Forum Republiki Bialeńskiej
[IV COLLOQUIUM BIALENICUM] Czym może przyciągać Mikroświat i jak to wykorzystać? - Wersja do druku

+- Forum Republiki Bialeńskiej (https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/bialenia/noweforum)
+-- Dział: Instytucje i jednostki organizacyjne (https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/bialenia/noweforum/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Dział: Uniwersytet Bialeński (https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/bialenia/noweforum/forumdisplay.php?fid=12)
+---- Dział: Bialeńska Uniwersytecka Biblioteka im. Rewolucjonistów i Postępowych Intelektualistów (https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/bialenia/noweforum/forumdisplay.php?fid=191)
+----- Dział: Colloquia Bialenica (https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/bialenia/noweforum/forumdisplay.php?fid=235)
+------ Dział: IV Colloquium Bialenicum (https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/bialenia/noweforum/forumdisplay.php?fid=365)
+------ Wątek: [IV COLLOQUIUM BIALENICUM] Czym może przyciągać Mikroświat i jak to wykorzystać? (/showthread.php?tid=2832)

Strony: 1 2


[IV COLLOQUIUM BIALENICUM] Czym może przyciągać Mikroświat i jak to wykorzystać? - Andrzej Płatonowicz Ordyński - 02-12-2021

IV COLLOQUIUM BIALENICUM
"PROMOCJA ŚWIATA WIRTUALNEGO: 
CO ZMIENIAĆ? JAK I DO KOGO DOCIERAĆ?"
OTWARCIE


Szanowni Państwo,
Z radością witam wszystkich Państwa na IV Colloquium Bialenicum, podczas którego postaramy się rozważyć kwestię możliwości promocji Mikroświata. Swoją prelekcję wygłaszam przed datą rozpoczęcia colloquium, by nawiązać do nowej świeckiej tradycji, zapoczątkowanej przez JKW Macieja II.

Zdaniem Simona McMelkora mikronacje się miejscami pośród nie-miejsc. Nie-miejsca są przestrzeniami anonimowymi, wyrwanymi z kontekstu kulturowego i antropologicznego. Idealnym przykładem takiej przestrzeni jest Internet. Mikronacje stanowią w sieci jeden z chlubnych wyjątków, ponieważ są względnie trwałymi społecznościami, budującymi swoją tożsamość. McMelkor sugeruje, że działalność w mikroświecie może wynikać z chęci zakorzenienia, ucieczki od alienacji, budowy więzi społecznych [1].

Podzielam tę tezę. W niestabilnym świecie mikronacje są oazą stałości. Przez całe lata spotkać tu możemy tych samych ludzi, działać w tych samych państwach, uczestniczyć w cyklicznych inicjatywach, wspominać w kółko te same wydarzenia. Mikronacje są rzeczywistymi wspólnotami, powstają w nich rzeczywiste więzi. Ten aspekt trzeba uwzględnić w promocji – możemy zaoferować uczestnictwo w zgranej społeczności.

Są rzeczy o których się mówi publicznie i takie, które giną w mroku prywatnych rozmów. Rozmów takich z mikronautami, także młodszego pokolenia, odbywam sporo. Chyba właśnie to młodsze pokolenie skłonne jest do największego zaangażowania w mikroświatowe relacje. Raczej nie mówi się o tym na forum publicznym, ale ja słyszałem trzy relacje z ostatnich lat o romantycznych relacjach budowanych przez osoby znające się z mikroświata. To oczywiście przykład skrajny, ale dużo częściej zdarza się tworzenie zwyczajnych znajomości realnych przez mikronautów.

Jak głosi słynny slogan, „wirtualny świat, realne emocje”. Niekiedy mikronacje przynoszą emocje nie mniejsze niż gra w czasie rzeczywistym. Oczywiście, im starsi jesteśmy, tym stabilniejszych państw szukamy, ponieważ stajemy się coraz mniej skłonni do siedzenia pół dnia przy komputerze i prowadzenia gorących dyskusji. Niemniej, zaangażowanie w Mikroświat zawsze wiąże się z pewnymi emocjami. „Gramy” w końcu z żywymi ludźmi, którzy też mają swoje ambicje, sympatie, antypatie i czasem są nieprzewidywalni.

W materiałach promocyjnych nie powinniśmy ograniczać się do sloganów, które pokazują, że jesteśmy nudziarzami. Pokażmy, jak emocjonująca potrafi być nasza zabawa. Mocna publicystyka, rywalizacja polityczna i geopolityczna – czyli coś, w co można się włączyć, stanąć po którejś ze stron, zainteresować się. Ale też interesujące wycinki mikroświata, jak największą ich ilość – kolej, kosmos, legislacja. Chodzi o to, by znaleźć jakiś punkt zaczepienia, by wciągnąć ludzi do naszej wspólnoty. Tym punktem może być w zasadzie cokolwiek. Musimy prowokować, kusić, przyciągać.

Mikronacje są środowiskiem edukacji nieformalnej, o wiele bardziej atrakcyjnej niż ta formalna. W wirtualnych państwach uczymy się nawzajem, rozwijamy swoje umiejętności oraz wiedzę w sposób całkowicie naturalny i spontaniczny [2]. Oczywiście pozytywny wpływ mikronacji na młodego człowieka nie może zastąpić wychowania i aktywności w życiu realnym. Musimy jednak być świadomi, że dla pewnej grupy młodych ludzi, mikroświat jest ważną grupą spoleczną. Dorośli mikronauci niejednokrotnie gotowi są poświęcić swoim młodszym kolegom więcej czasu i zainteresowania niż rodzice i nauczyciele. Stawia to przed nami pewne obowiązki. Mikroświat powinien być dla nich platformą edukacji i rozwoju intelektualnego, a nie demoralizacji.

Ale młodzież szkolna w mikroświecie to korzyść nie tylko dla nich, ale też dla mikroświata. Nie ulega wątpliwości, że o ile dojrzalsi mikronauci prowadzą z reguły działalność bardziej merytoryczną, to więcej aktywności i emocji generują mikronauci młodsi, oni również wpadają czasem na kreatywne pomysły. Rozważenia wymaga kwestia, jak się wśród nich promować.

Zupełnie podstawową kwestią jest to, że Mikroświat musi się estetycznie prezentować. Żadna promocja nie będzie skuteczna, jeśli będziemy zapraszać ludzi na nieczytelne oraz nieaktualne strony i nudne, puste fora. Na szczęście pojawiają się inicjatywy uporządkowujące i estetyzujące Mikroświat – ISM, Stempel, Kustosz, znaczki, pomoc informatyczna dla mniejszych mikronacji. Działalność JE Helwetyka Romańskiego zasługuje na wielkie uznanie. Jego działania przygotowują pole do skutecznej promocji.

Ostatnią kwestią, którą chciałbym zasygnalizować jest kwestia współdziałania w promocji. Ktoś zna się na promowaniu w internecie, ktoś inny potrafi napisać porządne teksty, jeszcze ktoś potrafi stworzyć grafiki, a dopiero połączenie tego wszystkiego może tworzyć skuteczną reklamę. Większa liczba uczestników to też potencjalnie większa liczba chętnych do zrzucenia się, bo – nie oszukujmy się – od tej kwestii nie uciekniemy, jeśli chcemy promować się w Internecie (a to chyba jedyna sensowna możliwość). Koordynacja działań nie musi jednak oznaczać pospolitego ruszenia, skutkującego przeważnie chaosem i paraliżem wszelkim działań, może przejawić się np. poprzez zespoły eksperckie, wyłonione przez państwa zainteresowanie współdziałaniem.

Podsumowując, Mikroświat może przyciągać jako wspólnota, przestrzeń emocjonującej rozrywki oraz platforma rozwoju zdolności i zainteresowań. Aby wykorzystać te niewątpliwe atuty, potrzebujemy promocji właściwie je eksponującej. Warunkiem skutecznej promocji jest rozwój systemów informatycznych (unowocześnienie), dobra atmosfera w ramach państw oraz koordynacja działań. Spełnienie tych wymagań będzie niełatwe, ale napływ nowych ludzi to jedyna możliwość trwałego ożywienia Pollinu.
 
[1] S. McMelkor, Tożsamość i utopia. Ruch mikronacyjny oczami antropologa, „Nowe Średniowiecze” 2012, https://staramonarchia.wordpress.com/2012/04/03/tozsamosc-i-utopia-ruch-mikronacyjny-oczami-antropologa/
[2] P. Siuda, Wirtualne państwa w zwierciadle nauk społecznych. Dlaczego warto badać mikronacje internetowe?, http://piotrsiuda.com/wp-content/uploads/2015/01/Piotr_Siuda_Wirtualne_panstwa_w_zwierciadle_nauk_spolecznych.pdf


RE: [IV COLLOQUIUM BIALENICUM] Czym może przyciągać Mikroświat i jak to wykorzystać? - Tymoteusz Dostojewski - 03-12-2021

Bardzo ciekawa prelekcja.


RE: [IV COLLOQUIUM BIALENICUM] Czym może przyciągać Mikroświat i jak to wykorzystać? - Ametyst Faradobus - 03-12-2021

Dziękuję Obywatelowi Prezydentowi Profesorowi za otwarcie naszego sympozjum. Jutro odniosę się do referatu i otworzę panel dotyczący poszukiwania potencjalnych mikronautów.


RE: [IV COLLOQUIUM BIALENICUM] Czym może przyciągać Mikroświat i jak to wykorzystać? - Oliwier Sindband - 04-12-2021

Cytat:Mikronacje są środowiskiem edukacji nieformalnej, o wiele bardziej atrakcyjnej niż ta formalna. W wirtualnych państwach uczymy się nawzajem, rozwijamy swoje umiejętności oraz wiedzę w sposób całkowicie naturalny i spontaniczny [2]. Oczywiście pozytywny wpływ mikronacji na młodego człowieka nie może zastąpić wychowania i aktywności w życiu realnym. Musimy jednak być świadomi, że dla pewnej grupy młodych ludzi, mikroświat jest ważną grupą spoleczną. Dorośli mikronauci niejednokrotnie gotowi są poświęcić swoim młodszym kolegom więcej czasu i zainteresowania niż rodzice i nauczyciele. Stawia to przed nami pewne obowiązki. Mikroświat powinien być dla nich platformą edukacji i rozwoju intelektualnego, a nie demoralizacji.

Ale młodzież szkolna w mikroświecie to korzyść nie tylko dla nich, ale też dla mikroświata. Nie ulega wątpliwości, że o ile dojrzalsi mikronauci prowadzą z reguły działalność bardziej merytoryczną, to więcej aktywności i emocji generują mikronauci młodsi, oni również wpadają czasem na kreatywne pomysły. Rozważenia wymaga kwestia, jak się wśród nich promować.

Przeczytałem to, co tu wypisujecie Towarzyszu Andrzeju Ordyński i pragnę stwierdzić dobitnie, że tak bardzo zafiksowaliście się na naprawie tak zwanego MIKROŚWIATA, tak zwanego żydowskiego projektu, który ma idealizować swój byt i jednostki do niego wchodzące przez jednostki, które w jakimś stopniu czują się namaszczone niewiadomo przez kogo, ale wystarczy złudna elekcja na jakieś podniesione, ważniejsze (whatever it is) stanowisko w danym v-kraju i się zaczyna segregacja, że ten się nada, a tamten już nie.

Na terenie DREAMLANDu zaistniał już termin przydatności obywatela (źródło):


Cytat:Ale są jeszcze dwa punkty - jeden o nienadaniu obywatelstwa osobie, wobec której występuje podejrzenie stwarzania zagrożenia Królestwu, a także drugi - w mojej ocenie bardzo otwarty interpretacyjnie - o tym, że jeśli nie ma dowodu na przydatność obywatela, nie zostaje ono nadane.  

I nie obraźcie się, ale jak się obrazicie i zamkniecie w sobie, to i tak mało mnie to będzie obchodzić, ale wielokrotnie spotkałem się z sytuacją, że budowałem kontrowersyjną sytuację, konwersację, kreowałem parę blogów będących prowokacją, postacie kreujące narrację i uznano, że się panoszę, bo piszę za dużo, że odbiegam od jakiejś normy społecznej (whatever it is)... Potem podpięto to pod termin trolla, czyli mechanizmu eliminacji jednostki, następnie wprowadzono termin trollingu do prawa danego v-kraju, gdzie, jak się przyjrzycie, wcale te zjawisko tak często nie zachodzi, ale w prawie jest taka furtka, że jak ktoś zacznie coś robić co nam nie podpasi, to go wyeliminujemy właśnie na podstawie tego przepisu. Oczywiście prawo w mikroświecie (tj. w każdej mikronacji z osobna) jest znacznie bardziej rozbudowane, aby ukrywać coraz bardziej i bardziej miazgę, ten bicz kręcony na ludzi i niestety pod wpływem ogromnego ZACIETRZEWIENIA, bycia "cocksure", czyli skrajnie zadufanym w sobie - mowa o ludziach występujących w mikroświecie na stanowiskach wyższych jak i niższych danej społeczności będących święcie, podkreślam ŚWIĘCIE, przekonanych czy też zadufanych w sobie, że to ONI są decydentami, czy ktoś ma prawo v-żyć czy też nie. JKM Aleksander (obecny monarcha w Dreamlandzie) stwierdzał szerzący się BAZYLIANIZM oraz AUTYZM wśród społeczności.
Do czego zmierzam? Do tego, że sprowadzono koncept żydowski do miana KLASZTORU z surowym regulaminem, nieprzejednanymi w sobie restrykcjami, od których nie ma odejścia. Sami żeście stworzyli projekt, który sam odpycha, bo rządzi w nim tak pyszne towarzystwo, że nie bardzo jest o czym z nimi gadać czy czego tworzyć, bo żyją w świecie zasad typu:
-> Tak nie wolno
-> Tego nie wypada robić
-> A tak można?
-> Ale czy na pewno jest to dozwolone?
-> Trzeba zapytać o zgodę
-> Bo Cię zabiją
-> Bo znajdą paragrafy na Ciebie

To jest Państwa schron przed Waszymi bojaźniami wynikającymi ze świata realnego czy jak to ta cała sarmacka JKM Karolinka mawia, nieistniejącego świata realnego, czym potwierdza swą ucieczkę od świata realnego pomimo, że promuje i wprowadza w życie chore zasady z niego wywodzące się w świecie mikronacji, co dodatkowo potwierdza pokrętne i niezbyt stabilne myślenie tej tuzy wyniesionej na piedestały. Groźby niejakiego Pawła Zanika, że ktoś odstrzeli jej psy, które ubóstwia i wręcz kocha w świecie realnym, miało jej dać do zrozumienia, żeby przestała szerzyć skrajny emocjonalny stosunek do drugiej jednostki wybudowany na podstawie OVERSENSITIVENESS (przeczulenia, przewrażliwienia) i tylko właśnie na tej podstawie jest kreowane prawo i stosunek do drugiego człowieka przesadnie opiekuńczy, instytucjonalny i biurokratyczny, czyli INTERWENCJONIZM synonim do SYJONIZM budowany w praktyce na tak zwanym POLINIE - mikroświecie z korzeniami i zasadami typowo interwencjonistycznymi.
Dla pocieszenia Szanownym powiem, że nikt normalny nie będzie chciał z Wami przebywać jak na każdym kroku z Waszej strony będzie mowa - tak nie rób, bo coś tam. To jak tak robicie, to potem nikt nic nie robi. Niektórym to się nawet nie chce zalogować tak bardzo przeprane mózgi mają albo są tak zdepresjonowani.


