Forum Republiki Bialeńskiej
Mikronacja jako marka luksusowa - Wersja do druku

+- Forum Republiki Bialeńskiej (https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/bialenia/noweforum)
+-- Dział: Instytucje i jednostki organizacyjne (https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/bialenia/noweforum/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Dział: Uniwersytet Bialeński (https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/bialenia/noweforum/forumdisplay.php?fid=12)
+---- Dział: Wydział Humanistyczno-Społeczny (https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/bialenia/noweforum/forumdisplay.php?fid=182)
+----- Dział: Instytut Mikrozofii (https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/bialenia/noweforum/forumdisplay.php?fid=306)
+----- Wątek: Mikronacja jako marka luksusowa (/showthread.php?tid=3689)



Mikronacja jako marka luksusowa - Andrzej Płatonowicz Ordyński - 13-05-2023

Mikronacja jako marka luksusowa
 
[Obrazek: Reception_ceremony_of_the_Conte_de_Saint...y_1767.jpg]
Od wzniosłości do śmieszności jest tylko jeden krok, lecz nie ma powrotu od śmieszności do wzniosłości. - Lion Feuchtwanger


Szanowni Państwo,

Mikroświat bijąc kolejne rekordy nieaktywności przyjąć musi prawdę o nieskuteczności marketingu naszych projektów. Nie potrafimy się promować, nie potrafimy zatrzymywać przy sobie tych, którzy przypadkowo do nas trafili i nie jesteśmy w stanie przez dłuższy czas utrzymać zainteresowania i motywacji tych, którzy postanowili dołączyć do zabawy. Przyczyny analizowano wielokrotnie i z różnych perspektyw. Zestawienie tych analiz byłoby bardzo wartościowe z punktu widzenia studiów nad mentalnością, ale w tym mini-wykładzie pozwolę sobie pominąć wymienianie dotychczas wskazywanych powodów zapaści.

Dziś rozważyć chciałbym, czy nasze projekty nie straciły dużo na zaprzestaniu traktowania ich w kategorii marki luksusowej. Gdy pojawiłem się w mikroświecie w 2010 r. ścieżka kariery w Sarmacji była dość czasochłonna – osiąganie kolejnych stanowisk i tytułów trwało sporo czasu, co sprzyjało budowaniu ich prestiżu. Również w innych mikronacjach, nawet niewielkich i nieszczególnie aktywnych, stanowiska, ani nawet obywatelstwa nie były rozdawane na życzenie zainteresowanego. Wyjątek stanowiły tzw. yoyonacje, ale nikt nie uznawał ich za pełnoprawne mikronacje – dziś takich oporów nie ma chociażby Instytut Statystyk Międzynarodowych, który dodaje wszystkich jak leci, symbolicznie zrównując państwa prezentujące jakiś poziom z tymi, które prezentują tylko krindż. Dawniej, by jakieś państwo zostało uznane za mikronację musiało ono spełniać pewne wymagania, co sprawiało, że samo słowo „mikronacja” brzmiało nieco bardziej dumnie niż obecnie.

W pewnym momencie większość państw wirtualnych postanowiła otworzyć bramy na oścież i wpuszczać wszystkich – obywatelstwo, tytuły i stanowiska stały się prawem, nie towarem. Znudzone makaki w błyskawicznym tempie mogły zostać prezydentem Bialenii lub kanclerzem Sarmacji, co często oznaczało dla nich przejście gry i przejście na przedwczesną emeryturę. Wysuwano logiczne z pozoru argumenty – środowisko mikronacyjne nie jest elitarne i tylko takie udaje; nie należy marnować potencjału młodych i ambitnych mikronautów, warto dawać im wysokie stanowiska, bo w innym wypadku się zniechęcą i odejdą; wygrają te państwa, które wykorzystają potencjał nowego pokolenia, zamiast zamykać się w gronie weteranów i arystokratów.

Argumenty te były logiczne tylko pozornie – „elitarność” i prestiż zawsze są kwestią umowną, wynikającą z właściwego kreowania swojego wizerunku. Gdy tytuły i urzędy, a nawet trony zaczęły być rozdawane bez zastanowienia, nawet jeśli wcześniej miały pewną wartość w oczach ludzi działających bardziej lub mniej aktywnie w mikroświecie, całkowicie ją straciły. Najczęściej bezpowrotnie, bo jak budować na nowo prestiż „produktu”, który przez kilka lat rozdawany był wszystkim chętnym?

