Ponieważ dostałam się do parlamentu m. in. dzięki krytyce zbyt dużych prerogatyw władzy wykonawczej w systemie politycznym Bialenii, postanowiłam złożyć właśnie projekt nowelizacji konstytucji wzmacniający legislatywę kosztem egzekutywy.
Poniższy projekt modyfikuje prezydenckie prawo weta przez zamianę weta absolutnego na weto wstrzymujące. Odrzucenie ustawy przez prezydenta będzie skutkowało nie rozpisaniem referendum w sprawie odrzucenia weta, a jedynie skierowaniem ustawy do ponownego rozpatrzenia przez parlament. Uważam, że instytucja referendum powinna być używana wyłącznie w sprawach o istotnym znaczeniu dla państwa, a nie jako część jedynie rutynowego procesu legislacyjnego, a już szczególnie nie gdyby wetowane byłyby tak niekonsekwencjalne projekty jak np. projekt uchwały ws. intronizacji Kaddafiego na Kalifa Bialenii.
Projekt znosi też konieczność podpisania przez prezydenta ustawy zmieniającej konstytucję. W tym przypadku i tak wymagane jest referendum w sprawie zatwierdzenia zmian służące za mechanizm kontroli i równowagi, więc niepotrzebny jest drugi mechanizm o niższej legitymacji społecznej. Nie będą wymagały podpisu także uchwały, zgodnie z praktyką stosowaną w większości państw. Uchwały są aktami wyrażającymi wolę parlamentu, a nie rządu, więc nie ma żadnych powodów dlaczego miałby być zaangażowany w ich uchwalanie prezydent.
Wykreślone zostały także przepisy o wecie ludowym jako nadmiarowe. Uchylenie ustawy w drodze głosowania powszechnego jest i tak możliwe za pomocą zwykłego referendum, które wg konstytucji może zostać rozpisane w dowolnej sprawie, a także wymagana jest mniejsza liczba obywateli do jego zarządzenia i nie ma narzuconych sztywnych ram czasowych inicjatywy referendalnej, przez co ten mechanizm jest i tak łatwiejszy do zastosowania niż ten, który projekt znosi.
Ustawa konstytucyjna
o zastąpieniu prezydenckiego weta absolutnego wstrzymującym
Art. 1.
W Konstytucji Republiki Bialeńskiej z dnia 1 grudnia 2018 r. wprowadza się następujące zmiany:
- Zdanie „Ustawy i uchwały są podpisywane przez Prezydenta Republiki Bialeńskiej” artykułu 8. zastępuje się następującymi:
Prezydent Republiki Bialeńskiej podpisuje przyjęte przez Parlament ustawy, bądź kieruje je do ponownego rozpatrzenia. Nie wymagają podpisu ustawy przyjęte ponownie po skierowaniu ich do ponownego rozpatrzenia, uchwały, a także ustawy zmieniające niniejszą konstytucję.
- Skreśla się artykuł 16.
Art. 2.
Ustawa wchodzi w życie z chwilą zakończenia procedury opisanej w artykule 19. Konstytucji Republiki Bialeńskiej.
04-01-2020 21:53
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-01-2020 22:01 przez Andrzej Płatonowicz Ordyński.)
Panie Prezydencie,
Wysoka Izbo,
Zarządzam 3-dniową debatę nad projektem.
Towarzyszko Posłanko,
Jestem głęboko przekonany, że głowa państwa powinna utrzymywać bezpośredni kontakt z ludem, również poprzez referenda, gdy tylko lud zażyczy sobie takiej formy komunikacji. Władza wykonawcza powinna być możliwie najsilniejsza, aby bronić lud przed elitami. Za wysoce niebezpieczne uważam życzenie, by Parlament mógł bez zgody Prezydenta podejmować uchwały, a nawet ustawy. Wybierany w wyborach bezpośrednich Prezydent ma największy mandat do sprawowania władzy i jedynie lud suwerenny ma prawo do sprzeciwiania się jego decyzjom.
Ludu nie można zastąpić. Parlamentarzyści są komitetem ludowym, który został wyznaczony do realizacji konkretnego zadania: prawodawstwa przez określony czas. W żadnym wypadku nie należy traktować ich jako kasty, która może wypowiadać się zamiast ludu. Prezydent jest organem o nieporównywalnie mocniejszym umocowaniu. Jego władza pochodzi od ludu, ale ze sprawowanie urzędu odpowiada również przed Allahem i Historią. Parlament mógłby w ogóle nie istnieć, natomiast urząd głowy państwa jest niezbędny.
W państwie powinien istnieć tylko jeden suweren. Obca jest nam idea monarchii absolutnej, a więc kierować powinniśmy się ideą absolutnej suwerenności narodu. Powierzona Parlamentowi przez lud misja stanowienia prawa w żaden sposób nie powoduje scedowania nań swojej suwerenności. Nie ma władzy nad ludem, a prezydent jest jego obrońcą!
Pragnę również nie zgodzić się, iż intronizacja Kaddafiego na Wiecznego Wezyra Bialenii nie niesie za sobą konsekwencji. Jest wręcz przeciwnie.
04-01-2020 22:44
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-01-2020 22:49 przez ʿĀlija zawdżat Akrypa.)
Przepraszam, ale co wy najlepszego pierdolicie? Jaka kasta, jakie elity? Nie wspominając o tym że nie dość że wasz wywód się nie trzyma za bardzo kupy, i w większości jest nie na temat. Dwója plus, przynajmniej za jakiekolwiek staranie się.
> Władza wykonawcza powinna być możliwie najsilniejsza, aby bronić lud przed elitami.
> Parlamentarzyści są komitetem ludowym
Skoro sami twierdzicie że parlament to komitet ludowy, to dlaczego nagłe władza wykonawcza miałaby być tym „ludem”, a parlament „elitami”? To właśnie Prezydent jest elitą która ma rozbuchane prerogatywy. Zresztą zobaczcie niedawne działania prezydenta Deksa: podejmowane na zasadzie „ja tu mam władzę, a mam was syskich w dupie, niech lud się wypcha”. Zobaczcie na ostatni traktat, który został przez elity wynegocjowany ponad naszymi głowami, a mi jako osobie reprezentującej lud udało się go zablokować.
> W żadnym wypadku nie należy traktować ich jako kasty, która może wypowiadać się zamiast ludu.
Antyteza: to Parlament reprezentuje lud bialeński, i w żadnym wypadku Prezydent nie powinien podejmować decyzji zamiast niego.
> Parlament mógłby w ogóle nie istnieć, natomiast urząd głowy państwa jest niezbędny.
Kontrprzykład: w rewolucyjnej Francji* za czasów konstytucji jakobińskiej nie było w ogóle czegoś takiego jak „głowa państwa”. Zwierzchni był parlament, a także powoływane przez niego komitety. Wiele państw ma czysto ceremonialną głowę państwa która i tak robi wszystko co jej nakaże parlament i podległe parlamentowi organy wykonawcze.
Oczywiście, istnieją i systemy w których faktycznie nie ma parlamentu, a całkowite rządy sprawuje głowa państwa. Nazywamy je monarchiami absolutnymi. Swarzewski monarchistą?
* I nie mówcie że real, w wirtualu była nie tylko jedna, ale aż dwie Francje.
> Prezydent jest organem o nieporównywalnie mocniejszym umocowaniu.
[uzasadnienie needed]
> Wybierany w wyborach bezpośrednich Prezydent ma największy mandat do sprawowania władzy
A parlament to jak rozumiem u nas powoływany przez władze stanowe? Nie ośmieszajcie się.
Ja powiedziałabym raczej że to parlament, jako ciało kolegialne i reprezentujące szerszy przekrój społeczeństwa bialeńskiego ma większą legitymację niż Prezydent. Rozumieli to Rzymianie, u których przecież wszystkie organy wykonawcze za republiki (konsulowie, cenzorowie, pretorzy, etc.) były kolegialne, gdyż tylko takie uważali za mogące mieć republikańską legitymację, przeciwstawiając to wcześniejszym przecież jednostkowym rzymskim królom.
> W państwie powinien istnieć tylko jeden suweren. Obca jest nam idea monarchii absolutnej, a więc kierować powinniśmy się ideą absolutnej suwerenności narodu.
A tutaj Swarzewski bezpośredni demokrata! Niestety, ale w demokracji przedstawicielskiej faktycznych suwerenów jest wielu: lud, parlament, magistraty. Wy niby twierdzicie, że suwerenem powinien być lud, ale w praktyce argumentujecie że suwerenem powinien być jeden z magistratów. Jak mówiłam, wasz wywód się kupy nie trzyma i nadaje się tylko do wyrzucenia do kosza. Nie tylko przez sprzeczności w argumentacji, co przez zdania takie jak…
> Powierzona Parlamentowi przez lud misja stanowienia prawa w żaden sposób nie powoduje scedowania nań swojej suwerenności.
…które równie dobrze można odwrócić w drugą stronę w celu uargumentowanie tego, co chcę ja wprowadzić zmianą konstytucji: powierzona Prezydentowi przez lud misja egzekucji praw w żaden sposób nie powoduje scedowania nań swojej suwerenności, ergo prawo absolutnego weta jest tej suwerenności całkowitą uzurpacją.
Jeszcze co do kast: najlepszym dowodem na to która strona jest kastą i elitą jest to, że Prezydentem jest ktoś, kto jest całkowitym insiderem bialeńskich układów politycznych, zaś w skład parlamentu wchodzi całkowita outsiderka, która obawiała się że będzie miała tylko kilka głosów tylko dlatego, że w Bialenii nie ma żadnych znajomości, powiązań politycznych i innych rzeczy które elekcję ułatwiają.
> Przepraszam, ale co wy najlepszego pierdolicie?
Zgodnie z art. 4. ust. 5 Regulaminu zwracam uwagę po raz drugi. Trzeciego nie będzie.
>Skoro sami twierdzicie że parlament to komitet ludowy, to dlaczego nagłe władza wykonawcza miałaby być tym „ludem”, a parlament „elitami”? To właśnie Prezydent jest elitą która ma rozbuchane prerogatywy. Zresztą zobaczcie niedawne działania prezydenta Deksa: podejmowane na zasadzie „ja tu mam władzę, a mam was syskich w dupie, niech lud się wypcha”. Zobaczcie na ostatni traktat, który został przez elity wynegocjowany ponad naszymi głowami, a mi jako osobie reprezentującej lud udało się go zablokować.
Władza wykonawcza nie jest ludem, niczego takiego nie napisałem. Władza wykonawcza (czyli Prezydent) ma bronić ludu. Prawidłowo funkcjonujący Parlament jest komitetem ludowym, ale istnieje ryzyko, że w przypadku nadmiernych uprawnień stanie się elitami. Tak już w historii Bialenii bywało.
Całkowicie nieprawidłowo pojmujesz działania Jego Ekscelencji Prezydenta. To prawdziwy patriota i demokrata, który zawsze stał na straży naszego ustroju. Broni kraju przed zagrożeniami, które dostrzega. Nie jest nieomylny, ale też nie ma o sobie takiego zdania. Ostatnią rzeczą o którą można posądzać Jego Ekscelencję jest żądza władzy. Nie chciał być Prezydentem, obaj nie chcieliśmy, ale było oczywiste, że ktoś z nas musi, jeśli Bialenia ma dalej się spokojnie rozwijać. Jestem bardzo szczęśliwy, że ostatecznie udało mi się Go przekonać.
Chciałbym dowiedzieć się w jaki sposób chciałaby Towarzyszka, żeby negocjowane były traktaty, żeby nie było to "ponad głowami"? Cały naród ma brać w tym udział? Tak się składa, że miał taką możliwość, bo obrady III Szczytu Rady Państw Nordaty były publiczne, przypominałem o nich na forum. Nikt się nie pofatygował.
