No tak Karolu... tylko to wszystko odnosi się do "stwierdzonych przypadków", a przebieg COVID-19 powoduje, że duży procent to "niestwiedzone" - bo albo bezobjawowe, albo o tak łagodnym przebiegu, że mylone ze zwykłym przeziębieniem.
W zasadzie na tym polega to, że COVID-19 jest "gorszy"... właśnie na skutek tego, że w dużym procencie bezobjawowego przebiegu - szybko się rozprzestrzenia. Znacznie łatwiej niż w przypadku chorób wirusowych, "łatwozakaźnych" gdzie objawy są wyraźne i szybko występujące. Wtedy łatwo izolować zakażonych i opanować "ogniska zakażeń". W przypadku COVID-19 to nierealne, bo większość zakażonych o tym nie wie i może się wręcz nigdy o tym nie dowiedzieć. Z tego powodu nie wie też o tym oczywiście ich otoczenie i służby medyczne.
Dalej twierdzę, że skutki gospodarcze odczujemy dużo boleśniej niż skutki samego zarażania się wirusem. Wirus dotknie niekażdego, większość zainfekowanych w ogóle się pewnie o tej infekcji nie dowie, ale odczuje bardzo boleśnie skutki gospodarcze tej histerii.
W zasadzie na tym polega to, że COVID-19 jest "gorszy"... właśnie na skutek tego, że w dużym procencie bezobjawowego przebiegu - szybko się rozprzestrzenia. Znacznie łatwiej niż w przypadku chorób wirusowych, "łatwozakaźnych" gdzie objawy są wyraźne i szybko występujące. Wtedy łatwo izolować zakażonych i opanować "ogniska zakażeń". W przypadku COVID-19 to nierealne, bo większość zakażonych o tym nie wie i może się wręcz nigdy o tym nie dowiedzieć. Z tego powodu nie wie też o tym oczywiście ich otoczenie i służby medyczne.
Dalej twierdzę, że skutki gospodarcze odczujemy dużo boleśniej niż skutki samego zarażania się wirusem. Wirus dotknie niekażdego, większość zainfekowanych w ogóle się pewnie o tej infekcji nie dowie, ale odczuje bardzo boleśnie skutki gospodarcze tej histerii.
