I nie ma już Obamy, nie ma Poroszenki, za chwilę nie będzie Merkel, a Putin trzyma się mocno.
Zelenski oczywiście nie zmieni sytuacji Ukrainy (po 1. jest na usługach żydowskiego oligarchy Kołomojskiego; po 2. sytuacji Ukrainy już nie da się zmienić bez krwawej wojny), ale jego triumf nad Poroszenką wskazuje na to, że nie wszyscy Ukraińcy zwariowali i nie wszyscy są banderowcami. Głosowali na "sługę narodu", a nie reprezentanta Kołomojskiego. Gdyby ich dobrze poprowadzić, to jeszcze ten naród mógłby wiele Europie zaoferować.
Zwycięstwo Le Pen, dobre wyniki AfD i Linke, Konfederacja w Europarlamencie pomimo wysokiej frekwencji, 56% dla Orbana... Wprowadzanie wojska chyba nie będzie potrzebne.
Ciekawi mnie tylko, czy socjocybernetycy celowo doprowadzili do sytuacji w której skrajności zdobywają siłę, czy też sytuacja już wymknęła się spod kontroli. A może USA celowo destabilizuje Europę, żeby nie mieć konkurencji w demoliberalnym mirze?