• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
CREEPYPASTA: Strach na kolonistów
#1
Wśród wielokulturowej ludności południowej Anatolii krąży wiele legend i tradycji z przeróżnych kręgów kulturowych. Jedna z nich mówi o Kukurydzianym Królu. Etnografowie odnajdują jej pierwotną część w okresie okupacji aharskiej. W 1074 muzułmański Sułtanat podbił pogańską dotychczas Anatolię. Rozpoczęli brutalne nawracanie na Islam i zwalczali wszelkie rodzime tradycje tubylców. Lud okazał się niemalże bezbronny. Legenda głosi, że pewnego razu, gdy aharski kolonista z konwojem wojskowym przybył do anatolijskiej wioski w celu opróżnienia spichlerza z kukurydzy, niebo zrobiło się niemalże czarne i rozpoczęła się okropna burza. Piorun uderzył w stracha na wróble, który zaczął płonąć, ale nie spalał się. Nagle pojawiła się wokół niego chmara kruków, które następnie zaczęły lecieć w kierunku obcych. Uciekli w popłochu, a przeżycie zrobiło na nich takie wrażenie, że wyprosili u dowódców powrót do Bengazji. Gdy następny raz rozkwitła kukurydza, armia Królestwa Bialenii wyzwoliła Anatolię, był rok 1130.
Abdel Fuad był bialeńskim wojskowym, weteranem powstania marcowego, który następnie brał udział w tworzeniu Wojskowo-Kolonizatorskiego Protektoratu Wyspy Anatolii. Za zasługi otrzymał dużą farmę w pasie bawełny i kukurydzy. Pochodził z rodziny o tradycjach muzułmańskich, ale już jego ojciec pod wpływem idei socjalistycznej porzucił praktyki religijne. Abdel całkowicie poświęcił się służbie Bialenii. Po przejściu na emeryturę postanowił zrobić wreszcie użytek ze swojej ziemi i zostać farmerem. Do pracy zatrudnił miejscową ludność, która pozbawiona perspektyw zgadzała się na pracę nawet za najniższą stawkę. Był również jednym z pierwszych kolonistów, którzy zdecydowali się na kupno Samundczyków do pracy na polach bawełny. Oczywiście gdy tylko do Wolnogradu dotarły te wstrząsające informacje, natychmiast zakazano procederu, a Sambanafrykańczyków w ramach zadośćuczynienia przyznano obywatelstwo i wszelkie prawa. Jednak zanim do tego doszło, wydarzyło się coś niesamowitego.
Fuad był fatalnym zarządcą. Zalegał z wypłatą wynagrodzenia swoim pracownikom, a niewolników trzymał w fatalnych warunkach. Kilka osób, które najgłośniej szemrały przeciwko temu wyzyskowi, zginęło w niejasnych okolicznościach, a ciał części z nich nawet nie odnaleziono. Pewnej wiosny do krainy bawełny i kukurydzy przybył wydalony ze służby za nadużywanie alkoholu i radykalne metody żołnierz pochodzenia bialeńsko-brodryjskiego. Niewątpliwie miał liczne wady, ale był przy tym żarliwym socjalistą. Gdy tylko dowiedział się o sytuacji na farmie Fuada, zaczął podstępem kontaktować się z jego pracownikami. Pomimo początkowych trudności przekonał ich do sprzeciwu. Od abachaskim handlarzy broni kupił kilka przestarzałych karabinów, rozdał najbardziej odpowiednim spośród pokrzywdzonych, by wyruszyć wspólnie z nimi na rezydencję kolonisty. Rozpoczęli od strzałów w powietrze. Fuad razem ze swoimi synami rozpoczęli ostrzał z poddasza. Traf chciał, że rozpętała się straszliwa burza, a piorun uderzył w dach, zmuszając wszystkich do ucieczki w popłochu. Buntownicy wykorzystali okazję i rozbroili wyzyskiwaczy, nakazując natychmiastowe opuszczenie Dixielandu i przekazanie im majątku. Nie chcieli się zgodzić, grozili policją i kontaktami w wojsku. Wtedy piorun uderzył w stracha stojącego nieopodal. Faudowie przypomnieli sobie legendę o Kukurydzianym Królu i przelękli się.
- Kim jesteś? Czego ode mnie chcesz?
- Towarzysz Piorun. Jestem Kukurydzianym Królem, strachem na kolonistów.
W pośpiechu udali się do dżipa i ruszyli w kierunku Portu Arthurberg.


[Obrazek: il_570xN.670719685_67xu.jpg]




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości