• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Debata uniwersytecka - czy egzaminy mają sens?
#1
Szanowni Państwo,

przed chwilą w realnej rzeczywistości pilnowałem studentów piszących egzamin. W jego trakcie naszła mnie taka myśl - czy egzaminy w ogóle mają sens? Oczywiście chodzi o klasyczne egzaminy, zwłaszcza w naukach humanistycznych, na które student musi zapamiętać spory zakres materiału, a następnie odtworzyć go bądź to w postaci krótkiej odpowiedzi pisemnej czy ustnej, bądź rozwiązując test.

Pamiętam, że w toku studiów uczyłem się solidnie na każdy egzamin i nigdy nie ściągałem. Najczęściej wpadały piątki czy czwórki, czasem zdarzyła się trója. Jednak teraz nie pamiętam praktycznie nic z tego, co wtedy się nauczyłem. Zajmuję się wąską dziedziną prawa i tylko z niej mam wiedzę. O przedmiotach w szkole średniej nie wspomnę. Z matematyki na szczęście umiem policzyć proste równanie i to jedyna rzecz, do której mi się przydaje. Średnią swoich studentów liczę już zawsze na kalkulatorze. 

Jaka jest moja konkluzja i jednocześnie zaproszenie do dyskusji. Czy klasyczne egzaminy, w trakcie których nie można korzystać z żadnych pomocy mają sens? Moim zdaniem nie. Oczywiście, moje doświadczenia wiążą się z nauką prawa. Niemniej uważam, że pamięciowa nauka nie jest prawnikom potrzebna. Oni powinni wiedzieć, jak rozwiązać dany problem, gdzie takie rozwiązanie znaleźć albo jak daną regulację prawną rozumieć. Jeżeli będzie mi kiedyś dane koordynować przedmiot (być egzaminatorem), to zamiast klasycznego egzaminu zaproponuję egzamin problemowy - z kazusami, lecz z możliwością korzystania z dowolnych materiałów pomocowych oraz - być może - konsultowania się z innymi osobami. Oczywiście w granicach rozsądku, żeby zachowana była w miarę cisza i porządek. Tylko w ten sposób można nauczyć nie wyłącznie wiedzy, ale i umiejętności oraz kompetencji społecznych. A właściwie sprawdzić czy owe umiejętności i kompetencje są nabyte.

A jakie jest Państwa zdanie na ten temat? Jednocześnie dyskusję na ten temat zaproponuję na Uniwersytecie Rotryjskim, by poznać zdanie Rotryjczyków.

doc. dr net. Michelangelo kardynał Piccolomini SJ
#2
Moim zdaniem egzaminy mają sens. Wiedza musi być solidna, żeby można było na jej podstawie coś stworzyć, a nie tylko używać i przepisywać to, co odkrył ktoś inny (ktoś, kto wiedzę miał i potrafił jej użyć). Można jedynie zarzucić egzaminom, że się nie powtarzają. Gdyby po dwóch latach trzeba było napisać ten sam egzamin, wiedza byłoby dużo bardziej ugruntowana.
#3
Moje pytanie jest takie, czy ucząc się do egzaminów bardzo dużej ilości materiału (mówię tu o sesji) z różnych przedmiotów, wiedzę tę zdobywamy, zapamiętujemy na dobre? Wydaje mi się, że tylko na chwilę.
#4
Jaka jest alternatywa? Nie zdobywać jej wcale?
#5
Zdobywać, ale zmienić metodę jej sprawdzania. I w większym stopniu nauczyć zdobywania wiedzy, a więc gdzie szukać potrzebnych informacji.
#6
W warunkach wirtualnych zasadniczo nie, a w realowych mają, ale głównie ustne. Co by nie mówić to jeszcze w czasach Kopernika obrona doktoratu wyglądała w ten sposób, że dostawało się pytanie, po czym szło się do domu na kilka godzin przygotować odpowiedź.
prof. dr net. mgr gen. bryg.
Ametyst Faradobus

Wiceprezydent i Eksprezydent Republiki Bialeńskiej, Rektor Uniwersytetu Bialeńskiego,

[Obrazek: 85_13_12_22_10_32_48.png]
#7
Jak ja bym chciał, żeby moja obrona tak wyglądała. Wink
#8
Moja licencjacka była bardzo zabawna, rozmawialiśmy o piłce nożnej, na której się zupełnie nie znam.
prof. dr net. mgr gen. bryg.
Ametyst Faradobus

Wiceprezydent i Eksprezydent Republiki Bialeńskiej, Rektor Uniwersytetu Bialeńskiego,

[Obrazek: 85_13_12_22_10_32_48.png]




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości