• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ranking aktywności
>25-lecie to tylko Traumland obchodzi, Mikroświat ma już 28.
Mikroświat przed Traumlandem jak Polska przed chrztem, niby była, ale i tak to wszystkich chuja obchodzi.
Mógłbym dyskutować, czy Polska była przed chrztem, albo nawet zaraz po chrzcie...
Z kronikarskiego obowiązku:
- kwiecień - 156.
Szóste miejsce w ISM, za Austro-Węgrami (rajd), Sarmacją, Edelweissem, Lumerią i Cesarstwem Niemieckim.

Jeśli poprzedni miesiąc z 5004 postami i 107 uczestnikami zabawy* był chujowy, to znowu przebiliśmy granicę żenady, bo tym 90 osób napisało łącznie 3293 posty.

*Wg rankingu Stempla, osoby, które chociaż raz zabrały głos na którymś z forów.
>Jeśli poprzedni miesiąc z 5004 postami i 107 uczestnikami zabawy* był chujowy, to znowu przebiliśmy granicę żenady, bo tym 90 osób napisało łącznie 3293 posty.

Witamy w czasach ostatecznych.
Ostatecznych pewnie nie, bo jednak zabawa w wirtualne państwa jest stałym elementem w historii internetu. Ale być może żyjemy w czasach przeobrażeń. Tongue
No IMO teraz przed nami jedna z trzech dróg:
1. Upadek Kultu Aktywności, pójdziemy bardziej w stronę modelu micrańskiego (czyli wiki>forum)
2. Przebudzenie co poniektórych i odbicie się od dna.
3. Dalsza chujnia z grzybnią aż po kres.
Model micrański nie ma nic wspólnego z mikronacjami, które ukształtowały się na przełomie XX i XXI w. w polskim internecie. Nie można mówić o istnieniu społeczności, ani tym bardziej o symulowaniu funkcjonowania państwa w sytuacji, gdy cała "mikronacja" to kilka artykułów.

Przebudzenia pewnie się będą zdarzały w czasie urlopów, brzydkiej jesiennej pogody, czy innych sytuacji życiowych sprzyjających marnowaniu czasu w internecie... Ale nie liczyłbym na to, że coś się na przebudzeniach zbuduje sensownego, jeśli mikroświat będzie wyglądał dalej w ten sposób. Generalnie to jeżeli się nie ogarniemy, to powoli będziemy zjeżdżać w dół. I to ogarnięcie jest chyba potrzebne w wymiarze indywidualnym, a nie politycznym i międzynarodowym.
> Jeśli poprzedni miesiąc z 5004 postami i 107 uczestnikami zabawy* był chujowy, to znowu przebiliśmy granicę żenady, bo tym 90 osób napisało łącznie 3293 posty.

Wandokalipsa zbliża się nieubłaganie, a wystrzeleni w stronę v-słońca mikronauci wypalą się bez końca.

Czytałam ostatnio artykuł na temat długu wyginięcia – kiedy to po przemianach w ekosystemie gatunki nie wymierają od razu, ale na skutek przemian nadal są nieodwracalnie skazane na wymarcie – po jakimś czasie. Ekosystemem, w którym my, przedstawiciele gatunku micronauta domesticus, się znajdujemy jest oczywiście Internet, który w ciągu ostatniej dekady uległ takim przemianom, że zabawa w mirko nie jest już tak atrakcyjna, jak kiedyś. I wydaje mi się, że także jesteśmy skazani na wymarcie, mimo tego, że nadal – albo jeszcze – trwamy mimo przemian w ekosystemie.
Towarzyszka jak na dobrą marksistkę przystało wierzy w konieczność dziejową. A mi się wydaje, że decyzje podejmowane przez mikronautów przynajmniej przyspieszyły i pogłębiły zapaść.
> Towarzyszka jak na dobrą marksistkę przystało wierzy w konieczność dziejową.

To o czym mówię, to nie jakaś abstrakcyjna konieczność dziejowa. To całkiem konkretne następstwa przemian środowiskowych.

> A mi się wydaje, że decyzje podejmowane przez mikronautów przynajmniej przyspieszyły i pogłębiły zapaść.

Mogli się mikronauci podnieść za własne sznurówki, a tego nie zrobili. Pasożyty wredne…




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości