05-12-2022 14:36
(05-12-2022 14:15)Andrzej Płatonowicz Ordyński napisał(a): "Abdul Al-Bialen i Alkazar Emira", opowiada o młodym czarodzieju i jego dżihadzie.
Abdul miał zarost, ale nieduży, bo młody jeszcze był-ale biały, jak to Bialeńczyk. Nie chciał się uczyć, choć po kądzieli czarodziej z niego jakich mało, ale leniwy. Wziął więc sobie poszedł na targ i przechadzał, co by do tego bialeńskiego "Chogwałtu" nie chodzić, a miło czas spędzać. I tak oto w południe, kiedy z meczetu na modły wzywać zaczęli to i on ukrył się, bo i tego mu się nie chciało. Schował się pod kramikiem jednego ze straganiarzy, a że tam wygodnie było, bo akurat poduszki pięknie zdobione ów sprzedawał, to zdrzemnął się na dłuższą chwilę. Chwila owa trwała długo, bo dopiero za pięć piąta ocknął się, dźgany przez coś co przypominało dżina, ale dżinem nie było. To był sam dżihad! I oto nawoływać zaczął dżihad Abdula, co by się leniem przestał oznaczać, ale on nawet jemu opierać się zaczął. Po czym oparł się o drzwi i opierać dalej opierał. Bo co to za opór, skoro go nie ma. Dżihad wytłumaczył białowąsemu Abdulowi, że tak nie wolno, bo tak nie wypada. Jakby wypadało to by mu przecież dżihad nie zakazywał się tak zachowywać. Wtem młokos zrozumiał swoje złe czyny i już dziekować zaczął dżihadowi, jako, że ten mądry był jak mało kto. Czarodziej wpadł za to na wspaniały pomysł i rzekł słowa, które po dziś dzień, mądrościami obfitymi są zwane.
-Laga na lewego, laga na lewego, hej! Lawa na lewego do rana!
Wtem z piasku pustyni powstał najpierw Al-Brzęę-czek, bilaleński analizer, totalizator, penetrator, duma wszechwiedzy, a tuż po nim Czech Mich-NIE-wicz, guru defensywy, postawa cienia, zaborca światła, brzuchator kiełbasy.
I wtedy Bialenia została wybrana...
KONIEC FILMU
Heinz-Werner Grüner

