Cóż, po raz kolejny* z przykrością przyznam, że w zasadzie nigdy nie chciało mi się czytać do końca tego co tam piszecie, autora też jakoś specjalnie nie zapamiętywałem, bo każdy pisał mniej-więcej to samo i tak samo, szansa na szczęśliwy traf jeden do trzech (być może dwóch do trzech). Ale nie martwcie się niepowodzeniami chłopaki, piszcie dalej, tak żeby nam w pięty poszło.
Poza tym, nie, niezbyt pierdolnięty piorunem ani z udarem, trochę jednak zawiedziony tymi igraszkami, nie żebym się spodziewał czegoś szczególnego po gościu raz-po-raz starającym się wejść w buty groźnego-Ducze-faszola, które nań zwyczajnie nie pasują. To miała być epicka walka Stalin vs. Hitler. Chruszczow vs. Nixon. Gołota vs. Szpilka. W zasadzie to jest trochę jak Gołota vs. Szpilka.
Poza tym, nie, niezbyt pierdolnięty piorunem ani z udarem, trochę jednak zawiedziony tymi igraszkami, nie żebym się spodziewał czegoś szczególnego po gościu raz-po-raz starającym się wejść w buty groźnego-Ducze-faszola, które nań zwyczajnie nie pasują. To miała być epicka walka Stalin vs. Hitler. Chruszczow vs. Nixon. Gołota vs. Szpilka. W zasadzie to jest trochę jak Gołota vs. Szpilka.