>Antyteza: to Parlament reprezentuje lud bialeński, i w żadnym wypadku Prezydent nie powinien podejmować decyzji zamiast niego.
Nie ma żadnej zastępowalności ludu, ani przez Parlament, ani przez Prezydenta. Nikt nie może podejmować decyzji za lud, stąd też referendum ma moc bezwzględnie wiążącą.
Parlament jest powoływany przez lud do stanowienia prawa (nie wszyscy muszą się tym zajmować, ale gdy chcą, to jest instytucja referendum), a ten drugi do administrowania krajem i prowadzenia dyplomacji. Nie sposób wyobrazić sobie, by zajmował się tym ogół, składający się w dużej mierze z ludzi obojętnych lub niemających czasu.
>A parlament to jak rozumiem u nas powoływany przez władze stanowe? Nie ośmieszajcie się.
Jeżeli nie widzicie różnicy pomiędzy publicznym wyborem Prezydenta na 6-miesięczną kadencję (trzeba olbrzymiego zaufania, by powierzyć komuś taki mandat), a wyborem Posła w naszej obecnej sytuacji, to musisz być bardzo zaślepiona ideologią i niechęcią do obecnego Prezydenta.
>Ja powiedziałabym raczej że to parlament, jako ciało kolegialne i reprezentujące szerszy przekrój społeczeństwa bialeńskiego ma większą legitymację niż Prezydent. Rozumieli to Rzymianie, u których przecież wszystkie organy wykonawcze za republiki (konsulowie, cenzorowie, pretorzy, etc.) były kolegialne, gdyż tylko takie uważali za mogące mieć republikańską legitymację, przeciwstawiając to wcześniejszym przecież jednostkowym rzymskim królom.
Największą legitymację ma więc referendum, bo prezentuje maksymalnie szeroki przekrój społeczeństwa.
A argument z realnej historii można odwrócić. Głowa państwo, jako obdarzona jednolitą wolą i odpowiedzialna przed całym narodem ma większą legitymację niż Parlament. Rozumieli to Francuzi, którzy najpierw powierzyli niemal pełnię władzy (poza wypowiadaniem wojny) Petainowi, aby ocalił substancję biologiczną narodu, a później de Gaulle'owi, aby zreformował chory system. Przeciwstawiali to wcześniejszej przecież sejmokracji.
>A tutaj Swarzewski bezpośredni demokrata! Niestety, ale w demokracji przedstawicielskiej faktycznych suwerenów jest wielu: lud, parlament, magistraty. Wy niby twierdzicie, że suwerenem powinien być lud, ale w praktyce argumentujecie że suwerenem powinien być jeden z magistratów. Jak mówiłam, wasz wywód się kupy nie trzyma i nadaje się tylko do wyrzucenia do kosza. Nie tylko przez sprzeczności w argumentacji, co przez zdania takie jak…
Suwerenem powinien być lud, którzy może powierzać pewne zadania powołanym przez siebie organom. Musi mieć jednak nad nimi kontrolę. Parlament nie może zostać i nie zostanie wyjęty spod kontroli. Bialenia nie może utracić stabilności i zdać się na decyzje małego i (nie oszukujmy się) często przypadkowego grona. Raz już takie grono zdecydowało o rezygnacji z suwerenności i oddaniu się pod sarmacki protektorat. Nigdy więcej!
> …które równie dobrze można odwrócić w drugą stronę w celu uargumentowanie tego, co chcę ja wprowadzić zmianą konstytucji: powierzona Prezydentowi przez lud misja egzekucji praw w żaden sposób nie powoduje scedowania nań swojej suwerenności, ergo prawo absolutnego weta jest tej suwerenności całkowitą uzurpacją.
Ale Wy wiecie, że to "absolutne" weto może zostać unieważnione przez referendum? W przypadku nieporozumień między Prezydentem i Parlamentem (dwoma organami, które lud wyznaczył do realizacji pewnych zadań), decyzję podejmuje bezpośrednio Naród.
> Zgodnie z art. 4. ust. 5 Regulaminu zwracam uwagę po raz drugi. Trzeciego nie będzie.
Widzę że jak prawdziwy Sarmata w dyskusji twoim największym argumentem jest pała. Nie robi to na mnie akurat za dużego wrażenia.
> Władza wykonawcza (czyli Prezydent) ma bronić ludu.
Władza wykonawcza służy to tego aby bronić *prawa*. Przy czym kiedy broni prawa często występuje akurat przeciwko ludowi, na przykład kiedy nakazuje policji spałować walczących o niepodległość manifestantów w obronie konstytucyjnej zasady państwa unitarnego.
Nie wiem skąd się wam ubzdurało to, że celem istnienia egzekutywy jest bronienie ludu. To jest całkowite niezgodne z jakąkolwiek teorią działania państwa.
> ale istnieje ryzyko, że w przypadku nadmiernych uprawnień stanie się elitami
No właśnie. „W przypadku nadmiernych uprawnień”. Tyle że to się tyczy także innych organów państwa, a w obecnej sytuacji to egzekutywa ma nadmierne uprawnienia.
> To prawdziwy patriota i demokrata, który zawsze stał na straży naszego ustroju.
Ale zaraz, czy przypadkiem nie twierdziliście ostatnio, że ma stać na straży ludu, a nie ustroju? Te dwie rzeczy nie zawsze są możliwe do pogodzenia, często działania mające na celu bronienia ustroju wymagają wystąpienia całkowicie przeciwko ludowi.
> Chciałbym dowiedzieć się w jaki sposób chciałaby Towarzyszka, żeby negocjowane były traktaty, żeby nie było to "ponad głowami"?
Chciałabym tylko, żeby poddawane były po wynegocjonowaniu jakiejkolwiek kontroli… na przykład wymagając, żeby do ich ratyfikacji potrzebna była zgoda parlamentu. Tak, wiem, szalony pomysł, przecież to egzekutywa powinna bronić ludu i podejmować decyzje na temat tego, czy traktat wejdzie w życie, czy nie.
> Parlament jest powoływany przez lud do stanowienia prawa (nie wszyscy muszą się tym zajmować, ale gdy chcą, to jest instytucja referendum), a ten drugi do administrowania krajem i prowadzenia dyplomacji.
I prawo weta do czego tu się zalicza? Właśnie moja nowelizacja chce oddać bogu co boskie, a cesarzowi co cesarskie – chociaż też nie do końca, nadal pozostawia Prezydentowi wpływ na stanowienie prawa, jedynie osłabia te wpływy.
Mogłabym oczywiście pójść dalej – np. w Wandystanie, prezydent ma wyłączne kompetencje wykonawcze – nie ma ani prawa weta (czyli override legislatury), ani prawa łaski (override judykatywy). Nie chciałam jednak nadmiernie zmieniać kształtu ustroju.
> trzeba olbrzymiego zaufania, by powierzyć komuś taki mandat
Olbrzymiego zaufania, bo i olbrzymie są jego prerogatywy.
> Największą legitymację ma więc referendum
Czyli jednak Swarzewski bezpośredni demokrata?
> A argument z realnej historii można odwrócić. Głowa państwo, jako obdarzona jednolitą wolą i odpowiedzialna przed całym narodem ma większą legitymację niż Parlament.
A nie, jednak zwolennik autorytaryzmu!
Ale jeżeli tak uważacie, to tak uważacie, ja to rozumiem. Stoicie na konkretnej pozycji ideologicznej, którą jest wręcz podręcznikowy prawicowy populizm – odwołujecie się do woli ludu, ale uważacie że ta wola może być realizowana tylko przez silną władzę wykonawczą. Ja stoję na zupenie przeciwnej pozycji ideologicznej, i wasze poglądy są dla mnie zupełną anatemą.
