• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Przyszłość Suderlandu
#1
Z racji, że wszyscy (działający) Suderlandczycy najprawdopodobniej wiążą swoją przyszłość mikronacyjną z działalnością w Bialenii, zachęcam wszystkich do dyskusji nad przyszłością. Mimo stosunkowo krótkiego czasu działalności mikronacyjnej - widziałem już wiele. I decyzja o zamknięciu państwa jest testem - testem dla nas wszystkich. Jeśli znajdą się chęci do odbudowy, znaczy to, że w narodzie jest jeszcze pewna siła, którą należy wykrzesać. Natomiast, jeśli takiej woli odbudowy nie będzie, znaczy to, że decyzja była słuszna, a nie zamknięcie państwa byłoby bolesną egzystencją. 

Narazie podjęliśmy decyzję o urlopie - od państwa jak i poniekąd od nas samych/naszych mikronacyjnych osobowości. Wierzę, że wszyscy zatęsknimy za tym co robiliśmy tyle lat i się zbierzemy, jednakże należy podjąć dyskusję jak się odbudować. Niestety, rewolucja, która miała nas zmienić o 180 stopni... zmieniła wszystko o 360 stopni - wiele musi się zmienić, aby zostało tak samo... W dodatku posiadaliśmy po prostu brzydkie, niefunkcjonujące ani trochę właściwie forum.

Obecnie szykuję się do sesji, którą prawdopodobnie skończę 26 czerwca. Obecnie głównie skupię się na stworzeniu naszego archiwum, lecz po sesji zamierzam wykorzystać swoją wiedzę z zakresu politologii, jeszcze raz przełożyć ją na mikronację, jak i poszukać właściwego wzorca w mikroświecie dla niefunkcjonujących u nas już od dawna aspektów państwa, czy po prostu aktywności.
#2
Myślę, że Suderlandczycy są w o tyle dobrej sytuacji, że mieli okazję zobaczyć na własnym przykładzie działanie monarchii, demokracji i autorytaryzmu. Ja nigdy nie działałem w Suderlandzie, ale trochę obserwowałem to, co się w nim dzieje, zwłaszcza w okresie Państwa Suderlandzkiego i końcówce Republiki Suderlandzkiej.
Myślę, że ten kryzys aktywności, który nadchodził (a jego pełniejszy rozwój został zatrzymany przez zawieszenie działalności) był spowodowany nie tyle autorytaryzmem jako systemem, co zepchnięciem odpowiedzialności za państwo na jedną osobę. I nie miało tu większego znaczenia, czy Karl był dyktatorem, czy byłby królem albo prezydentem. Tak się po prostu na dłuższą metę działać nie da, jeśli chce się zachować przyzwoitą aktywność i 'puls' życia społecznego. 
Ogólnego spadku liczby mikronautów i aktywności się tak po prostu nie zmieni, więc chyba ten wątek możemy w tej dyskusji w ogóle pominąć. A więc co było dobrego i co złego w Państwie Suderlandzkim? Dobry na pewno był krótki proces decyzyjny (tzw. sterowalność państwa), dzięki któremu Suderland był ważnym graczem na Nordacie. Dobry był też pomysł Senatu jako zgromadzenia najbardziej zaangażowanych obywateli (to bardzo uczciwe, żeby pokazać jasno kto rządzi w państwie, a nie bawić się w zielone stoliki). Słabą stroną był brak oddolnych inicjatyw, właściwie wszystko było sterowane przez władze państwowe (np. kolonizacja Nordaty Suderlandzkiej, która była chyba głównym przedsięwzięciem narracyjnym). 
Może dobrym pomysłem byłoby pobudzenie życia obywatelskiego, przy jednoczesnym pozostawieniu polityki zagranicznej i stabilności informatycznej i konstytucyjnej w gronie przywódców Rewolucji Narodowej?  Nawet na Nordacie Suderlandzkiej mogłyby powstać prowincje pod rządami Senatu i prowincje "libertariańskie", gdzie każdy chętny obywatel mógłby robić co chce pod warunkiem nieszkodzenia racji stanu. Mógłby też powstać jakiś urząd 'trybuna ludowego', który byłby wybierany demokratycznie przez tych, którzy nie należą do 'rewolucyjnej arystokracji'. Nad konkretnymi rozwiązaniami można dyskutować, ale myślę, że kluczową kwestią jest pobudzenie społeczeństwa. W innym wypadku małe grono przywódcze siłą rzeczy musi się szybko wypalać. 
Kolejnym wątkiem, już nie dotyczącym tylko Suderlandu, jest współpraca w ramach RPN. Jeśli chcemy, żeby nasze państwa istniały jeszcze przez dłuższy czas, to musimy realizować wspólne inicjatywy. W jednym kraju jest za mało zainteresowanych ludzi nawet, żeby stworzyć aktywną ligę piłkarską, to samo dotyczy prawie każdej dziedziny. Współpraca i 'handel wymienny' są już niemal koniecznością, żeby mikronacje mogły satysfakcjonująco funkcjonować.
#3
Nie jestem pewien, co o tym myśleć. Podczas działalności Suderlandu niektóre osoby wielokrotnie deklarowały aktywność, a ostatecznie nic z tego nie wychodziło. Sam pisałem ciągle o tym, a od pewnego momentu nie miałem kompletnie pomysłu na to, co można by jeszcze napisać. Zgadzam się ze stwierdzeniem, że nasz kraj wymagał gruntownej przebudowy, problem w tym, że nie wiadomo, kto ma się tym zająć. Mam nadzieję, że to stowarzyszenie zwróci większą uwagę i tak jak w przypadku Bialenii, pomoże zebrać obywateli do kupy. Nie dziwię się jednak, że tak to się skończyło. Swego czasu traktowałem mikronacje prawie jak drugie życie, dlatego po tym, jak wszyscy ciągniemy to 2-3 lata, mamy prawo się zmęczyć. Przynajmniej ten miesiąc urlopu zrobi dobrze nam wszystkim, zwłaszcza, że nie było już kompletnie pomysłu na ciągnięcie tego dalej.

Co można zrobić? Dajmy sobie czas, naprawdę. Uważam za nieco błędną decyzję, by tak szybko tworzyć to stowarzyszenie, bo tylko ono nas będzie kusić. Panie Karl, niech Pan się zajmie sesją i odłoży to wszystko na chwile w cholerę. Jeśli mają wrócić chęci, to musimy za tym w jakiś sposób zatęsknić. Za ten miesiąc lub dwa możemy zorganizować jakąś akcje propagandową mającą na celu zawrócenie Suderlandczyków do państwa tzn. stowarzyszenia. Do tego czasu nic nie stoi na przeszkodzie, by osoby, które naprawdę korci, tworzyły jakąś narracje w związku z tym. Bo to chyba wszyscy wiemy i nie potrzebujemy wielkich debat - stało się to wszystko zbyt formalne. Zatraciliśmy kompletnie wymiar narracji na rzecz dyskusji o niczym oraz polityki, która nie miała jak żyć w naszym systemie. Na pewno nie bez narracji. Jeśli odtworzymy państwo, powinno w nim być więcej elementów właśnie narracyjnych. Do tego ogarnięte w końcu takie systemy, jak gospodarka zasobami. Pisałem swoją propozycje dla podobnego systemu i w sumie chętnie przedstawię ją również w Bialenii.
#4
Oczywiście, że robię sobie przerwę - obecnie jedynie czym się zajmuję to przeszukiwanie forum w celu znalezienia ważnych merytorycznie i narracyjnie postów, a następnie wrzucenie ich w bezpieczne miejsce. Pozostałym zajmę się po sesji, którą mi (jak i wszystkim studentom na moim uniwerku) wszyscy starają się wydłużyć i chyba utrudnić robiąc zaliczenie niektórych przedmiotów nawet w lipcu.

Stowarzyszenie powołałem tak szybko, aby ludzie się nie rozbiegli i w razie potrzeby mieli gdzie się zgłosić.




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości