30-04-2019 21:25
Wprowadzenie
W świecie realnym w środowiskach korwinistycznych przed każdymi kolejnymi wyborami sympatycy tego ruchu łudzą się, że to "ta jesień" albo "ta wiosna", która przyniesie ich ideom zwycięstwo. W mikronacjach jest o tyle podobnie, że po raz kolejny słyszę o "nordackiej wiośnie". Takie pojęcie pojawiło się tym razem w związku z odzyskaniem suwerenności przez Bialenię, wysoką aktywnością w Federacji Nordackiej oraz brodryjskim odrodzeniem narodowym. Ale nie po raz pierwszy Nordata przeżywa swój renesans. Pamiętam już okresy, gdy na naszym kontynencie powstawało wiele nowych państw, a niektóre z nich odnosiły względny sukces. Odnosząc się do mojej poprzedniej prelekcji, "globalna Nordata" jest odpowiednikiem Wschodu z geografii sakralnej. Jej symbolem jest wiosna. Dzisiaj, w noc Beltane i w przeddzień Święta Pracy, chciałbym pochylić się nad problemem, dlaczego na Nordacie po wiośnie nie nadchodzi lato.
Wieczna wiosna
Czy archetypiczny Wschód, reprezentowany w mikroświecie przez globalną Nordatę, jest skazany na wieczną wiosnę? Czy, nawiązując do "Opowieści z Narnii" C.S. Lewisa, Zielona Czarownica rzuciła na naszą krainę zaklęcie, które ustanowiło nieustającą wiosnę? Czy niczym wampirzyca Eli z przepięknej powieści J.A. Lindqvista pt. "Wpuść mnie" nie jesteśmy w stanie wyjść z wieku dziecięcego?
Poza Bialenią, która przeżywa drugą młodość w związku z odzyskaniem niepodległości, wyłącznie na Nordacie funkcjonuje jedynie Federacja Nordacka, która powstała dopiero w lutym 2018 r., więc jest państwem niezwykle młodym. Niedawno Brodryjczycy postanowili odbudować swoje państwo, ale wciąż nie wiadomo, kto stanie na jego czele, jaki ustrój zostanie przyjęty, ani czy Brodria w ogóle będzie państwem niepodległym (czy też kolejną prowincją Federacji). Na Kontynencie Północnym nie ma ani jednego kraju ani narodu, który nie przeżywałby swojej pierwszej lub kolejnej młodości. A przecież nowych ludzi jest niewielu, prawie wszystkich uczestników konfliktu brodryjskiego znam od wielu lat. Bialenia rozwija się dzięki powrotowi dawnych obywateli, a nie napływowi nowych.
W oczekiwaniu lata
Naturalny cykl wskazuje, że po wiośnie nadchodzi lato, po młodości dorosłość, więc po powstaniu i nagłym rozkwicie państwa powinna przyjść stabilizacja i faza prosperity. Dlaczego więc na Nordacie nie ma tych wszystkich obiecujących, dobrze zapowiadających się państw, których była tu cała masa? Czy nasz kontynent zamieszkują koczownicy, którzy muszą emigrować z jednego państwa do drugiego i wciąż tworzyć coś nowego? Taki wniosek wydaje się być najprostszy. Ale entuzjazm z jakim Bialeńczycy powracają kraju po zakończeniu wielomiesięcznego kryzysu, zryw Brodryjczyków powracających do mikroświata z dalekiej realnej krainy na hasło "odrodzenie", stosunkowo duża liczebność Federacji Nordackiej oraz rozwój stabilnego Suderlandu wskazują na to, że mieszkańcy Nordaty (w przypadku tego ostatniego możemy mówić tylko o "globalnej Nordacie" ze względu na inne położenie) też przywiązują się do swoich krajów i chcą stabilności! Warto też zauważyć, że część dawnych mieszkańców Kontynentu Północnego próbuje swojego szczęścia w Sarmacji, chociaż większość stwierdza, że to nie kraj dla nich. Od nordackiej wiosny do sarmackiej jesieni daleka droga.
