C R A C O F F I A
2 lutego 2018 roku
WYDANIE IV
Witajcie,
W
dzisiejszym wydaniu, mamy zaszczyt przedstawić felieton autorstwa Jaśnie Oświeconego Vladimira diuka ik Lihtenštána. Temat nieco kontrowersyjny — czyli coś, co nadaje się idealnie do publikacji na łamach Kuryera. Bez zbędnego przedłużania — zapraszam do lektury.
RES PUBLICA SARMATICA
N
iedawne animozje na linii Teutończycy – JKM Robert Fryderyk zmusiły mnie do zastanowienia się nad kształtem sarmackiej federacji. Res publica sarmatica brzmi dumnie, ale ile z tej Rzeczypospolitej jest w rzeczywistości?
Tytaniczna praca niegdysiejszego Stronnictwa Federalnego sprawiła, że od wewnątrz, czyli od środka struktur centralnych, udało się przeprowadzić gruntowne reformy. Prowincje cieszą się szerszą niż kiedykolwiek autonomią. Ba! Jedyne, co tak naprawdę odróżnia prowincję od Kraju Korony, to nazwa, bo prawa i przywileje pozostają te same. Niemniej czuję wciąż pewien absmak.
Imperium Teutonorum – u źródeł Mnemozyny
W
swojej długiej historii Teutonia, jako niepodległe państwo, istniała tylko rok (nie liczę okresu działalności pomajowego Królestwa Nowej Teutonii). Reszta kronik opisuje dzieje Marchii – prowincji Księstwa Sarmacji i Królestwa – również prowincji, ale po zjednoczeniu z KNT. Teutończycy i Sarmaci są ze sobą bardziej związani, niż ktokolwiek mógłby sądzić. Nawet najbardziej zatwardziali bojownicy o powtórną niepodległość lub jeszcze szerszą autonomię muszą przyznać, że losy Grodziska i Srebrnego Rogu splotły się grubym i niemal nierozerwalnym węzłem wzajemnej zależności.
Niemniej epoka Jakoba pozostaje – gdzieś w zbiorowej świadomości (szczególnie u starszych stażem) Teutończyków – czasem wyśnionym, rajem utraconym. Wydaje mi się, że wszyscy ci, którzy nie pojmują teutońskiej mentalności, zbywają wszelkie niezadowolenie mieszkańców Królestwa podżeganiem do wystąpienia z Rzeczypospolitej lub wciskają im w dłonie kubek z wodą Lety. A nie tędy droga!
Teutończycy stanowią naród, który pamięta. Teutonia to domena Mnemozyny, nawet jeśli wspomnienia – w procesie starczej reminiscencji – uległy wypaczeniom i mitologizacji.
Jowisz, król bogów i władca niebios, gwałci Mnemozynę, boginię pamięci.
Heiliges Römisches Sarmatisches Reich Deutscher Nation
T
o naprawdę zabawne. Książę Sarmacji używa tytułu suwerena Teutonii, tymczasem w Teutonii panuje niezależnie od Grodziska wybieralny Król. Książę Sarmacji używa tytułu Króla Sclavinii, choć Sclavinia nie jest monarchią. Książę Sarmacji używa tytułu Króla Baridasu, choć większość jego obowiązków wykonuje Wicekról. Gdzie leży domena, którą Książę Sarmacji mógłby nazwać swoją własną dziedziną? Powiedziałbym, że to dział na forum, garść funkcji, które na niego zrzucono i biurokratyczna robota w papierkach. Książę nie jest niczym więcej, niż urzędnikiem z resztkami monarszego nimbu. I chwała Wandzie za to!
Przypuszczam, że nikt nie chciałbym powrotu czasów, w których Książę rządził dekretami; w których trzymał za mordę każdego urzędnika centrali, a demokracja była pustym frazesem. Szczególnie Teutonii zapadły w pamięci te odległe czasy. Nie powinno więc dziwić, że niektórzy z nas nie chcą mieć symboli zamordyzmu pod nosem, nawet jeśli ten zamordyzm to od dawna gnijące truchło.
Niczym widmo krąży nad naszymi głowami potrzeba gruntowego przedefiniowania tego, czym jest współczesna Sarmacja. Księstwo przypomina zlepek państewek z różnorodnym klimatem i charakterem narodowym. Powiedziałbym nawet, że prawdziwi Sarmaci to gatunek wymierający.
Drzewiej Sarmacja ograniczała się do wyspy na północy Wirtuazji – podzielonej na prowincje. Następnie rozpoczął się okres intensywnych inkorporacji, w którym terytoria przejęte podporządkowano sarmackiemu systemowi administracji – innymi słowy przekształcono jest w prowincje. Później konglomerat urozmaiciły Kraje Korony – formalnie niepodległe i niezależne, połączono mniej lub bardziej silnymi więzami unijnymi z centralą.
D
zisiaj powinniśmy wypracować zupełnie nowy model, dla którego dobrym wzorem byłyby struktury Świętego Cesarstwa Rzymskiego. Czas, by zaakceptować Sarmację jako sztuczny wytwór bez (już) własnej historii, bo historia Sarmacji to dzieje wzajemnych stosunków między poszczególnymi podmiotami, a centralą. Sarmacja jako podmiot umarła wraz z upadkiem starych prowincji, które posklejano w Starosarmację.
Dlatego uważam, że rozsądnie byłoby przekształcić wspominany wyżej samorząd w prawdziwą dziedzinę Księcia. Baridas, Sclavinia i Teutonia powinny natomiast stać się równoważnymi podmiotami Rzeczypospolitej, w których Książę Sarmacji nie miałby żadnej, nawet symbolicznej władzy lub zwierzchności. Głowa państwa powinna być kolektywna i składać się z Księcia (Staro)Sarmacji, Króla Baridasu, Konsula Sclavinii i Króla Teutonii lub powinniśmy wprowadzić okresy prezydencji lokalnych władców nad Rzecząpospolitą.
Primus inter pares?
K
siążę Sarmacji, jak to już zauważyłem, przypomina biurokratę, który do pracy chodzi w mitrze. Na tego biedaka przerzucono niewygodne funkcje, których nikt inny nie chciał sprawować. Uważanie go za zwierzchnika samorządów jest przebrzmiałą piosnką. Z dawnej monarchii pozostały tytuły, herby i garść zatęchłych symboli.
Kto nie czyni kroku naprzód, cofa się. Utrzymywanie obecnego statusu qou, w którym Rzeczpospolita jest niejasnym, choć górnolotnie brzmiącym synonimem Sarmacji, jest zgubne. Jeśli naprawdę chcemy federacji, wzajemnego zrozumienia i współpracy, powinniśmy urzeczywistnić w końcu ideał res publici, bo obecnie tkwimy w zawieszeniu, a wystarczy tylko jeden, zdecydowany krok.
Dla „Kuryera Impertynenckiego” — Vladimir diuk ik Lihtenštán
Ze strony uzurpatora skazanego za działanie na szkodę Sarmacji i Baridasu przez TK.
Wina za to działanie jest oczywista, a brak poszanowania przysięgo obywatelskiej przez JKM, aż razi po oczach.
Gratuluję odwagi.
http://prawo.sarmacja.org/akt,88.html
Kary wymierzone przez Trybunał ulegają zatarciu, ale jest to swego rodzaju fikcja prawna. W tym znaczeniu, że jeśli osoba z wyrokiem, który uległ zatarciu aplikuje na jakieś stanowisko, lub stara się o obywatelstwo to organy państwa muszą ów wyrok zignorować.
Nie jesteśmy jednak w stanie zatrzeć czyiś win czy wyroków w głowie. Choć oczywiście wspomnienie o tym może zblednąć. Jest więc taki wyrok argumentem w kwestii personalnej niechęci, czy też może być argumentem choćby w kwestii wyboru asesora.
I w końcu w jako ostatni punkt widzenia - widzę zatarcie wyroku jako czynnik resocjalizacyjny - jako jasny sygnał by dać danej jednostce możliwość ponownego zdobycia zaufania.
Z tej perspektywy można powiedzieć, że nie powierzyłbym Arsacjuszowi teki premiera, ale z miłą chęcią widziałbym go jako jednego z pracowników służby cywilnej.
Odnosząc się do artykułu - zdecydowanie lepszy to język i styl niż ten prezentowany gdzie indziej. Federacyjność Sarmacji to dobry pomysł. Nie zgodzę się jednak by sensowne było tak mocne oderwanie ich od Centrali. Dużo bardziej podoba mi się pomysł trójstopniowej władzy, gdzie istnieje dodatkowa warstwa między samorządami a rządem.
[Wednesday 09 of April 2014] [13:36:12] <Kwazi> KT nie podpisywało żadnej umowy z KS.
[Wednesday 09 of April 2014] [13:36:16] <Kwazi> KT jest częścią KS.
[Wednesday 09 of April 2014] [13:36:25] <Kwazi> stanową o tym 3 akty Hołdu
[Wednesday 09 of April 2014] [13:37:23] <Kwazi> 1. Hołd Cesarza Teutonii (przyłączenie Slavii i Enderasji do KS): http://prawo.sarmacja.org/akt,88.html
[Wednesday 09 of April 2014] [13:37:56] <Kwazi> 2. Hołd Króla Lolardii (Loardii) - http://prawo.sarmacja.org/akt,1583.html
[Wednesday 09 of April 2014] [13:38:11] <Kwazi> 3. Hołd Króla Nowej Teutonii - http://prawo.sarmacja.org/akt,3657.html
Przy czym zaznaczam - moja wiedza o zachowaniu skutków prawnych inkorporacji przy uchyleniu aktu inkorporacji jest znikoma. Na chłopski rozum prawnika-amatora akt inkorporacji jest swego rodzaju umową i to międzynarodową, w której po prostu jedna ze stron zrzeka się swojej podmiotowości prawnomiędzynarodowej na rzecz drugiej strony. I w tym kontekście skłaniam się ku interpretacji, że uchylenie takiego aktu (a taki jest stan faktyczny w Dz. P.) implikuje również wycofanie owego zrzeczenia.
Ogółem – niedawno były także proponowane porządki w prawie, które tworzyły podobnego potworka, co akt przytoczony.
W sumie, skoro Trybunał się nudzi… Zawsze kwestię „ważności aktu” można rozstrzygnąć :)
@RCA
grep http://prawo.sarmacja.org/akt,88.html logs/*
A że pamiętam mniej więcej kto co mówili, szukam klucza wiążącego, który będzie wystarczająco wąski, by go odnaleźć.
W ujęciu prawnym google nie wydaje zbyt pomocnych wyników wyszukiwania.
Tak jak w większości przypadków tego rodzaju – choć zakładam dobre chęci, wykonanie wyszło dość tragiczne.
To nie jest problem natury prawnej, tylko raczej kwestia kulawego systemu Dziennika. Ustawa o porządkach w DP wydaje się celowo i w pełni świadomie rozwiązała to w ten, a nie inny sposób z prozaicznego powodu - inaczej się pewnie nie dało.
Jest to kolejny dowód na to, że za tę stajnię Augiasza w postaci DP trzeba się kiedyś wziąć.
Ale w związku z wątpliwościami doczytałem o derogacji dorozumianej, gdzie jako przykład była podana sytuacja, w której uchylano wszystkie te ustawy, które są z nią niezgodne — i z tego wywnioskowałem, że skoro w takim przypadku dopuszcza się abstrakcyjne wymienianie uchylanych przepisów, trochę in blanco, to siłą rzeczy można trochę zmodyfikować te zdanie. Na przykład właśnie w formie uchylenia wszystkiego, co nie jest enumeratywnie wymienione.
Jak się nad tym zastanowić, to w ogóle nie jest zabawne. Jak słusznie autor artykułu zauważa, mowa jest o tytułach - a te nie muszą za sobą nieść niczego faktycznego, poza samym faktem istnienia.
Książę Saramacji używa tytułu suwerena Teutonii, bo Cesarz Jakob w akcie komendacji zwierzchnictwo nad teutońskimi ziemiami i poddanymi mu powierzył. Książę jako suweren Teutonii nie jest więc suwerenem ustrojowym, a bardziej suwerenem feudalnym, któremu Cesarz Teutonii i głowa rodu cesarskiego złożyła hołd i przysięgę wierności. De iure Król Teutonii, jakby nie celebrowany jako funkcja w samej Teutonii, jest Namiestnikiem prowincji. Namiestnikiem, którego wybiera suweren ustrojowy (Naród teutoński), a który reprezentuje głowę Księstwa Sarmacji w Teutonii - suwerena lennego, tytularnego. Choć w takiej konfiguracji lepszym znajduję określenie suzeren.
Konsulat Sclavinii jest monarchią. Taki stan prawny określa jasno ustawa o utworzeniu Królestwa Sclavinii, która czyni każdoczesnego Księcia Sarmacji, owym królem. To, że jest to monarchia w której Król nie pełni żadnych funkcji czy ról ustrojowych nie sprawia magicznie, że monarchią być przestaje. A już na pewno nie implikuje wniosku, że tytuł Króla Sclavinii Księciu Sarmacji nie przynależy - bo przynależy. Ustawowo.
Natomiast w sprawie Baridasu. Książę Sarmacji używa tytułu Króla Baridasu, bo jest Królem Baridasu. Urząd wicekróla jest de iure i de facto tylko (lub aż) urzędem namiestnikowskim. To wynika jasno z traktatu unii. Bynajmniej więc nie jest zabawne.
Ograniczona faktyczna rola Księcia w życiu prowincji i kraju korony wynika przede wszystkim z najszerszej w dziejach autonomii regionów. Jednak ta najszersza autonomia musi akceptować stan prawny, który w/w tytuły książęce reguluje.
Swoją własną domeną Książę Sarmacji może nazwać Księstwo Sarmacji, którego jest głową, a którego integralnymi częściami są: Starosarmacja, Teutonia i Sclavinia. Swoją własną domeną Król Baridasu może nazwać Królestwo Baridasu, którego jest głową. To, że faktycznej władzy niezbyt może używać na terenach swoich domen nie jest już rolą Księcia, a ustroju Księstwa i Korony Księstwa. De facto jesteśmy republiką. Od stwierdzenia, że jesteśmy republiką de iure dzieli nas jedynie kadencyjność tronu. De facto jesteśmy federacją. Do uznania nas za federację de iure dzieli nas jedno zdanie w konstytucji.
Na płaszczyźnie międzynarodowej sarmackie samorządy mają w systemie unitarnym większą autonomię i swobodę, niż kraje federalne, np.: w Dreamlandzie.
Książę Sarmacji nie pełni władzy w Teutonii. Jako Król Teutonii nie jestem namiestnikiem Księcia, ani nikogo innego. Pełnię rolę ustrojową, jako najwyższa władza w Królestwie. Jednocześnie jestem reprezentantem Teutonii w stosunkach z Księciem Sarmacji.
Książę jest jednak właścicielem ziemi, która została podzielona na autonomiczne prowincje. Autonomia w tym przypadku oznacza niezależność od woli Księcia i jest to zagwarantowane naszą Konstytucją.
Błędne jest więc określanie mnie namiestnikiem. Pełnię władzę w imieniu Narodu Teutońskiego, nie zaś jakiegokolwiek władcy Sarmacji – to zapewnia nam autonomia.
Nie jest błędem to, że Książę Sarmacji jest określony mianem suwerena. Jest to określenie wyłącznie tytularne, tak jak w przypadku Sclavinii – tytuł Króla. Swoją drogą – Sclavinia NIE JEST monarchią. Sclavinia jest autonomiczną prowincją Księstwa Sarmacji, o ustroju republiki. Sclavinia była Krolestwem, gdy dołączała do Księstwa i stąd każdoczesny Książę Sarmacji posiada tytuł Króla Sclavinii. Nie jest to zaś faktyczna funkcja, określana przez jakiekolwiek prawo. To tytuł.
Co do Sclavinii. Ależ jest monarchią, a funkcja Króla jest normowana.
Na razie to wychodzi groch z kapustą. Najeść się można, ale ze smrodem trzeba się liczyć ;)
Tak ogólnie to sprawę trzeba uregulować. Najlepiej byłoby na płaszczyźnie rozmów.
Niech samorządy zaproponują Księciu czego oczekują, a może JKM im to da :)
Nieco inaczej jest z Baridasem, bo ichniejsze prawa są gwarantowane ustawą zwykłą ( o Królestwie Baridasu), która zrównuje status Baridasu ze statusem prowincji.
Nie ma żadnego specjalnego statusu. Takie jest prawo.
Uważam, że co najmniej taki katalog uprawnień (zwłaszcza w zakresie zatwierdzania aktów prawa centralnego i nietykalności Jego Królewskiej Mości) powinna uzyskać Teutonia w nowej, federacyjnej rzeczywistości ustrojowej. Skoro władze centralne były w stanie przełknąć taki układ z Wandystanem ponad dekadę temu, w ciemnych wiekach kefaszystowskiego zamordyzmu, nie powinno to stanowić problemu dla Grodziska obecnie.
Książę Sarmacji jest zwierzchnikiem Teutonii, a wg słownika zwierzchnik "ten, kto ma nad kimś władzę"