• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Legenda
#1
Żółkiew usytuowana jest 60 km na południowy zachód od Wolnogradu. Od 2013 roku została nadana w lenno Janowi Sapiesze, który wcześniej odkupił te tereny od tubylców. W następnym roku na zaproszenie Sapiehy do Żółkwi przybyli nowi osadnicy otrzymując w dzierżawę grunty rolne. Napływ farmerów odmienił krajobraz, na który składają się rozsiane po okolicy wielkie plantacje. Po pierwszych udanych zbiorach przyszła kolej na budowę miasteczka (prawa strona mapy). Mieszkają tu przeważnie farmerzy oraz pracownicy ratusza z rodzinami. Najczęściej w dzień jadą do pracy na farmę, a wieczorem wracają na spoczynek do miasteczka.

[Obrazek: 7c456874cf5ff.jpg]

Z uwagi na potrzebę dodatkowych rąk do pracy przy zbiorach, napływający z każdym dniem bezrolni założyli osobne miasteczko Tshing (lewa strona mapy). Jego szybki rozrost i złe warunki bytowania doprowadziły do wzrostu przestępczości w okolicy. Zaniepokojeni farmerzy na czele z Janem Sapiehą postanowili stworzyć odziały samopomocy sąsiedzkiej. Codziennie w nocy na koniach, z pochodniami patrolują okolicę, stojąc na straży prawa i porządku. 

[Obrazek: maxresdefault.jpg]
#2
Pewnego razu pewien człowiek, niejaki Cecyl przybył z posłaniem do Żółkwi. Był cały odziany na czarno, nosił długą peleryne i mówił. Z razu słyszany był z całkiem daleka, później głos jego cichł, wreszcie mówił niemal szeptem, a ludzie wciąż go słuchali. Wszyscy proponowali mu aby z nimi pozostał, on odparł jednak Nie towarzysze, moje miejsce znajduje się nie tu lecz tam daleko. Poprowadze was a weźmiecie ze sobą wasze stroje, konie, broń i inne narzędzia. Nieskory do posłania naród Żółkiewski odstąpił. Ludzie zaczęli się rozchodzić. Nie pozostał nikt prócz jednego. Ów niecnota a psotnik przy tym nie lada postanowił bowiem udać się w nieznane. Szli Polesiem Bialeńskim i z każdym dniem rośli w siłę. Gdy doszli do Nadoceanii poprawili się na tyle, że potrzeba było wielu statków by przeprawić ich na drugi brzeg. Stanęli w Carnuntum, gdzie potykali się w nierozstrzygniętej bitwie z XV legionem. Minęli przełęcze, kierując się wzdłuż rzeki jakiej wcześniej nigdy nie widzieli. Cecyl powtarzał Rzeka to życie. Pouczeni tak trekkerzy, zawędrowali nieświadomie do królestwa zwanego Detroid pozostawiając tam same zgliszcza. Później był jeszcze większy bajzel, gdy ktoś połapał się, że wszędzie są góry. Jak się wkrótce okazało przypadek sprawił, jak któryś niecnota odkrył wielkie złoża srebra i zaczęły się nowe kłopoty.




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości