Tak czy inaczej musimy to uregulować i nanieść granice - tak aby było wiadomo jaki teren jest zajęty przez czyjąś własność, a który jest wolny i można go komuś dać.
Uważam, że skoro dysponowanue mieniem to prawo obywatela (ustawa o obywatelstwie) to można jakimś zarządzeniem Prezydenta ustalić stan aktualny na daną chwilę i to nanieść na mapę. Wszelkie kolejne przydziały ziem oraz ewentualne przywracanie powracającym było by już uzależnione od wniosku i zgody władz. Trudno bowiem utrzymywać lenna "po wieki"... gdy nie ma ich gospodarzy.
A i tak dalej sądzę, że ten pomysł z "kołchozem" powinien być przemyślany przez wnioskodawcę i zrealizowany (oczywiście dobrowolnie) w DB. Przyczyniło by się to do aktywizacji DB, pasowało klimatem i likwidowało by ten spór, który tutaj wynikł.
Uważam, że skoro dysponowanue mieniem to prawo obywatela (ustawa o obywatelstwie) to można jakimś zarządzeniem Prezydenta ustalić stan aktualny na daną chwilę i to nanieść na mapę. Wszelkie kolejne przydziały ziem oraz ewentualne przywracanie powracającym było by już uzależnione od wniosku i zgody władz. Trudno bowiem utrzymywać lenna "po wieki"... gdy nie ma ich gospodarzy.
A i tak dalej sądzę, że ten pomysł z "kołchozem" powinien być przemyślany przez wnioskodawcę i zrealizowany (oczywiście dobrowolnie) w DB. Przyczyniło by się to do aktywizacji DB, pasowało klimatem i likwidowało by ten spór, który tutaj wynikł.

