Jeszcze kilka lat temu był w Hirschbergii i Weerlandzie zwyczaj, zgodnie z którym w każdym rządzie funkcję szefa resortu spraw zagranicznych pełnił król, który co do zasady powinien być człowiekiem światowym, mówić w różnych językach i nie bać się wycieczek zagranicznych. Bardzo długo się to sprawdzało. Wiele godzin spędzałem wówczas w Domu Rządu, w skrzydle zajmowanym przez Narodowy Komisariat Dyplomacji. Skoro zatem król i premier przebywali najczęściej w jednym budynku to gromadziło się tam sporo przeróżnych ludzi załatwiających rozmaite interesy: a ktoś chciał dać łapówkę, kto inny pozwolenie załatwić na budowę hotelu, a najczęściej chodziło po prostu o wyłudzenie od rządu pieniądzy. Bywało tak, że jakiś ambasador przyjeżdżał na rozmowy, a tu na korytarzu kłótnia dwóch przekupek i jakiś żul rzyga. Wówczas jeszcze jako Arkadiusz Przejściowy nakazałem, aby wszelkie burdy toczyć w kiblu, który służył jednocześnie za palarnię. Tak powstał słynny Klop Dyskusyjny - miejsce faktycznego kształtowania polityki zagranicznej ZSKHiW.
Mądry o te doświadczenia uroczyście otwieram Klop Dyskusyjny w siedzibie Ministerstwa Kultury i Sportu. Tu możecie się kłócić do woli. W końcu to resort kultury.