Oj tam zaraz ateistą, po prostu przeżywa ksiądz kryzys wiary.

Szkoda, że nie powstanie mazdochrześcijaństwo. Nie pozostaje mi nic innego, jak dalej ciągnąć samotnie Kościół Mazdaistyczny, bardziej jako element narracji niż związek wyznaniowy. Żałuję, że nie ma jakiegoś prężnego, międzynarodowego związku wyznaniowego. Już nawet mógłby być to rotryzm, gdyby jego przywódcy potrafili spojrzeć na mikroświat szerzej, zamiast bawić się w polityczkę.