02-04-2020 12:48
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-04-2020 12:50 przez Karol Medycejski.)
Jak będę Prezydentem, to rozważę, ale jak napisałem wcześniej - nie zamierzam integrować się z zagranicą na siłę. Czasy pruderyjnej dyplomacji i lizania sobie jajek już się skończyły - przynajmniej dla mnie. Niech każdy wie, co naprawdę uważają inni - jeśli opinia jest negatywna, wyciągnie z niej wnioski i postanowi dokonać zmiany, to świetnie, jak nie, to strata tego podmiotu. To już nie są czasy, że Republika musi się prosić o łaskę innych. Jeśli o to chodzi, to w wielu przypadkach to działa raczej w drugą stronę.
I żeby było jasne - jestem gotowy objąć stołek konduktorski, ale platońskim wzorem nie mam na to w ogóle parcia. Jak się komuś nie podoba mój program, poglądy, sposób bycia, mój ryj, cokolwiek - nie ma obowiązku oddawania głosu. A jak to komuś odpowiada, to zapraszam. W każdym razie, moja kampania i ewentualna prezydentura nie będzie rachityczna.
Zarazem jednak, nie będę się nikomu narzucać - każdy może sobie robić po swojemu, a ja zamierzam to umożliwić - to jest, jak wiecie, hasło mojej kampanii. Natomiast, nudny prezydent, machający z balkonu i jedzący bułkę przez bibułkę to też nie mój model. Za długo działam w mikronacjach, by wiedzieć, że coś takiego nie ma kompletnie sensu.
I żeby było jasne - jestem gotowy objąć stołek konduktorski, ale platońskim wzorem nie mam na to w ogóle parcia. Jak się komuś nie podoba mój program, poglądy, sposób bycia, mój ryj, cokolwiek - nie ma obowiązku oddawania głosu. A jak to komuś odpowiada, to zapraszam. W każdym razie, moja kampania i ewentualna prezydentura nie będzie rachityczna.
Zarazem jednak, nie będę się nikomu narzucać - każdy może sobie robić po swojemu, a ja zamierzam to umożliwić - to jest, jak wiecie, hasło mojej kampanii. Natomiast, nudny prezydent, machający z balkonu i jedzący bułkę przez bibułkę to też nie mój model. Za długo działam w mikronacjach, by wiedzieć, że coś takiego nie ma kompletnie sensu.