Podobnie jak znaczenie utraciły wszelkie tytuły, dewaluacji uległo i samo pojęcie „mikronacji”. Od paru lat najstarsze, niegdyś posiadające prestiż państwa traktują jak równy równych twory, które 10 lat temu mogłyby liczyć jedynie na szyderstwa. Tym sposobem liczba królów, cesarzy i książąt (i to nie „seniorów”, lecz aktualnie panujących), często tworów dwu-, trzyosobowych, osiągnęła liczbę niebotyczną. Nie trzeba nawet posiadać swojego forum, by być królem mikronacji, wystarczy otrzymany w ramach unii dział. Nie trzeba też posiadać własnych obywateli.

Zastanówmy się nad ośmioma cechami (8P), jakie zgodnie z teorią marketingu powinny mieć marki luksusowe.

1.      Performance (skuteczność), w skład którego wchodzi poziom produktu i poziom doświadczeń/emocji.

Przede wszystkim musimy ustalić, co jest naszym produktem. Nie chcemy wszak sprzedać komuś mikronacji na własność, lecz zachęcić go, by swoim czasem i zaangażowaniem zapłacił za określone – nazwijmy zbiorczo – tytuły. „Obywatel państwa X”, „Minister państwa X”, „Hrabia państwa X”. Jeżeli produkty te są tylko zwykłymi słowami, które można sobie wstawić w podpis, są mało atrakcyjne, i jak dowiodłem we wcześniejszym akapicie, każdy obecnie może zostać „królem państwa Y” – i to państwa uznanego międzynarodowo.
Jeżeli nasz tytuł hrabiowski znaczyć ma więcej od tytułu królewskiego sąsiedniej yoyonacji, musimy zadbać o odpowiedni poziom produktu i poziom doświadczeń. Przede wszystkim odpowiedni poziom estetyczny muszą posiadać systemy informatyczne naszego państwa. Po drugie, jeśli nasz tytuł wiązać się będzie ze starannie zaprojektowanym herbem szlacheckim, motywacja do jego uzyskania będzie większa. Jeśli do tego nasze hrabstwo będzie mogło zostać „instytucją” w systemie informatycznym – będzie to atrakcyjny „bajer”. W przypadku urzędów i stanowisk atrakcję stanowić mogą eleganckie druki urzędowe, czy ładnie zaprojektowany dział na forum.

2.      Pedegree (rodowód, dziedzictwo)

Prestiż mikronacji budować można w oparciu o dziedzictwo. Ten element akurat był wykorzystywany całkiem nieźle (być może w nim tkwiła zaskakująco długa żywotność Dreamlandu), choć powierzchownie - niewiele mikronacji dbało o spisywanie swojej historii w sposób atrakcyjny i możliwy do wykorzystania w budowaniu wizerunku i tożsamości atrakcyjnej dla odbiorcy promocji i nowego mikronauty.

3.      Paucity (ograniczenie dostępu)

Element dobrze wykorzystywany w dawnym mikroświecie, od pewnego czasu mocno zaniedbany. Brak ograniczeń dostępu do stanowisk i tytułów tłumaczony jest spadkiem liczby ludności w myśl hasła "wszystkie ręce na pokład". Wysuwający ten argument zapominają, że mikroświat w swoich początkach też startować musiał w niewielkiego pułapu demograficznego, a pomimo tego władcy Dreamlandu, Sarmacji i Scholandii potrafili stworzyć atrakcyjną dla obywateli drabinkę awansów społecznych.

4.      Persona (osobowość marki)

Umiejętność budowy osobowości marki konkretnej mikronacji sprowadza się do umiejętnego przedstawienia jej narracyjnego klimatu przy użyciu odpowiednich technik graficznych i werbalnych.

5.      Public figure (osoba publiczna) – ambasador marki. 

W naszym kontekście różnie można rozumieć ten element - ja bym stawiał na odpowiednie wykorzystanie osoby przywódcy państwa, którego wizerunek powinien harmonijnie łączyć się z wizerunkiem państwa. Oczywiście jest to znacznie trudniejsze w przypadku państw demokratycznych w których głowy państwa często się zmieniają, a łatwiejsze w państwach, gdzie jeden monarcha panuje przez kilka lat.

6.      Placement

Nasze "miejsce pośród nie-miejsc" to przede wszystkim strona internetowa oraz forum, które powinny mieć klimatycznych charakter i sprawiać, że przybysz zapragnie u nas zostać. To kolejny już punkt, którego nie zrealizuje się bez zdolnego i dyspozycyjnego informatyka oraz grafika - tak naprawdę bez nich nie ma sensu prowadzić jakiegokolwiek marketingu, bo wszystkie nasze działania skazane będą na niepowodzenie.

7.      Public relations

Nasze relacje z innymi mikronacjami i być może z innymi projektami internetowymi. Nasza obecność na facebooku i w innych mediach społecznościowych. Kontakt z pojawiającymi się na naszych forach gośćmi. Relacje pomiędzy władzą i mieszkańcami. Wszyscy z którymi utrzymujemy kontakt powinni odnosić wrażenie, że jesteśmy poważnym projektem i warto z nami współpracować, a w najlepszym razie do nas dołączyć.

8.      Pricing (pozycjonowanie cenowe)

W mikroświecie utarło się, że kont premium nie sprzedajemy i jest to generalnie słuszne założenie. Inna obowiązuje u nas waluta - jest nią czas i zaangażowanie. Awanse w hierarchii powinny wiązać się z określonym wkładem w rozwój państwa. Tytuły naukowe przyznawane w uznaniu ogólnych zasług, a nie na podstawie wartościowej dysertacji, tytuły szlacheckie nadawane za pisanie kilku postów w miesiącu i rozdawanie stanowisk "na zachętę" - to główne grzechy przeciwko tej zasadzie. Jeśli coś rozdaje się za darmo, nie warto tego kupować.

Czy wierzę w możliwość odbudowania luksusowego statusu marek niektórych mikronacji? Raczej nie. Od wzniosłości do śmieszności jest tylko jeden krok, lecz nie ma powrotu od śmieszności do wzniosłości.

Zakładając optymistycznie, że ktoś przeczyta ten mini-wykład, zapewne słusznie zarzuci mi, że to właśnie Republika Bialeńska popełniła masę grzechów przeciwko zasadom budowy luksusowej marki. Tak, potwierdzam. Rozdawaliśmy stanowiska (nawet prezydenckie) za darmo, wspieraliśmy nordackie yoyonacje, szafowaliśmy tytułami szlacheckimi aż przestały cokolwiek znaczyć, nie przeprowadzaliśmy żadnej selekcji i wyśmiewaliśmy mikronacje, które miały wyższe standardy. Co więcej, swoją polityką poniekąd zmusiliśmy inne mikronacje do pójścia w nasze ślady - w innym wypadku zostałyby przelicytowane. Nie oznacza to ani tego, że nie mam racji, ani tego, że nie powtórzyłbym tego, co zrobiliśmy. Po prostu teraz mogę na te zjawiska spojrzeć z innej perspektywy.

Zapewne jest to ostatni wykład przed bialenokalipsą, choć może coś jeszcze przyjdzie mi do głowy i zachce mi się podzielić swoimi przemyśleniami, zobaczymy.

Tradycyjnie zapraszam do dyskusji. Zaznaczam od razu, że ta prelekcja nie ma charakteru manifestu politycznego (więc nie jest to konserwatywny zwrot w moim światopoglądzie), a jedynie próba spojrzenia na stare kwestie z innej perspektywy.



RE: Mikronacja jako marka luksusowa - Fatima Popow-Chojnacka - 13-05-2023

Wykład idealny i raczej nie trzeba nic dodawać. Gratuluję. Smile


RE: Mikronacja jako marka luksusowa - Joahim-von-R - 13-05-2023

>Mikroświat bijąc kolejne rekordy nieaktywności przyjąć musi prawdę o nieskuteczności marketingu naszych projektów.

Przyjął tą prawdę już dawno temu. Co wcale nie oznacza, że coś się z tego nauczył.

>Dawniej, by jakieś państwo zostało uznane za mikronację musiało ono spełniać pewne wymagania, co sprawiało, że samo słowo „mikronacja” brzmiało nieco bardziej dumnie niż obecnie.

