Artykuł stanowi prywatne zdanie Prezydenta Sclavinii i nie jest publikowany w ramach Sclavińskiej Agencji Informacyjnej. Jest całkowicie subiektywny i stronniczy. Nikt nie jest atakowany bezpośrednio, celem jest zwrócenie uwagi na zjawisko.
Wczoraj Sejm przyjął ustawę o zmianie Konstytucji, wprowadzającą hymn Wieniec Chwały” jako symbol państwowy Sclavinii. Przeciwko hymnowi, jak już mówiłem kilkukrotnie, nic nie mam – słowa pana Siduniaka to według mnie naprawdę kawał dobrej roboty. Przyjrzyjmy się jednak bliżej ustawie oraz trybowi, w jakim została przegłosowana.
10 marca 2008 roku, godzina 19:32. Marszałek-Premier, pan Aleksander kaw. Nowak, rozpoczyna debatę sejmową nad projektem zmiany Konstytucji. Wnioskodawcą jest Stanisław kaw. Gertald. Dla ułatwienia, przytoczę treść projektu:
1.Dopisuje się do art. 1 ust. 7 o treści \"Hymnem Rzeczypospolitej Sclavińskiej jest pieśń \"Wieniec chwały\"\" 2.Dotychczasowy art.1 ust.7 o treści \"Stolicą Rzeczypospolitej Sclavińskiej jest Stołeczne Miasto Eldorat.\" staje się art.1 ust.8, a art.1 ust.8 o treści \"Prawo Rzeczpospolitej Sclavińskiej stanowią, w hierarchii ważności, prawo państwowe Księstwa Sarmacji wraz z Traktatem Unii Księstwa Sarmacji i Rzeczypospolitej Sclavińskiej, niniejsza konstytucja, ustawy, rozporządzenia i akty prawa miejscowego.\" staje się art,1 ust.9. 3.Postanowienie jest skuteczne z chwilą ogłoszenia.
Mijają dwie godziny. Widząc poprzesuwane
artykuły w
nowelizowanej ustawie zasadniczej i całkowicie bezsensowny art. (Punkt?
Ustęp?) trzeci, choćby ze względu na postanowienie
, zgłaszam
kilka zastrzeżeń do wniosku. Do mojej wypowiedzi odnosi się
wnioskodawca. Dowiaduję się, że, tu cytat, uwielbiam dzielić włos
na czworo
, wywołuję walkę polityczną
i sieję wiatr,
gdzie nie trzeba
(cokolwiek ma oznaczać to ostatnie). Chwilę
później, Marszałek-Premier popiera słowa kawalera Gertalda bez
zastrzeżeń.
Uśmiecham się widząc jakże ciekawą argumentację posła wnioskodawcy (zachowanie porządku w ustawie – tylko czemu za pomocą przestawiania zapisów miejscami? Nie można było zastapić artykułu siódmego w całości nową treścią?). Jeżeli chodzi o mnie, to zamiast artykułów mogą być nawet grzybki czy inne szlaczki – całkowicie mi to nie przeszkadza. Jednakże, skoro już chcemy budować poważne państwo, to wypadałoby przestrzegać kilku przyjętych powszechnie standardów i po części naśladować realne prawodawstwo. Staram się jednak nie dać ponieść emocjom i przytoczyć sensowne argumenty: powołuję się na prawo polskie, mianowicie Rozporządzenie Prezesa Rady Ministrów w sprawie Zasad Techniki Prawdodawczej. Później następuje spokojna, rozjemcza wypowiedź posła von Lichtenstein-Rozmana .
Wieczorem 11 marca debata zostaje wstrzymana ze względu na, za panem
Marszałkiem-Premierem, pilne sprawy organizacyjne ws. organizacji
obchodów rocznicy powstania Sclavinii
. Mijają trzy dni, mija święto
(całkiem udane zresztą, patrz jeden z poprzednich artykułów SAI), po
których debata zostaje wznowiona. Zostaję wezwany do zaproponowania
własnej wersji ustawy, co też następnego dnia robię. Niestety –
dyskusja zostaje bezpośrednio zakończona (wnioskodawca nie miał szansy
odnieść się do zgłoszonych przeze mnie wątpliwości!) i rozpoczyna
się głosowanie.
Ustawę tradycyjnie przyjęto systemem 4x ZA
(poseł Piotr
Cetnarowicz był nieobecny albo wolał się nie mieszać – w sumie się
nie dziwię). Pytanie: którą przyjął? W końcu poseł Gertald po jednej
z moich wypowiedzi zgłosił autopoprawkę do artytuku (i znów
wątpliwość, można by zaznaczyć co to jest) trzeciego nieszczęsnego
projektu. Jednakże, we wniosku przedstawionym Sejmowi korekty nie
uwzględniono – dalej widniało tam słowo postanowienie
, a
Konstytucję przecież nowelizuje się w drodze ustawy (odsyłam do
definicji postanowienia jako aktu prawnego, przykładowo. z Wikipedii oraz
do Konstytucji RS, dostępnej na tej stronie internetowej).
W tym miejscu kończy się rola demokratycznego, obieralnego organu jakim jest Sejm, a zaczyna moja – również demokratycznego, obieralnego organu, tyle tylko, że czasem muszę jednoizbowemu parlamentowi zastępować Senat – izbę rozsądku. Właśnie o rozsądek apeluję do posłów: jak można jednomyślnie i de facto bez debaty przyjąć wniosek zmiany Konstytucji (!), co do którego pojawiły się poważne wątpliwości? Dlaczego nie dano wnioskodawcy możliwości dalszych wyjaśnień w toku debaty?
Przejdźmy do prezydenckiej części trybu nowelizowania Konstytucji. Z
tym, czy ustawę podpisać czy zawetować, wstrzymam się, dopóki kawaler
Gertald nie odpowie na moje pytania. Wiem, że to spowolni całą
procedurę – ale zamknięcie debaty nie jest moją sprawą. Gdzie się
człowiek spieszy, tam się diabeł cieszy
, możnaby powiedzieć...
Ktoś w Sejmie powiedział, że liczy na wprowadzenie wyżej wymienionego
hymnu do końca tygodnia. Skoro dziś mamy niedzielę, jest to raczej
niemożliwe. Sprawa będzie musiała poczekać.
Podsumuję pytania, która nasunęły mi się w czasie pisania tego krótkiego tekstu.
sianie wiatru, gdzie nie trzeba?
Dziękuję za uwagę i przepraszam za wredność... ale to trzeba było powiedzieć.
Mateusz kaw. Iontz