16-01-2020 16:15
Myślę jednak, że nie ma reguły, czy dobry władca (czy szerzej: przywódca) powinien pochodzić z dynastii, czy zdobyć władzę samodzielnie. W obu przypadkach mamy do czynienia ze wspaniałymi, jak i beznadziejnymi. Jestem też pesymistą, jeśli chodzi o sprawiedliwą ocenę historii. Byli wielcy ludzie o których dziś nie pamiętamy, a są i tacy, którzy są przedstawiani na wiele sposobów. Historia podlega interpretacji, bardzo często prezentystycznej, a więc zmiennej w zależności od interesów. Marek Aureliusz rzeczywiście został osądzony, moim zdaniem, słusznie. Aż dziwne, że chrześcijanie nie zdołali przeforsować negatywnej wizji swojego przeciwnika, jak uczynili to w przypadku innych cesarzy.
Nieliczyłbym więc na wdzięczną pamięć potomnych, raczej trzeba poprzestać na satysfakcji z właściwego wypełniania swoich obowiązków. Jest to na pewno trudno, ciężko o motywację do słusznego postępowania, gdy nie można być pewnym nawet odległej i symbolicznej nagrody. Tu wielką rola wychowawców młodzieży, aby nauczać etyki obowiązku. Przywódców dotyczy to chyba szczególnie, oni powinni czuć się najbardziej odpowiedzialni. Ale i każdy z nas powinien poczuwać się do realizacji swojej roli, co w społeczeństwie zatomizowanym nie jest łatwe. Musimy poprzez liczne trudy dochodzić do tego, co niegdyś było przekazywane przez wychowanie. Wielką trudnością jest nie uwierzyć we wmawianą nam zasadę "róbta co chceta". Należy ją zmienić na "Czyńcie co słuszne".
Nieliczyłbym więc na wdzięczną pamięć potomnych, raczej trzeba poprzestać na satysfakcji z właściwego wypełniania swoich obowiązków. Jest to na pewno trudno, ciężko o motywację do słusznego postępowania, gdy nie można być pewnym nawet odległej i symbolicznej nagrody. Tu wielką rola wychowawców młodzieży, aby nauczać etyki obowiązku. Przywódców dotyczy to chyba szczególnie, oni powinni czuć się najbardziej odpowiedzialni. Ale i każdy z nas powinien poczuwać się do realizacji swojej roli, co w społeczeństwie zatomizowanym nie jest łatwe. Musimy poprzez liczne trudy dochodzić do tego, co niegdyś było przekazywane przez wychowanie. Wielką trudnością jest nie uwierzyć we wmawianą nam zasadę "róbta co chceta". Należy ją zmienić na "Czyńcie co słuszne".

