• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Propozycja biznesowa
#81
Lotnictwo masz zrobione... teraz trzeba by się zająć sprzętem pływającym.

Jakie są twoje założenia?
- liczebność sił morskich, jak rozumiem też 5 tysięcy ludzi?
- jakieś preferencje co do okrętów?
- takie samo założenie jak przy lotnictwie czyli III świat, co oznacza demobil z krajów rozwiniętych?
#82
Tak, chciałbym, żeby marynarka też była stosunkowo dobrze rozwinięta. Myślę, że tu też dobrze byłoby konsekwentnie pociągnąć narrację trzecioświatową, a więc i używać sprzętu tam używanego.
Nie wiem czy przy usprawnieniach gwardii lennej będzie to możliwe, ale czy dałoby się przygotować Pretorianów do działań rajdowych? Myślę o tym m.in. w kontekście Sambanu, gdzie w przyszłości moglibyśmy się zabawić, nie używając do tego SZ RB.
#83
Cytat:Nie wiem czy przy usprawnieniach gwardii lennej będzie to możliwe, ale czy dałoby się przygotować Pretorianów do działań rajdowych?

Jeśli chodzi o jednostki morskie to Par może mieć jednostki nowoczesne do 8000 ton wyporności, a historyczne zamienniki które opisałem (zgodnie z uprawnieniami) i to 1 czerwca czyli zanim zaczęliśmy kombinować w praktyce nasze gwardie to:
- do 1935 mnożnik przez 3 czyli 24000 ton
- do 1945 mnożnik przez 2 czyli 16000 ton

Wzorem ograniczeń limitu wyporności z reala (np. traktat waszyngtoński) liczymy wyporność standard.

Potrzebny nam okręt lotniczy... W tej sytuacji w grę wchodzi:

1. Japoński Soryu, jest na granicy bo ma 15900 ton - tylko problem w tym, że choć ma długi pokład lotniczy 216,9 metra to nie używano tam katapult.
- jak dla mnie odpada.

2. Amerykańskie lekkie lotniskowce typu Independence o wyporności 10700 ton standard i 14750 ton wyporności pełnej. Mają katapulty i przyznam, że właśnie spróbowałem... da się wystartować nawet Twoim F-586M23 czyli realowym Fury, choć przyznam, że na granicy przeciągnięcia - nabrałem odpowiedniej prędkości chyba z 5 metrów nad wodą, no ale dawno się tym simem nie bawiłem.

Myślę że to byłby dobry wybór... były to lotniskowce budowane na kadłubach krążowników z pokładem lotniczym o długości 166 metrów. Po wojnie faktyvcznie dwa sprzedano Francji i służyły do lat 60-tych, a jednego do Hiszpanii (Dedalo) - gdzie był w służbie do 1989, a wycofano go po wcieleniu do floty Principe de Asturias, który jakbyś nie pamiętał jest wzorcem naszego pierwszego lotniskowca w SZ RB czyli ORB "Rewolucja Marcowa"... ot taki przypadek.

[Obrazek: dk3Zq0Q.png]

[Obrazek: V4jJ1O8.png]


[Obrazek: 4LoGe3G.png]

[Obrazek: wMnTO1y.png]


Okręty zabierał po 30-45 samolotów - powiedzmy, że na jeden wejdą dwie eskadry, wraz z samolotami zapasowymi lub trzy ale okrojone do trzech kluczy + po dwie maszyny zapasowe. Załoga to 1500 ludzi, ale razem z personelem lotniczym, który masz przecież policzony w grupach lotniczych czyli samych marynarzy będzie z 800-900.

3. Brytyjski typ Colossus - tutaj mamy wyporność standard 13190 ton (mieści się w limicie bez problemu) i pokład o długości 212 metrów. Były to lotniskowce budowane od 1944 czyli nowoczesne i były konstrukcjami zaplanowanymi (a nie przebudową kadłubów innych okrętów jak ten amerykański typ Independence). Po wojnie służyły jeszcze dłużej - bo np. we Francji (Arromanches) do 1978, a brazylijski Minas Gerais do 2001.

Zabierały po 37-39 samolotów - czyli podobnie jak poprzednio wspomniane - taki okręt na dwie Twoje eskadry. Załoga 1300 osób, ale razem z personelem lotniczym czyli pewnie jakieś 700-800 marynarzy.

[Obrazek: ttXTIqQ.png]

[Obrazek: 6Cx9ol3.png]

[Obrazek: o5D91Qk.png]

[Obrazek: dtG9uAF.png]


Z niszczycielami i jakimś krążownikiem nie będzie problemu - są w limicie i typy wojennych niszczycieli były w użytku jeszcze wiele lat po wojnie. Na lata 60-te i 70-te się łapią jak najbardziej. Gorzej z krążownikami... raczej ciężkich amerykańskich nie wyprzedawano i stały w rezerwie, a potem szły na złom. W tej gierce z samolotami jest typ Portland i New Orleans. Nie ma lekkich USA, ale jest brytyjski typ lekkiego Fiji...  tutaj niektóre służyły do połowy lat 60-tych, a jeden po sprzedaży do Peru został wycofany w 1980. Tak więc się coś pokombinuje...
#84
Wczoraj wieczorem jeszcze posprawdzałem i proponuję jednak ten nieco mniejszy lotniskowiec na wzorcu amerykańskim (klasa "Independence"). Powód jest natury techniczno-lotniczej... Używasz też odrzutowych myśliwców, a na tym amerykańskim, pomimo tego, że był stosunkowo niewielki to zamontowano tam katapultę H IVC czyli taką samą jakie montowano na dużych lotniskowcach floty (na eskortowych były H II). 

Pozwalała ona na wyrzucanie samolotów o masie do 8330 kg z prędkością 150 km/h. Do tego był o 6 węzłów szybszy o tego brytyjskiego (niby 10 km/h, ale przy takich startach to ma znaczenie). Prędkość wyrzutu z katapulty + prędkość okrętu pozwala na start takiego samolotu.
#85
No to fajnie, że coś da się w tym kierunku zrobić. Lekkie lotniskowce powinny wystarczyć, najwyżej wymienimy je, gdy zdobędę wyższy tytuł szlachecki. Wink
#86
Cytat:Lekkie lotniskowce powinny wystarczyć, najwyżej wymienimy je, gdy zdobędę wyższy tytuł szlachecki. [Obrazek: wink.png]

Prawda jest taka, że brytyjski Colossus też był lekkim lotniskowcem... miał podobną ilość samolotów - tyle, że był większy. Ale budowano go na wzór kadłuba statków cywilnych i miał dość ekonomiczną siłownię. Dlatego jego prędkość to było tylko 25 węzłów. Amerykańskie budowane na kadłubach krążowników osiągały ponad 31 węzłów. Jeden i drugi miał tylko jeden hangar i to niezbyt duży:
- Independence: 78,6 x 16,7 m (30-45 samolotów)
- Colossus: 135,6 x 15,8 m (37-39 samolotów)

Tyle, że mój eskortowy typu Cassablanca miał też jeden hangar 78 x 24,4 m i mógł mieć podobną (choć nieco mniejszą) liczbę samolotów (28). Co więcej... Independence zabierał 550 tys. litrów paliwa lotniczego, a Colossus tylko 448 tys. - a eskortowy Casablanca zabierał 450 tys. - pomimo tego, że był mniejszy. Tyle, że eskortowe miały tylko ok. 20 węzłów prędkości, ale sporo zaopatrzenia.

Wadą lotniskowców typu Indenpendence był mały zapas uzbrojenia dla samolotów... Colossusy zabierały dużo więcej. Zresztą dwa z nich przebudowano na lotniskowce warsztatowe. Ale katapulta na Indenpendece była taka jak na lotniskowcach floty (typ Essex). Samoloty startowały wolniej (w sensie z mniejszą częstotliwością startu), bo była tylko jedna - ale mogły mieć większą masę. W zasadzie lekki Indenpendence mógł obsługiwać takie same samoloty jak lotniskowce floty... tyle, że mniej i wolniej.

Co do większych lotniskowców...

To raczej będzie trudno, bo Essexy miały po 27000 ton standard... ale zawsze pozostaje pomysł takiego dowództwa Rzeszy, gdzie można umieścić lotniskowiec floty ("pełnowymiarowy") i robić kontyngenty z naszych gwardii... i z Lwem jako dowódcą. Trzeba tylko odpowiedni akt prawny stworzyć...

PS. Chyba trzeba jakiś kanał tematyczny na YT zrobić...

PS2. A te lekkie lotniskowce przetrwały dłużej niż produkowane w większej liczbie "pełnowymiarowe" Essexy... bo kupowały je biedniejsze kraje, jak Hiszpania czy kraje Ameryki Południowej, po prostu było ich stać na ich eksploatację.
#87
Cytat:No to fajnie, że coś da się w tym kierunku zrobić.

