• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Jak nie pisać prac naukowych?
#11
No i na tym się skończyły mikronacje. Nie na dyskusjach o wpływie Teutońskiego Maja na miesiączkowanie kukułów inkaskich w Górach Kocich, a na apologetyce chrześcijańskiej oraz dyskusjach o Żydach, komunistach, a kto wie, czy przypadkiem i masonach.

Zanik miał świętą rację, że ludzie przychodzą do mikronacji aby „zapoczątkować v-życie (…) oparte na świecie realnym”. I tak będziemy dalej się apologetykować, rozstrząsać gdzie wyewoluowali v-ludzie i jak wygląda pollinoida, oburzać się na to, jak to śmą komuś po jego kosmosie latać bo ich program kosmiczny jest tak bardzo nieprofesjonalny™. A jak będziesz się wychylał, to cię nawet nie odstrzelimy. Zanudzimy cię na śmierć.

> oburzać się na to, jak to śmą komuś po jego kosmosie latać bo ich program kosmiczny jest tak bardzo nieprofesjonalny™.

Inna sprawa, że zajrzałam na forum Suderlandu, i tym razem tow. Dugosz akurat bardzo trafnie nam masakruje naszego »"księdza" Dmowskiego«. Polecam. He raises very good points.
#12
ʿĀlija zawdżat Akrypa napisał(a):... a kto wie, czy przypadkiem i masonach.
Zapominasz o cyklistach...  Big Grin

ʿĀlija zawdżat Akrypa napisał(a):...ludzie przychodzą do mikronacji aby „zapoczątkować v-życie (…) oparte na świecie realnym”.
Zgadza się v-świat to w sumie taka fantastyka... i jak ona może mieć różniste odmiany od "twardej" science-fiction czy political-fiction do fantasy i to tej całkowicie bajkowej. Co kto lubi... pytanie tylko, jak sobie gustując w różnistych gatunkach "nie włazić na odciski" i jakoś współegzystować?

ʿĀlija zawdżat Akrypa napisał(a):oburzać się na to, jak to śmą komuś po jego kosmosie latać bo ich program kosmiczny jest tak bardzo nieprofesjonalny™
Jak dla mnie to skoro v-świat to taka fantastyka - to programy kosmiczne pasują jak najbardziej. A podejście do nich... no cóż... może być podobne jak we wspomnianym gatunku literackim - czyli być zarówno science-fiction z gatunku "near future", jak i być rodem z bajek filmowych typu Gwiezdne Wojny czy Star Trek (i podobnych). Że też jeszcze nikt "Gwiezdnych wrót" nie zastosował... aż dziwne.

ʿĀlija zawdżat Akrypa napisał(a):Zanudzimy cię na śmierć.
Widzisz... problem leży w tym, że każdy gustuje w innych odmianach "fiction". Jedni lubią te nie gubiące "science" czy "alternatywne rzeczywistości", a inni totalne fantasy. Obawiam się, że dla gustujących w bardzo odmiennych gatunkach te przeciwne będą albo nudne, albo głupie. No, ale w sumie mikroświat daje różne możliwości... w fikcji każdy powinien umieć znaleźć coś dla siebie, pytanie czy potrafi to odnaleźć, a nie potrafi to niekoniecznie pozostaje mu narzekanie na coś, w czym gustują inni.
#13
> Że też jeszcze nikt "Gwiezdnych wrót" nie zastosował...

Gwiezdnych wrót mówicie…?

(co prawda obrazek gdzieś się zapodział, ale ten „tajemniczy obiekt w kształcie pierścienia” to właśnie miało być to)

> Jedni lubią te nie gubiące "science" czy "alternatywne rzeczywistości", a inni totalne fantasy.

A inni nawet nie „fiction”, tylko całkowite przenoszenie wszystkiego z reala.
#14
Bo mikroświat narodził się z reala i od niego się nie oderwie. W końcu jest naśladowaniem życia, tylko w warunkach wirtualnych. Pewnie źle rozumuję, ale dla mnie to miejsce na leczenie kompleksów. Przynajmniej w jakimś tam zakresie.
#15
ʿĀlija zawdżat Akrypa napisał(a):A inni nawet nie „fiction”, tylko całkowite przenoszenie wszystkiego z reala.
Ale to też przecież znany gatunek... political-fiction czy alternatywne rzeczywistości (te bliskie realowi, ale inne, często "prostujące błędy historii") - i też mają swoich zwolenników czy miłośników.

Fakt, że Ty nie gustujesz w takim "gatunku" mikroświata - bynajmniej nie oznacza, że jest on zły czy gorszy od tego czego się spodziewasz lub od tego co akurat Ty lubisz. Po prostu nie pasuje Tobie i akurat Tobie... najwyraźniej innym pasuje.
#16
>Bo mikroświat narodził się z reala i od niego się nie oderwie. W końcu jest naśladowaniem życia, tylko w warunkach wirtualnych. Pewnie źle rozumuję, ale dla mnie to miejsce na leczenie kompleksów. Przynajmniej w jakimś tam zakresie.

Nie oderwie się całkowicie, ale może rozwijać się w indywidualnym kierunku. Tylko od nas zależy na ile będziemy się na realu, a na ile tworzyć coś swojego. Nie wiem, czy miejsce leczenia kompleksów, czy może po prostu odskocznia od rzeczywistości, coś jak dobra książka albo gra komputerowa (ale lepsze Wink ).
#17
Dla mnie to fajna gra (w Sarmację lepsza, ale mam za słabego kompa), w której mogę potrollować Swarzewskiego. A, i mogę też napisać, że mam 30 centymetrów. Czyli z tymi kompleksami to by się w sumie zgadzało.



#18
No wiesz co, Karolu...
Komentujcie dreamlandzką dyskusję. Wink Wyszła od tej nieszczęsnej apologetyki, ale przy dobrych wiatrach pójdzie w stronę filozofii nauki, co będzie dla uczestników i czytelników rozwijające, a istotne również dla mikrozofii.




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości