2008-03-16 | To trzeba powiedzieć... |

Artykuł stanowi prywatne zdanie Prezydenta Sclavinii i nie jest publikowany w ramach Sclavińskiej Agencji Informacyjnej. Jest całkowicie subiektywny i stronniczy. Nikt nie jest atakowany bezpośrednio, celem jest zwrócenie uwagi na zjawisko.

Wczoraj Sejm przyjął ustawę o zmianie Konstytucji, wprowadzającą hymn Wieniec Chwały” jako symbol państwowy Sclavinii. Przeciwko hymnowi, jak już mówiłem kilkukrotnie, nic nie mam – słowa pana Siduniaka to według mnie naprawdę kawał dobrej roboty. Przyjrzyjmy się jednak bliżej ustawie oraz trybowi, w jakim została przegłosowana.

10 marca 2008 roku, godzina 19:32. Marszałek-Premier, pan Aleksander kaw. Nowak, rozpoczyna debatę sejmową nad projektem zmiany Konstytucji. Wnioskodawcą jest Stanisław kaw. Gertald. Dla ułatwienia, przytoczę treść projektu:

1.Dopisuje się do art. 1 ust. 7 o treści \"Hymnem Rzeczypospolitej
Sclavińskiej jest pieśń \"Wieniec chwały\"\"
2.Dotychczasowy art.1 ust.7 o treści \"Stolicą Rzeczypospolitej
Sclavińskiej jest Stołeczne Miasto Eldorat.\" staje się art.1 ust.8,
a art.1 ust.8 o treści \"Prawo Rzeczpospolitej Sclavińskiej
stanowią, w hierarchii ważności, prawo państwowe Księstwa Sarmacji
wraz z Traktatem Unii Księstwa Sarmacji i Rzeczypospolitej Sclavińskiej,
niniejsza konstytucja, ustawy, rozporządzenia i akty prawa
miejscowego.\" staje się art,1 ust.9. 
3.Postanowienie jest skuteczne z chwilą ogłoszenia. 

Mijają dwie godziny. Widząc poprzesuwane artykuły w nowelizowanej ustawie zasadniczej i całkowicie bezsensowny art. (Punkt? Ustęp?) trzeci, choćby ze względu na postanowienie, zgłaszam kilka zastrzeżeń do wniosku. Do mojej wypowiedzi odnosi się wnioskodawca. Dowiaduję się, że, tu cytat, uwielbiam dzielić włos na czworo, wywołuję walkę polityczną i sieję wiatr, gdzie nie trzeba (cokolwiek ma oznaczać to ostatnie). Chwilę później, Marszałek-Premier popiera słowa kawalera Gertalda bez zastrzeżeń.

Uśmiecham się widząc jakże ciekawą argumentację posła wnioskodawcy (zachowanie porządku w ustawie – tylko czemu za pomocą przestawiania zapisów miejscami? Nie można było zastapić artykułu siódmego w całości nową treścią?). Jeżeli chodzi o mnie, to zamiast artykułów mogą być nawet grzybki czy inne szlaczki – całkowicie mi to nie przeszkadza. Jednakże, skoro już chcemy budować poważne państwo, to wypadałoby przestrzegać kilku przyjętych powszechnie standardów i po części naśladować realne prawodawstwo. Staram się jednak nie dać ponieść emocjom i przytoczyć sensowne argumenty: powołuję się na prawo polskie, mianowicie Rozporządzenie Prezesa Rady Ministrów w sprawie Zasad Techniki Prawdodawczej. Później następuje spokojna, rozjemcza wypowiedź posła von Lichtenstein-Rozmana .

Wieczorem 11 marca debata zostaje wstrzymana ze względu na, za panem Marszałkiem-Premierem, pilne sprawy organizacyjne ws. organizacji obchodów rocznicy powstania Sclavinii. Mijają trzy dni, mija święto (całkiem udane zresztą, patrz jeden z poprzednich artykułów SAI), po których debata zostaje wznowiona. Zostaję wezwany do zaproponowania własnej wersji ustawy, co też następnego dnia robię. Niestety – dyskusja zostaje bezpośrednio zakończona (wnioskodawca nie miał szansy odnieść się do zgłoszonych przeze mnie wątpliwości!) i rozpoczyna się głosowanie.

Ustawę tradycyjnie przyjęto systemem 4x ZA (poseł Piotr Cetnarowicz był nieobecny albo wolał się nie mieszać – w sumie się nie dziwię). Pytanie: którą przyjął? W końcu poseł Gertald po jednej z moich wypowiedzi zgłosił autopoprawkę do artytuku (i znów wątpliwość, można by zaznaczyć co to jest) trzeciego nieszczęsnego projektu. Jednakże, we wniosku przedstawionym Sejmowi korekty nie uwzględniono – dalej widniało tam słowo postanowienie, a Konstytucję przecież nowelizuje się w drodze ustawy (odsyłam do definicji postanowienia jako aktu prawnego, przykładowo. z Wikipedii oraz do Konstytucji RS, dostępnej na tej stronie internetowej).

W tym miejscu kończy się rola demokratycznego, obieralnego organu jakim jest Sejm, a zaczyna moja – również demokratycznego, obieralnego organu, tyle tylko, że czasem muszę jednoizbowemu parlamentowi zastępować Senat – izbę rozsądku. Właśnie o rozsądek apeluję do posłów: jak można jednomyślnie i de facto bez debaty przyjąć wniosek zmiany Konstytucji (!), co do którego pojawiły się poważne wątpliwości? Dlaczego nie dano wnioskodawcy możliwości dalszych wyjaśnień w toku debaty?

Przejdźmy do prezydenckiej części trybu nowelizowania Konstytucji. Z tym, czy ustawę podpisać czy zawetować, wstrzymam się, dopóki kawaler Gertald nie odpowie na moje pytania. Wiem, że to spowolni całą procedurę – ale zamknięcie debaty nie jest moją sprawą. Gdzie się człowiek spieszy, tam się diabeł cieszy, możnaby powiedzieć... Ktoś w Sejmie powiedział, że liczy na wprowadzenie wyżej wymienionego hymnu do końca tygodnia. Skoro dziś mamy niedzielę, jest to raczej niemożliwe. Sprawa będzie musiała poczekać.

Podsumuję pytania, która nasunęły mi się w czasie pisania tego krótkiego tekstu.

Dziękuję za uwagę i przepraszam za wredność... ale to trzeba było powiedzieć.

Mateusz kaw. Iontz