristan i Tristan (str. 2)
- Upadek obyczajów na Planecie
Małp
(str. 2)
- Anomalia (str. 3)
- Odkurzamy de Brolla (str. 3)
- Drugie wyjście z cienia (str. 4)

Raport z oblężonego miasta:
- Okiem Namiestnika (str. 5),
- W budowie (str. 5),
- Kolistość wszechrzeczy (str. 6),

Orbitowanie bez cukru:
- Korupcja motorem gospodarki
(str. 7)
- Webland mój widzę wielki (str. 7)

Felieton:
- Powroty do przeszłości (str. 8)
- Zwierzyniec weblandzki (str. 8)

Trzeba zapuszczać
sobie paznokcie
przez dwa tygodnie!


de Lautréamont