23-03-2020 13:24
Drogi Kolego Dziekanie,
Uporządkowanie dziejów przedinternetowych mikroświata to zadanie niezwykle czasochłonne i wymagające szerokiej współpracy. Zacząć należałoby od początku, od prehistorii i dalekiej starożytności, w innym wypadku będziemy skazani na absurdy. Może nie jest to zadanie szczególnie pasjonujące, ale też daje największą nadzieję na brak sporów między państwami (ponieważ nie będziemy zajmować się ich historią, nikt nie ma historii sięgającej wiele tysięcy lat wstecz).
Następnie pojawi się potrzeba współpracy regionalnej w opracowywaniu historii kontynentalnych (w takim na przykład średniowieczu kontakty międzykontynentalne nie muszą intensywne). Na Nordacie będzie to problematyczne o tyle, że każdy teren zajmowało już wiele państw, przeważnie niezwiązanych ze sobą narracyjnie. Postaramy się to uwzględnić, ale jednak prymat otrzymają ustalenia obecnie istniejących państw.
Jeszcze przez długi czas będziemy skazani na dość luźne rozważania, zanim zarysuje się jakiś szerszy koncept. Proponuję, żebyśmy odpowiedzieli sobie na pytanie: systematyczność opracowywania historii czy luźny wybór opracowywanych tematów. Pierwsza opcja ma wadę taką, że nawet sami twórcy mogą czuć się tym zadaniem zmęczeni i znudzeni. Druga natomiast zagraża jeszcze większym niekonstruktywnym chaosem.
Uporządkowanie dziejów przedinternetowych mikroświata to zadanie niezwykle czasochłonne i wymagające szerokiej współpracy. Zacząć należałoby od początku, od prehistorii i dalekiej starożytności, w innym wypadku będziemy skazani na absurdy. Może nie jest to zadanie szczególnie pasjonujące, ale też daje największą nadzieję na brak sporów między państwami (ponieważ nie będziemy zajmować się ich historią, nikt nie ma historii sięgającej wiele tysięcy lat wstecz).
Następnie pojawi się potrzeba współpracy regionalnej w opracowywaniu historii kontynentalnych (w takim na przykład średniowieczu kontakty międzykontynentalne nie muszą intensywne). Na Nordacie będzie to problematyczne o tyle, że każdy teren zajmowało już wiele państw, przeważnie niezwiązanych ze sobą narracyjnie. Postaramy się to uwzględnić, ale jednak prymat otrzymają ustalenia obecnie istniejących państw.
Jeszcze przez długi czas będziemy skazani na dość luźne rozważania, zanim zarysuje się jakiś szerszy koncept. Proponuję, żebyśmy odpowiedzieli sobie na pytanie: systematyczność opracowywania historii czy luźny wybór opracowywanych tematów. Pierwsza opcja ma wadę taką, że nawet sami twórcy mogą czuć się tym zadaniem zmęczeni i znudzeni. Druga natomiast zagraża jeszcze większym niekonstruktywnym chaosem.

