03-01-2020 16:54
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-01-2020 16:59 przez Andrzej Płatonowicz Ordyński.)
Ostatecznie rozwalenie Sarmacji jest niemożliwe i byłoby szkodliwe dla mikroświata. Jednak duży procent aktywności ma miejsce właśnie w tym kraju. Muszę jednak przyznać, że dla mnie ten konflikt nie ma charakteru tylko narracyjnego. Naprawdę jestem głęboko przeciwny takiemu mikroświatowi, który tworzy Sarmacja, zarówno w polityce zagranicznej, jak i wewnętrznej (gombrowiczowskie "upupianie" ludzi, awansowanie "miernych, ale wiernych", podział na kółko adoracji i wrogów publicznych, pogarda dla inności). Mocno kibicuję Sarmatom, że uda im się zreformować kraj i dzięki temu możliwa będzie cywilizowana, aktywna i ciekawa polityka międzynarodowa.
Naturalne byłoby, że po wszystkich stronach są partie, które chcą ocieplenia i takie, które chcą machać szabelką. Naturalne byłyby okresy zimnowojenne (a może nawet wojenki na peryferiach mikroświata, poprzez uzbrajanie każdy swoich "zielonych ludzików"), jak i okresy ociepleń. Jednak wiele wody musi upłynąć, zanim będzie to możliwe. Póki co budujmy świat wielobiegunowy, współpracujmy ze sobą, żeby stanowić jak największą przeciwwagę dla Sarmacji. Muszą widzieć, że są jednym z mocarstw, a nie hegemonem. Być może wtedy usiądą do stołu bez okazywania swojej wyższości.
Naturalne byłoby, że po wszystkich stronach są partie, które chcą ocieplenia i takie, które chcą machać szabelką. Naturalne byłyby okresy zimnowojenne (a może nawet wojenki na peryferiach mikroświata, poprzez uzbrajanie każdy swoich "zielonych ludzików"), jak i okresy ociepleń. Jednak wiele wody musi upłynąć, zanim będzie to możliwe. Póki co budujmy świat wielobiegunowy, współpracujmy ze sobą, żeby stanowić jak największą przeciwwagę dla Sarmacji. Muszą widzieć, że są jednym z mocarstw, a nie hegemonem. Być może wtedy usiądą do stołu bez okazywania swojej wyższości.