Powiem szczerze i bez bicia - gdy to przeczytałem to pierwsze co mi przyszło na myśl to ukochany Imperator Marek Lebencjusz (który wciąż, wbrew zbrodniczych twierdzeń wrogów wspaniałej Leblandii, dzielnie rządzi największą z polskich mikronacji!) i jego narzekania na łamanie Jakże Wspaniałej Doktryny Micronation (Iks Kurwa De).

>Najczęściej bezpowrotnie, bo jak budować na nowo prestiż „produktu”, który przez kilka lat rozdawany był wszystkim chętnym?

Pewno jest to możliwe, ale nikt nie próbował tego robić. Czyli, jak rozumiem idaeę autora, odcinać Nowociotom dostępu do stolca. Zwłaszcza że nikt normalny by tego nie zrobił, bo w warunkach Mirkoświata AD 2023 Nowociota raczej wtedy by po prostu zwiała za granicę, gdzie dadzą jej stołek za sam fakt bycia, niż siedziałaby X czasu czekając na możliwość zdobycia stołka w oryginalnym kraju. Albo w ogóle by zawinęła się z mikro.

>niewiele mikronacji dbało o spisywanie swojej historii w sposób atrakcyjny i możliwy do wykorzystania w budowaniu wizerunku i tożsamości atrakcyjnej dla odbiorcy promocji i nowego mikronauty.

Szczere pytanie: czy naprawdę wierzymy, że hipotetyczna Nowociota będzie czytała historię jakiejś mikronacji? Choć bardzo bym chciał żeby odpowiedź na ww. pytanie brzmiała "tak", to raczej brzmi ona "nie". Nowociocie do szczęścia nie jest potrzebna wiedza o tym, co się wydarzyło 10, 15, 20 lat temu w jakiejś mikronacji. Z historii musi co najwyżej wiedzieć, do czego odnoszą się jakieś zachowania w danej społeczności (w stylu, IDK, kontekst mojego żartu o RaKu i jego nawrotach, choć tu nawet real wystarczy by go w miarę załapać).


RE: Mikronacja jako marka luksusowa - Vilarte - 13-05-2023

Nasuwa się jeszcze jeden wniosek - chcąc walczyć z demograficzną padaką, albo przynajmniej przedłużyć sobie możliwość zabawy, nieuniknione będą fuzje poszczególnych krajów, w tym takie które jeszcze niedawno byłyby politycznie nie do pomyślenia. Podejście bardziej... technokratyczne, które traktuje mikronacje jako wielką korporację o różnorodnych zasobach, które trzeba optymalnie wykorzystać.



RE: Mikronacja jako marka luksusowa - Andrzej Płatonowicz Ordyński - 14-05-2023

Sorry, że bez cytowań, ale na szybko z telefonu (może potem zedytuję).

Joahimie,

Leblandia przekroczyła granicę między wzniosłością i śmiesznością, i to o więcej niż jeden krok. A argumentum ad leblandum powinien być zakazany. Tongue

Jeżeli zrozumiałeś moją wypowiedź tak, że chcę komuś coś ograniczać, to przeczytaj jeszcze raz, przynajmniej ostatnie zdanie. Nie podaję rozwiązań, choć pewnie jakieś istnieją, jeśli rozpatrzy się sprawę z punktu widzenia konkretnego państwa (o ile państwo to ma przynajmniej ambasadora marki + obsługę techniczną, która stworzy estetyczny wygląd "produktu").
Zauważasz słusznie, że gorsza moneta wypiera lepszą. A jednak przez lata Sarmacja i Dreamland utrzymywały swoją walutę na rynku, mimo, że istniała masa innych państw do których można było zwiać. Może frajda osiągnięcia czegoś w "poważnym" państwie była większa?

W historyczne szczegóły pewnie nie będzie się wdawać, ale z mitem założycielskim chętnie się zapozna. Zakładasz, że nowy mikronauta będzie debilem. Ale jak będziemy nastawiać się na ludzi, których maksimum skupienia to półminutowe tiktoki, to możemy sobie w ogóle odpuścić. Wbrew narzekaniom na "dzisiejszą młodzież", proporcja inteligentnych i ambitnym oraz debili jest podobna, jak w poprzednich pokoleniach. Upraszczanie dla nich wszystkiego do banału jest pseudo-nowoczesne. Pisanie do nich jak do upośledzonych jest lekceważeniem, które oni doskonale wyczują.

Ekscelencjo Vilarte,

Ciężka sprawa. Jestem zwolennikiem łączenia potencjałów, ale tworzenie wielkich konfederacji ma też wady. Raczej sugerowałbym, żeby Sarmacja poprzez budowę prestiżowej marki przyciągała jednostki, a nie stowarzyszała z sobą pół-martwe państwa. Z tymi autonomiami i stowarzyszeniami jest przeważnie problem. Jak za dużo osób ma coś do powiedzenia, to państwo staje się niesterowalne. Po secesji prowincji Sarmacja w końcu stała się państwem, którym da się normalnie zarządzać bez liczenia się ze zdaniem lokalnych kacyków. Ja na pewno bym tego nie marnował za cenę zdobycia trzech nowych obywateli. Jak ktoś będzie chciał dalej bawić się w prawdziwej mikronacji, to i tak do Was trafi. I ja pewnie bym się do Sarmacji przeniósł, gdyby nie to, że po tylu latach przewodzenia najbardziej antysarmackiej mikronacji, zostałoby to odebrane jako kapitulacja. Tongue


RE: Mikronacja jako marka luksusowa - Vilarte - 14-05-2023

W tematach relacji bialeńsko-sarmackich nie mogę się wypowiadać, będąc tu raptem od 2019, ale u nas w Hasselandzie wątpię, by było to tak odbierane Tongue W kwestii secesyjnych regionów ważne było też to, że byli oni jednak liczebnie dużą grupą i - przynajmniej w horyzoncie jaki pamiętam - głosującą w dość zdyscyplinowany sposób. Nie przypadkiem w momencie secesji mieliśmy RM obsadzoną z Teutonii.
Przyjmując do związku jakąś jednoosobową mikronację, jednak to niebezpieczeństwo jest mniejsze, jeśli dana osoba nie działała dotąd u nas aktywnie i nie ma takiego gruntu, który pozwoliłby jej wpływać na rządy...Ale oczywiście co osoba, to inny przypadek.
Druga, bardziej teoretyczna rzecz to to, że jeśli jest to formalny transfer całego kraju, a nie pojedynczego człowieka, to jego kultura wzbogaca naszą "ofertę", nie mamy wówczas obaw, że hipotetycznie ktoś trzeci przyjdzie i ożywi tamten kraj, roszcząc sobie wyłączność do prowadzenia jego kultury w obrany przez siebie sposób.



RE: Mikronacja jako marka luksusowa - Joahim-von-R - 14-05-2023

>Zauważasz słusznie, że gorsza moneta wypiera lepszą. A jednak przez lata Sarmacja i Dreamland utrzymywały swoją walutę na rynku, mimo, że istniała masa innych państw do których można było zwiać. Może frajda osiągnięcia czegoś w "poważnym" państwie była większa?

Nie wiem, nie siedzę w głowie innych, może oni rzeczywiście tak zakładali, może nie.

>z mitem założycielskim chętnie się zapozna

Tylko czy ten mit to nie jest zwykle "chciał mieć własną mikro to ją zrobił"? Chyba że źle interpretuję ten "mit założycielski"...

>Zakładasz, że nowy mikronauta będzie debilem.

Zakładam, bo siedząc z tym co rzekomo ma być miejscem znalezienia nowych mirkonautów widzę zdecydowaną większość debili i może kilka jednostek inteligentnych.

>Wbrew narzekaniom na "dzisiejszą młodzież", proporcja inteligentnych i ambitnym oraz debili jest podobna, jak w poprzednich pokoleniach.

Zazdroszczę dobrych społeczności które miałeś okazję oglądać.


RE: Mikronacja jako marka luksusowa - Andrzej Płatonowicz Ordyński - 14-05-2023

(14-05-2023 12:02)Vilarte napisał(a): Przyjmując do związku jakąś jednoosobową mikronację, jednak to niebezpieczeństwo jest mniejsze, jeśli dana osoba nie działała dotąd u nas aktywnie i nie ma takiego gruntu, który pozwoliłby jej wpływać na rządy...Ale oczywiście co osoba, to inny przypadek.
Ale przyjmując jedno-, dwu-, trzyosobowe mikronacje do związku doprowadzamy do całkowitego rozpuszczenia formuły i klimatu, nie mówiąc o problemach organizacyjnych, jeśli przywódca tego tworu ma wywalone ego (co wśród mikronautów zdarza się, nie ukrywajmy, często) i dla własnej satysfakcji sabotuje plany centrali. Z moich doświadczeń bialeńskich, jak i obserwacji sytuacji w innych państwach, w tym w Sarmacji - nie zawsze warto.

