Cytat:Więc może być również Roma lub Tirpitz.
Owszem... w zasadzie wybór wzorca dla takiego okrętu, który mógłby być w rezerwie, być okrętem wycofanym ze służby czynnej "całkiem niedawno" - sprowadza się do wyboru jakiegokolwiek okrętu liniowego, który w realu był okrętem nowoczesnym w czasie DWS (czyli zbudowanym pod koniec lat 30-tych lub na początku 40-tych) i służył lub mógłby teoretycznie służyć jeszcze wiele lat po DWS - tak jak typ Iowa w USA.
Za jednostkami francuskimi przemawiają trochę względy praktyczne... Okręty te (zarówno klasy Dunkeque, jak i Richelieu) miały artylerię główną zgrupowaną na dziobie (dwie wieże czterodziałowe). W przypadku takiego wyboru jest duże pole do narracyjnej i graficznej historii modernizacji okrętu.
Na rufie w zasadzie była tylko artyleria średnia, która przy modernizacji okrętu jest najmniej przydatna. Działa głównego kalibru mają tą zaletę, że nadają się do ostrzeliwania lądu na spora głębokość - dlatego zresztą utrzymywano tyle lat amerykańskie pancerniki. Była to znacznie tańsza alternatywa dla wsparcia desantu jak wsparcie lotnicze.
Ten układ francuskich pancerników daje możliwości na kombinacje w stylu umieszczenia na rufie wyrzutni rakiet (jeżeli narracyjnie miałaby być historia okrętu - to przecież dawne instalacje tego typu były spore... a finalnie jest też sporo miejsca na nowocześniejsze wyrzutnie pionowe) czy przebudowy rufy w taki sposób by mieściło się tam lądowisko dla śmigłowców i spory hangar.
Oczywiście możemy wybrać okręt o "klasycznym układzie" wież artyleryjskich czyli 3-3-3 lub 2-2-2-2, ale wtedy w pierwszym przypadku trzeba zdjąć rufową wieżę (były takie plany w stosunku do klasy Iowa), a drugim przypadku w zasadzie pozbawić okręt połowy artylerii głównej. Dlatego moim zdaniem okręt w układzie 2-2-2-2 raczej odpada. Można się zastanowić jeszcze nad klasą King George V - działa w układzie 4-2-4. W tym przypadku co prawda miejsca na hangar za bardzo nie ma - ale gdyby w toku modernizacji zdjąć dwudziałową wieżę to jest miejsce dla wyrzutni rakiet, a i na śródokręciu (tam gdzie była katapulta) też jest sporo miejsca.
W rezerwie powinny być też mniejsze okręty... które reprezentowałyby jednostki realowe z lat 60 i 70-tych. Tutaj warto pamiętać, że nasze Siły Zbrojne początkowo i narracyjnie były mieszanka sprzętową "wschodu" i "zachodu" (widać to choćby po części pojazdów pozostających OT, a na początku faktycznie część dywizji miała "wschodni" sprzęt). Może jakieś (mniejsze od pancernika) okręty wzorowane na jednostkach ZSRR?
No i kwestie "muzealne"... ze 2-3 okręty jeszcze starsze, które byłby dzisiaj już "pływającymi muzeami" (w sensie bycia na wodzie, a nie pływania). Tutaj można by sięgnąć "jeszcze dalej" choćby mieć jakiś muzealny okręt z pocz. XX-wieku czy przełomu... coś jak Aurora w Rosji.
Co myślisz w tym temacie?