RE: [IV COLLOQUIUM BIALENICUM] Czym może przyciągać Mikroświat i jak to wykorzystać? - Heinz-Werner Grüner - 04-12-2021

Punkt widzenia Herr Presidenta jest dość powszechny, ale w niektórych fragmentach przydałoby się rozwinąć. Zakładam, że szczegółowiej wdamy się w dysputę w późniejszym czasie. Naturalnie prelekcja zaspokoiła moje potrzeby. Smile


RE: [IV COLLOQUIUM BIALENICUM] Czym może przyciągać Mikroświat i jak to wykorzystać? - Ametyst Faradobus - 04-12-2021

(02-12-2021 22:21)Andrzej Płatonowicz Ordyński napisał(a): Szanowni Państwo,
Z radością witam wszystkich Państwa na IV Colloquium Bialenicum, podczas którego postaramy się rozważyć kwestię możliwości promocji Mikroświata. Swoją prelekcję wygłaszam przed datą rozpoczęcia colloquium, by nawiązać do nowej świeckiej tradycji, zapoczątkowanej przez JKW Macieja II.

No dzień dobry.

(02-12-2021 22:21)Andrzej Płatonowicz Ordyński napisał(a):
Zdaniem Simona McMelkora mikronacje się miejscami pośród nie-miejsc. Nie-miejsca są przestrzeniami anonimowymi, wyrwanymi z kontekstu kulturowego i antropologicznego. Idealnym przykładem takiej przestrzeni jest Internet. Mikronacje stanowią w sieci jeden z chlubnych wyjątków, ponieważ są względnie trwałymi społecznościami, budującymi swoją tożsamość. McMelkor sugeruje, że działalność w mikroświecie może wynikać z chęci zakorzenienia, ucieczki od alienacji, budowy więzi społecznych [1].

Z drugiej strony nie ma co popadać w samozachwyt nad naszą wyjątkowością. Jebawka też jest trwała (i może to ona powinna być jakimś wyznacznikiem dostosowania się do wymogów współczesności?).

(02-12-2021 22:21)Andrzej Płatonowicz Ordyński napisał(a):
Podzielam tę tezę. W niestabilnym świecie mikronacje są oazą stałości. Przez całe lata spotkać tu możemy tych samych ludzi, działać w tych samych państwach, uczestniczyć w cyklicznych inicjatywach, wspominać w kółko te same wydarzenia. Mikronacje są rzeczywistymi wspólnotami, powstają w nich rzeczywiste więzi. Ten aspekt trzeba uwzględnić w promocji – możemy zaoferować uczestnictwo w zgranej społeczności.

Z jednej strony tak, ale czy urealnienie większości z tych więzi, które się ostatnio dokonało, nie pozbawiło nas nieco dynamiki? Trudniej mi się jest spierać i kłócić z kimś, z kim piłem alkohol, wiem jak się nazywa i gdzie mieszka. Łatwiej natomiast jest mi go przyjąć do rządu - jest bardziej naturalnym kandydatem niż ktoś anonimowy (ze szkodą dla anonimowego).

(02-12-2021 22:21)Andrzej Płatonowicz Ordyński napisał(a):
Są rzeczy o których się mówi publicznie i takie, które giną w mroku prywatnych rozmów. Rozmów takich z mikronautami, także młodszego pokolenia, odbywam sporo. Chyba właśnie to młodsze pokolenie skłonne jest do największego zaangażowania w mikroświatowe relacje. Raczej nie mówi się o tym na forum publicznym, ale ja słyszałem trzy relacje z ostatnich lat o romantycznych relacjach budowanych przez osoby znające się z mikroświata. To oczywiście przykład skrajny, ale dużo częściej zdarza się tworzenie zwyczajnych znajomości realnych przez mikronautów.

Słuszna myśl, dla mnie też na etapie bycia hermetycznym kujonkiem mikronacje były formą życia towarzyskiego, gdzie miałem pewien filtr umożliwiający nawiązywanie relacji z sensownymi ludźmi.

(02-12-2021 22:21)Andrzej Płatonowicz Ordyński napisał(a):
Jak głosi słynny slogan, „wirtualny świat, realne emocje”. Niekiedy mikronacje przynoszą emocje nie mniejsze niż gra w czasie rzeczywistym. Oczywiście, im starsi jesteśmy, tym stabilniejszych państw szukamy, ponieważ stajemy się coraz mniej skłonni do siedzenia pół dnia przy komputerze i prowadzenia gorących dyskusji. Niemniej, zaangażowanie w Mikroświat zawsze wiąże się z pewnymi emocjami. „Gramy” w końcu z żywymi ludźmi, którzy też mają swoje ambicje, sympatie, antypatie i czasem są nieprzewidywalni.

Za to siedzimy na fejsie i wykłócamy się o politykę. Czy to tylko ja?


RE: [IV COLLOQUIUM BIALENICUM] Czym może przyciągać Mikroświat i jak to wykorzystać? - Antoni Moskwicz - 04-12-2021

(04-12-2021 15:36)Oliwier Sindband napisał(a): Na terenie DREAMLANDu zaistniał już termin przydatności obywatela (źródło):
Też uważam to za dziwne kryterium, jednakże podniesienie alarmu na ten temat zostało strącone do "kwestii politycznej". Ale, według mnie, odstrasza to nowych członków.


RE: [IV COLLOQUIUM BIALENICUM] Czym może przyciągać Mikroświat i jak to wykorzystać? - Andrzej Płatonowicz Ordyński - 04-12-2021

No cóż, zastanawiałem się przez dłuższą chwilę, czy polemizować z kol. Zanikiem, zwłaszcza, że nie będzie on już mógł odpowiedzieć w ramach tego forum (od dawna jest banitą i nie ma prawa wstępu na forum Bialenii). Ale do kilku zdań się odniosę. Jak będzie chciał, to w jakiś sposób odpowie (Mikrob złocisty 2.0?). 

Cytat:Przeczytałem to, co tu wypisujecie Towarzyszu Andrzeju Ordyński i pragnę stwierdzić dobitnie, że tak bardzo zafiksowaliście się na naprawie tak zwanego MIKROŚWIATA, tak zwanego żydowskiego projektu, który ma idealizować swój byt i jednostki do niego wchodzące przez jednostki, które w jakimś stopniu czują się namaszczone niewiadomo przez kogo, ale wystarczy złudna elekcja na jakieś podniesione, ważniejsze (whatever it is) stanowisko w danym v-kraju i się zaczyna segregacja, że ten się nada, a tamten już nie.
Wszystko zależy od konkretnego państwa. Bialenia jest państwem demokratycznym i tutaj wszystko zależy od obywateli. Demokracja nie jest systemem idealnym, ale nasza społeczność nie znalazła innego, lepszego, bardziej obiektywnego systemu obsady stanowisk. Jest całkiem normalne, że jeśli jest więcej kandydatów, to trzeba dokonać wyboru - zadecydować, kto lepiej będzie pełnił dany urząd. 

Cytat:Do czego zmierzam? Do tego, że sprowadzono koncept żydowski do miana KLASZTORU z surowym regulaminem, nieprzejednanymi w sobie restrykcjami, od których nie ma odejścia. Sami żeście stworzyli projekt, który sam odpycha, bo rządzi w nim tak pyszne towarzystwo, że nie bardzo jest o czym z nimi gadać czy czego tworzyć, bo żyją w świecie zasad typu:
Zgadzam się. Istnieje dużo ograniczeń, ale one wynikają ze słabości naszej wyobraźni. Daliśmy sobie narzucić jakiś obraz właściwej mikronacji, jest on gdzieś od dwudziestu lat taki sam. Ale nie można go zburzyć bez podjęcia intelektualnego wysiłku wymyślenia Innego Mikroświata. Oczywiście można, tak jak Pan to czyni, demaskować, atakować i obrażać, ale - moim zdaniem - jest to droga donikąd. Obecny Mikroświat jest jedynym realnie istniejącym, co sam Pan przyznaje, wciąż tutaj wracając. Proszę zaproponować inny, jeśli ma Pan pomysł. 

Cytat:Dla pocieszenia Szanownym powiem, że nikt normalny nie będzie chciał z Wami przebywać jak na każdym kroku z Waszej strony będzie mowa - tak nie rób, bo coś tam. To jak tak robicie, to potem nikt nic nie robi. Niektórym to się nawet nie chce zalogować tak bardzo przeprane mózgi mają albo są tak zdepresjonowani.
Nie jest to nowe odkrycie. Od dłuższego już czasu prowadzona jest coraz liberalniejsza polityka, przyzwala się na coraz więcej. 
Zapewne myśli Pan też o braku przyzwolenia na swoje zachowania. W tej materii zdanie jest dość jednolite - przekroczył Pan granicę, uderzając w realne życie mikronautów. Cała reszta byłaby, przynajmniej dla mnie, do przełknięcia. 


Cytat:Z drugiej strony nie ma co popadać w samozachwyt nad naszą wyjątkowością. Jebawka też jest trwała (i może to ona powinna być jakimś wyznacznikiem dostosowania się do wymogów współczesności?).
Jebawka to też fenomen, nie przeczę. 

Cytat:Z jednej strony tak, ale czy urealnienie większości z tych więzi, które się ostatnio dokonało, nie pozbawiło nas nieco dynamiki? Trudniej mi się jest spierać i kłócić z kimś, z kim piłem alkohol, wiem jak się nazywa i gdzie mieszka. Łatwiej natomiast jest mi go przyjąć do rządu - jest bardziej naturalnym kandydatem niż ktoś anonimowy (ze szkodą dla anonimowego).
Zapewne realne zaznajomienie łagodzi temperaturę sporów politycznych, ale myślę, że tworzenie się więzi jest zjawiskiem bardziej pozytywnym niż negatywnym dla mikropaństwa.


RE: [IV COLLOQUIUM BIALENICUM] Czym może przyciągać Mikroświat i jak to wykorzystać? - Helwetyk - 05-12-2021

(04-12-2021 15:56)Ametyst Faradobus napisał(a): Z jednej strony tak, ale czy urealnienie większości z tych więzi, które się ostatnio dokonało, nie pozbawiło nas nieco dynamiki? Trudniej mi się jest spierać i kłócić z kimś, z kim piłem alkohol, wiem jak się nazywa i gdzie mieszka. Łatwiej natomiast jest mi go przyjąć do rządu - jest bardziej naturalnym kandydatem niż ktoś anonimowy (ze szkodą dla anonimowego).
Mikronacje to co-op, nie PvP. Konflikty, owszem, są dynamiczne, ale trzeba za nie zazwyczaj zapłacić wysoką cenę; moim zdaniem — zbyt wysoką. Nie chodzi, oczywiście, o to, żeby zgadzać się we wszystkim, ale akurat mimowolne dostrzeganie po drugiej stronie realnego człowieka, a tym samym moderowanie swojego polemicznego zapału czy zakładanie dobrej wiary, wpływają jedynie korzystnie na jakość oraz czerpanie satysfakcji z dyskusji, także przez czytelników. Moje obserwacje są tutaj takie, że „anonimowi” prędzej czy później przestają nimi być, a więzi, o których tu dyskutujemy, kształtują się organicznie i w sposób ciągły. Z wieloma tu obecnymi jeszcze nie tak dawno komunikowałem się per „Wasza Ekscelencjo”.


RE: [IV COLLOQUIUM BIALENICUM] Czym może przyciągać Mikroświat i jak to wykorzystać? - Ametyst Faradobus - 09-12-2021

A z drugiej strony, jak już gdzieś pisałem, ja mam wrażenie, że chociażby realne znajomości jakoś tam hamują możliwości toczenia sporów. Z ludźmi, z którymi się znam w realu raczej nie będę się sprzeczał na forum czy toczył sporów, bo i tak sobie wszystko wyjaśnimy za kulisami - na fejsie albo przez telefon.