28-04-2020 22:18
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-04-2020 22:19 przez Karol Medycejski.)
Niestety, w jednej z wiosek napotkaliśmy szeptuchę, która nas wyklęła. Mamrotała coś, że wilki pójdą naszym tropem, czy też, że my będziemy nim wiecznie podążać, niczym one. Nie wiem, bo nim zdążyła rzucić klątwę do końca, obciąłem jej łeb. Później mi powiedzieli, że miejscowi zwali ją Szydlicą, bo jej gach, którego ponoć zjadła, nazywał się Szydło. Bardzo lubiła wyklinać i w ogóle temat łowców wyklętych i innych takich był jej ulubionym.