Maska przyrośnięta do twarzy
Chcąc znaleźć powód, dlaczego Nordata nie wychodzi z wieku młodzieńczego, musiałbym wskazać realnym młody wiek w którym większość z nas rozpoczynała swoją działalność tutaj. Wszelkie oznaki zmiany podejścia są z góry krytykowane jako wypalenie, negatywna zmiana, uderzenie wody sodowej (w przypadku jednostek) lub "stawanie się grzybową doliną" w przypadku państw. A więc większość udaje nieustający entuzjazm, organizuje kolejne rewolucje, tworzy kolejne państwa. A maska przyrasta do twarzy, bycie rewolucjonistą, władcą absolutnym lub "szaloną carycą" staje się wirtualną osobowością, mikronacyjnym imidżem.
Kolejną przyczyną jest brak zasad gry. Nie opłaca się walczyć o władzę w jakimś kraj, który istnieje kilka miesięcy lub rok, skoro można stworzyć nowy, który będzie dokładnie tak samo ceniony. A ludzie się znajdą (przynajmniej na jakiś czas), przecież mieszkańcy Nordaty są wyuczeni entuzjazmu wobec każdego kolejnego tworu. Bialenia, Suderland, a nawet Brodria mają już wyrobioną markę, więc gra jest warta świeczki. Przetrwaliśmy okres krytyczny, co nie oznacza, że jesteśmy w pełni bezpieczni o czym przekonała się ostatnio nasza Republika.
Kim jest Theros?
W mitologii greckiej Theros była jedną z czterech hor, personifikacją lata i opiekunką tej pory roku. Kto na Nordacie może spełnić tę rolę i przynieść naszemu kontynentowi lato? Pozwolę sobie wypisać kilka możliwości, które niekoniecznie się wykluczają:
1) Katechonowie, czyli przywódcy państwowi, którzy twardo stoją przy swoim państwie, nie boją się brać za nie odpowiedzialności, krótko mówiąc: ci, którzy teraz powstrzymują (rozpad państwa, utratę niepodległości, niepoważne działania podważające majestat kraju, np. pikselowy imperializm).
2) Wierni obywatele. Bialenia ma to szczęście, że przez lata działania zdobyła kilku obywateli, którzy trwają przy niej pomimo problemów. Trzy zdecydowane i zmotywowane osoby (Bajtuś, Ronon Dex i ja) wystarczyły, by przekonać większość Bialeńczyków do odzyskania, a następnie zachęcić wiele osób do powrotu. Gdyby Brodria miała teraz trzech współpracujących ze sobą patriotów, to z całą pewnością byłaby w stanie powstać ponownie.
3) Ludzie z czystą kartą, nieobciążeni imidżem buntownika, nieskonfliktowani z połową kontynentu (lub potrafiący się od tego wizerunku i sporów odciąć).
Wydaje mi się, że właśnie w takiej kolejności. Najpierw musi pojawić się katechon, który sam uwierzy w ideę państwową i będzie trwał na straży niepodległości kraju. Następnie część obywateli zarazi się ideą państwową, zadomowi się i zdecyduje skupić na działalności tylko lub przede wszystkim w danym kraju. A na koniec pozostali, dotychczasowi rewolucjoniści, monarchowie niejednego kraju i nordaccy nomadowie postanowią, że czas wyjść z mentalnego gimnazjum i skupić się na konstruktywnej działalności.
Czy to nie antyteza Nordaty?
Absolutnie nie! Nordata powinna pozostać globalnym Wschodem, źródłem nowych idei i rozwiązań, wrogiem stagnacji, sakralnego Zachodu, krainy wiecznej jesieni. Nasze wartości nie powinny zostać porzucone i zastąpione tymi, które znamy ze starych mikronacji, wręcz przeciwnie. Powinny się dojrzeć i osiągnąć swoją pełnię. Nordacka zielona poczwarka powinna przemienić się w kolorowego motyla, by skutecznie stawić czoło staremu mikroświatami w kolorze przegniłych jesiennych liści. Według Carla Schmitta państwo narodowe to szczyt ludzkiego geniuszu, podzielam jego opinię.
Theros nie nadejdzie bez naszego udziału, od ponad dekady nie jest w stanie wygnać swojej siostry Eiar, która posiłkuje się kolejnymi śmiałkami niepotrafiącymi dojrzeć. Musimy stać się legionem Theros! Tym razem lato musi nadejść!
prof. Andrzej Swarzewski
W świecie realnym w środowiskach korwinistycznych przed każdymi kolejnymi wyborami sympatycy tego ruchu łudzą się, że to "ta jesień" albo "ta wiosna", która przyniesie ich ideom zwycięstwo. W mikronacjach jest o tyle podobnie, że po raz kolejny słyszę o "nordackiej wiośnie". Takie pojęcie pojawiło się tym razem w związku z odzyskaniem suwerenności przez Bialenię, wysoką aktywnością w Federacji Nordackiej oraz brodryjskim odrodzeniem narodowym. Ale nie po raz pierwszy Nordata przeżywa swój renesans. Pamiętam już okresy, gdy na naszym kontynencie powstawało wiele nowych państw, a niektóre z nich odnosiły względny sukces. Odnosząc się do mojej poprzedniej prelekcji, "globalna Nordata" jest odpowiednikiem Wschodu z geografii sakralnej. Jej symbolem jest wiosna. Dzisiaj, w noc Beltane i w przeddzień Święta Pracy, chciałbym pochylić się nad problemem, dlaczego na Nordacie po wiośnie nie nadchodzi lato.
Wieczna wiosna
Czy archetypiczny Wschód, reprezentowany w mikroświecie przez globalną Nordatę, jest skazany na wieczną wiosnę? Czy, nawiązując do "Opowieści z Narnii" C.S. Lewisa, Zielona Czarownica rzuciła na naszą krainę zaklęcie, które ustanowiło nieustającą wiosnę? Czy niczym wampirzyca Eli z przepięknej powieści J.A. Lindqvista pt. "Wpuść mnie" nie jesteśmy w stanie wyjść z wieku dziecięcego?
Poza Bialenią, która przeżywa drugą młodość w związku z odzyskaniem niepodległości, wyłącznie na Nordacie funkcjonuje jedynie Federacja Nordacka, która powstała dopiero w lutym 2018 r., więc jest państwem niezwykle młodym. Niedawno Brodryjczycy postanowili odbudować swoje państwo, ale wciąż nie wiadomo, kto stanie na jego czele, jaki ustrój zostanie przyjęty, ani czy Brodria w ogóle będzie państwem niepodległym (czy też kolejną prowincją Federacji). Na Kontynencie Północnym nie ma ani jednego kraju ani narodu, który nie przeżywałby swojej pierwszej lub kolejnej młodości. A przecież nowych ludzi jest niewielu, prawie wszystkich uczestników konfliktu brodryjskiego znam od wielu lat. Bialenia rozwija się dzięki powrotowi dawnych obywateli, a nie napływowi nowych.
W oczekiwaniu lata
Naturalny cykl wskazuje, że po wiośnie nadchodzi lato, po młodości dorosłość, więc po powstaniu i nagłym rozkwicie państwa powinna przyjść stabilizacja i faza prosperity. Dlaczego więc na Nordacie nie ma tych wszystkich obiecujących, dobrze zapowiadających się państw, których była tu cała masa? Czy nasz kontynent zamieszkują koczownicy, którzy muszą emigrować z jednego państwa do drugiego i wciąż tworzyć coś nowego? Taki wniosek wydaje się być najprostszy. Ale entuzjazm z jakim Bialeńczycy powracają kraju po zakończeniu wielomiesięcznego kryzysu, zryw Brodryjczyków powracających do mikroświata z dalekiej realnej krainy na hasło "odrodzenie", stosunkowo duża liczebność Federacji Nordackiej oraz rozwój stabilnego Suderlandu wskazują na to, że mieszkańcy Nordaty (w przypadku tego ostatniego możemy mówić tylko o "globalnej Nordacie" ze względu na inne położenie) też przywiązują się do swoich krajów i chcą stabilności! Warto też zauważyć, że część dawnych mieszkańców Kontynentu Północnego próbuje swojego szczęścia w Sarmacji, chociaż większość stwierdza, że to nie kraj dla nich. Od nordackiej wiosny do sarmackiej jesieni daleka droga.
Maska przyrośnięta do twarzy
Chcąc znaleźć powód, dlaczego Nordata nie wychodzi z wieku młodzieńczego, musiałbym wskazać realnym młody wiek w którym większość z nas rozpoczynała swoją działalność tutaj. Wszelkie oznaki zmiany podejścia są z góry krytykowane jako wypalenie, negatywna zmiana, uderzenie wody sodowej (w przypadku jednostek) lub "stawanie się grzybową doliną" w przypadku państw. A więc większość udaje nieustający entuzjazm, organizuje kolejne rewolucje, tworzy kolejne państwa. A maska przyrasta do twarzy, bycie rewolucjonistą, władcą absolutnym lub "szaloną carycą" staje się wirtualną osobowością, mikronacyjnym imidżem.
Kolejną przyczyną jest brak zasad gry. Nie opłaca się walczyć o władzę w jakimś kraj, który istnieje kilka miesięcy lub rok, skoro można stworzyć nowy, który będzie dokładnie tak samo ceniony. A ludzie się znajdą (przynajmniej na jakiś czas), przecież mieszkańcy Nordaty są wyuczeni entuzjazmu wobec każdego kolejnego tworu. Bialenia, Suderland, a nawet Brodria mają już wyrobioną markę, więc gra jest warta świeczki. Przetrwaliśmy okres krytyczny, co nie oznacza, że jesteśmy w pełni bezpieczni o czym przekonała się ostatnio nasza Republika.
Kim jest Theros?
W mitologii greckiej Theros była jedną z czterech hor, personifikacją lata i opiekunką tej pory roku. Kto na Nordacie może spełnić tę rolę i przynieść naszemu kontynentowi lato? Pozwolę sobie wypisać kilka możliwości, które niekoniecznie się wykluczają:
1) Katechonowie, czyli przywódcy państwowi, którzy twardo stoją przy swoim państwie, nie boją się brać za nie odpowiedzialności, krótko mówiąc: ci, którzy teraz powstrzymują (rozpad państwa, utratę niepodległości, niepoważne działania podważające majestat kraju, np. pikselowy imperializm).
2) Wierni obywatele. Bialenia ma to szczęście, że przez lata działania zdobyła kilku obywateli, którzy trwają przy niej pomimo problemów. Trzy zdecydowane i zmotywowane osoby (Bajtuś, Ronon Dex i ja) wystarczyły, by przekonać większość Bialeńczyków do odzyskania, a następnie zachęcić wiele osób do powrotu. Gdyby Brodria miała teraz trzech współpracujących ze sobą patriotów, to z całą pewnością byłaby w stanie powstać ponownie.
3) Ludzie z czystą kartą, nieobciążeni imidżem buntownika, nieskonfliktowani z połową kontynentu (lub potrafiący się od tego wizerunku i sporów odciąć).
Wydaje mi się, że właśnie w takiej kolejności. Najpierw musi pojawić się katechon, który sam uwierzy w ideę państwową i będzie trwał na straży niepodległości kraju. Następnie część obywateli zarazi się ideą państwową, zadomowi się i zdecyduje skupić na działalności tylko lub przede wszystkim w danym kraju. A na koniec pozostali, dotychczasowi rewolucjoniści, monarchowie niejednego kraju i nordaccy nomadowie postanowią, że czas wyjść z mentalnego gimnazjum i skupić się na konstruktywnej działalności.
Czy to nie antyteza Nordaty?
Absolutnie nie! Nordata powinna pozostać globalnym Wschodem, źródłem nowych idei i rozwiązań, wrogiem stagnacji, sakralnego Zachodu, krainy wiecznej jesieni. Nasze wartości nie powinny zostać porzucone i zastąpione tymi, które znamy ze starych mikronacji, wręcz przeciwnie. Powinny się dojrzeć i osiągnąć swoją pełnię. Nordacka zielona poczwarka powinna przemienić się w kolorowego motyla, by skutecznie stawić czoło staremu mikroświatami w kolorze przegniłych jesiennych liści. Według Carla Schmitta państwo narodowe to szczyt ludzkiego geniuszu, podzielam jego opinię.
Theros nie nadejdzie bez naszego udziału, od ponad dekady nie jest w stanie wygnać swojej siostry Eiar, która posiłkuje się kolejnymi śmiałkami niepotrafiącymi dojrzeć. Musimy stać się legionem Theros! Tym razem lato musi nadejść!
prof. Andrzej Swarzewski


A może jednak nie? To już pokażą najbliższe tygodnie, może miesiące...
![[Obrazek: knK83ML.png]](https://i.imgur.com/knK83ML.png)