Forum Republiki Bialeńskiej
[V Colloquium Bialenicum] Miejsce narracji w Mikroświecie - Wersja do druku

+- Forum Republiki Bialeńskiej (https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/bialenia/noweforum)
+-- Dział: Instytucje i jednostki organizacyjne (https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/bialenia/noweforum/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Dział: Uniwersytet Bialeński (https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/bialenia/noweforum/forumdisplay.php?fid=12)
+---- Dział: Bialeńska Uniwersytecka Biblioteka im. Rewolucjonistów i Postępowych Intelektualistów (https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/bialenia/noweforum/forumdisplay.php?fid=191)
+----- Dział: Colloquia Bialenica (https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/bialenia/noweforum/forumdisplay.php?fid=235)
+----- Wątek: [V Colloquium Bialenicum] Miejsce narracji w Mikroświecie (/showthread.php?tid=3062)

Strony: 1 2 3 4


RE: [V Colloquium Bialenicum] Miejsce narracji w Mikroświecie - Ronon Dex - 27-01-2022

(26-01-2022 20:39)Ametyst Faradobus napisał(a): I teraz pytanie - czy dziś uważasz takie podejście za właściwe? Czy zwolennicy takiej "dojrzałej" narracji powinni próbować chociaż w pewnym stopniu dostosować się do narracji "amatorskiej"?
Kluczowym słowem jest "w pewnym stopniu"... Oczywiście można się próbować wpasować, a jednocześnie można próbować wtedy "podciągnąć poziom". W przypadku tych "zmagań z ZSKHiW" w sumie się dawało... inna sprawa, że kilka postów będących typowymi głupotami wylądowało na "wysypisku". Jednak te wątki, które dało się pociągnąć to można było pociągnąć, starając się przy okazji przekonać "adwersarza", że popełnia błędy rzeczowe... jak pamiętam wtedy pewnym "przegięciem" było wlatywanie prawie bezkarne samolotami z lat 40-tych we współczesną obronę przeciwlotniczą czy pomijanie kwestii zasięgu, co spowodowało, że ówczesna misja z desantem dla samolotów, które go wiozły była misją w jedna stronę... nie miały szans wrócić do baz, z braku paliwa.

Nie sądzę by dało się współpracować z tymi co to "mają milion czołgów", które nie wiadomo skąd się wzięły... natomiast tam gdzie narracja jest uproszczona nadmiernie, zbyt wiele rzeczy się pomija można jak najbardziej współpracować i chyba nawet warto, bo można z tego kogoś czegoś nauczyć, a tym samym może powstać wspólna płaszczyzna do współpracy. Można w tym ceku nawet na początku sobie pewne rzeczy "odpuścić"... i nie przesadzać.

Z drugiej strony można też współpracować ze zwolennikami fantastyki... jak się chce to się zawsze znajdzie jakiś sposób by ta fantastyka była spójna z "realizmem" w innym miejscu. Na wiele rzeczy można przymykać oko, przecież nawet różnica czasowa pomiędzy v-krajami jest do obejścia przy minimum dobrej woli obu stron. przykładem jest choćby pływanie do RON repliką starego żaglowca.

Jak się chce to można wiele...


RE: [V Colloquium Bialenicum] Miejsce narracji w Mikroświecie - Ametyst Faradobus - 27-01-2022

(27-01-2022 14:07)Ronon Dex napisał(a): Jednak te wątki, które dało się pociągnąć to można było pociągnąć, starając się przy okazji przekonać "adwersarza", że popełnia błędy rzeczowe... jak pamiętam wtedy pewnym "przegięciem" było wlatywanie prawie bezkarne samolotami z lat 40-tych we współczesną obronę przeciwlotniczą czy pomijanie kwestii zasięgu, co spowodowało, że ówczesna misja z desantem dla samolotów, które go wiozły była misją w jedna stronę... nie miały szans wrócić do baz, z braku paliwa.

Inna sprawa, że nadal - tak mi się wydaje - jesteśmy jedną z nielicznych mikronacji, gdzie do takich spraw podchodzi się realistycznie zwracając uwagę na błędy, które dla Ciebie na przykład są oczywistością. W ogóle muszę przyznać, że to właśnie funkcjonowanie w Bialenii nauczyło mnie tego "mikronacyjnego realizmu", który do pewnego stopnia stał się kręgosłupem mojej działalności w warstwie narracji.

(27-01-2022 14:07)Ronon Dex napisał(a): Z drugiej strony można też współpracować ze zwolennikami fantastyki... jak się chce to się zawsze znajdzie jakiś sposób by ta fantastyka była spójna z "realizmem" w innym miejscu. Na wiele rzeczy można przymykać oko, przecież nawet różnica czasowa pomiędzy v-krajami jest do obejścia przy minimum dobrej woli obu stron. przykładem jest choćby pływanie do RON repliką starego żaglowca.

Od dawna uważam, że w pobliżu granic państw "historycznych" powinno się lokalizować lotniska i nowoczesne porty morskie. Pewnym moim marzeniem, uzależnionym oczywiście od woli moich rodaków do dalszej działalności, jest uczynienie z ZSKHiW takiego właśnie lotniska dla osób podróżujących do Austro-Węgier.


RE: [V Colloquium Bialenicum] Miejsce narracji w Mikroświecie - Ronon Dex - 27-01-2022

(27-01-2022 14:13)Ametyst Faradobus napisał(a): Inna sprawa, że nadal - tak mi się wydaje - jesteśmy jedną z nielicznych mikronacji, gdzie do takich spraw podchodzi się realistycznie zwracając uwagę na błędy, które dla Ciebie na przykład są oczywistością. W ogóle muszę przyznać, że to właśnie funkcjonowanie w Bialenii nauczyło mnie tego "mikronacyjnego realizmu", który do pewnego stopnia stał się kręgosłupem mojej działalności w warstwie narracji.
Jedną z niewielu pewnie tak... ale w sumie tych mikronacji to specjalnie wiele nie ma. Podejście tego typu jest przecież w Leocji, jak pamiętam w czasach gdy współpracowaliśmy to było w Dreamlandzie, jest tak chyba w RON... tam to akurat żałuję, że zabrakło czasu na zabawę, bo klimat jest ciekawy.

Zdarza się przecież też podejście tego typu gdzie indziej, tylko czasami brakuje komuś wiedzy. Co akurat nie jest nijakim problemem, bo jak się ktoś chce rozwijać to właśnie najważniejsze są chęci... reszta jest do ogarnięcie z czasem. Nie latam specjalnie po mikronacjach, ale sądzę, że w niejednej robienie spójnej narracji ma rację bytu, tylko czasem komuś to sprawia trudność... Zaryzykuje twierdzenie, że to właśnie mikronacje z podejściem "mam milion czołgów" to są w mniejszości, a i zwykle długo nie trwają lub specjalnej popularności nie osiągają.

Zresztą co w tym dziwnego... przecież jak się napisze, że się wszystko ma to bardzo szybko nie ma tam o czym rozmawiać, bo niby o czym? Dlatego moim zdaniem to nie polityka jest w mikronacjach najważniejsza, a właśnie narracja.


RE: [V Colloquium Bialenicum] Miejsce narracji w Mikroświecie - Helwetyk - 28-01-2022

(24-01-2022 19:49)Ametyst Faradobus napisał(a): Coś nie widzę chętnych. Chyba sesja daje o sobie znać.
Praca i 3. Rajd Leocji (zapraszam i przypominam, to już jutro!). Proszę zaczekać na mnie z zakończeniem.

Tymczasem krótko: Profesor Ordyński się myli, a Marszałek Dex ma rację. Z pewnym zdumieniem obserwuję uznawanie za najlepszej epoki mikroświata czasów, w których w zasadzie jedynym, co z mikronacji pozostało, była polityka. Inna rzecz, że wciąż patrzymy tu przez pryzmat Księstwa Sarmacji, które po osiągnięciu masy krytycznej w latach 2008–2009 rozleciało się po raz pierwszy. Gdybyśmy zbudowali superpaństwo z wszystkich 30 mikronacji, też mielibyśmy aktywne życie polityczne (oraz toksyczną atmosferę).

Za kilka lat będziemy wspominali, jak to kiedyś było w latach 2020–2021. Mikroświat znajduje się od zarania swych dziejów w stanie permanentnego upadku. Najwyraźniej nie ma innej drogi.


RE: [V Colloquium Bialenicum] Miejsce narracji w Mikroświecie - Andrzej Płatonowicz Ordyński - 28-01-2022

(28-01-2022 06:47)Helwetyk napisał(a): Mikroświat znajduje się od zarania swych dziejów w stanie permanentnego upadku. Najwyraźniej nie ma innej drogi.

Póki co pozwolę sobie tylko na szybki cytat polemiczny. Co do samej dyskusji, którą czytam i uważam za bardzo interesującą, mimo, że dyskutanci prezentują stanowisko odmienne od mojego, odniosę się w późniejszym czasie.

Ernst Niekisch napisał(a):W naturę ludzkich społeczeństw nie jest wpisany żaden fatalizm. Fatalizm tkwi w zmieniających się porach roku i katastrofach naturalnych. Godność człowieka tkwi w tym, że zawsze może powiedzieć „nie”. Człowiek zawsze może się zbuntować. Zawsze może powstać i walczyć, nawet przeciw temu co wydaje się nieuchronne, absolutne i nie do pokonania. I nawet jeśli przegra, daje przykład innym. Inni zajmują jego miejsce i także mówią „nie”. Przez to nawet najcięższe i najbardziej przytłaczające okoliczności mogą zostać przezwyciężone siłą ducha



RE: [V Colloquium Bialenicum] Miejsce narracji w Mikroświecie - Ametyst Faradobus - 28-01-2022

A z drugiej strony sam będąc "inżynierem świata", człowiekiem którego przynajmniej na tym etapie nie za bardzo kręcą polityczne kłótnie i spory (bo tylko przeszkadzają w spokojnym budowaniu), mam pewne poczucie tęsknoty za czasami, gdy miałem więcej okazji do posprzeczania się. Z sentymentem wspominam wykłócanie się o miejsce ZSKHiW na Orientyce, spory z Austro-Węgrami i Victorią alias Dzikimi Ordami. Chciałbym żeby chociaż w jakimś stopniu wróciła atmosfera, którą w Hirschbergii i Weerlandzie tworzył niegdyś podział na Wielkiego Sternika i resztę, a którego przejawami była walka o autonomię Aralii. Muszę powiedzieć, że miałem namiastkę tamtych czasów dwa lata temu, gdyśmy się posprzeczali z Rotrią. Było w tym coś takiego autentycznego, co dziś jest rzadkością.


RE: [V Colloquium Bialenicum] Miejsce narracji w Mikroświecie - Tymoteusz Dostojewski - 28-01-2022

Według mnie narracja pobudza wyobraźnię mikronautów. Wcielają się w różne postacie, co według mnie powiększa wyobraźnię. Ciekawą narrację prowadzi Santiago Vilarte, który wciela się w postać księdza Paveu Arroya. Moim zdaniem narracja jest siedliskiem wyobraźni mikronautów, ja od czasu do czasu w moim lennie prowadzę narrację.


RE: [V Colloquium Bialenicum] Miejsce narracji w Mikroświecie - Andrzej Płatonowicz Ordyński - 28-01-2022

(28-01-2022 12:00)Ametyst Faradobus napisał(a): A z drugiej strony sam będąc "inżynierem świata", człowiekiem którego przynajmniej na tym etapie nie za bardzo kręcą polityczne kłótnie i spory (bo tylko przeszkadzają w spokojnym budowaniu), mam pewne poczucie tęsknoty za czasami, gdy miałem więcej okazji do posprzeczania się. Z sentymentem wspominam wykłócanie się o miejsce ZSKHiW na Orientyce, spory z Austro-Węgrami i Victorią alias Dzikimi Ordami. Chciałbym żeby chociaż w jakimś stopniu wróciła atmosfera, którą w Hirschbergii i Weerlandzie tworzył niegdyś podział na Wielkiego Sternika i resztę, a którego przejawami była walka o autonomię Aralii. Muszę powiedzieć, że miałem namiastkę tamtych czasów dwa lata temu, gdyśmy się posprzeczali z Rotrią. Było w tym coś takiego autentycznego, co dziś jest rzadkością.
Myślę, że właśnie potrzebne jest znalezienie swoistego złotego środka, którym byłoby państwo rozwijające zarówno narrację, jak i politykę.
Pytanie zawarte w tytule naszego colloquium: nadbudowa czy esencja, jest celowo prowokacyjne. Nie stawia ono kwestii "narracja czy polityka" w charakterze alternatywy, wymagającej wyboru którejś z tych dziedzin. Nikt nie ma wątpliwości, że narracja jest potrzebna i mikronacja bez niej nie byłaby pełna. Nie ma wątpliwości, że są mikronauci, którzy skupiają się głównie na narracji. Ich działalność jest często bardzo wartościowa, nadaje państwom niepowtarzalny charakter i buduje przyjazny klimat.
Jednak czy nie tym jest właśnie "nadbudowa"? O ile marksiści mogli wyobrażać sobie świat bez religii (choć w praktyce próbowali tworzyć formy parareligijne), to na pewno nikt nie chciał budować świata bez kultury, którą widziano właśnie w charakterze nadbudowy, opartej na ekonomicznej bazie.
Podobnie ja widzę problem narracji w Mikroświecie. Narracja jest konieczna, aby państwo mogło się pomyślnie rozwijać. Narracja jest niekiedy bardzo wartościowa, potrafi przyciągać do Mikroświata i sprawiać, że działalność w nim jest przyjemnością.
Jednak każde państwo opiera się na politycznym jądrze. Władze mogą być niemal niewidoczne, mogą być bardzo tolerancyjne, mogą się nie zmieniać. To chyba jest przypadek wielokrotnie stawianej za wzór Leocji. Ale nie zmienia to faktu, że władze są, mają konkretne cele, realizują konkretną politykę (tak, tak). Bez tych władz nie byłoby Leocji, która rzeczywiście jest bardzo przyjemnym państwem, generującym masę wartościowego kontentu. Ale bez państwa leockiego nie było kontentu leockiego. Ktoś musiał założyć stronę i forum, ktoś musi nimi zarządzać, ktoś posuwa kraj w określonym kierunku.

Dlatego, choć doceniam wagę zaprezentowanych tu argumentów, uważam je za nietrafiające w sedno. Nigdzie nie napisałem, że narracja nie ma znaczenia, ani, że państwo może istnieć bez jakiekolwiek narracji. Napisałem jedynie, że ta cała, często wspaniała, narracja jest nadbudową dla bazy, którą stanowi państwo.


RE: [V Colloquium Bialenicum] Miejsce narracji w Mikroświecie - Ametyst Faradobus - 28-01-2022

Ależ my się nie spieramy o to, czy ona ma czy nie ma znaczenia. Próbujemy natomiast pokazać, która z tych szal jest ważniejsza i tu Twój ogólny wniosek jest dobry: obydwie są ważne i trzeba szukać złotego środka, który da możliwość działania zarówno politykom, jak i inżynierom.


