Forum Republiki Bialeńskiej
[AM2] Bialenia jako monarchia sakralna. Andrzej Swarzewski - Wersja do druku

+- Forum Republiki Bialeńskiej (https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/bialenia/noweforum)
+-- Dział: Instytucje i jednostki organizacyjne (https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/bialenia/noweforum/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Dział: Uniwersytet Bialeński (https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/bialenia/noweforum/forumdisplay.php?fid=12)
+---- Dział: Bialeńska Uniwersytecka Biblioteka im. Rewolucjonistów i Postępowych Intelektualistów (https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/bialenia/noweforum/forumdisplay.php?fid=191)
+---- Wątek: [AM2] Bialenia jako monarchia sakralna. Andrzej Swarzewski (/showthread.php?tid=1749)



[AM2] Bialenia jako monarchia sakralna. Andrzej Swarzewski - Andrzej Płatonowicz Ordyński - 01-06-2020

Andrzej Swarzewski. 
Bialenia jako monarchia sakralna.


Tytuł niniejszego artykułu zapewne Szanowni Czytelnicy uznają za prowokację i modną w postmodernizmie żonglerkę pojęciami. Przykucie uwagi było jednym z celów tytułu, ale nie jedynym. Choć Konstytucja Republiki Bialeńskiej z 1 grudnia 2018 roku, ani jej poprzedniczki na to nie wskazują, nieustannie akcentując ustrój republikański, różnie definiując tylko pozycję Prezydenta i Parlamentu, Bialenia nigdy nie stała się państwem całkowicie nowoczesnym i technokratycznym. Wszelkie próby podejmowane w tym kierunku spełzły na niczym.
W grudniu br. Muammar Kaddafi został ogłoszony przez Parlament Republiki Bialeńskiej Wiecznym Wezyrem Bialenii. Odrzucono propozycję nadania mu tytułu Kalifa oraz Króla Królów, ze względu na obiekcje szyickiego Zielonego Kościoła, który stoi na stanowisko, że Kalifem może być jedynie potomek Mahometa, zaś Królem Królów jest Allah. Jaka jest więc pozycja Prezydenta i innych organów republikańskich wobec Absolutu i Wiecznego Wezyra?
Prezydent Republiki, nawet w oczach zwolenników prezydencjalizmu, nigdy nie był przywódcą bezwarunkowym. Idea monarchii nigdy nie osiągnęła większej popularności. Bialenia odległa jest też od gaullistowskiej koncepcji „monarchii republikańskiej”. Obywateli obowiązuje lojalność wobec idei państwa, a nie osoby prezydenta. Naród jednoczy się wokół prezydenta zwłaszcza w czasie kryzysu i zagrożenia dla wolności lub stabilności państwa. Ale w czym wyraża się idea państwa? Dla liberałów, ludzi nowoczesnych jest to wspólnota obywatelska, tak więc dla nich głowa państwa jest pierwszym sługą Bialenii, która jest pojęciem określającym łącznie grupę ludzi tworzącą państwo. Czy jednak cokolwiek stoi na przeszkodzie, by osobę głowy państwa potraktował w sposób zgoła inny, dalece bardziej tradycjonalistyczny?
W tradycyjnym monarsze (inną sprawą są państwa w których król jest jednym z polityków, a suwerenem pozostaje naród) zwykliśmy widzieć odbicie majestatu boskiego. W myśl teologii politycznej pozycja monarchy w państwie powinna odpowiadać pozycji Absolutu we wszechświecie. W Rzymie, Egipcie oraz niektórych innych państwach starożytnych monarchów uważano wprost za bogów. Inaczej było w Babilonie i Asyrii, gdzie monarchowie nie chcieli uchodzić za bóstwa, lecz jedynie ich namiestników. Papież Innocenty III uważał, że postawiony został pomiędzy Bogiem, a człowiekiem, będąc mniejszym od pierwszego, lecz większym od drugiego. Jeszcze dalej poszli Izraelici, którzy mieli duże opory przed zaakceptowaniem monarchii w jakiejkolwiek formie, uważając instytucję królewską za pogańską. Za króla uważali jedynie Jahwe.
Czy cokolwiek stoi na przeszkodzie, by bialeński tradycjonalista uznawał za monarchę Absolut (Allaha, Ahurę Mazdę lub kogoś jeszcze innego, w zależności od wyznawanej religii), a Wiecznego Wezyra Muammara Kaddafiego za genius loci Bialenii? W tej sytuacji Prezydent byłby boskim namiestnikiem. Nie stoi to w żaden sposób w sprzeczności z republikanizmem. Skoro na Bliskim Wschodnie z starożytności za wybranych przez bóstwa uznawano monarchów przejmujących władzę w wyniku zamachu stanu, tym bardziej za głos boski można uznać głos ludu.
Jak w praktyce mogłaby wyglądać bialeńska teokracja? Brak nam kasty kapłańskiej, więc zagrożenia hierokracją nie ma (przynajmniej w tradycyjnym znaczeniu tego słowa, bo czasem o hierokracji mówi się też w kontekście rządów elit politycznych i finansowych, gdzie obok Franciszka i Dalajlamy hierokratami są Rotschild z Rockefellerem). Może byłaby to po prostu jeszcze jedna linia narracyjna, biorąca religijność i kaddafizm z Dżamahiriji, zaś umiłowanie tradycji z Rzeszy?
Wielkim problemem Bialenii jest ciągłość ideowa. Pamiętam dwie rozmowy, oddalone od siebie w czasie i odbywające się w różnych okolicznościach, ale dotyczącego tego samego problemu. Zarówno Jan Kaniewski, Przywódca Rewolucji 21. Marca, jak i Maciej Kamiński, pełniący chyba wszystkie funkcji z wyjątkiem prezydentury (obu przyznano tytuł Bohatera Bialenii, były to osoby bez których Bialenii dziś by nie było) uważali, że nie udało się wychować nowego pokolenia Bialeńczyków. Cóż, w lecie ’18 okazało się, że mieli rację. Bialeński parlament za darmo oddał niepodległość Sarmacji przeciwko której prowadziliśmy Powstanie Marcowe i która przez długi czas chciała odebrać nam Anatolię, a nawet cały Archipelag Valhalli.
Sakralizacja pewnych wartości może stanowić rozwiązanie. Trzeba twardo stać na stanowisku, że Kaddafi jest Wiecznym Wezyrem i żadna siła nie może go zdetronizować, nie jest to kwestia parlamentarnej, ani nawet społecznej umowy. Należy powiedzieć, że w czasie Powstania Marcowego ponownie odegrał się mit o stworzeniu świata z chaosu, który zakończył się wraz z ustanowieniem Republiki po półtora roku. Walka z wolną Republiką jest więc nie tylko zdradą stanu, ale i bluźnierstwem przeciwko Bożemu stworzeniu. Należy nauczać, nauczać i jeszcze raz nauczać. Nie można tworzyć wspólnoty z ludźmi, którzy nie podzielają naszej wizji świata, jak miało to miejsce w czasie stowarzyszenia z Hasselandem. Czasowy wzrost aktywności nie jest warty porzucenia tożsamości.
Konkludując, traktowanie Bialenii jako monarchii sakralnej nad którą stoi Absolut, a poniżej niego Wieczny Wezyr Kaddafi jest uprawnione. Nie jest to i nie powinna być jedyna wykładnia, ale jest to prawdziwie bialeński tradycjonalizm, którego nie należy wyprowadzać – jak próbowano to robić – z francuskiej, ani innej zachodniej myśli politycznej. Bialenia ma więcej wspólnego z Husseinem, który pozostając muzułmaninem szukał tożsamości w bogatej mezopotamskiej przeszłości (w tym religijnej) niż z francuskimi XIX- i XX-wiecznymi intelektualistami, którzy chcieli rozumowo wyjaśniać i propagować tradycję. Sacrum nie jest domeną racjonalizmu, a Boga nie można badać zgodnie z zasadami przyrodoznawstwa, jest to obłęd.