04-01-2020 18:13
Cytat:Przecież wszystko w mikronacjach tak wygląda. Tak to już jest, gdy kilkadziesiąt skonfliktowanych osób spotyka się w internecie i popisuje swoją wyobraźnią. Gdzie tu miejsce na zdrową rywalizację bez zasad? Żeby rozwalanie było możliwe, to są potrzebne zasady, a wszelkie organizacje które próbowały je wprowadzić, dosyć szybko umarły śmiercią naturalną. Czego państwo chcą od tej "pięknej" krainy swobody oraz wyobraźni?To prawda. Wszystko jest robione, żeby tylko nikt nie przegrał. Brzmi dobrze, ale bez przegranych nie ma też wygranych. Inaczej mówiąc, każdy może wygrać przez własne obwieszczenie o zwycięstwie, co powoduje, że łatwo nudzi się wygranymi. Pozostają osoby, które mają konkretny pomysł na działalność i potrafią zorganizować sobie zabawę. A oczywistym jest, że liczba takich osób jest mocno ograniczona. Większość chciałaby chorągiewki z napisem "Meta" i zasad, jak do niej dążyć. Tego mikroświat obecnie nie daje.
Cytat:Jest dosyć znamienne, że żywą dyskusję wywołuje nie rozmowa o tym w jaki sposób wspólnie pracować by mikroświat był lepszy... ale za to taka, w której dywagujecie o tym jak zniszczyć i jak zniszczenia można uniknąć. Znamienne i symptomaczyne, nawet jeśli to żartobliwa rozmowa.Na walce się polityka opiera. I tak coraz mniej jej symptomów można zaobserwować. Nikt nie chce ryzykować.To przez te wszystkie IRC-e i dewirtualizację mikronacje straciły charakter gry politycznej. Najdalej proces posunięty jest (był? Bo obecnie Karolinka i jej harem się znudzili) w Sarmacji. Ale nawet w Bialenii to zaobserwowałem, że jak już prawie wszyscy dodaliśmy się na fejsie (czyli już dawno temu), gdzie w mniejszym stopniu, jeśli w ogóle, odgrywa się postać, to czar w pewnej mierze prysł. Ciężko tworzyć politykę, gdy wszyscy się znają i 'lubią'. Ciężko jednego dnia pisać z kimś o dupie Maryny, a następnego dnia wygłaszać przeciwko niemu płomienne przemowy w Parlamencie. Do tego doszła moda na "niedawanie jebania", czyli olewczy stosunek do wszystkiego i pokazywania z jak wielkim dystansem się do wszystkiego podchodzi.
Reasumując, nie widzę w powyższej rozmowie niczego złego, nie musimy wszystkich kochać i chcieć ze wszystkimi współpracować.