Szczerze, to teraz powinniście uważać mnie za slowpoke’a. Nie dość, że powinnam wcześniej to zrozumieć, to to co mówicie jest całkowicie spójne z tym, co o was było wiadomo. Ale miłe jest, że na bialeńskiej scenie politycznej w wyniku debaty nad moim projektem krystalizują się konkretne podziały polityczne oparte na kwestiach ideologicznych, a nie personalnych. Zdecydowanie fajniej będzie, jak w następnych wyborach będzie wybór między populistycznym autorytarystą Swarzewskim a liberałką* Aliją, a nie tylko między nazwiskami mogącymi znaczyć cokolwiek.
* Tak, tak!
> Suwerenem powinien być lud, którzy może powierzać pewne zadania powołanym przez siebie organom. Musi mieć jednak nad nimi kontrolę.
I ma, i będzie miał. W tej kwestii mój projekt nic absolutnie nie zmienia. Nie likwiduję przecież instytucji referendum, możliwości odwołania posła, ani też samych wyborów, które są przecież kontrolą periodyczną.
> Bialenia nie może utracić stabilności i zdać się na decyzje małego i (nie oszukujmy się) często przypadkowego grona.
Akurat mikronacje są tak małymi społecznościami, że same są małymi i przypadkowymi gronami. Więc to, o czym mówicie, jest całkowicie unavoidable.
> Ale Wy wiecie, że to "absolutne" weto może zostać unieważnione przez referendum?
A ustawa przyjęta przez parlament może zostać całkowicie uchylona przez referendum, które przecież można rozpisać w absolutnie dowolnej sprawie. No dobra, może nie w takiej sprawie jak np. to, czy powinnam nosić majtki czerwone czy w ogóle nie nosić (referenda wiążą organy władzy państwowej, nie osoby prywatne), ale o tym w jakich majtkach można przychodzić do Parlamentu już tak.
> Widzę że jak prawdziwy Sarmata w dyskusji twoim największym argumentem jest pała. Nie robi to na mnie akurat za dużego wrażenia.
Uważasz, że wulgaryzmy w Parlamencie są w porządku? To brak szacunku do organu, który reprezentujesz i dla tych, którzy na Ciebie głosowali
Zmień Regulamin, jeśli chcesz zachowywać się tu jak na melinie.
> Nie wiem skąd się wam ubzdurało to, że celem istnienia egzekutywy jest bronienie ludu. To jest całkowite niezgodne z jakąkolwiek teorią działania państwa.
Jest to natomiast zgodne z praktyką. Już pal licho gaullizm (obrona ludu przed partiami) i putinizm
(obrona ludu przed oligarchią), ale nawet z bialeńskiej historii można wyciągać wnioski, kiedy kraj się rozwijał najlepiej. Odpowiem: wtedy, gdy Prezydent był silny, a nie wtedy, gdy panoszyły się partykularyzmy.
> Ale zaraz, czy przypadkiem nie twierdziliście ostatnio, że ma stać na straży ludu, a nie ustroju? Te dwie rzeczy nie zawsze są możliwe do pogodzenia, często działania mające na celu bronienia ustroju wymagają wystąpienia całkowicie przeciwko ludowi.
Ale Ty wiesz, że jak prowokujesz, to Ronon występuje przeciwko Tobie jako jednostce, a nie przeciwko ludowi? :v Nie jesteś wcieloną demokracją, więc można Cię nie lubić bez stania się antydemokratą.
> Chciałabym tylko, żeby poddawane były po wynegocjonowaniu jakiejkolwiek kontroli… na przykład wymagając, żeby do ich ratyfikacji potrzebna była zgoda parlamentu.
No przecież tak jest. Odrzuciliście traktat i nawet żadnej dramy nie zrobiłem, choć sojusznicy byli zdziwieni, bo np. w FN żadna ratyfikacja nie jest potrzebna. Ale szanuję Wasze prawo.
>bezpośredni demokrata
>zwolennik autorytaryzmu
>prawicowy populizm
>populistycznym autorytarystą
Ooooch, jak dawno tego nie słyszałem. <3
Jeżeli piszesz to szczerze (a nie z powodów populistycznych), to naprawdę szkoda, że tak słabo mnie rozumiesz.