Szybki test z rana...

[Obrazek: VQ5qa4S.png]

[Obrazek: eDnO7Ac.png]

[Obrazek: UFzZmqf.png]

Z lotniskowca na wzorcu amerykańskiej klasy Independence możesz spokojnie operować swoimi odrzutowymi F-586 - na pokład wchodzi jednorazowo 12 samolotów (ogólna liczba to zwykle 36 samolotów na rejs) czyli jednorazowo można szybko wysłać w powietrze 12 maszyn (różnych typów), potem potrzebna jest przerwa by kolejne dostarczyć z hangaru. Amerykańska katapulta H IVC daje sobie z nimi radę wyrzucając samolot z prędkością ok. 150 km/h. Lotniskowiec brytyjski odpada - brytyjskie katapulty BH III wyrzucały samoloty z prędkością 122 km/h, a to za mało.
#88
Wygląda super, dokładnie o coś takiego mi chodziło! Aż się nie mogę doczekać jakiejś małej inwazji. Wink Jak powstanie już więcej gwardii, to będziemy mogli przeprowadzić wspólne manewry. Na Nordacie sporo jest obpp, więc nikt się chyba nie obrazi, jeśli na chwilę coś zajmiemy...
#89
Jak się podoba to OK... przesądzone... w najbliższy weekend stworzę dla Ciebie siły morskie.

A w ogóle to muszę pomyśleć nad jakimś odpowiednikiem dla Dżamahiriji oraz czegoś w rodzaju dowództwa gwardii lenników na poziomie Rzeszy... czyli jakieś siły Rzeszy, które będą tworzone poprzez kontyngenty gwardii lenników. Jakieś niewielkie, ale wyposażone siły Gwardii Rzeszy i pod ich szyldem delegowane kontyngenty... Jest czas... pomyśli się.

Np. każdy lennik, który będzie uczestniczył w siłach Rzeszy zyska prawo do zwiększenia swojej gwardii o 10 czy 15%, pod warunkiem, że zostanie to przeznaczone jako kontyngent do sił Rzeszy Bialeńskiej.

Dla przykładu... Gwardia Rzeszy będzie mogła mieć lotniskowiec floty, na którym będą bazowały eskadry lenników, jeśli delegują kontyngent to będą mogli stworzyć dodatkową eskadrę samolotów pokładowych. Podobnie w innych kwestiach... dojdziemy do tego z czasem.

A Dżamahirija też powinna mieć swoje siły... tam nie ma lenniów, ale można przyznać uprawnienia proporcjonalne np. kierując się ilością aktywnych mieszkańców DB i uprawnieniami wynikającymi z ich folwarków. Jest wiele możliwości... pomysły się dopracuje z czasem.
#90
Moja propozycja jest taka...

Lotniskowiec oparty na typie Independence - 1
Lotniskowiec oparty na typie Colossus -1

Ten drugi ma swoje zalety... możesz z niego operować co prawda tylko maszynami tłokowymi, ale masz przecież dwie eskadry F-504M4 (realowe Corsairy). A ten okręt miał pojemniejszy kadłub i nadawał się na okręt logistyczny przy okazji (zresztą dwa przebudowano jeszcze w trakcie budowy na warsztatowe). W razie czego i oddział wojska nim przewieziesz.

Lekki krążownik oparty na brytyjskim typie Fiji - 1

Ten trzeci świat nie miał ciężkich okrętów np ciężkich krążowników (te zwykle krótko po wojnie trafiły do rezerwy obok pancerników), ale lekkie służyły długo i pod różnymi banderami.

Niszczyciele oparte na brytyjskim typie Tribal - 2

To duże i silnie uzbrojone niszczyciele - Kanada i Australia używała ich jeszcze w latach 60-tych - ostatnie wycofywano w 1969.

Niszczyciele oparte na amerykańskiej klasie Flether - 4

Tak jak w przypadku moich (ten sam typ) - bardzo popularny i budowany masowo niszczyciel, który potem był wyprzedawany służył bardzo długo w różnych pomniejszych flotach.

W przypadku okrętów taka mieszanka jest nawet wskazana... o ile w lotnictwie królował demobil rodem z USA (zresztą przecież samoloty z USA zdominowały lotnictwa sojusznicze już w czasie wojny), to w marynarkach wojennych służyły też okręty z brytyjskiego demobilu.




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości