Forum Republiki Bialeńskiej
Pierwsza wyprawa - Wersja do druku

+- Forum Republiki Bialeńskiej (https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/bialenia/noweforum)
+-- Dział: Instytucje i jednostki organizacyjne (https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/bialenia/noweforum/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Dział: Archiwum (https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/bialenia/noweforum/forumdisplay.php?fid=134)
+---- Dział: Zespół Archiwalny "Samorządy i Państwa Stowarzyszone" (https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/bialenia/noweforum/forumdisplay.php?fid=393)
+----- Dział: Rzesza Bialeńska (https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/bialenia/noweforum/forumdisplay.php?fid=11)
+------ Dział: Lenna Rzeszy (https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/bialenia/noweforum/forumdisplay.php?fid=92)
+------- Dział: Dobra Iwana Pietrowa (https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/bialenia/noweforum/forumdisplay.php?fid=273)
+-------- Dział: Imeria (https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/bialenia/noweforum/forumdisplay.php?fid=279)
+-------- Wątek: Pierwsza wyprawa (/showthread.php?tid=2506)



Pierwsza wyprawa - Iwan Pietrow - 24-05-2021

Poniżej publikowane będą fragmenty zapisków Iwana Pietrowa na temat wyprawy do Imerii

 

Cytat:"Przygotowania do podróży
 
Po dojściu do siebie po realiozie niezwłocznie przystąpiłem do nadzorowania prac nad rozwojem Anatolii Brodryjskiej. Nie ma czasu do stracenia. W końcu lenno się rozwija, a zaplanowane inwestycje należy doprowadzić do końca. Szczególnie cieszy mnie postęp prac nad pietrowgradzkim metrem. Kiedy w końcu zostanie oddane do użytku będzie piękną wizytówką Anatolii.
 
Planuję jednak oderwać się na jakiś czas od tego zgiełku… Myślę, ze mogę sobie na to pozwolić. Anatolia Brodryjska ma dobrze przygotowane kadry, które powinny sobie dać radę z przydzielonymi zadaniami.
 
Niedawno przyszła do mnie depesza z Wolnogradu od mojego dobrego przyjaciela Ametysta, w której krótko i zwięźle poinformowano mnie o wyrażeniu zgody na nadanie mi lenna u podnóża Srebrnych Gór.
 
Od dawna szukałem miejsca, gdzie będę mógł odciąć się od hałasu wielkich miast, od ryku samochodów, dudnienia hut i fabryk. Początkowo myślałem, że takie miejsce znajdę na polach Satedy. Po odbyciu krótkiej wycieczki i zapoznaniu się z tamtejszym krajobrazem zmieniłem szybko jednak swoje zdanie. To piękny region, owszem, ale bardzo podobny do mojej ukochanej Anatolii Brodryjskiej. To żadna zmiana.
 
Postanowiłem zatem spróbować czegoś bardziej egzotycznego. Słyszałem kiedyś, że górzyste regiony Anatolii są pod tym względem bardzo ciekawe. Wysłałem tam posłańców. Po jakimś czasie doszła do mnie wiadomość, że w okolicach Szczytu Primisza znajdują się bardzo malownicze okolice. Kraina ta, zwana przez miejscowych Imerią pełna jest wspaniałych górskich krajobrazów. Zamieszkująca ją ludność jest zaś przyjazna i pokojowo nastawiona.
 
Nie czekając długo postanowiłem przenieść tam swoje drugie lenno…
 
Wkrótce też po raz pierwszy udam się w swoją pierwszą podróż po Imerii. Podróż będzie ciężka, ponieważ jest to nieco zapomniana część Anatolii, ale myślę, że z pomocą miejscowych uda się przedostać przez te górzyste ziemie.
 
Jestem ciekaw, co mnie tam czeka…"


[Obrazek: 98_24_05_21_3_25_19.jpeg]
Takie zdjęcie z Imerii dostałem od mojego wysłannika



RE: Pierwsza wyprawa - Ametyst Faradobus - 24-05-2021

Cytat:Niedawno przyszła do mnie depesza z Wolnogradu od mojego dobrego przyjaciela Ametysta, w której krótko i zwięźle poinformowano mnie o wyrażeniu zgody na nadanie mi lenna u podnóża Srebrnych Gór.

Ekstra-telegram.


RE: Pierwsza wyprawa - Karol Medycejski - 24-05-2021

Tak naprawdę to ja to wysłałem jako prank.


RE: Pierwsza wyprawa - Iwan Pietrow - 25-07-2021

Cytat:"W drogę!

Wraz z uregulowaniem wszystkich spraw w Anatolii Brodryjskiej przyszła pora na upragnioną podróż do Imerii. Nie miałem czasu na osobiste zaplanowanie drogi i ustalenie szczegółów wędrówki, dlatego też czynności te zleciłem swoim ludziom. Kazałem również zrobić rozeznanie w regionie. Chciałem mieć dużo informacji o panującej w nim sytuacji.
 
Z Imerią wiążę sporo planów. Od kiedy usłyszałem o tym, że jest to kraina pięknych górskich krajobrazów, żyznych ziem, łagodnych stoków oraz długich i słonecznych lat zapragnąłem założyć tam plantacje oliwek oraz winorośli. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem już za jakiś czas cała Bialenia będzie słyszeć o fantastycznych produktach z Imerii. Wszyscy będą kupować moje oliwki oraz pić moje wino.
 
Informacje, które uzyskałem od swoich posłańców jeszcze bardziej zachęciły mnie do zainwestowania w ten region. W Imerii bowiem od wieluset lat prowadzi się uprawy ww. roślin. Imeryjczycy mówią z dumą o swoich produktach. To dobrze – czyli baza do rozwoju jest. Teraz tylko wystarczy przekonać tych wieśniaków do przejścia pod moją protekcję…
 
Ponoć władzę w tym zapomnianym regionie „sprawuje” niejaki Wójt. Nie podano mi imienia i nazwiska tego człowieka. W Imerii bowiem wszyscy nazywają go Wójtem. Jego siedziba mieści się wysoko w górach. Z informacji, które uzyskałem wynika, że jego metody rządzenia są dosyć niekonwencjonalne – chodzą pogłoski, że bardzo nie lubi konkurencji… No cóż, będę mu musiał złożyć wizytę. Mam nadzieję, że będzie skłonny do współpracy.
 
Na to jednak przyjdzie pora dopiero za jakiś czas. Na razie muszę dotrzeć do Imerii!"



RE: Pierwsza wyprawa - Ametyst Faradobus - 25-07-2021

პავლე თხა ?


RE: Pierwsza wyprawa - Iwan Pietrow - 03-08-2021

Cytat:"Przyjazd do Imerii

 
Podróż do Imerii trwała kilka dni. Wszystko zostało zawczasu przygotowane i wczesnym porankiem konwój kilkunastu samochodów oraz ciężarówek wyruszył w stronę mojego drugiego lenna. Po drodze zatrzymywaliśmy się kilka razy w uprzednio przygotowanych punktach. Dawaliśmy wtedy odpocząć maszynom i kierowcom. Mogliśmy również wyprostować nogi. Do Imerii oprócz mnie jechało kilku moich doradców oraz przedstawicieli władz Anatolii Brodryjskiej, ochrona, a także zespół mechaników, lekarz oraz inni pomocnicy.
 
Największą bolączką w trakcie podróży były drogi, a nawet w części przypadków ich brak. Niestety brak jest w tym regionie linii kolejowych (trzeba będzie to wkrótce zmienić…). Zła jakość dróg powodowała, że wiele razy musieliśmy nieplanowo się zatrzymywać. Nie brakowało przypadków przebitych opon oraz zakopanych maszyn. Poza tym wszystko inne dopisywało. Pogoda była odpowiednia. Słońce nie grzało za mocno, a hulający po tych okolicach wiatr pozwalał uniknąć duchoty. Zachwycały też krajobrazy. Majaczące w oddali szczyty anatolijskich gór powoli się przybliżały. Rzeźba terenu szybko zaczęła się zmieniać – z początku płaskie pola przerodziły się w łagodne pagórki, a następnie pagórki w nieco stromsze górki. Wraz ze zmianą rzeźby zmieniała się też roślinność. Bujne lasy przeszły w bardziej surowe krzewy. W powietrzu czuć było zapach kwitnących kwiatów.
 
Ostrzegano nas o grasujących na tych terenach dzikich zwierzętach. Na nasze szczęście nie mieliśmy jednak kontaktu z żadnym z nich. Najwyraźniej było nas zbyt wielu i robiliśmy zbyt wiele hałasu, żeby jakieś zwierzę odważyło się do nas zbliżyć wystarczająco blisko.
 
W ostatnim etapie podróży, kiedy zbliżaliśmy się do granic lenna, wyszli nam na spotkanie imeryjscy rolnicy pracujący na pobliskich polach. Z jednej strony spoglądali na nas z ostrożnością, z drugiej widać było w ich oczach zaciekawienie oraz pewien przebłysk nadziei. W trakcie drogi oraz bezpośrednio przed nią zapoznawałem się z materiałami o Imerii przygotowanymi przez moich wysłanników. Tutejszy zarządca, niejaki Wójt, nie dba o swoich poddanych. Twardą ręką trzyma pod swoją kontrolą całą miejscową produkcję. Ma również pod swoją władzą rzeszę wiernych żołnierzy, którzy strzegą jego imperium w tym regionie. Niełatwo będzie go złamać, ale jeszcze nie czas o tym rozmyślać.
 
Rolników przywitaliśmy podarunkami z Anatolii Brodryjskiej. Daliśmy im nieco naszych zapasów żywności. Byli bardzo wdzięczni. Po krótkiej przerwie i pogawędce pojechaliśmy dalej, uprzednio dopytując ich o szczegóły dalszej trasy.
 
Po godzinie-dwóch dojechaliśmy do wyznaczonego celu – małej miejscowości Sfaranda. Kiedy konwój zbliżał się do rynku miasteczka na ulicach zaczęli gromadzić się ludzie, którzy radowali się na nasz widok. To był niesamowity widok. Ludzie patrzyli na nas jak na wybawców.
 
Miasteczko Sfaranda nie było bowiem przypadkowe. To tutaj moi wysłannicy odpowiednio wcześniej nawiązali kontakt z kimś na wzór „burmistrza” – miejscowego lidera, który zarządzał miasteczkową społecznością. Kiedy usłyszał o tym, że od teraz Imeria należy do mnie i że planuje w nią zainwestować bardzo się ucieszył. Powiedział, że możemy tu odpocząć i się ulokować, a także zorganizować pierwszy punkt do dalszych wędrówek w głąb tej krainy. Moi wysłannicy zostali również ostrzeżeni o czujnym oku Wójta.
 
Wjeżdżając do Imerii byliśmy zatem przygotowani na każdą okoliczność. Moja ochrona była odpowiednio uzbrojona i wyposażona. Podjęte środki ostrożności okazały jednak zbędne – w Sfarandzie na pierwszy rzut oka brak było jakichkolwiek przeciwnych nam osób. Na spotkanie wyszedł nam także „burmistrz”, który powitał nas beczką lokalnego wina, chlebem i oliwkami.
 
Nie mogliśmy zignorować tego przejawu gościnności. Wyciągnęliśmy z wozów pozostałą nam żywność oraz trunki i zaczęliśmy się integrować z miejscowymi. To wszystko przerodziło się w coś na wzór uczty, bowiem mieszkańcy miejscowości na widok tego wszystkiego zaczęli znosić na rynek różnego rodzaju jedzenie oraz napoje. „Uczta” tym samym przeciągnęła się do późnych godzin nocnych. Po jej zakończeniu zmęczeni zalegliśmy w jednej z przygotowanej na nasz przyjazd, uprzednio wykupionej i zabezpieczonej kamienicy…"


[Obrazek: 98_03_08_21_10_50_56.jpeg]
Konwój wyjeżdża z Anatolii Brodryjskiej



RE: Pierwsza wyprawa - Ametyst Faradobus - 03-08-2021

Zdecydowanie potrzeba tam planów budowy dróg, podkreślam - planów budowy dróg. Mają chociaż czaczę?