• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Tradycja "Tłustego Czwartku". Michelangelo Piccolomini
#1
Wykład z 11 lutego 2018 r.
Cytat:[Obrazek: ?url=i.imgur.com%2FexmkNWh.png]

Tradycja "Tłustego Czwartku"


Tłusty Czwartek jest świecko-religijnym, ruchomym świętem, które ma miejsce w ostatni czwartek karnawału (ostatni czwartek przed Środą Popielcową - czwartek po Sześćdziesiątnicy). W tradycji polskiej i niemieckiej w ten dzień dozwolone jest objadanie się głównie słodyczami na cześć odchodzącego karnawału. W Tłusty Czwartek na stołach dominują pączki i faworki, a nikt nie powinien liczyć kalorii. Z owym dniem związany jest bowiem przesąd, że jeżeli ktoś nie zje nic słodkiego, to będzie miał "chudy" rok - pełen niepowodzeń i niedostatku. A contrario - objedzenie się w Tłusty Czwartek gwarantuje rok "tłusty", czyli dostatni i z sukcesami.

Prowadzone 8 i 9 lutego 2018 r. badania miały na celu stwierdzenie czy wśród mieszkańców Republiki Bialeńskiej żywa i obecna jest ta jakże piękna tradycja lubowania się w słodkościach na zakończenie karnawału. Badania realizowane były za pomocą metody ankietowej oraz dyskusji na Wydziale Humanistyczno-Społecznym Uniwersytetu Bialeńskiego. 

W pierwszej ankiecie pytałem, jaką ilość pączków planują zjeść respondenci w Tłusty Czwartek. Wzięło w niej udział 10 osób. Jedna osoba nie planowała wcale zjeść pączków, jedna także planowała zjeść jednego pączka i jedna powyżej pięciu. Dwie osoby planowały zjeść po dwa pączki, następnie dwie tyle, ile będą w stanie. Od dwóch do pięciu pączków planowały zjeść trzy osoby - najwięcej z respondentów. Żadna z osób pytanych nie planowała zjeść faworków.

W drugiej ankiecie pytałem, ile pączków w rzeczywistości zjedli Bialeńczycy. Zagłosowało mniej, bo 8 osób. Dwie osoby wcale nie zjadły pączka, dwie tylko jednego, dwie także od dwóch do pięciu. Dwa pączki zjadła jedna osoba, a jedna nie liczyła ile jadła - jadła tyle, ile była w stanie.  Nikt nie zjadł faworka. Oczywiście nie ma gwarancji, że głosowały te same osoby w obu ankietach. Dlatego ich wartość naukowa nie jest duża.

Jedyne pewne, co można stwierdzić na podstawie wyników ankiet, to fakt, że tradycja Tłustego Czwartku obecna jest wśród Bialeńczyków. Większość z nich planowała oraz zjadła przynajmniej jednego pączka. Zdziwienie budzić może jedynie niechęć obywateli RB do faworków. Do ich zjedzenia przyznał się jedynie Tadeusz Krasnodębski. Wydaje się, że jest to spowodowane ich nieciekawą konsystencją (samo ciasto z tłuszczem), która nie chrzęści w zębach.

W trakcie dyskusji "tłustoczwartkowej" poruszono wiele ważnych tematów m.in. dotyczących rozróżnienia pączków od oponek, donatów, donutów. Szczególnie istotne jest właściwie odróżnienie torusa (oponki) od donuta i donata, biorąc pod uwagę brak (albo obecność) nadzienia. Szczególnym ekspertem w tej dziedzinie okazał się mgr net. Maciej Kamiński, którego wypowiedź warto przytoczyć in extenso i w pełni zaakceptować:


Cytat: napisał(a):Donut ma lukier/polewę na wierzchu i nic w środku, donat ma nadzienie w środku i coś na wierzchu (może być polewa, ale cukier puder też nie jest herezją), natomiast oponka ma tylko i wyłącznie cukier puder na wierzchu i nic w środku. Wszystkie trzy mają też kształt torusa, czym odróżniają się od pączków, które to mają kształt koła, deltoidu lub wybrakowanej gwiazdy Dawida (a w każdym razie - pełny i regularny).

Rekapitulując, tradycja objadania się w Tłusty Czwartek słodyczami (w zasadzie pączkami i oponkami) występuje, aczkolwiek jest ona z różnych przyczyn umiarkowana.

prof. zw. dr net. Paweł Karol Medyceusz Zep




Użytkownicy przeglądający ten wątek: