Forum Republiki Bialeńskiej
Studia na wydziale wojskowym - Wersja do druku

+- Forum Republiki Bialeńskiej (https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/bialenia/noweforum)
+-- Dział: Instytucje i jednostki organizacyjne (https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/bialenia/noweforum/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Dział: Uniwersytet Bialeński (https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/bialenia/noweforum/forumdisplay.php?fid=12)
+---- Dział: Wydział Wojskowy (https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/bialenia/noweforum/forumdisplay.php?fid=69)
+---- Wątek: Studia na wydziale wojskowym (/showthread.php?tid=2661)

Strony: 1 2


RE: Studia na wydziale wojskowym - Ametyst Faradobus - 08-11-2021

A z ciekawości: jak to brzmi po niemiecku?


RE: Studia na wydziale wojskowym - m².r - 08-11-2021

Hauptfeldwebel.


RE: Studia na wydziale wojskowym - Ronon Dex - 08-11-2021

(08-11-2021 02:41)m².r napisał(a): termin trudnodefiniowalny w kontekście każdorazowości - drużyna mająca 8 żołnierzy znacząco różni się sposobem organizacji i charakterem działania od drużyny liczącej żołnierzy 20.
Przy czym należy zauważyć, że są to liczebności w przeszłości (oczywiście pomijam tutaj pododdziały techniczne czy logistyczne), a konkretnie w końca lat 30-tych, tuż przed wybuchem DWS.

To były takie dwie skrajności czyli 8-osobowa drużyna brytyjska oraz 20-osobowa drużyna włoska. Jednak akurat włoską drużynę bym z tego wyłączył, ponieważ była ona zasadniczo półplutonem (były 2 w plutonie) i miała bardziej rozbudowaną strukturę - sekcja strzelców i dwie sekcje rkm oraz w sumie trzech podoficerów. Była to raczej organizacja bliższa pierwszowojennym półplutonom niż typowej organizacji plutonu podzielonego na drużyny. Ale niewiele mniej liczna była drużyna polska - liczyła 19 ludzi i tylko jeden rkm, oraz nieco mniejsza rumuńska (17 ludzi). Zresztą ta koszmarnie rozrośnięta polska drużyna była wynikiem uwstecznienia się WP II RP na początku lat 30-tych.

Natomiast dość typową liczebnością było 11-13 ludzi. Wtedy panował pogląd, że maksymalna liczba żołnierzy, która może być sprawnie dowodzona przez jednego podoficera to właśnie 13. Podgląd zresztą dość słuszny - z czasem okazało się, że i to nawet zbyt dużo i drużyny raczej nie przekraczały 11-12 ludzi, a często były redukowane do 9-10. Wyjątkiem była chyba tylko pod koniec DWS drużyna w amerykańskiej piechocie morskiej - liczyła 13 ludzi, ale miała trzy 4-osobowe sekcje, z których każda miał BAR-a. Ale to też trochę specyfika walk na Pacyfiku, gdzie często działano właśnie takimi małymi grupami, ale silnie uzbrojonymi.

Obecnie drużyny nie przekraczają 11 ludzi, a sama liczebność jest determinowana ilością miejsca w wozach bojowych.


RE: Studia na wydziale wojskowym - m².r - 08-11-2021

19 osobowa drużyna z jednym rkmem, z punktu widzenia nawet standardów DWSu to straszna bieda. RKM jest konieczny zarówno do przełamania jak i obrony. Możliwość położenia automatycznego ognia na pozycję przeciwnika jest niewspółmierna do dowolnej liczby karabinów powtarzalnych. No ale gówniane wyposażenie Sanacyjnego lwa bez kłów to temat rzeka.
Co do wielkości drużyny - celowo mówię o sposobie organizacji. Na przykładzie DWSowej drużyny Wehrmachtu - mamy dużą samodzielność 3-osobowych sekcji. Podejście na zasadzie dawania dużej dowolności przy wykonywaniu zadania przez taką trzyosobową sekcję znacznie zmniejsza obciążenie dowódcy i generalnie wpływa pozytywnie.


RE: Studia na wydziale wojskowym - Ronon Dex - 08-11-2021

(08-11-2021 18:03)m².r napisał(a): 19 osobowa drużyna z jednym rkmem, z punktu widzenia nawet standardów DWSu to straszna bieda.
Nie tyle bieda... bo można to wyliczyć, że zwiększenie liczebności plutonu w 1930 o 5 ludzi (zmiana z 4 x 13 na 3 x 19) kosztowało więcej niż ten dodatkowy rkm. To jest wyliczalne, a matematyka nie kłamie, argument o problemach z taborem kompanii tez jest z... wiadomo z czego - bo analiza załadunku wozów wyraźnie pokazuje, że nie było problemu z amunicją i jej transportem do czwartego rkm-u. Jak można wyczytać w materiałach z tamtego okresu to było błedne założenie taktyczne, a nie problemy ekonomiczne. Napisałem o tym chyba ze trzy artykuły z publikacjach tematycznych. Materiały z końca lat 20-tych, obecnie zdigoitalizowane i dostępne powodują, że się "włos na głowie jeży", gdy się czyta poziom rozumowania decydentów. A co najzabawniejsze były projekty, które rozumiały jak będzie wyglądała przyszła wojna i jedna z propozycji (całkowicie realna ekonomicznie) autorstwa kapitana Sztabu Generalnego Pstrokońskiego to było "wypisz-wymaluj" to co armia USA wprowadziła ponad 20 lat później (na podstawie doświadczen dwóch wojen) podczas wojny w Korei (bo w DWS to na niskich szczeblach też "nie błyszczeli").

(08-11-2021 18:03)m².r napisał(a): Na przykładzie DWSowej drużyny Wehrmachtu - mamy dużą samodzielność 3-osobowych sekcji. Podejście na zasadzie dawania dużej dowolności przy wykonywaniu zadania przez taką trzyosobową sekcję znacznie zmniejsza obciążenie dowódcy i generalnie wpływa pozytywnie.
Na przykładzie DWS i WH to zaczynali z ukłądem 3 x 13, aby przejść po kampanii w Polsce na 4 x 10, a potem na układ popularny do dzisiaj czyli na 3 druzyny o liczebności 9-10 ludzi. Podobną drogę przeszła Armia Czerwona, jeszcze większą US Army (oni w ogóle zaczynali z druzyna strzelców i drużynami BAR). Jedyni Brytyjczycy zaczynali w 1939 od układu 3 x 8, który w efekcie doświadczeń (bo w praktyce wojennej to było 3 x 6-7) zmienili na 3 x 10.

Układ 10-osobowy stał się standardem... czasem oczywiście zredukowany do 3 x 9 lub gdzieniegdzie rozbudowany do 3 x 11 - ale to już kwestia stosowanych wozów bojowych. Zresztą jest to zgodne z obecną praktyką "kierowniczą" - najsprawniej to funkcjonuje zespół ludzki gdy na 10 ludzi jest jeden "kierownik zespołu"... tak w armii, jak i w cywilu. Co jeszcze zabawniejsze historia zatoczyła koło, bo już w starożytności wiedziano o tym i funkcja "dzisiętnika" była dość powszechna. Zresztą bardzo pouczające jest 'wgryzienie" się w struktury armii rzymskiej (przed i po różnych reformach), bo to oni pierwsi wprowadzili jednolite i powtarzalne struktury na niskich szczeblach.