• 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
[IV COLLOQUIUM BIALENICUM] W poszukiwaniu potencjalnego mikronauty
#11
(04-12-2021 11:23)Andrzej Płatonowicz Ordyński napisał(a): Niewielka liczba kobiet w Mikroświecie z czegoś wynika.



Odnosząc się to prelekcji, bardzo ciekawa wypowiedź i miło się słuchało pańskiego ślicznego głosu. W sumie, to ja jestem bardzo specyficznym przypadkiem, bo zaczynałem w mikronacjach mając 11 lat, i dowiedziałem się o mikronacjach interesując się wirtualnymi państwami oraz szperaniem po micropedii na którą jakimś cudem natrafiłem. Skuteczna reklama mikronacji to coś, czego potrzebujemy. Do skutecznej reklamy potrzebne są pieniądze. Ja mogę zaoferować swoje kieszonkowe od taty :>
(-) Aleksander Novak
[Obrazek: SR-WESTLAND.png][Obrazek: antipixel_zpviw.png]
#12
Inna sprawa, że my nie potrzebujemy tej reklamy kierować do odbiorcy masowego. Oczywiście należy liczyć się z pewnymi kosztami, ale raczej nie z fortuną.
prof. dr net. mgr gen. bryg.
Ametyst Faradobus

Wiceprezydent i Eksprezydent Republiki Bialeńskiej, Rektor Uniwersytetu Bialeńskiego,

[Obrazek: 85_13_12_22_10_32_48.png]
#13
Po wysłuchaniu pierwszych wystąpień Znamienitych Panów Profesorów, Ordyńskiego i Faradobusa jestem szczerze zachęcony do dyskusji.
Wiadomym jest, to co Szanowni pisali/mówili (swoją drogą dobra opcja), że nie prostą rzeczą jest ściągnąć i zainteresować choćby jedną osobę. Wiem, sam próbowałem, ale raczej poprzez internet niż osobiście. Oczywiście w pojedynczych przypadkach to zadziałało, ale na chwilę. Nie trafiło to do moich "wybrańców" i już. Nie poczuli tego. A szkoda, bo to sympatyczni ludzie i myślę, że daliby radę się tutaj odnaleźć. Natomiast to nie jest tak, że w życiu prywatnym "hurtowo" zapraszałem do mikronacji. Wręcz przeciwnie.
Powodem, w moim przypadku jest raczej i to na pierwszym miejscu, fakt, że to jednak w pewnym stopniu "wstydliwe". Obracam się w społeczeństwie, które raczej nie tak spędza wolny czas. Do tego stopnia, że nie wiem czy chciałbym żeby grono moich najbliższych znajomych wiedziało, że się w "to" bawię. To dość krępujące, oczywiście w pewnym stopniu, że nie są w moim kręgu potencjalnych mikronautów. Otóż jako osoba dojrzała wiekowo++ wiem, że te osoby po prostu nie będą miały na to czasu. Dla doświadczonego mikronauty praca/dzieci/inne czasochłonne pasje to żadna przeszkoda, ale dla nowej osoby, która musiałaby przejsć przez ten cały cykl szkolenia, jak to ujął Znamienity Profesor Faradobus "być prowadzona za rękę" to jednak może być za dużo. I tutaj wiem, że pomimo, że tak stawiam sprawę, to i w gronie ludzi +35 także znajdą się osoby zainteresowane mikronacją.
I piszę to z pełną premedytacją, gdyż jako osoba, która napisała tysiące postów w mikroświecie będąc liderem rankingu w ostatnich dwóch latach w tym względzie i spełniająca te kryteria wiem, że wystraczy czasem jeden punkt zaczepienia i można popłynąć w v-świat i to w najgłębsze jej wody.
Tyle tytułem wywodu dlaczego mi jest niezwykle ciężko kogoś sprowadzić...
Dlatego skłaniam się ku myśli, że my starsi, powinniśmy namawiać młodych wiekiem, niekoniecznie totalnych nowicjuszy, by "siali" dobre słowo o tym jaki mikroświat może być wciągający.
Dziś wiem, że mając 15-20 lat, byłbym w stanie przekazać swoją wiedzę o mikronacjach w sposób bardziej przekonujący, a przede wszystkim dużo większej liczbie potencjalnych zainteresowanych. Bo nie sztuką jest zachęcać, ale zachecać w sposób ciekawy i pomysłowy by potencjalnie azinteresowany właśnie nim się stał...
W tym momencie przerwę moją wypowiedź, tak by nieco sobie to jeszcze przemyśleć i ewentualnie uzupełnić po wpisach innych uczestników IV CB.
Heinz-Werner Grüner


[Obrazek: 1017.png] 
#14
Ja jestem człowiekiem dość młodym, do mikroświata trafiłem, przypadkowo natknąwszy się na forum RON, później sam próbowałem zainteresować tematem dwóch znajomych, lecz bez większych efektów. Dość prędko zresztą zrezygnowałem z "werbunku", widząc, ile czasu u mnie samego pochłania mikroświat (nie, żebym w innym wypadku zużył go pożyteczniej). Mimo to metoda przyprowadzania potencjalnie nadających się realowych znajomych wydaje się mi najbardziej obiecującą.
o. Gagik Bagratuni

Գագիկ Բագրատունի
#15
Na motywie prelekcji postawiłbym dodatkowe pytanie. Nie tyle jak znaleźć nowego mikronautę, co jak sprawić, aby już przybyły został z nami. Odnoszę wrażenie, że zjawisko ludzi, którzy się rejestrują, w najlepszym razie napiszą kilka wypowiedzi i znikną, jest zjawiskiem powszechnym. Jesteśmy wyjątkowo hermetyczni i jak sądzę właśnie dlatego czerpiemy przyjemność z mikronacji. Oznacza to jednak równocześnie wyjątkowo wysoką barierę wejścia. Infekcja wirusem bywa wieloletnia (pozdrawiam), ale — zestawiając witających się i długoterminowo aktywnych — organizm się przed nią na początku, najczęściej skutecznie, broni. Wobec tego wyzwania promocja jako taka, moim zdaniem, jest zagadnieniem wtórnym.

Z powyższym zastrzeżeniem uważam, że promocja powinna być prowadzona w wymiarze międzynarodowym, nie krajowym. Choćby z tego jednego, jedynego powodu, że możemy jako Pollin zaoferować o wiele więcej, a tym samym zwiększyć szanse pomyślnej rekrutacji. Jednych interesuje wojsko, innych działalność naukowa, innych gospodarka, innych religia, innych polityka, innych biurokracja, jeszcze innych kręcą czasy średniowiecza czy XVII, XIX albo początków XX wieku. Mamy, jako poszczególne kraje, różne klimaty (tu definicja za podlinkowanym artykułem — klimat rozumiany jako „ogólne założenia, które mają na celu wskazanie mniej więcej drogi, którą podąża dana mikronacja”) — to nasza ogromna zaleta. Jeżeli już ktoś zamieszka w mikroświecie, prędzej czy później odwiedzi zagranicę.

Przechodząc wreszcie do odpowiedzi na tytułowe pytanie. Kto jest potencjalnym mikronautą? Każda i każdy o wystarczających kompetencjach językowych i społecznych (brutalnie pisząc…), czy to posiadający jakiekolwiek pasje i chcący się nimi podzielić, czy też czerpiący satysfakcję z wchodzenia w interakcje z innymi. Nie zakładałbym z góry, że istnieje jakaś optymalna grupa wiekowa. Praktycznie każdy dysponuje mniejszą lub większą ilością czasu wolnego i nie powinniśmy zawężać naszego celu do osób, u których splot wielu okoliczności powoduje lub uprawdopodabnia znaczną aktywność mierzoną liczbą wypowiedzi (ponownie pozdrawiam).

Czy potrzebujemy nowych pokoleń? Oczywiście. Młodszych? Niekoniecznie.
(—) Helwetyk Romański, Namiestnik Palatynatu Leocji
[Obrazek: 1000.png]
#16
Cóż, mi się wydaje, że kluczowe byłoby tu porozmawianie z potencjalnymi i świeżo upieczonymi mikronautami - zapytanie ich, co sprawia im problem. Ja jestem po dwóch albo trzech takich rozmowach i widzę, że bardzo często problemem jest na przykład bardzo skomplikowany układ forum (dzisiaj człowiek przyzwyczajony do grupek na fejsie, które przypominają raczej listy dyskusyjne dostaje oczopląsu), a także strony. Taki człowiek nie wie, co gdzie jest, gdzie ma napisać, co jak działa. Nie ma co się dziwić, że albo rezygnuje albo jest totalnie zdezorientowany.

Jakimś rozwiązaniem byłoby, moim zdaniem, tworzenie indywidualnych "przewodników" po strukturach informatycznych każdej mikronacji. Na stronach dobrze by było umieścić wyraźnie oznaczony dział typu DLA NOWYCH MIESZKAŃCÓW i tam zwięźle (bo kto by czytał kilka albo kilkanaście stron?), ale treściwie pokazałoby się co gdzie jest, gdzie najlepiej jest napisać najpierw, gdzie złożyć obywatelstwo. Trzeba też podkreślać, że nikt nie oczekuje ogarniania od razu całego forum czy całej strony. Coś w rodzaju samouczka w grach strategicznych.

Co zaś się tyczy pokoleń: wiadomo, że nie celujemy tylko w młodszych. Może się okazać, że więcej chętnych znajdziemy np wśród ludzi po studiach. Problem polega jednak na tym, że to ci najmłodsi mają zwyczajnie najwięcej czasu (mimo idiotycznej ilości materiału, którymi zawala ich szkoła) i tak się dzieje mniej więcej do studiów. Nie bez powodu najlepszy okres świetności polskich mikronacji był oparty na pracy i zaangażowaniu przede wszystkim nastolatków i początkujących studentów.
prof. dr net. mgr gen. bryg.
Ametyst Faradobus

Wiceprezydent i Eksprezydent Republiki Bialeńskiej, Rektor Uniwersytetu Bialeńskiego,

[Obrazek: 85_13_12_22_10_32_48.png]
#17
Sęk w tym, że tutaj już na wejściu pojawia się błąd przeżywalności. Jeżeli odbywamy takie rozmowy z nowymi mieszkańcami, to znaczy, że przeżyli już przynajmniej pierwszy filtr. Poradniki, oczywiście, są wskazane — sam sporządziłem w Leocji wykaz kilku, które są potrzebne — ale one są już adresowane do tych, którzy pozostali i chcą dowiedzieć się więcej. Na marginesie, myśmy już tyle tych różnych opracowań sporządzili i tyle różnych systemów mentorskich wdrożyli, że jedyny wniosek, jaki mi się nasuwa, jest taki, że wszystkie nowe podejścia powinny być inne. Może raczej „opowieść o Pollinie” zamiast praktycznych porad jako „punkt zerowy”? Z jasnym postawieniem sprawy, że jesteśmy hermetyczni, że jesteśmy niewielką wioską, że spora część naszych rozmów dotyczy spraw realnych, że narracja to asumpt do wspólnego robienia rzeczy fajnych etc.?

Jeżeli chodzi o dostępną ilość wolnego czasu, odpowiedziałbym najpierw na inne pytanie. Jak może wyglądać sprawiająca przyjemność tak jednostce, jak i społeczności, aktywność polegająca na zaglądaniu do mikronacji co trzeci, siódmy dzień, ba — co dwa tygodnie czy nawet miesiąc. Moim zdaniem, naszym problemem, jako Pollinu, nie jest w pierwszej kolejności brak „twórców”. Naszym problemem jest to, że twórcom się odechciewa, jeżeli nie mają „czynnych” odbiorców. (Do tego dodajmy nagromadzone przez lata kwasy).
(—) Helwetyk Romański, Namiestnik Palatynatu Leocji
[Obrazek: 1000.png]
#18
Tylko, czy ten błąd przeżywalności nie jest rzeczą naturalną jak w przypadku każdej zabawy? Możemy go jakoś zmniejszyć, a przynajmniej próbować to zrobić, ale go nie unikniemy.
prof. dr net. mgr gen. bryg.
Ametyst Faradobus

Wiceprezydent i Eksprezydent Republiki Bialeńskiej, Rektor Uniwersytetu Bialeńskiego,

[Obrazek: 85_13_12_22_10_32_48.png]
#19
(07-12-2021 11:29)Helwetyk napisał(a): Sęk w tym, że tutaj już na wejściu pojawia się błąd przeżywalności. Jeżeli odbywamy takie rozmowy z nowymi mieszkańcami, to znaczy, że przeżyli już przynajmniej pierwszy filtr. Poradniki, oczywiście, są wskazane — sam sporządziłem w Leocji wykaz kilku, które są potrzebne — ale one są już adresowane do tych, którzy pozostali i chcą dowiedzieć się więcej. Na marginesie, myśmy już tyle tych różnych opracowań sporządzili i tyle różnych systemów mentorskich wdrożyli, że jedyny wniosek, jaki mi się nasuwa, jest taki, że wszystkie nowe podejścia powinny być inne. Może raczej „opowieść o Pollinie” zamiast praktycznych porad jako „punkt zerowy”? Z jasnym postawieniem sprawy, że jesteśmy hermetyczni, że jesteśmy niewielką wioską, że spora część naszych rozmów dotyczy spraw realnych, że narracja to asumpt do wspólnego robienia rzeczy fajnych etc.?

Jeżeli chodzi o dostępną ilość wolnego czasu, odpowiedziałbym najpierw na inne pytanie. Jak może wyglądać sprawiająca przyjemność tak jednostce, jak i społeczności, aktywność polegająca na zaglądaniu do mikronacji co trzeci, siódmy dzień, ba — co dwa tygodnie czy nawet miesiąc. Moim zdaniem, naszym problemem, jako Pollinu, nie jest w pierwszej kolejności brak „twórców”. Naszym problemem jest to, że twórcom się odechciewa, jeżeli nie mają „czynnych” odbiorców. (Do tego dodajmy nagromadzone przez lata kwasy).

Zgadzam się z Ekscelencją.
#20
To zapraszam i zachęcam kulegę Piechotę vel Faradobusa do zabrania własnego zdania.
prof. dr net. mgr gen. bryg.
Ametyst Faradobus

Wiceprezydent i Eksprezydent Republiki Bialeńskiej, Rektor Uniwersytetu Bialeńskiego,

[Obrazek: 85_13_12_22_10_32_48.png]




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości