16-01-2020 13:34
Z pewnością istnieje dość spora różnica w pojmowaniu swojej roli między tymi z panujących, którzy od lat najwcześniejszych byli do takiej roli przygotowywani, a tymi którzy zdobyli tron wyłącznie dzięki własnym uczynkom. Jak zatem powinniśmy traktować tych wszystkich władców, szukających usprawiedliwienia dla swoich niecnych postępków, wyższą racją stanu? Historia choć bywa nierychliwa, to jest również sprawiedliwa i każdemu z czasem odda to na co zasłużył. Ludzkość przez wieki będzie stawiać za wzór do naśladowania bowiem tych wszystkich, którzy kierują się w swoim życiu zasadami moralnymi znanymi często etyką. Czyż Ty sam Andrzeju nie pisałeś swego czasu o pięknym przykładzie Marka Aurelego ? Pozwól, że przypomnę tylko niektóre z jego zalet. Łagodność, niewzruszoność, obojętność wobec zaszczytów, pracowitość, wytrwałość, sprawiedliwość, towarzyskość, przystępność, cierpliwość, skromność, trzeźwość, stałość, poprzestawanie na małym, uprzejmość, umiarkowaną dbałość o ciało, niechęć do zmian gwałtownych, powściągliwość w urządzaniu przyjęć. Zrozumienie, że można żyć w pałacu bez straży przybocznej, bez szat wspaniałych, bez przepychu, bez okrzyków powitalnych, bez pochlebstw.
Każdy z nas zna lub powinien znać fragment ustępu III części Dziadów. "Otóż w wielkiej stolicy północnego mocarstwa, pewnego dżdżystego wieczora stali tam dwaj młodzieńcy pod jednym płaszczem wziąwszy się za ręce. Stali przed kolosalnym posągiem władcy na koniu, który zdawał się wzlatywać z granitowej skały. Jednym z młodzieńców był przybysz z zachodu, drugim wieszcz narodu ruskiego i to właśnie on patrząc na posąg groźnego cara Piotra przypomina, że nie w tej postaci świeci w Rzymie kochanek ludów, ów Marek Aureli. Władca miłowany, uosobienie prawa i ojcostwa. A car Piotr wypuścił rumakowi wodze, widać że leciał tratując po drodze. Koń wydaje się szalony, wzniósł w górę kopyta, car go nie trzyma. Koń wędzidłem zgrzyta, zgadniesz, że spadnie i pryśnie w kawały. Od wieków skacze lecz nie spada jak lecąca z granitów kaskada, gdy ścięta mrozem nad przepaścią zwiśnie."
Warto jest przy tym pamiętać, także i o tym, żeby żyć w zgodzie w własną moralnością a pamięć o nas samych będzie trwała i dobra. Historia choć nierychliwa jest z natury rzeczy sprawiedliwa.
Każdy z nas zna lub powinien znać fragment ustępu III części Dziadów. "Otóż w wielkiej stolicy północnego mocarstwa, pewnego dżdżystego wieczora stali tam dwaj młodzieńcy pod jednym płaszczem wziąwszy się za ręce. Stali przed kolosalnym posągiem władcy na koniu, który zdawał się wzlatywać z granitowej skały. Jednym z młodzieńców był przybysz z zachodu, drugim wieszcz narodu ruskiego i to właśnie on patrząc na posąg groźnego cara Piotra przypomina, że nie w tej postaci świeci w Rzymie kochanek ludów, ów Marek Aureli. Władca miłowany, uosobienie prawa i ojcostwa. A car Piotr wypuścił rumakowi wodze, widać że leciał tratując po drodze. Koń wydaje się szalony, wzniósł w górę kopyta, car go nie trzyma. Koń wędzidłem zgrzyta, zgadniesz, że spadnie i pryśnie w kawały. Od wieków skacze lecz nie spada jak lecąca z granitów kaskada, gdy ścięta mrozem nad przepaścią zwiśnie."
Warto jest przy tym pamiętać, także i o tym, żeby żyć w zgodzie w własną moralnością a pamięć o nas samych będzie trwała i dobra. Historia choć nierychliwa jest z natury rzeczy sprawiedliwa.