Cóż, podsumowując, dla mnie głosowanie przeciw temu projektowi jest oczywiste i do tego samego zachęcam. Wizja ograniczania pozycji głowy państwa jest pewnie kusząca, ale jesteśmy już narodem dojrzałym i wiemy do czego to prowadzi. Jeśli będziemy spychać osobę od której najwięcej oczekujemy do pozycji jakiegoś tam urzędnika, to wkrótce powrócą dymisje w połowie kadencji, coraz dziwniejsze osoby w Pałacu i kryzys. Prezydencjalizm albo chaos.
Nie wchodząc w debatę o tym jaki organ ma "wyższy mandat" to moim zdaniem obecny stan prawny jest właściwy czyli weto prezydenckie można "przełamać" poprzez referendum.
Proponowana zmiana jest po prostu niepraktyczna. Takie rozwiązania mają sens w realu, gdzie parlamenty składają się z dużej ilości posłów i gdzie aby odrzucić weto prezydenckie, trzeba zebrać większą ilość głosów, jak w przypadku głosowania ustawy przed zastosowaniem weta.
Tymczasem u nas Parlament liczy 3 posłów, a porywach bywa 5. Zastosowanie proponowanego zapisu powodowałoby, że instytucja weta w ogóle staje się pozbawiona sensu. Parlament przegłosowuje ustawę - Prezydent wetuje - Parlament głosuje ponownie... i ustawa przechodzi. Po co więc w ogóle weto?
Jeżeli już cokolwiek zmieniać w tej materii to raczej poszedłbym w kierunku ułatwienia w doprowadzeniu do referendum w takim przypadku. Ale zasada Parlament-Prezydent-Referendum powinna pozostać niezmieniona.
> Uważasz, że wulgaryzmy w Parlamencie są w porządku?
„Herr Präsident, mit Verlaub, Sie sind ein Arschloch!”: mówi ci coś ten cytat?
> Jest to natomiast zgodne z praktyką.
No właśnie nie jest praktyką. Zgodne z praktyką jest to, że władza wykonawcza najczęściej występuje przeciwko ludowi w obronie prawa, ustroju, łotewer.
> putinizm (obrona ludu przed oligarchią)
L M A O
Mówicie o tym samym Putinie, co stoi właśnie na czele klientelistycznego układu oligarchicznego? Czy może o jakimś innym którego nie znam? To co mówicie, to nawet nie są poglądy. To jest czyste oderwanie od rzeczywistości.
> Ale Ty wiesz, że jak prowokujesz, to Ronon występuje przeciwko Tobie jako jednostce, a nie przeciwko ludowi?
Grożenie bombami to występowanie przeciwko komu? Rozkradanie narracyjnego dziedzictwa DB to występowanie przeciwko komu?
> No przecież tak jest.
No paaaacz, zupełnie nie wiedziałam xD. Nie załapałeś tu ironii.
> to naprawdę szkoda, że tak słabo mnie rozumiesz
Nie, ja doskonale cię rozumiem. To ty słabo siebie rozumiesz – nie masz zdolności introspekcji, i jesteś całkowicie oderwany od rzeczywistości.
Widocznie żyjemy w innych rzeczywistościach. Wydaje ci się, że jesteś najmądrzejsza i najzabawniejsza, tymczasem prawda jest nieco inna.
> Wydaje ci się, że jesteś najmądrzejsza i najzabawniejsza, tymczasem prawda jest nieco inna.
W tym momencie myślę, że należy dać ci czas na ochłonięcie, bo przechodzisz z argumentacji do zachowań defensywnych aktualnie. If I were uncharitable, stwierdziłabym że przegrywasz w tym momencie debatę, ale nie na wygrywaniu czy przegrywaniu to wszystko polega.
Formalnie wnioskuję o przedłużenie debaty o 1 dzień z tego powodu.
|