(14-05-2023 12:02)Vilarte napisał(a): Druga, bardziej teoretyczna rzecz to to, że jeśli jest to formalny transfer całego kraju, a nie pojedynczego człowieka, to jego kultura wzbogaca naszą "ofertę", nie mamy wówczas obaw, że hipotetycznie ktoś trzeci przyjdzie i ożywi tamten kraj, roszcząc sobie wyłączność do prowadzenia jego kultury w obrany przez siebie sposób.
A tu już pojawia się pytanie, czego nasz potencjalny "klient" oczekuje - luźnego zlepku państw różnych, kolorowych i podłużnych, czy może raczej państwa o z grubsza określonej formule i klimacie. Nie prowadziłem żadnych badań statystycznych na ten temat, ale intuicja podpowiada mi, że tego drugiego.

(14-05-2023 12:33)Joahim-von-R napisał(a): Tylko czy ten mit to nie jest zwykle "chciał mieć własną mikro to ją zrobił"? Chyba że źle interpretuję ten "mit założycielski"...
No w przypadku marek luksusowych pewnie też w większości jest to "chciał zarobić to założył firmę i zaczął sprzedawać x", a jednak podkreślanie rodowodu jest istotnym elementem, jeśli chcemy coś sprzedać po cenie wyższej niż jest to warte. Tongue

(14-05-2023 12:33)Joahim-von-R napisał(a): >Zakładasz, że nowy mikronauta będzie debilem.

Zakładam, bo siedząc z tym co rzekomo ma być miejscem znalezienia nowych mirkonautów widzę zdecydowaną większość debili i może kilka jednostek inteligentnych.

>Wbrew narzekaniom na "dzisiejszą młodzież", proporcja inteligentnych i ambitnym oraz debili jest podobna, jak w poprzednich pokoleniach.

Zazdroszczę dobrych społeczności które miałeś okazję oglądać.
>sugerowanie, że w latach 10. i 00. było inaczej
Po prostu zawsze celowaliśmy w te "kilka jednostek inteligentnych", chociaż z moich obserwacji wynika, że jednostek tych nie jest aż tak mało, jak pesymistycznie zakładasz.


RE: Mikronacja jako marka luksusowa - Vilarte - 14-05-2023

(14-05-2023 13:23)Andrzej Płatonowicz Ordyński napisał(a): Vilarte napisał(a):
Druga, bardziej teoretyczna rzecz to to, że jeśli jest to formalny transfer całego kraju, a nie pojedynczego człowieka, to jego kultura wzbogaca naszą "ofertę", nie mamy wówczas obaw, że hipotetycznie ktoś trzeci przyjdzie i ożywi tamten kraj, roszcząc sobie wyłączność do prowadzenia jego kultury w obrany przez siebie sposób.

A tu już pojawia się pytanie, czego nasz potencjalny "klient" oczekuje - luźnego zlepku państw różnych, kolorowych i podłużnych, czy może raczej państwa o z grubsza określonej formule i klimacie. Nie prowadziłem żadnych badań statystycznych na ten temat, ale intuicja podpowiada mi, że tego drugiego.

Będąc w realu - po godzinach - inwestorem giełdowym, przeszczepiam do życia niektóre zasady inwestowania, w tym przypadku dywersyfikację Wink Gdyby chodziło o kraj wzorujący się jednoznacznie na jakiejś realnej kulturze, którą można intuicyjnie zrozumieć, to byłbym jasno przeciwko doklejaniu do niego krajów o innych klimatach. Ale jeśli chodzi o kulturę "autorską", której nowy mikronauta nie zrozumie tak od progu, to raczej jednak wolę mieć "w zapasie" jakąś wzorowaną na realowej, która może w takiej sytuacji zadziałać.


RE: Mikronacja jako marka luksusowa - Joahim-von-R - 14-05-2023

>sugerowanie, że w latach 10. i 00. było inaczej

A nie wiem, lata 00. w większości nie istniałem (a tą część co istniałem byłem średnio świadomy), a większość lat 10. przeżyłem pod kamieniem.