28-01-2022 17:33
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-01-2022 17:35 przez Ametyst Faradobus.)
(28-01-2022 15:56)Ronon Dex napisał(a): Ilość czasu jaki potrzebuje "inżynier świata" do wykonania swojej "mikronacyjnej" pracy jest wielokrotnie wyższa niż ilość czasu
Nie zawsze, po prostu inaczej wygląda rozłożenie tego czasu. Ja żeby wykonać swoją robotę muszę mieć wolne pół dnia - mogę znaleźć ten czas stosunkowo łatwo. Muszę mieć wenę, ale jak ją mam to po prostu sobie coś zanotuję i później w wolnej chwili rozwinę. Muszę mieć inspirację, ale to też nie takie trudne - jak widzę coś fajnego (np jakiś obrazek, tekst, wzorzec) to też sobie zapiszę i wykorzystuję później. Może taki styl w pracy mikro wynika z faktu, że w podobny sposób pracuję w realu - zbieram materiały, robię kwerendy, porządkuję informacje, analizuję je i dopiero później na spokojnie coś tworzę.
Im jestem starszy tym mniej pasuje mi rola polityka - a to właśnie dlatego, że co jakiś czas trzeba być stale "na linii", trzeba móc nagle rzucić wszystko, siadać do discorda albo na forum i rozwiązywać bieżące problemy, brać udział w dyskusjach i gównoburzach. Coraz trudniej jest mi się angażować np w projekty międzynarodowe, bo wtedy się okazuje, że trzeba coś zrobić "na jutro", a ja nie zawsze mam czas wtedy kiedy chcę (chociaż i tak jestem, jak na dwudziestopięciolatka, w dosyć komfortowej sytuacji).
prof. dr net. mgr gen. bryg.
Ametyst Faradobus
Wiceprezydent i Eksprezydent Republiki Bialeńskiej, Rektor Uniwersytetu Bialeńskiego,
![[Obrazek: 85_13_12_22_10_32_48.png]](http://spolecznosc.bialenia.org.pl/gallery/85_13_12_22_10_32_48.png)
(28-01-2022 17:33)Ametyst Faradobus napisał(a): jak widzę coś fajnego (np jakiś obrazek, tekst, wzorzec) to też sobie zapiszę i wykorzystuję później. No tak... ale tak, ale to tylko wstęp do "inżynierii świata"... bo ten "prawdziwy inżynier świata" to obrazy tworzy, a nie tylko kopiuje. Oczywiście tworzy na jakiejś bazie, na podstaiwe czegoś, wykorzystuje elementy i programy dostępne, modyfikuje je itd. I to takich własnie "inżynierów świata" nam brak... tylko za cholerę nie mam koncepcji jak ich znaleźć i przyciągnąć do Mikroświata. Pamiętacie San Escobar... jeden głupi i niedouczony polityk (jak to polityk wiadomego ugrupowania) coś chlapnął i nagle znalazła się masa "inżynierów" tamtego świata. W sumie sam dorzuciłem samoloty w malowaniu San Escobar...
Teraz pomyślmy jak przyciągnąc tych "inżynierów świata" do naszego Mikroświata... no co tam "politycy"... jakieś konstruktywne pomysły? Bo to w sumie Wasza "działka"... przyciągać ludzi, propagować istnienie kraju etc. My tylko proste wyrobniki (np. grafiki) jesteśmy...
Czyli, reasumując, uważasz, że ja tu jestem generalnie niepotrzebny?
28-01-2022 21:02
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-01-2022 07:53 przez Ronon Dex.)
(28-01-2022 20:02)Andrzej Płatonowicz Ordyński napisał(a): Czyli, reasumując, uważasz, że ja tu jestem generalnie niepotrzebny? Reasumując... to uważam, że brakuje nam "inżynierów świata"... nie jesteś niepotrzebny, wprost przeciwnie od zarania Bialenii inspirowałeś moje działania i dzięki Tobie zrobiśmy to co zrobiliśmy. Tylko stwierdzam, że "inspiratorów" mamy nawet sporo (fakt - akurat Ciebie uważam za jednego z najlepszych, jak nie najlepszego... choć Ametyst Tobie po pętach powoli depcze), ale brakuje nam właśnie "inżynierów świata" - świata, którym Wy politycy będziecie mogli kierować i "inspirować".
I teraz pojawia się problem, jak Wy politycy - widzicie problem przyciągnięcia do Mikronacji tych "inżynierów wświata", bo bez nich nie będziecie mieli polityki...
Jak to zrobić, jak zareklamować Mikroświat? Moim zdaniem nie należy go reklamować jako "świat polityki", ale właśnie jako świat "narratorów", czy twórców fantastyki itp.
Polityków znajdzie się zawsze.... bo to proste, ale problemem jest znalezienie odpowiedniej liczby "inżynierów świata" - bo bez nich nie będzie ani tej całej polityki, ani Mikroświata. I tutaj "jest pies pogrzebany"...
Andrzej to jest akurat połączenie polityka i inżyniera. Jego kadencja jest dla mnie zdrowym kubłem zimnej wody.
prof. dr net. mgr gen. bryg.
Ametyst Faradobus
Wiceprezydent i Eksprezydent Republiki Bialeńskiej, Rektor Uniwersytetu Bialeńskiego,
![[Obrazek: 85_13_12_22_10_32_48.png]](http://spolecznosc.bialenia.org.pl/gallery/85_13_12_22_10_32_48.png)
(28-01-2022 23:14)Ametyst Faradobus napisał(a): Andrzej to jest akurat połączenie polityka i inżyniera. Jego kadencja jest dla mnie zdrowym kubłem zimnej wody. W pewnym sensie Andrzej łączy politykę z pewnymi elementami "inżynierii świata", ale jak sami wiemy jego najbardziej pociąga polityka i uważa ją za najważniejszą... Owszem ja również żałuję, że nie ma obecnie polityki, choć osobiście mnie ona zbytnio nie pociąga.
Uważam po prostu, że brak polityki wynika z braku czy raczej niedostatku tej bazy, którą jest własnie narracja i inżynieria świata itd. Aby ten stan rzeczy zmienić należałoby poszukiwać nie polityków, bo ci się "znajdą sami", ale właśnie "inżynierów świata". Bo to oni tworza bazę dla polityki, tworzą ten wirtualny świat - którym politycy mogą sobie zarządzać. Bez tej bazy nie mają czym zarządzać... to i polityka zamiera.
(28-01-2022 23:14)Ametyst Faradobus napisał(a): Andrzej to jest akurat połączenie polityka i inżyniera. Jego kadencja jest dla mnie zdrowym kubłem zimnej wody. Nie no, jednak moje umiejętności informatyczno-graficzne, a w zasadzie ich brak, nie pozwalają na żadną porządniejszą inżynierię.
To zabawne z tym kubłem, bo ja mam wręcz odwrotne wrażenie, że moja prezydentura wygląda blado przy Twojej.
Co do proporcji między politykami i inżynierami, brakuje jednych i drugich. Tak naprawdę obie te sfery mogą się nawzajem nakręcać. Jak jest polityka, to jest aktywność, która rozlewa się też na inne dziedziny. Do tego, politycy ubiegający się o objęcie prezydentury, funkcji parlamentarzysty, ministra, muszą jakoś pokazać swoje zaangażowanie, również robiąc narrację. Również gdy już dzierży się władzę, większa motywacja do działania jest wtedy, gdy silna opozycja depcze po piętach.
Nie do końca zgadzam się z tym, że kierownictwo w państwie może objąć pierwszy lepszy, który "znajdzie się sam". Każdy może przywołać w pamięci obraz prezydentów (obcokrajowcy: książąt i królów), których nieaktywność lub wariactwo pogrążało kraj, ministrów, którzy zupełnie nie zajmowali się swoimi dziedzinami, przez co nic się w nich nie działo, etc.
29-01-2022 09:09
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-01-2022 14:17 przez Ronon Dex.)
(29-01-2022 08:52)Andrzej Płatonowicz Ordyński napisał(a): Nie do końca zgadzam się z tym, że kierownictwo w państwie może objąć pierwszy lepszy, który "znajdzie się sam". Nigdzie tak nie napisałem... napisałem, że politycy "znajdą się sami". Co nie jest równoznaczne z twierdzeniem, że kierownictwo w państwie może objąć "pierwszy lepszy". Kierownictwo w państwie powinna obejmować osoba doświadczona, obdażona zaufaniem społecznym i mogąca poświęcić wystarczająco dużo czasu na sprawne kierowanie państwem.
Natomiast to za czym tęsknisz to polityka prowadzona przez więcej niż 2-3 osoby (i to te same), a polityków "niższego szczebla" znacznie łatwiej znaleźć niż "inżynierów świata" już choćby z tego powodu, że "inżynieria świata" wymaga poświęcenia znacznie wiekszej ilości czasu (w zaciszu komputera), a i pewne umiejętności są tutaj również niezbędne.
Moje twierdzenie sprowadza się do tego, że w sytuacji gdy prężnie rozwija się "inżynieria świata" i narracja to nie ma problemu z chętnymi do uprawiania polityki, bo jest czym zarządzać. Brak bazy w postaci narracji i "inżynierii śiwata" powoduje, że do polityki chętnych nie ma... bo niby nad czym mieliby "politykować"? Po prostu uważam, że problem braku polityki wynika z niedostaktów "inżynierii świata" i że to własnie prężna "inżynieria świata" kształtuje politykę - w takim sensie, że umożliwia jej funkcjonowanie.
No właśnie, umiejętności informatyczne. Wiadomo, że są na wagę złota, ale tu pojawia się kilka kluczowych kwestii:
1. Wiadomo, że większość potencjalnych inżynierów to amatorzy i na początku będą nas zasypywać niewiele wartą amatorszczyzną. Sądzę więc, że niekiedy niepotrzebnie takich ludzi zniechęcamy nadmierną krytyką i wyśmiewaniem. Trzeba tu nieco rozwagi. Możemy się pośmiać prywatnie, ale raczej nie najeżdżajmy otwarcie na forum na nowicjusza, który się dopiero uczy (co innego człowiek, którzy przez lata nie jest w stanie wybić się ponad poziom najgorszej jakości amatorszczyzny).
2. Tym, co my jesteśmy w stanie dać jako bardziej doświadczeni mikronauci jest wsparcie: ja sam korzystam z graficznej pomocy ze strony Ronona, Helwetyka, Karola. Sam też, wiadomo że na niższym poziomie, pomogę czasem komuś zaprojektować łopatologiczne logo albo herb. Doradzam w kwestiach teoretycznych. Myślę sobie, że powinniśmy tu mówić jasno: "jeśli nie potrafisz - pomożemy, ale i nauczymy! Możesz zwrócić się do tego, tego i tego." Oczywiście na zasadzie dobrej woli, a nie wymądrzania się, narzucania swojego zdania itp. Czasem przaśne grafiki (np na poziomie lenna) mają swój urok.
3. I słowo-klucz: "nauczymy". Ja nie mam kompletnie talentu graficznego, ale jakoś sobie radzę. Czasem metodą prób i błędów pobawię się paintem, gimpem i koniec końców stworzę coś znośnego, co można potem oryginalnie wkomponować w narrację. Są jednak tacy, których nie da się nauczyć najprostszych rzeczy. Ostatnio gdzieś pisałem o byłym królu Agurii, któremu przez bodajże dwa lata musiałem podkładać tło metodą "usuń kanał alfa", bo on nie był w stanie tego opanować.
4. Ostatnia kwestia - poszukiwanie kontentu. Ja mam taką zasadę, że aby te moje opisy, artykuły i tak dalej były oryginalne to staram się poszukiwać ciekawych zdjęć (stawiam na stare, analogowe) przedstawiających niekoniecznie najbardziej znane miejsca. Jaki ma sens i wartość to, że stolica Brodrii będzie wyglądała identycznie jak Moskwa? Niestety wielu, szczególnie młodych, idzie tu po najmniejszej linii oporu. Oczywiście nie chodzi tylko o poszukiwanie obrazków, ale też o ich tworzenie. Ronon idzie od lat tą ścieżką i też ze świetnymi efektami.
Krótko mówiąc: nie zniechęcajmy na starcie, zachęcajmy do kreatywności, inspirujmy, dawajmy przykład, podpowiadajmy, pomagajmy, ale nie wyręczajmy. Inżynierowie nie spadają z nieba - ich trzeba wykształcić.
prof. dr net. mgr gen. bryg.
Ametyst Faradobus
Wiceprezydent i Eksprezydent Republiki Bialeńskiej, Rektor Uniwersytetu Bialeńskiego,
![[Obrazek: 85_13_12_22_10_32_48.png]](http://spolecznosc.bialenia.org.pl/gallery/85_13_12_22_10_32_48.png)
(29-01-2022 14:09)Ametyst Faradobus napisał(a): 4. Ostatnia kwestia - poszukiwanie kontentu. Ja mam taką zasadę, że aby te moje opisy, artykuły i tak dalej były oryginalne to staram się poszukiwać ciekawych zdjęć (stawiam na stare, analogowe) przedstawiających niekoniecznie najbardziej znane miejsca. Jaki ma sens i wartość to, że stolica Brodrii będzie wyglądała identycznie jak Moskwa? Niestety wielu, szczególnie młodych, idzie tu po najmniejszej linii oporu. Oczywiście nie chodzi tylko o poszukiwanie obrazków, ale też o ich tworzenie. Ronon idzie od lat tą ścieżką i też ze świetnymi efektami. Linia najmniejszego oporu jest o tyle wygodna, że szybko można coś stworzyć z mniejszym ryzykiem porzucenia prac przez realiozę. Używanie gotowców wprawdzie potrafi obniżyć immersję poprzez znaczące podobieństwo do realiozowych miejsc, ale z drugiej strony nie zostawia pustego miejsca ani nie potrzebuje tak wiele czasu do stworzenia czegokolwiek. Zawsze, gdy znajdzie się go więcej, można to umikronacyjnić dodając swoje elementy wymieniając te zapożyczone bądź obudowując je.
Rozwiązanie nieidealne, ale gdy przypomnę sobie ile mi zajęło tworzenie mapy jednego większego miasta w Inkscape (ok. pół roku), myślę, że byłoby przystępniejsze na początek. Nie wspomnę o tworzeniu wykresu ruchu pociągów obowiązującego na Małej Furii, który do teraz jest w powijakach.
Miasto Førerstad przez dość długi czas miało zrobioną mapę w OpenTTD, która nie odwzorowywała wielu elementów świata przedstawionego, za to powstała w miesiąc. Gdyby prace skupiały się tylko na tym mieście (zapis gry uwzględniał całą wyspę Małej Furii), pewnie udałoby się czas ten skrócić do tygodnia. Zrzut ekranu może i nie jest zdjęciem wielkiego miasta z Google Maps, przez co ma element unikalności, ale mapą prawdziwą też niekoniecznie jest. Tym bardziej, że w późniejszym czasie, po wydaniu pierwszej wersji prawdziwej mapy, nadeszło wiele zmian w stosunku do growego pierwowzoru. Poza tym, opisami również można zbudować świat, chociaż, w zależności od miejsca, trzeba dostosować dokładność opisu, by czytelnicy jednoznacznie zrozumieli jak to wygląda. Bądź na tyle niejednoznacznie, by mogli dołożyć coś od siebie, w zależności od zamysłu i poziomu, na którym się tworzy. Może być to również czasochłonne, w zależności od zaangażowania.
Antoni Moskwicz van der Pohl rodu Argentfører
|