30-05-2020 15:34
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-05-2020 15:35 przez Karl von Schwarzengrau.)
Analiza konfliktu w Okręgu Ostlandzkim
Analiza autorstwa Karla von Schwarzengrau; pierwsza część opublikowana 4 września 2019 roku, druga część 20 października 2019 roku.
Cytat:Analiza fabularna skupi się głównie na błędach graczy, bo to one mają największe znaczenie na przebieg konfliktu. Przeglądając wątek z działaniami militarnymi wykryłem łącznie 4 błędy - 2 w wykonaniu Suderlandzkich Sił Zbrojnych i dwa w wykonaniu separatystów, z czego po jednym błędzie każdej ze stron to błędy dyskusyjne. Można je uznać za mniejsze zło lub spontaniczną zmianę planów wynikającą z nagłego i niespodziewanego przebiegu sytuacji - a w konsekwencji, dopuszczalne straty poniesione w celu zrealizowania jakiegoś większego celu.
SUDERLANDZKIE SIŁY ZBROJNE:
a) Błąd I - (zbyt)błyskawiczna wojna
Sytuacja dotyczy wczesnej fazy walk o Strandburg i błyskawicznego wdarcia się w szeregi wroga przy użyciu wojsk pancernych, pozostawiając dużą lukę w liniach obronnych i zbyt dużym zdaniu się na zabezpieczenie dwóch pułków pancernych przez Marynarkę Wojenną, Siły Powietrzne oraz broń masowego rażenia.
Na linii frontu, na 7 wrogich pułków (6 piechoty oraz 1 pancerny) przypadają 2 pułki pancerne Dywizji Gwardyjskiej. W oddali znajdują się 1 i 2 pułki piechoty (też gwardyjskie), 3 pułk pancerny (gwardyjski) oraz 234 i 235 pułki piechoty (Legiony Nordackie). Między pułkami pancernymi, a pozostałymi jednostkami powstała duża luka - co ostatecznie wykorzystał wróg, okrążając 1. pułk pancerny, który został stracony. Jednakże - czy było ryzyko utraty dwóch pułków? Obecnie nie dysponuję już wykazem sił jednostek w tym dniu, tak więc trudno mi powiedzieć. Ale teoretycznie, istnieje szansa na to, że wróg ma szansę okrążyć oba pułki pancerne i wykonać atak, uniemożliwiając im wycofanie się.
Kiedy wróg naprawdę okrążył 1. pułk pancerny, pułki piechoty marszem forsownym dotarły na linię frontu ii odpowiadały za:
a) utrzymanie drogi odwrotu dla 2. pułku pancernego,
b) próbę przerwania okrążenia i wydostanie 1. pułku pancernego.
Co jeśli powstańcy zdecydowaliby się okrążyć dwa pułki pancerne za jednym razem?
Suderlandzkie Siły Zbrojne byłby zmuszone do skupienia obu pułków piechoty na próbie przerwania okrążenia wokół 2. pułku pancernego (bliżej pułków piechoty), a w związku z tym, powstańcy musieliby zwiększyć siłę natarcia na 2. pułk pancerny. Z kolei 1. pułk pancerny należało wtedy po prostu utrzymać w okrążeniu i zdecydować o tym, jak uderzyć, po zakończeniu bitwy w okrążeniu 2. pułku pancernego, na 1. pułk pancerny aby go zniszczyć.
Po bitwach o Strandburg 2. pułk pancerny stracił całkowicie zdolność ofensywną. W tym scenariuszu zostałby prawdopodobnie zniszczony, a 1. pułk pancerny podzieliłby jego los. Jednakże odległość między tym pułkiem pancernym, a pozostałymi pułkami Suderlandzkich Sił Zbrojnych stwarza możliwość zniszczenia w okrążeniu i jego.
Wnioski:
1) jest to bez zwątpienia niewykorzystana szansa powstańców na zniszczenie dwóch pułków pancernych,
2) oto przykład jak bardzo niebezpieczny (a zarazem skuteczny, jednakże na wojnie zawsze najbardziej skuteczne w ostatecznym rozrachunku ruchy, są najbardziej niebezpieczne) jest prowadzenie wojny błyskawicznej,
3) tak głębokie wdarcie się pułków pancernych mimo wszystko pokrzyżowało prawdopodobne zamiary tej powstańczej dywizji; przypuszcza się, że cała dywizja planowała oddać Strandburg bez walki i udać się w kierunku Oststrandburga, gdzie miało dojść do wielkiej bitwy rozstrzygającej losy tej wojny; atak pancerny sprawił, że jednostki wroga poczuły się zagrożone (czołgi są o wiele szybsze niż piechota i pułki powstańcze mogłyby być systematycznie niszczone); dzięki temu dotarły posiłki z północy i południa; udało się uwięzić wroga w Strandburgu i go ostatecznie zniszczyć.
A więc...
Był to błąd czy "ryzyko zawodowe" wynikające z tego, w jakim stylu natarcia przeprowadzają Suderlandzkie Siły Zbrojne? Analogiczna sytuacja miała miejsce w "realu" podczas bitwy o Francję w 1940 i dosyć mało znanej bitwy pod Arras. Wtedy to okrążone jednostki francuskie i brytyjskie natarły z południa i północy na oddalone od niemieckiej piechoty, niemieckie dywizje pancerne. O niepowodzeniu tego francusko - brytyjskiego ataku zadecydowały wtedy brak zrozumienia między francuskim i brytyjskim dowództwem oraz błąd francuskiego rządu, a poza tym - niemieckie wsparcie z powietrza, które było bezlitosne dla alianckich czołgów.
Podsumowując, te natarcie pancerne na Strandburg mimo straty pułku pancernego przyniosło więcej korzyści niż strat, a strata mimo, iż bolesna, mieści się w granicach rozsądku i akceptacji.
b) Błąd II - błyskawiczna wojna samą piechotą
Sytuacja dotyczy wczesnej fazy walk o Oststrandburg, gdzie Suderlandzkie Siły Zbrojne zaplanowały błyskawiczne uderzenie przy użyciu... samych pułków piechoty, zmieniając założenia planu. Jakie one były? Plan zakładał przede wszystkim stworzenie linii obronnej na zachód od miasta, która miała się utrzymać i oczekiwać na przybycie czołgów. W pewnym momencie pojawiła się szansa na zdobycie Oststrandburga przed przybyciem powstańców z gór ostlandzkich i stworzenie kotła na przedpolach miasta, gdzie z północy i zachodu miały nacierać czołgi, a z południa i wschodu - piechota. Ostatecznie ofensywa na miasto skończyła się bolesną porażką, utratą kilku pułków i stracą zdolności ofensywnych w kilku następnych; wróg zagroził załamaniem się frontu i zniszczeniem wszystkich pułków Legionów Nordackich znajdujących się na tym odcinku frontu. Do tego prawdopodobnie by doszło, gdyby nie błąd wykonany przez powstańców, którzy rozdzielili swoje jednostki w górach, co umożliwiło okrążenie i zniszczenie 4 z 9 pułków.
Wnioski:
1) jest to bez zwątpienia największa porażka Suderlandzkich Sił Zbrojnych, której nie da się usprawiedliwić; wojska suderlandzkie przejęły inicjatywę na tym odcinku frontu po wyeliminowaniu Brygady Międzynarodowej "Wenedia"; należało wstrzymać się z ofensywą do momentu przybycia czołgów,
2) nie wiadomo jak przebiegłby atak, gdyby Legiony Nordackie posiadały 100% przewidywanej siły bojowej' Legiony Nordackie to jednostki drugiego rzutu, a więc stoją w kolejce po uzupełnienia i nie posiadają broni wsparcia (artylerii, dział plot, dział ppanc), ponieważ pierwszeństwo w uzupełnieniach mają jednostki pow.-des., piechoty morskiej oraz pancerne,
3) atak miałby sens gdyby na tym odcinku frontu znajdowały się chociaż dwa pułki pancerne; pułki pancerne przy olbrzymiej sile natarcia byłyby zdolne do rozbicia pułków powstańczych i uniemożliwienia im przeprowadzenia kontrofensywy, co więcej, pułki pancerne byłyby zdolne odeprzeć napór wroga podczas kontrataku nawet gdyby ten nastąpił.
POWSTAŃCY:
a) Błąd I - rozdzielenie jednostek
Jednostki Czerwonej Dywizji "Koburgia" zostały w pewnym momencie rozdzielone na 2 grupy - jedną poruszającą się po górach (5 pułków) i drugą, zmierzającą w kierunku wybrzeża (4 pułki). Jednostki, które skierowały się w kierunku wybrzeża, zostały szybko złapane i zniszczone w okrążeniu. Co więcej, okrążone pułki nie były w stanie przeprowadzić jakiejkolwiek skutecznej obrony. Do momentu kiedy piechota poruszała się po górach i wyżynach zachowywała bezpieczną przewagę w odległości nad suderlandzkimi czołgami. Zmieniło się to, gdy te 4 pułki zostały skierowane w kierunku wybrzeża.
Suderlandzkie pułki pancerne, pułki piechoty oraz pułki wsparcia prędzej czy później by i tak złapały jednostki powstańcze (doszłoby i tak do bitwy o Oststrandburg), ale 9 pułków, które nie poniosły dotychczas dużych strat (a generalnie to nie poniosły żadnych strat) stwarzałyby doskonałe zagrożenie przed wbiciem klina i odcięciem jednostek okopanych pod Oststrandburgiem. Zanim przybyłyby suderlandzkie pułki zmierzające przez góry, doszloby do wojny pozycyjnej, w której to powstańcy mieliby przewagę liczebną. W związku z tym mogliby wbić klin w terytorium, oddzielając drogę ucieczki Legionom Nordackim, a nawet pułkom gwardyjskim i wystarczało wtedy związać je walką aby je unieruchomić. Następnie można było przeprowadzić zmasowany atak w słabym punkcie, oddzielić pułki gwardyjskie od pułków Legionów Nordackich i zniszczyć prawdopodobnie wszystkie pułki Legionów Nordackich, które przetrwały po klęsce pod Oststrandburgiem.
Wnioski:
1) gracz powstańców nie zauważył w dłuższej perspektywie powstającej szansy na zadanie druzgocącego ciosu dla Suderlandzkich Sił Zbrojnych,
2) powstańcy bez sensu stracili 4 w pełnej sile bojowej pułki piechoty, tracąc szybko inicjatywę jaką uzyskali wygrywając bitwę pod Oststrandburgiem.
b) Błąd II - szarża
Do szarży powstańców na czołgi doszło już pod koniec konfliktu. Strandburg skapitulował, grupy separatystów w Nordburgu zostały rozbite, a jednostki walczące pod Oststrandburgiem był wycieńczone walkami, nalotami i ostrzałem z morza. Gracz powstańcami zdecydował się na szarżę wszystkim co miał w celu zadania chociaż niewielkich strat jednostkom Suderlandzkich Sił Zbrojnych.
Sama szarża przyniosła dwa zwycięstwa powstańcom i pokonali oni broniące się jednostki suderlandzkie. Jednakże' co to przyniosło w dłuższej perspektywie? Sama taka szarża miałaby, jak najbardziej, dużo sensu, gdyby powstańcy dysponowali jednostkami, które wykorzystałyby szarżę w celu wejścia w powstałą lukę i okrążeniu suderlandzkich jednostek.
Kolejnego dnia powstańcy otrzymali dodatkowe jednostki, które mogłyby być takimi jednostkami, a suderlandzkie jednostki znajdujące się jeszcze w Strandburgu lub górach nie zdążyłyby nadejść na czas w odsieczy przez teren. Powstańcy z kolei poruszaliby się po nizinach i mogliby zniszczyć nie jeden, a nawet kilka pułków gwardyjskich, które były już zmęczone walkami i prowadzeniem walk.
[spoiler]
Z tego co pisał mi Pan Dugosz, następnego dnia udał się na jakiś wyjazd i prawdopodobnie po prostu chciał w ten sposób zakończyć konflikt, bo nie widział szans, ani sensu na dalszą walkę. stąd też sama walka o miasto wyglądała jak wyglądała - czyli opisy tylko ruchów wojsk suderlandzkich.
[/spoiler]
Wnioski:
1) czy to był błąd? Sytuacja podobna do natarcia pancernego na Strandburg. Można to uznać za błąd, ale nie trzeba;
2) szarża otworzyła powstańcom drogę do odzyskania chociaż na 2-3 dni inicjatywy, nie wykorzystali jej;
3) gdyby ta ofensywa była skoordynowana z kolejnym natarciem (drugą falą ataku odpowiadającą za okrążenie suderlandzkich wojsk), przyniosłaby wiele korzyści.
Podsumowując...
Można to uznać za błąd. Osobiście nie uznaję tego za błąd, bo, mimo, że to gra turowa, zaskoczyło mnie to, gdyby było powiązane z kolejnym natarciem, przyniosłoby korzyści powstańcom.
Za kilka dni pojawi się druga część analizy tego konfliktu.
Analiza konfliktu w Okręgu Ostlandzkim pod względem technicznym.
W tej części skupię się na brakach systemu wojennego. Czego mu brakuje?
1. Usystematyzowanych wskaźników kar do ataku zależnych od terenu.
2. Linii zaopatrzenia.
3. Jasnego i nieskomplikowanego czynnika losowego.
4. Statystyk jednostek zależnych od rodzaju walki jak i jednostki, z którą prowadzi walkę.
5. Komisja.
Ad 1. Usystematyzowane wskaźniki kar zależne od terenu prowadzenia walki.
Jakie tereny możemy wyróżnić? Standardowo - niziny, wyżyny, góry. Na co dzielą się niziny? Możemy wyróżnić pola, lasy, miasta i bagna. Teren wyżynny to to po prostu obszar pośredni między nizinami (różnego typu) jak i górami. A góry? W zasadzie też jeden rodzaj. A może więcej? Jeśli walka w górach jest prowadzona na wysokości 1000m.n.p.m. to nie ujrzymy tam śniegu i można liczyć na jakąś infrastrukturę drogową. Z kolei walka na wysokości 2000m.n.p.m. jest zdecydowanie inna. Na tych wysokościach trudno o infrastrukturę drogową jak i może być śnieg. Co więcej, tak wysokie szczyty górskie nie są porośnięte już drzewami, a więc teren jest otwarty i nie ma jak się schować. Jeśli walka jest prowadzona późną jesienią, zimą lub wczesną wiosną w dodatku pojawia się kolejny czynnik losowy - lawiny. na takich wysokościach trwały walki w I wojnie światowej (w Alpach jak i w Karpatach). Zdarza się, że topniejący śnieg do dzisiaj wypluwa zwłoki żołnierzy.
Jak to opracować?
Teren nizinny terenowi nizinnemu nierówny. Pola zwiększają prędkość jednostek wojskowych i nie dają przewagi broniącym się. Z kolei obie strony są narażone dużo bardziej na bombardowania - jednostki wystawione na polu są dla lotnictwa łatwym celem. Walki miejskie, w lesie lub na bagnach z kolei nie są terenem gdzie jednostki pancerne mogą wykorzystać swój potencjał. Zwiększa się tam potencjał jednostek przeciwpancernych jak i zwykłej piechoty.
Podczas tego konfliktu (w końcowej fazie bitwy o Oststrandburg) jednostki powstańcze zostały zamknięte w mieście. Przy braku kar dla atakującego jednostki te były skazane na porażkę. W rzeczywistości jednak walka o te miasto wydłużyłaby się do kilku dni mimo tego, że powstańcy zostali przyciśnięci do muru. Jednostki suderlandzkie wykorzystały potencjał wojsk pancernych wręcz rozjeżdżając wrogą piechotę na ulicach miasta. Lecz walka czołgów z piechotą w mieście tak nie wygląda. Jeśli zaczerpniemy po historyczne przykłady (Stalingrad i Berlin) można stwierdzić, że pozbawiona czołgów piechota jest w stanie świetnie walczyć z czołgami wykorzystując właśnie budynki. W Stalingradzie gnębiono niemieckich pancerniaków snajperami wyposażonymi w rusznice ppanc, a w Berlinie rosyjskich pancerniaków gnębiono panzerfaustami.
Do czego zmierzam?
System wojenny powinien z góry zakładać kilka terenów walk, które posiadałyby konkretne kary do ataku lub bonusy do do obrony dla danych jednostek. Dzięki temu dochodzi kolejny element do czynnika losowego sprawiając, że ten czynnik sam w sobie nie jest aż tak bardzo losowy.
Ad. 2) Linie zaopatrzenia
Nie tylko brakuje linii zaopatrzenia, ale samego zaopatrzenia. Przecież w górach jednostkom szybciej wyczerpie się zaopatrzenie jak i trudniej o jego zdobycie niż miałoby to miejsce na nizinach lub w mieście. Okrążona jednostka powinna dostawać systematyczne kary do umiejętności w wyniku zużycia zaopatrzenia - rozumianego jako racje żywnościowe, medykamenty czy amunicja.
Tutaj dochodzi kwestia linii zaopatrzenia, z których docierałoby zaopatrzenie do wybranych jednostek. Na przykładzie tego konfliktu - jednostki powstańcze miałyby dwa takie ośrodki - Strandburg i Oststrandburg, a Suderland - Nordburg. Idąc dalej, linia nie powinna przebiegać teoretycznie najkrótszą drogą, bo gdyby patrzeć na samą liczbę heksów linię zaopatrzenia można ułożyć przez góry. Co jest bez sensu, bo chyba każdy wie, iż z infrastrukturą drogową w górach dotarcie zaopatrzenia do danych jednostek byłoby bardzo utrudnione. Z kolei znane linie zaopatrzenia można by wykorzystywać jako cel do nalotów - aby utrudnić wrogowi zaopatrywanie jednostek. Pojawiłaby się potrzeba posiadania jednostek przeciwlotniczych oraz umiejętne ich wykorzystywanie - lepiej wykorzystać je do ochrony jednostek czy do ochrony linii zaopatrzenia?
W dodaniu zaopatrzenia, wzrasta również znaczenie samolotów transportowych, które poza spadochroniarzami mogą zrzucać zaopatrzenie do okrążonych (lub nie) jednostek jeśli nie mogą uzyskać zaopatrzenia drogą lądową.
Co ciekawe, gdyby istniały takie linie zaopatrzenia, przy okazji rewolty w Nordburgu, zostałaby ona sparaliżowana i jednostki suderlandzkie zostałyby na 1 lub 2 dni pozbawione dostaw, co zmniejszyłoby ich siłę bojową.
Ad. 3) Czynnik losowy
Na czym polegał czynnik losowy w tym konflikcie?
Dla jednostek w pierwszej turze konfliktu przyjąłem, że losowość strat powinna znajdować się w przedziale 0-15% siły. Większe straty siły stawały się możliwe, jeśli jednostka była naraz atakowana z morza, powietrza lub z dwóch stron. Albo prowadziła atak i musiała się bronić. Zależne to też było od tego, czy jednostka broniąca się (np piechoty) odpiera atak piechoty lub pancerniaków. Jeśli piechota broniła się przed pancerniakami, wyższe straty stawały się automatycznie bardziej prawdopodobne. Im mniejsza siła jednostki była (np. na start było to 9, a po kilku dniach konfliktu spadła do 3) to zwiększał się również % ponoszonych strat siły. Zakres utraty sił zwiększał się również zależnie od sytuacji - zazwyczaj jeśli jednostkom groziło okrążenie, lub przerwanie linii i podzielenie armii na 2 części. Wtedy w stratach siły jednostek broniących się uwzględniałem determinację do obrony (a więc większe straty).
Jak wygląda czynnik losowy w aktualnych ćwiczeniach w przypadku Sił Powietrznych i Marynarki Wojennej? Początkowo wyszedłem z dosyć dziwnego założenia, które po dłuższym namyśle ciężko mi było opisać aby to miało jakiś sens. Tak więc, w najprostszym rozumieniu - patrzałem na skład floty i zależnie od rodzaju okrętu (uzbrojenia, zasięgu dział jak i samego typu okrętu) czynnik losowy do utraty danego okrętu zwiększał się lub zmniejszał. W tym przypadku: Najłatwiej byłoby zatopić niszczyciel, ponieważ jest słabo uzbrojony. Poza tym, zasięg jego dział jest mniejszy niż dział pancernika i pancernik może go łatwo zatopić, zanim sam niszczyciel zbliży się na wymaganą odległość. Ale czy zatopienie niszczyciela powinno być priorytetem, jeśli wroga flota posiada lotniskowce, pancerniki czy drednoty? Otóż nie. To, jaki okręt ma większe szanse na to, aby zostać zatopionym miało również znaczenie misji. Jeśli płyną okręty transportowe z żołnierzami, a wrogie niszczyciele otrzymują rozkaz zatopienia ich, to z kolei zwiększa się % szans na zatopienie właśnie niszczycieli - bo priorytetem jest obrona okrętów transportowych i zatopienie bezpośredniego zagrożenia.
Dlatego system walk na morzu w tych ćwiczeniach opierał się głównie na tym, że rozrysowywałem sobie ten sektor na jakiejś dużej kartce oznaczając okręty. Następnie zaznaczałem jaki z nich jaką ma misję. Następnie losując pewne liczby (z puli liczb, które były oznaczone) losowałem, które z nich pójdą na dno. Szanse na utratę przez jedną ze stron okrętów wzrastały również w wyniku walk powietrznych - jeśli samoloty (i ile ich było) miały rozkaz ataku na okręty.
Podobnie system losowy prezentował się z walkami powietrznymi. Tutaj dodam, że do ataków na lotniska miał znaczenie czynnik pory dnia - czyli nocy. Nalot na lotnisko nocą miał większe szanse powodzenia więc szansa na większe straty wroga wzrastała.
Ad. 4)Statystyki
Jak ktoś śledzi ćwiczenia zobaczy, że usunąłem morale. W zasadach również można przeczytać, że siła jednostek ppanc zwiększa się tylko wtedy kiedy walczą z jednostkami pancernymi. Większe znaczenie mają również siły przeciwlotnicze, głównie dzięki wprowadzeniu sektorów (rozwiązanie z Hearts of Iron IV), nad które przydziela się skrzydła i daje się im misje. Lecz to ułatwienie prowadzenia walk powietrznych jak i zwiększenie znaczenia wojsk plot. ma pewną wadę, bo nie precyzuje się jakie konkretnie jednostki naziemne dane skrzydło ma zaatakować. A więc, jednostki plot. dysponują zasięgiem na cały sektor, nieważne jaki on duży. Potrzebne będzie opracowanie sektorów o sensownych rozmiarach.
Wracając do statystyk, trzeba opracować kiedy i jaka jednostka dostaje minusy i plusy. Czy pułk artylerii powinien dostać plusy czy minusy do siły w walce z pułkiem piechoty? A może nie zmieniać jego siły? Jak powinna wyglądać walka pułku piechoty zmechanizowanej z pułkiem piechoty? Ktoś powinien mieć minus, a ktoś plus do siły, czy nie? I czy zwyczajne dodanie siły jednostkom pancernym (mnożenie podstawowej liczby jaka wychodzi stosując wzór liczenia, jaki ja stosują, przez 3) jest wystarczające do oddania walki jednostki pancernej z jednostką piechoty? A może trzeba wprowadzić jeszcze inne rozwiązania?
Ad. 5) Komisja
Jaka komisja? Komisja mistrzów gry. Nie mistrza, a mistrzów. Mistrza od walk lądowych, od walk na morzu i od walk powietrznych. I może 2 czy 3 mistrzów od walki lądowej? Zależnie od wielkości frontu lub ilości frontów. Jako osoba co była mistrzem gry w 2 konfliktach i jest mistrzem gry w ćwiczeniach (a zarazem graczem) powiem, że to jest niesamowicie męczące zadanie. W początkowej fazie konfliktu w Okręgu Ostlandzkim nad dowodzeniem jednostkami oraz podsumowywaniem rund spędzałem ok. 4-5 godzin dziennie.
Komisja ułatwiłaby takie prace, bo każdy jej członek miałby swoje zadania i skutecznie prowadziliby prace, unikając znużenia pracą.
Istnienie Komisji będzie wręcz wymagane jeśli rozbudowany system wojenny, jak najbardziej oddający realia, miałby objąć cały mikroświat. Nie ma takiego człowieka co sam jeden by ogarnął tyle rzeczy i w dodatku propozycje, które określam w powyższych punktach jako wymagane. Oczywiście, nie ma człowieka, który nie zmęczyłby się tym po podsumowaniu jednej tury. Do prowadzenia wojny trzeba by wprowadzić również system 1:1, czyli - 1 dzień tury i 1 dzień przerwy. Po co aż 1-dniowa przerwa? Głównie po to, aby komisja mistrzów gry miała czas na obliczenie wszystkiego i przedstawienia statystyk na spokojnie, a gracze mieli czas na zapoznanie się z tym.
Analiza autorstwa Karla von Schwarzengrau; pierwsza część opublikowana 4 września 2019 roku, druga część 20 października 2019 roku.

![[Obrazek: ub5Kwcv.png]](https://i.imgur.com/ub5Kwcv.png)
![[Obrazek: D3q0R2Q.png]](https://i.imgur.com/D3q0R2Q.png)