16-06-2020 18:40
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-06-2020 18:47 przez Fiodor Godunow.)
Pius Maria Medycejski wielokrotnie zaprzeczał, z przyczyn realowych, aby miał wstąpić na Złoty Tron po Piusie Leonie II. W zasadzie w grze są dwie kandydatury: Cezary Hieronim kard. Sieniawski oraz Tadeusz Piccolomini, jako tak zwany kandydat spoza kolegium. Oczywiście wybór Taddeo oznaczałby otwarcie się na pokolenie "młodych gniewnych", nowych Rotryjczyków, nie pamiętających czasów II PKR. Nie zdarzy się to jednak bez poparcia tandemu medycejskiego (niestety po realnej śmierci kardynała von Salzy, Dreder stracił większość w kolegium, przez co mamy rozkład głosów 2:2), więc może się skończyć na kompromisie w stylu "Dredziu, musisz".
Byłbym zapomniał - kandydatem spoza kolegium nie musi być koniecznie Piccolomini. Może nim być bowiem znany i lubiany tutaj...Stanisław Dmowski.
Eminencja Dziekan wygłosił homilię podczas celebry pro eligendo pontificis. Takie kazania należy prawie zawsze interpretować jako swoistą deklarację programową najbliższego konklawe. W ciekawy sposób kard. Dreder opisuje w niej przyszłego Patriarchę:
Byłbym zapomniał - kandydatem spoza kolegium nie musi być koniecznie Piccolomini. Może nim być bowiem znany i lubiany tutaj...Stanisław Dmowski.
Eminencja Dziekan wygłosił homilię podczas celebry pro eligendo pontificis. Takie kazania należy prawie zawsze interpretować jako swoistą deklarację programową najbliższego konklawe. W ciekawy sposób kard. Dreder opisuje w niej przyszłego Patriarchę:
Cytat:Czy jest wśród nas ktoś, kto będzie potrafił jak Pius Leon podjąć się reformy państwa oraz zdobyć się na wprowadzenie w Stolicy Apostolskiej kolejnych usprawnień? Czy jest wśród nas ktoś, kto jak Klemens IV będzie potrafił nadać nowy blask wielu zapomnianym zagadnieniom życia codziennego? Czy jest wśród nas ktoś, kto jak Jan I będzie Ojcem wszystkich wiernych, głosząc ideę braterstwa? Uważam, że godny następca Piusa Leona II powinien łączyć te wszystkie trzy cechy, jednocześnie okraszając to wieloletnim doświadczeniem, które zdobył pracując w wielu rotryjskich instytucjach. Takie doświadczenie da nowemu Patriarsze lepszy pogląd na problemy i bolączki Rotrii, które nowy Ojciec Święty powinien w pierwszych miesiącach swoich rządów wyeliminować. A może z drugiej strony, XXXIII Biskupem Powszechnym powinien zostać ktoś kompletnie nieznany, nieskażony wpływami rotryjskich elit politycznych. Ktoś kto przyjdzie z zewnątrz, pozamiata bałagan i w ten sposób uczyni Rotrię jeszcze lepszą? Tak jak uczynił to Jan I, wybrany na Tron Pawłowy, nie będąc jednocześnie kardynałem.
Nie będę dokańczał tejże mowy, pozostawiając każdemu z Was miejsce na refleksję. Liczę, że udało mi się pomóc Wam, Drodzy Bracia, wybrać idealnego kandydata
(-) Fiodor Anatoljewicz Godunow