RE: [V Colloquium Bialenicum] Miejsce narracji w Mikroświecie - Ronon Dex - 28-01-2022

(28-01-2022 13:16)Andrzej Płatonowicz Ordyński napisał(a): Ktoś musiał założyć stronę i forum, ktoś musi nimi zarządzać...
Tylko, że to nie jest polityka... Fakt, że od dłuższego czasu dłubię stronę (w zasadzie już kolejną) czy administruję forum (a były momenty, gdy poza Bajtusiem, który realizuje tylko coś co wymaga informatycznej wiedzy - byłem w tym sam) - nie czyni ze mnie polityka.

(28-01-2022 13:16)Andrzej Płatonowicz Ordyński napisał(a): Myślę, że właśnie potrzebne jest znalezienie swoistego złotego środka, którym byłoby państwo rozwijające zarówno narrację, jak i politykę.
Tutaj się w sumie zgadzam z Ametystem... zresztą od początku stwierdzałem, że ideałem jest sytuacja gdy miejsce jest atrakcyjne i dla polityków, i dla "inżynierów świata".

(26-01-2022 19:08)Ronon Dex napisał(a): Oczywiście idealna mikronacja to taka gdzie jest mniej więcej równa proporcja polityków i "inżynierów świata"...

Tylko, że o ideały zwykle trudno... i zamiast tego "złotego środka" wychodzi potem "zgniły kompromis" często polegający na tym, że przyjmujemy role, których tak naprawdę nie lubimy. Problem komu jest łatwiej? O ile "inżynierowie świata" jako tako dadzą sobie radę w polityce, choć często "z obrzydzeniem". Odwrotnie bywa jednak znacznie gorzej...

Co więcej... należałoby się zastanowić jakie są te "idealne" proporcje pomiędzy politykami, a "inżynierami świata"? Bo ja odnoszę wrażenie, że to właśnie tych "inżynierów świata" jest o wiele za mało i to jest problem tych polityków, których w sumie jest za dużo... nie tyle w liczbach bezwzględnych, co w proporcji do "inżynierów świata".

Ilość czasu jaki potrzebuje "inżynier świata" do wykonania swojej "mikronacyjnej" pracy jest wielokrotnie wyższa niż ilość czasu, którą potrzebuje polityk do wykonania swojej "mikronacyjnej pracy" - bazującej na pracy "inżynierów świata". Tym samym gdy mamy porównywalną ilość jednych i drugich to robi się problem... dla polityków. Nie mają nad czym "politykować", bo praca "inżynierów świata" idzie zdecydowanie wolniej. Polityka zdycha bo brakuje tego wirtualnego świata, w którym działają politycy. Jak niewiele powstaje w zakresie "inżynierii świata" (bo to wymaga czasu, a "inżynierów" brakuje), to i niewiele się dzieje w polityce... i politycy narzekają oraz się zniechęcają.

Brakuje właśnie tej bazy - którą jest "inżynieria świata" i narracja z tym związana. Siłą rzeczy jak nie ma bazy lub jest ona zbyt mała... to ta polityczna "nadbudowa" się nie rozwija, bo nie ma jak. Przecież ona się właśnie opiera na wirtualnym świecie zbudowanym przez inżynierów. I tutaj po raz kolejny przykład podam sukces Leocji - tam jest wielokrotnie więcej "inżynierów" jak polityków, a więc i polityka (choć nie jest przesadzona) ma się jak rozwijać - bo ma podstawę.

Nasz Szanowny Przyjaciel Helwetyk (wraz z drugim Namiestnikiem - Franklinem) są w zdecydowanie lepszej sytuacji, bo mają wielu "inżynierów świata", a więc mają ten świat, którym jako politycy mogą zarządzać. U nas jest problem... braku "inżynierów świata", a więc polityka słabo działa, bo nie ma bazy - na której mogłaby działać. A bazę tworzą "inżynierowie świata".