22-01-2020 20:22
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-01-2020 20:24 przez Ametyst Faradobus.)
Po pierwsze to zacznijmy od punktu wyjścia. Moim zdaniem w mikroświecie nieco brakuje ciągłości na danym terytorium: jakieś państwo zajmuje jakiś obszar i traktuje go tak, jak gdyby należał do niego od milionów lat. My jesteśmy w sytuacji nieco bardziej komfortowej i możemy się od takich kroków powstrzymać. Proponuję zatem uznać, że pod panowanie Bialenii Anatolia dostała się już za naszego życia, jako opustoszały, wyludniony, olbrzymi obszar. Port Arthurberg byłby tu naszą forpocztą - miasto stworzone niemal od podstaw przez nas, które utrzymywałoby ścisły związek z położoną po drugiej stronie cieśniny Bialenią. Byłoby czymś na kształt realowej Ceuty, choć to bardzo luźne porównanie.
Sugeruję, aby kolonizacja Anatolii była procesem długotrwałym i stopniowym - jako Lew będę apelował, aby na początku lenna były tworzone głównie na wybrzeżu, dopóki nie zostanie ono jako taki odkryte. Nie ma sensu tworzyć wielkich miast z dupy pośrodku wyspy, choć oczywiście jeśli komuś będzie bardzo zależało, aby osiedlić się tam to nie ma problemu.
Zatem co jest na tych wszystkich pustkowiach i w górach? Może niech sobie żyją tam walhalijsko-anatolijscy chłopi i górale. Ich kultura i rzeczywistość mogłyby przypominać Rusinów, Łemków, Bojków albo Hucułów ze szczególnym naciskiem na tych ostatnich i ich odporność na choroby weneryczne. Dziwny miejscowy język, nieco odmienne wierzenia, górskie rolnictwo i pasterstwo, hermetyczność i takie tam. Można by nawet utworzyć dla nich rezerwat, w którym żyliby pod opieką władz Rzeszy. Poza tym sporą część Anatolii poświęciłbym na parki narodowe tudzież tereny łowieckie. Tu do ustalenia pozostałoby to, jaki klimat panowałby na poszczególnych terytoriach. Ja osobiście proponuję wziąć na warsztat klimat Kaukazu i Zakaukazia (swoją drogą ludy kaukaskie typu Czerkiesi, Czeczeni i różnej maści Dagestańcy to też jest dobry wzorzec), gdzie stosunkowo ciepłe rejony Soczi albo Adżarii sąsiadują z wysokimi pasmami górskimi. Północna część wyspy mogłaby być nieco bardziej mroźna, a na części terenów południowych panowałby klimat podzwrotnikowy. Krótko mówiąc każdy znalazłby coś dla siebie.
Sugeruję, aby kolonizacja Anatolii była procesem długotrwałym i stopniowym - jako Lew będę apelował, aby na początku lenna były tworzone głównie na wybrzeżu, dopóki nie zostanie ono jako taki odkryte. Nie ma sensu tworzyć wielkich miast z dupy pośrodku wyspy, choć oczywiście jeśli komuś będzie bardzo zależało, aby osiedlić się tam to nie ma problemu.
Zatem co jest na tych wszystkich pustkowiach i w górach? Może niech sobie żyją tam walhalijsko-anatolijscy chłopi i górale. Ich kultura i rzeczywistość mogłyby przypominać Rusinów, Łemków, Bojków albo Hucułów ze szczególnym naciskiem na tych ostatnich i ich odporność na choroby weneryczne. Dziwny miejscowy język, nieco odmienne wierzenia, górskie rolnictwo i pasterstwo, hermetyczność i takie tam. Można by nawet utworzyć dla nich rezerwat, w którym żyliby pod opieką władz Rzeszy. Poza tym sporą część Anatolii poświęciłbym na parki narodowe tudzież tereny łowieckie. Tu do ustalenia pozostałoby to, jaki klimat panowałby na poszczególnych terytoriach. Ja osobiście proponuję wziąć na warsztat klimat Kaukazu i Zakaukazia (swoją drogą ludy kaukaskie typu Czerkiesi, Czeczeni i różnej maści Dagestańcy to też jest dobry wzorzec), gdzie stosunkowo ciepłe rejony Soczi albo Adżarii sąsiadują z wysokimi pasmami górskimi. Północna część wyspy mogłaby być nieco bardziej mroźna, a na części terenów południowych panowałby klimat podzwrotnikowy. Krótko mówiąc każdy znalazłby coś dla siebie.
prof. dr net. mgr gen. bryg.
Ametyst Faradobus
Ametyst Faradobus
Wiceprezydent i Eksprezydent Republiki Bialeńskiej, Rektor Uniwersytetu Bialeńskiego,
![[Obrazek: 85_13_12_22_10_32_48.png]](http://spolecznosc.bialenia.org.pl/gallery/85_13_12_22_10_32_48.png)
![[Obrazek: 85_13_12_22_10_32_48.png]](http://spolecznosc.bialenia.org.pl/gallery/85_13_12_22_10_32_48.png)

