Gnomopeja
Strona główna|Dopisz kawałek

Księga III - Ser Gruyere

Zaprawdę zaprawdę powiadam Wam – wiele jest dziur w serze i wiele pleśniawek. Najsłodszy jest jednak Gruyere z marokańskich powideł

O Wy Gnomy niewielkie i te niewysokie!
Historia sera Gruyere mruga do Was okiem.

Powłóczyste powidła ser ten w górę wzniosły
Niby Ałmin Friderik kozy oraz osły

Na pawlaczu przestrzeni Gnomów średnie stadko
Bieg historii przemienia płynnie, sprawnie, gładko

Bijmy bitą śmietanę, bijmy mleczną serwatkę!
Sprawnie się rozprawmy ze Scholandów stadkiem

Do wielkiej kadzi mleka wsypiemy kmin rzymski
A potem szczątki pana co zwał się Wierzyński

Mimo że dość wysoki był ten panicz gnomem
Lubił się bawić piórem, pensetą i łomem

Król Maroka Abdullah powidła przywozi
Iwan Maria Ingawaar na głowie ma róg kozi

Wszystko miękkie i słodkie, nadęte konsumem
Grupa posłów z Sarmacji naj***na rumem

Z góry pod Wałbrzychem spogląda Światowid
Swoje stopy czyści Cyprian Kamil Norwid

Kajdan scholandzki złoty na szyi Barbura
Groń-Kapiszonowi zmiękła zaraz rura

Ciam ciam! Ser Gruyere wpada nam do paszczy
A scholandzkich jeńców wrzucimy do haszczy

By na koniec tej bitwy o wolność plemienia
Móc wytworzyć 16 jednostek jęczmienia!

Stanęły więc hufce w stal wałbrzyską zbrojne,
Kumysem pojone, a więc wielce bojne.

Jęczmienne pole przed nim rozległe
A za nim Armina wojska uległe.

Jęczą, trąbią, piszczą, pierdzą, gwałcą,
Póki Ser Gruyera w krasie nie zobaczą.

Płaszcz na nim całkiem purpurowy
Podkreśla dumę marsowej głowy.

Ruszyły więc gnomie hufce raźno,
Na kopiach śmierć noszą wyraźną.

Armin zląkłszy się potężne, sapie, grzącha,
Do ataku zachęca jego warząchwia.

Kolumbryna Scholandów grzmi i ogniem pryska,
Lecz nie może powstrzymać Wandy zjawiska.

Gnomy spod ognia wyszły chwacko
I Scholandom rzepki skrobły gracko.

Skrobły, cięły i skruszyły,
Tysiąc trupa zostawiły.

A Ser Gruyere Armina ściga
Koń pod nim furczy jak fryga.

Czy go doścignie? Czy jęczmień zdobędzie?
Czy go pozostawi w faszystowskim błędzie?

Koń się pod nim pieni, nogi w kłus wyciągnął
Armina zbroja ciążyła wagą płonną.

Ser Gruyera jodłował całym sobą, jak natchniony
Jęk podziwu poszedł z każdej strony.

Każdy bowiem Gnom dobrą sztukę zna, ceni
Więc cieszą się jakby strzelali do jeleni.

Żołdak monarszy rozpierzchł się ucieka,
A Armin d**ę w troki wziął i zmięka.

Dopadł Ser ciemiężyciela, plujka celuje
I paskuda powala, że jęczy w dwa ch**e.

Całe wojsko w wiwat, cieszy się jak leblandzki święty
Bo to sukces nieznany, własną pracą osiągnięty.

Flagę zatykają, obóz wytyczają
Gnomia Wielką Będzie!



Powered by © Chipmunk stories.
Modified by The High-Mountain Republic of Elfida.
Wejście służbowe